Bóg Prêt-à-porter

Po latach pogardy dla purytańskiego rygoru Kościoła, wielka moda coraz częściej sięga po sakralne wzory, religijne motywy i liturgiczne kroje. Nie dlatego, aby kogokolwiek szokować, obrażać czy nawracać, ale dlatego, że tak jest ŁADNIE

Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >

Niech się święci!

Kiedy podczas New York Fashion Week prezentowano trendy na sezon jesień/zima 2012/2013, wybieg mody przypominał nawę kościoła, po której procesyjnie przesuwały się kolejne zdobne ornaty, buddyjskie kapy i szamańskie sukna. Najbardziej skłonny do hołdowania kapłańskiej funkcji mody okazał się Chado Raplph Rucci. Jego modelki niemal topiły się w obszernych albach i tunikach, a tajemnicze wzory i napisy układały się na szatach w magiczne rytuały rodem z brewiarza. Wśród rodzimych twórców warto przypomnieć ZuoCorp, które w ubiegłym roku wylansowało swoją markę poprzez zakapturzone, długie, ciemne habity, a także nowy duet projektantów Sacrum, którego kolekcja na zimę 2013 poprzez nawiązania do strojów liturgicznych i ornatów, niezaprzeczalnie współgra ze sprawdzonym kościelnym trendem. Proste, jednolite tuniki o bardzo luźnym, ale dostojnym fasonie są od kilku sezonów domeną BOHOBOCO… Choć akurat ten motyw, podobnie jak gwieździste krzyżyki na kreacjach Zienia z aktualnej kolekcji Kaleidoscope łatwiej wytłumaczyć zbiegiem okoliczności, niż bezpośrednimi zapożyczeniami z tradycji Kościoła. Zwłaszcza, że w Polsce, wszelkie nawiązania do religii wyznawanej oficjalnie przez niemal 90% obywateli kraju, muszą być bardzo starannie przemyślane. Bynajmniej, nie w trosce o skandal! Po prostu to, co na zachodzie kojarzy się z odświeżeniem duchowej spuścizny kontynentu, nad Wisłą wciąż może mieć wymiar moherowego obciachu. I odwrotnie. Podczas gdy w światowej stolicy mody posążek Buddy w salonie jest już zdecydowanie passe, u nas nadal można się na niego snobować. Dlatego w Paryżu, gdzie zgodnie z obowiązującym prawem księdzu nie wolno pokazać się publicznie w koloratce, a zakonnicy z zakrytą głową, możemy w imię aktualnych trendów kupić i nosić różaniec sygnowany przez Dolce & Gabbana czy legginsy z Maryją od Black Milk. Nie dlatego, aby kogokolwiek szokować, obrażać czy nawracać, ale dlatego, że tak jest ładnie.

Bóg Prêt-à-porterBóg Prêt-à-porter

Brak sacrum, brak profanum

Sacrum zawsze fascynowało artystów. Ale wielcy kreatorzy sięgali po nie najczęściej w celu profanacji. Dziś jest inaczej. Bezczeszczenie dewocjonaliów nikogo nie bulwersuje, a niezwykła wyrozumiałość, z jaką chrześcijanie zwykli traktować kolejne prześmiewcze i obrazoburcze zapożyczenia wizerunków sakralnych do współczesnej kultury, zasłużyła już sobie pewnie na Pokojową Nagrodę Nobla. Kiedy na wybiegach pojawią się roznegliżowane modelki z różańcem na szyi, a w sklepach Jezus zdobi swym obliczem rajstopy, sweterki i majtki, nikt nie zostaje wysadzony w powietrze, żadne centrum handlowe nie płonie, żaden przywódca duchowy nie rzuca choćby najmniejszej klątwy. Gdybyśmy zawsze tak miłosiernie traktowali naszych winowajców, świat przypominałby biblijny raj. Ale, tak łatwemu wybaczaniu profanacji bliżej przecież do ignorancji, niż tolerancji.

Bóg Prêt-à-porter

Dlaczego tak łatwo przechodzimy do porządku dziennego? Może z braku wiary w skuteczność buntu, a może w jego śmieszność. W naszej mozaice kulturowej nie ma sensu rozczulać się nad adekwatnością pojedynczego obrazka, zwłaszcza, że już za kilka miesięcy zostaniemy zalani nową falą trendów. Co tym razem będzie na topie? Fanów eklektyzmu wyznaniowego z modą uspokajamy – etniczno-religijne zapożyczenia są nadal zdecydowane, zmienia się jedynie religia. I choć pewnie w żadnym atelier nie znajdziemy t-shirtu z Mahometem (tudzież szalonego pasjonata, który odważyłby się w takowym spacerować), to wszechobecne chustki, szale i nakrycia głowy wyrażają wyraźnie nową fascynację: ISLAM. Marc Jacobs już wypuścił całą kolekcję turbanów, a Dolce & Gabbana zestaw szerokich opasek skrywających włosy.

Kres inspiracji krzyżem wydaje się więc nieunikniony. Fakt, z jednej strony mogę jako chrześcijanin odetchnąć z ulgą, że moja wiara nie będzie już przedmiotem kpin. Ale z drugiej strony, tak w głębi serca, trochę przykro, że z różańcem na szyi znów bliżej mi będzie do dewoty, niż ikony stylu.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Dorota Paciorek

Dorota Paciorek

Wymienianie ksiąg Starego Testamentu idzie jej zdecydowanie słabiej niż recytacja odcieni Pantone. Ale ma hopla na punkcie Jezusa z Nazaretu i uważa, że chrześcijaństwo to najradośniejsza religia na świecie (choć złośliwi wliczają ten entuzjazm w profity neofity). Od niedawna zajmuje się designem chrześcijańskim i wciąż wierzy, że sztuka użytkowa w Kościele nie musi ograniczać się do plastikowych Maryjek z odkręcaną główką na wodę święconą. Lubi malować ikony i robić memy na Facebook’u. Nie lubi gdy muchy zjadają jej pigment z ikon i gdy nieznajomi użytkownicy kradną obrazki z fejsa zamiast je udostępniać.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >

Zapach Boga

Poszukiwaczy zaginionych relikwii musimy uspokoić – fiolka z perfumami Jezusa nie trafiła w niepożądane ręce. I nigdy w niepożądane nie trafi.

Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >

Biblia nasycona jest aromatycznymi opisami wonnych olejków i perfum, które niczym tajemniczy kod, wpływają swym zapachem na naszą podświadomość, pobudzają zmysły i przywołują wspomnienia. Spośród najpopularniejszych, najdroższych i najbardziej intensywnych nut Pisma Świętego, obok cynamonu, ladanum, galbanum, żywicy olibanowej i cedru, szczególnie wyróżnia się mirra i nard. Jest to mieszanka o tyle wyjątkowa, że towarzyszy już od pierwszych dni życia zapowiadanemu przez proroków odkupicielowi: Jezusowi z Nazaretu. To właśnie mirra, gorzka, aromatyczna żywica, symbolizująca człowieczeństwo, cierpienie i śmierć, została ofiarowana Dzieciątku przez mędrców (Mt 2,11) – ona też zmieszana z wodą została podana Chrystusowi na krzyżu (Mk 15,23) oraz wykorzystana do namaszczenia Jego ciała po śmierci – co ciekawe, święty Jan zaznacza, że Nikodem przyniósł w tym celu 100 funtów mieszaniny mirry i aloesu (czyli aż około 32 kilogramów), wypełniając niejako słowa psalmu 45: „Wszystkie twoje szaty pachną mirrą i aloesem; Bóg, twój Bóg, namaścił ciebieolejkiem radości hojniej niż równych ci losem”.

Zapach Boga

Innym drogocennym zapachem, którego wygórowanej ceny ewangelista nie omieszkał podkreślić podczas aktu namszczenia głowy i stóp Jezusa, jest olejek nardowy – jeden mały flakonik stanowił równowartość rocznej pensji robotnika (w przeliczeniu na dzisiejsze realia można by za to kupić niezły, choć używany samochód). Ekskluzywne perfumy wylewano na Chrystusa kilka razy, zawsze ostentacyjnie. Nie poprzez ręce proroka, ale nawróconej kobiety. Jeden z Ojców Kościoła, Orygenes (ok. 185-253) wskazuje na przedziwne właściwości zapachu samego Oblubieńca (Pieśń nad Pieśniami), przy którym niezwykle intensywny nard stawał się… bezwonny.

Wydaje się, że to nie Jezus pachniał nardem, ale nard przyjął Jego zapach. Dlatego Maria, która namaściła stopy Jezusa i wytarła je swoimi włosami, otrzymała dla siebie w pewnym sensie zapach przeniknięty właściwością i mocą ciała Jezusa, a cały dom, czyli jej dusza, napełnił się wonią olejku: Duchem Świętym. Stąd, trudno ograniczyć intrygujący zapach Chrystusa do starożytnej mieszanki nardu i mirry, choć spece od marketingu wciąż podejmują tę kwestię na nowo, zastanawiając się, czy w dzisiejszych realiach Jezus używałby Miracle Homme by Lancôme (cedr, fiołek i gorzka pomarańcza), a może raczej klasycznych nut zapachowych skoncentrowanych na mirze jak Fahrenheit Christiana Diora.Producenci perfum opracowali nawet specjalne mieszanki biblijnych zapachów dla chrześcijan, na przykład orientalne Sacre (zawierają różę, cynamon, mirrę i wanilię), a także całe zestawy olejków do medytacji 7th Heaven Kit, czyli Siódme Niebo. W Stanach pojawiły się świece zapachowe His Essence, które jak zachwala producent, zabijają odór grzechu. Dostępne są wyłącznie w chrześcijańskich księgarniach i przykościelnych sklepikach, na stronie dystrybutora oraz przy zamówieniu telefonicznym przez osobliwy numer: 1-877-psalm45.

Etruska waza na perfumy, z wyrytym słowem

Najważniejsze jednak wydaje się to, by nie tyle nasze ciało, ale modlitwy stanowiły woń przyjemną Bogu (Flp 4,17), roznoszoną po wszystkich miejscach niczym kadzidło przed Zwycięzcą (2Kor 2,14). Przypominają nam o tym święci, którzy dla potwierdzenia swego wstawiennictwa, pozostawiają często przy cudach swój aromatyczny podpis. Jak wynika z relacji świadków, stygmaty ojca Pio zawsze pachniały fiołkami, a obecność świętej Tereski z Lisieux, która nie bez przyczyny przedstawiana jest z różami, bywała dziwnie słodka. Niewykluczone więc, że to właśnie powalający zapach Boga skutecznie odurzył także proroka Jeremiasza, który stwierdził: „Uwiodłeś mnie Panie, a ja pozwoliłem się uwieść” (Jr 20,7). Bo jak czytamy w Pieśni nad Pieśniami – o ileż słodsza miłość Jego od wina, a zapach Jego olejków nad wszystkie balsamy (Pnp 4,10). Zatem, jeżeli zakupione perfumy nie powalają Jego majestatem, radzimy ostrożność – z pewnością mamy do czynienia z podróbką – namiastką miłości.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Dorota Paciorek

Dorota Paciorek

Wymienianie ksiąg Starego Testamentu idzie jej zdecydowanie słabiej niż recytacja odcieni Pantone. Ale ma hopla na punkcie Jezusa z Nazaretu i uważa, że chrześcijaństwo to najradośniejsza religia na świecie (choć złośliwi wliczają ten entuzjazm w profity neofity). Od niedawna zajmuje się designem chrześcijańskim i wciąż wierzy, że sztuka użytkowa w Kościele nie musi ograniczać się do plastikowych Maryjek z odkręcaną główką na wodę święconą. Lubi malować ikony i robić memy na Facebook’u. Nie lubi gdy muchy zjadają jej pigment z ikon i gdy nieznajomi użytkownicy kradną obrazki z fejsa zamiast je udostępniać.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >