video-jav.net

Stadion Młodych. Przychodzimy by z Nim zamieszkać

Młodzi ludzie wiedzę o Panu Bogu mają, ale często nie mają tego doświadczenia spotkania z Nim. Stadion Młodych ma pomóc w osobistej decyzji wejścia z Nim w relację - mówi ks. Rafał Jarosiewicz, Misjonarz Miłosierdzia, odpowiedzialny za organizację tego wydarzenia

ks. Rafał Jarosiewicz
ks. Rafał
Jarosiewicz
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Stadion Młodych już 6 października. Co czeka na wszystkich, którzy wezmą w nim udział?

Przede wszystkim doświadczenie żywego Pana Boga. Młodzi ludzie wiedzę o Panu Bogu mają, ale często nie mają osobistego doświadczenia spotkania z Nim. Chcemy pomóc tym spotkaniem pokonać najdłuższą drogę we wszechświecie – drogę wiary: z umysłu do serca, przejść od wiary tradycyjnej – przejętej od rodziców – do osobistej decyzji wejścia z Nim w głęboką relację. Bo Jemu zależy właśnie na takiej komunii z nami, na głębokiej więzi z Nim. Wtedy mogą się objawiać Jego wielkie dzieła w życiu poszczególnego człowieka.

Dziś często jest tak, że na Eucharystię przychodzą młodzi, którzy wielu zawartych w Niej znaków nie rozumieją. Patrząc na to co się tam dzieje, mówią “nudzi mnie to”. Tymczasem nie powinno tak być! W pierwszych wiekach obowiązywała “dyscyplina arkani” co oznacza, że w samym łamaniu chleba brali udział tylko ci którzy rozumieli istotę misterium – jak powtarzał mój prof. ks. Kazimierz Matwiejuk. Gdy dojdzie do takiego osobistego spotkania z żywym Bogiem – człowiek wchodzi na inny poziom wiary, na którym jest w stanie Go rozpoznać w znakach.

Czyli wasze spotkanie jest dla wierzących i… niewierzących?

Tak, liczymy, że ci pierwsi odnowią żywą relację z Bogiem, pogłębią ją – dając świadectwo wiary w tym szczególnym dla Kościoła czasie Synodu, zaś niewierzący (a widzimy, że tacy się wybierają), doświadczą Go może po raz pierwszy.

Pewnie po to te intrygujące plakaty na mieście: “Czy On istnieje naprawdę?”, “Czy mu pasuję?”, “Czy Mu się podobam”…

Tak, wiemy, że wielu młodych zainteresowały i dotykają. Mamy też nadzieję, że zachęceni tymi pytaniami młodzi przyjdą, aby zobaczyć co będzie się działo.

 

Jakich środków użyjecie, aby Mu to zadanie ułatwić? Wiem, że będą koncerty, konferencje, świadectwa, uwielbienie…

Duch Święty nas wszystkiego uczy. Od początku, od samego pomysłu na Stadion Młodych przyzywamy Jego obecności, aby pokazał jakich metod i sposobów mamy użyć. Uwielbiamy Go, gdyż On sam przekonuje ludzi, którzy na Niego się otworzą. Wierzę, że On sam przekona i zaprosi tych którzy mają na stadion dotrzeć, że wiara to nie abstrakcja, ale coś bardzo realnego. Nie szukamy jednak żadnych “fajerwerków” dla nich samych, choć one oczywiście też będą, bo przykuwają uwagę od zewnątrz i pomagają pokazywać piękno poukrywane głębiej. Chcemy tak głosić, by dać Mu miejsce na działanie, bo to nie my zmieniamy ludzkie serca, ale On sam przychodzi z mocą. Gdy nas z powątpiewaniem pytają “czy dacie radę wypełnić Stadion ludźmi?”, odpowiadam: to nie jest istotne. Istotne jest czy my – ziemscy organizatorzy – wypełnimy dobrze misję wobec propozycji Ducha Świętego. To nie do nas należy przekonanie ludzi, żeby przyjechali na Stadion 6 października, my tylko mamy przygotować to spotkanie. To On wezwie tych, których sam zechce! Nie chcielibyśmy robić czegokolwiek, czego On sam nie będzie chciał. “Proście o Ducha, a Ja będę wtedy prosił Ojca…” – powiedział Pan Jezus. Od razu wyobrażam sobie to bardzo plastycznie: ja proszę o Ducha Świętego, a Jezus prosi w tym czasie Ojca, aby dał nam wszystko czego potrzebujemy. Przychodzimy by z Nim zamieszkać i z Nim wieczerzać. Bo On już czeka…

 

Czy aby młodzi mogli doświadczyć tego spotkania z żywym Bogiem potrzebne są koniecznie tego typu spotkania? Na stadionie, z muzyką i uwielbieniem?

Mamy takie doświadczenie z przeróżnych rekolekcji, jakie prowadziliśmy wśród młodych: młodzi (ale i nauczyciele, rodzice i osoby starsze, które zadeklarowały swoją obecność), wszyscy potrzebujemy doświadczenia wiary w takim kluczu, że Panu Bogu można zadać pytanie i On odpowiada. To zachęca do stawiania kolejnych pytań i pozwala doświadczyć, że On jest zawsze blisko, nawet kiedy Go nie czujemy i nie widzimy. Dla wielu więc ta (jestem przekonany), forma “koncertowa” wydarzenia będzie w tym doświadczeniu pomocna. Ale zadbaliśmy również o Strefy Ciszy, momenty wyciszenia i indywidualnego skupienia. Do tego, równolegle do głównej “sceny”, z koncertami, świadectwami i uwielbieniem, będzie Strefa Słowa, gdzie non stop będą głoszone konferencje i świadectwa dotyczące rozeznawania i pogłębiania wiary i życia duchowego. Będzie również funkcjonować Strefy Inspiracji, czyli miejsca na PGE Narodowym, gdzie będzie można porozmawiać osobiście z różnymi ludźmi znanymi z mediów, filmów czy innej działalności publicznej, a którzy bardzo (wiemy to z ich spotkań) młodych inspirują.

 

Słyszałam te nazwiska: Adam Woronowicz, Dominika Figurska, Muniek Staszczyk, Patrycja Hurlak…

Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że oni wszyscy zgodzili się na Stadion przyjechać i dać swój czas młodym – choćby po to by podpisywać swoje plakaty czy książki. W sumie będzie ich około 50 osób. Wśród nich nie tylko ci rozpoznawalni z twarzy czy nazwiska z TV, ale i ci, którzy pracują z młodymi i ich rodzicami na co dzień, jak np.: pani Magda Plucner założycielka w tylu miastach Akademii Rozwoju Talentów czy pan Bartek Krakowiak, który zainspirował wielu tysięcy młodych prowadzoną na Facebooku relacją “Idę z buta do Maryi”.

 

ks. Rafał Jarosiewicz

ks. Rafał Jarosiewicz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Rafał Jarosiewicz
ks. Rafał
Jarosiewicz
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Młodzi Polacy ze wszystkich stron świata

W Warszawie trwa Kongres Młodzieży Polonijnej z całego świata. Uczestnicy wspólnie modlą się, biorą udział w licznych wydarzeniach i warsztatach oraz integrują się z rówieśnikami. W rozmowie ze Stacją7 opowiadają jak czują się na spotkaniu, co ich zaskakuje w Polsce i jak wygląda wiara w krajach, które zamieszkują.

Maria Górczyńska
Maria
Górczyńska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Warszawski kościół Detkensa to zazwyczaj miejsce niezwykłe. To tu proboszczem jest ks. Wojciech Drozdowicz, znany z gry na różnych instrumentach również podczas Mszy św. czy trzymania całorocznej szopki z żywymi zwierzętami przed świątynią. Właśnie to miejsce jest bazą dla kilkuset młodych Polaków mieszkających na co dzień w różnych zakątkach świata, którzy przyjechali do Warszawy na Kongres Młodzieży Polonijnej – polskie “przedłużenie” Światowych Dni Młodzieży.

Pomysł zrodził się przed ŚDM w Krakowie. – Pomyśleliśmy, że skoro papież zaprasza młodych na ŚDM, to my zaprosimy Polonię z całego świata do Polski na Kongres. Organizujemy go już drugi raz. Wielu uczestnikom tak się spodobało, że przyjechali na spotkanie ponownie, a nawet zabrali ze sobą znajomych – mówi Ilona Trojnar  jedna z pomysłodawczyń wydarzenia, związana z Katolickim Stowarzyszeniem Młodzieży.

Na Kongres Młodzieży Polonijnej przyjechało ponad 250 osób z 21 krajów całego świata, takich jak Austria, Belgia, Białoruś, Brazylia, Francja, Grecja, Hiszpania, Kazachstan, Mołdawia, Niemcy, Norwegia, Paragwaj, Rosja, Ukraina, USA, Uzbekistan, Węgry, Wielka Brytania i Włochy. Przez ponad tydzień biorą udział w warsztatach, spotkaniach oraz wydarzeniach patriotycznych w stolicy, takich jak 74. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Hasło Kongresu „Wiarą powołani” związane jest z obchodami rocznicy 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, także nawiązuje do zbliżającego się Synodu o młodzieży. – Chcemy pokazać, że warto odkrywać swoje życiowe powołanie, ale także to do bycia chrześcijaninem w świecie – mówiła Ilona Trojnar.

 

Polonez jej nie straszny

Kongres spotyka się z coraz większym zainteresowaniem młodych ludzi, takich jak choćby Ingrid Semeniuk Wlosek z Paragwaju, która jest na tym spotkaniu po raz drugi. Wraz z nią przyjechała też trójka jej przyjaciół. Wspólnie należą do Zgromadzenia Polaków z Paragwaju. Dziadkowie mamy Ingrid są Polakami. Ona sama co prawda słabo mówi po polsku, ale jest dumna ze swoich korzeni i wraz z bliskimi kultywuje rodzinne tradycje oraz zna polskie tańce ludowe. Dodaje, że w Paragwaju są chrześcijanie, ale brakuje jej rozmów po polsku, dlatego cieszy się, że teraz może nie tylko rozwinąć się duchowo, ale też lepiej poznać język ojczysty swoich krewnych. – Bardzo dobrze, że zorganizowano taki kongres. Przywraca wiarę, przypomina o realizacji powołania. Dzięki niemu poznajemy też historię tego kraju i mamy kontakt z żywym językiem polskim – mówi Ingrid w rozmowie ze Stacją7. Najtrudniej jest jej przyzwyczaić się do 6-godzinnej różnicy czasowej. Wprawdzie teraz w Paragwaju trwa zima, jednak latem jest jeszcze goręcej niż w Polsce, więc ostatnio panujące upały w Warszawie nie są jej straszne.

Z Ingrid pomaga mi się porozumieć rodzeństwo Ania i Patryk Kowalscy, którzy pochodzą z Opola, ale od dziesięciu lat wraz z rodzicami mieszkają w Walencji w Hiszpanii. W domu rozmawiają po polsku, słuchają też vlogów i konferencji o. Adama Szustaka, ale brakuje im polskich znajomych. Twierdzą, że wbrew pozorom Polacy są bardziej otwarci od Hiszpanów. – Bardzo nam się tutaj podoba. Na kongresie jesteśmy dopiero od kilku dni, a już prawie z wszystkimi rozmawialiśmy. W Walencji ludzie zazwyczaj tylko witają się ze sobą i nie wdają się w głębsze rozmowy. Nie zależy im tak bardzo, by bliżej poznać znajomych – zauważa Patryk Kowalski.

 

Jestem u siebie

Z Brazylii na Kongres Młodzieży Polonijnej jako jedyna przyleciała Lidiana Milczuk. Na spotkanie zaprosiła ją znajoma zakonnica z polskiej parafii w tamtym kraju. 20-letnia dziewczyna jest pierwszy raz w Polsce. Jej pradziadek był Polakiem, dlatego ona w kraju Mieszka I czuje się jak u siebie. – Nie bałam się sama przylecieć z tak daleka. Wiedziałam, że przybywam do kraju moich bliskich. Chciałam poznać innych Polaków i zobaczyć, jak im się żyje. Podoba mi się w Polsce, choć mówicie tak szybko, że nie zawsze mogę was zrozumieć – mówi z uśmiechem Lidiana.

Dziewczyna zwraca uwagę, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu wielu Brazylijczyków było katolikami, a teraz coraz więcej osób uważa się za protestantów czy ewangelików. Jednak ona należy do polskiej parafii katolickiej, w której msze celebrowane są po portugalsku, ale w każdy pierwszy piątek miesiąca ksiądz odprawia nabożeństwo w języku polskim. Dziewczyna wspomina, że szczególnie cieszą się z tego starsze panie, gdyż tęsknią za żywym językiem ojczystym. Dla Lidiany wiara przede wszystkim oznacza codzienną modlitwę i bliską więź z Bogiem, która pozytywnie wpływa na relacje z bliźnimi. – Chrześcijanin jest serdeczny i pomocny wobec innych, ale nie dlatego, że ma z tego korzyści. On to robi to z miłości – mówi młoda mieszkanka Brazylii.

 

Wzmocnić wiarę, by się nią dzielić

Sebastian Ziomek na Kongres przyjechał z Aten. Jego rodzice pochodzą z Podkarpacia  poznali się na wakacjach w Grecji i tam założyli rodzinę. Chłopak co roku latem odwiedza bliskich w Polsce. Jednak w Warszawie jest pierwszy raz. Stwierdza, że wygląda dużo ładniej niż na zdjęciach. Podobają mu się też zabytkowe świątynie w stolicy. Przyznaje, że młodzi Grecy rzadziej chodzą do kościoła niż polska młodzież, ale są tolerancyjni wobec wierzących rówieśników, a nawet zadają im pytania dotyczące życia duchowego. – Wierzą, że jest Stwórca, ale nie wiedzą, jak mogą wejść z Nim w relację, nie tylko indywidualnie, ale też jako wspólnota. Kongres pomoże mi wzmocnić wiarę, którą będę mógł dzielić się z moim znajomym z Grecji – mówi Sebastian. W sierpniu wybiera się jeszcze z młodzieżą na pielgrzymkę do Częstochowy.

Sebastian na Kongresie Młodzieży Polonijnej obchodził swoje 18 urodziny. W jego intencji została odprawiona msza, a potem na obiedzie uczestnicy spotkania odśpiewali mu głośne “Sto lat” oraz składali życzenia. – To bardzo miłe. Wszyscy czujemy się Polakami. Tworzymy jedną wspólnotę, mimo że mieszkamy daleko od siebie – mówił Sebastian Ziomek.

W trakcie Kongresu młodzi, oprócz zajęć na terenie Bielan, gdzie była ich baza, zwiedzali również Warszawę. Odwiedzili m.in. siedzibę Episkopatu Polski i Pałac Prezydencki. Wzięli również w obchodach rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Mieszkają u polskich rodzin. Kongres potrwa do 5 sierpnia.

 

Maria Górczyńska

Maria Górczyńska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Maria Górczyńska
Maria
Górczyńska
zobacz artykuly tego autora >