Nasze projekty

Ks. Lucjan Niedzielak. Niezłomny męczennik z Podlasia

Ksiądz Lucjan Niedzielak zawinił Urzędowi Bezpieczeństwa jedynie tym, że mówił prawdę, która nie miała prawa ujrzeć światła dziennego. Komunistyczny oprawca pozbawił go życia, a po śmierci także kożucha i butów, ale nie odebrał mu godności sługi Boga i Ojczyzny.

Reklama

Rok 1945, areszt UB w Radzyniu Podlaskim. Nieludzko torturowany żołnierz Armii Krajowej o pseudonimie „Urwis” otrzymuje szansę na wolność w zamian za przysługę – zamordowanie księdza Lucjana Niedzielaka, proboszcza w niedalekiej Polskowoli. Duchowny stał się jednym z największych wrogów nowej władzy.

„Głóg”

Po objęciu parafii dwa lata wcześniej zaczął pełnić funkcję duszpasterską wśród stacjonujących w okolicy oddziałów AK i WiN jako „Głóg”. Zbierał również informacje o zbrodniach na uroczysku „Baran” w Kąkolewnicy, który nazwano „Małym Katyniem”. Zamordowano tam strzałem w tył głowy około 1,5 tysiąca polskich żołnierzy, dezerterów bądź ludzi uznawanych za przeciwników.

„Urwis”, tak jak wielu innych aresztowanych, nie podjął się zadania. Niezrażony Edmund Szczęśniak, członek UB , zapewniał z zapałem: „Księdza […] spzątniem! I świnty krucyfiks nie pomoze!”. Perfidia działaczy wyszkolonych w systemie sowieckim sięgała zenitu: rozpuszczono plotki o planowanym przez zrzeszenie Wolność i Niezawisłość zamachu na księdza oraz wysyłano anonimowe listy z pogróżkami. „Głóg” zdawał sobie sprawę, że jego życie znajduje się w poważnym niebezpieczeństwie. Mimo porad pragmatycznych członków rodziny i znajomych, by opuścił niespokojny teren, pozostał na posterunku. W kazaniach i rozmowach z parafianami nadal potępiał reżim komunistycznej władzy.

Reklama
Reklama

Trzy strzały

Ksiądz Lucjan Niedzielak zawinił Urzędowi Bezpieczeństwa jedynie tym, że mówił prawdę, która nie miała prawa ujrzeć światła dziennego. Komunistyczny oprawca pozbawił Go życia, a po śmierci także kożucha i butów, ale nie pozbawił godności sługi Boga i Ojczyzny.

W mroźną noc 5 lutego 1947 roku Szczęśniak zamienił swe zapowiedzi w czyn. Wraz z pomocnikami wtargnął na polskowolską plebanię. Uwięzili tam dwie gospodynie i czekali na przybycie księdza. Gdy się zjawił, obezwładnili go i splądrowali dom. Następnie wywlekli proboszcza za stodołę, a tam Szczęśniak bestialsko zakończył jego 38-letnie życie trzema strzałami w głowę. Okoliczni mieszkańcy znaleźli o poranku zwłoki pozbawione obuwia i okrycia wierzchniego.

Ubek zabiegał o przekonanie, że mordu dokonali miejscowi partyzanci. Nikt nie dawał wiary tym pogłoskom. Kilka dni po zabójstwie nieugięty Szczęśniak przygotował zasadzkę na oskarżanych żołnierzy. Doszło do strzelaniny. Śmiertelnie ranny w brzuch zdołał doczołgać się do drogi, gdzie skonał. Nazajutrz miał odbyć się pogrzeb księdza Lucjana. Mieszkańcy wsi byli świadkami sceny, której nie wymyśliłby najlepszy scenarzysta kina wojennego: oto leżał, twarzą do ziemi, z rozprutymi wnętrznościami, zabójca duchownego, odziany w zrabowane ofierze buty i kożuch.

Ksiądz Lucjan Niedzielak zawinił Urzędowi Bezpieczeństwa jedynie tym, że mówił prawdę, która nie miała prawa ujrzeć światła dziennego. Komunistyczny oprawca pozbawił go życia, a po śmierci także kożucha i butów, ale nie pozbawił godności sługi Boga i Ojczyzny.

Reklama
Reklama

Niezłomny bohater 

Pogrzeb kapłana stał się manifestacją narodową. W 1982 roku, na przekór stanowi wojennemu, biskup Wacław Skomorucha poświęcił pomnik wzniesiony w miejscu zbrodni. Dziś ta niewielka parafia w diecezji siedleckiej pod wezwaniem świętego Jana Apostoła i Ewangelisty, licząca około tysiąca wiernych, nadal pamięta o swoim niezłomnym bohaterze. Pobliska szkoła podstawowa przyjęła imię księdza Niedzielaka. Dzięki staraniom „oficera w sutannie” pamięć o ludobójstwie w „Baranie” przetrwała do dziś.

Duchowy spadkobierca podlaskich męczenników z Pratulina i Drelowa, członek zastępu „żołnierzy wyklętych” pozostawił po sobie praktyczną lekcję patriotyzmu i życia według dewizy: Bóg, Honor, Ojczyzna.

Kilka miesięcy po wydarzeniach w Polskowoli, we wsi Okopy na świat przyszedł kolejny kapłan z wielkimi nakładami heroizmu: kapelan Solidarności, dziś błogosławiony Kościoła katolickiego, ksiądz Jerzy Popiełuszko.

Reklama

SPRAWDŹ: Ks. Jerzy Popiełuszko naśladował Chrystusa do końca 

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę