Fot. cottonbro/Pexels

Gdy Twój znajomy w trakcie spotkania „zostaje pedofilem”…

Niektórzy z klerem walczą dla sportu, inni dla przyjemności, jeszcze inni, by dzielić ludzi i tym samym łatwiej załatwiać swoje interesy. Wzruszając ramionami, stajemy się częścią tej układanki.

Reklama

Są chipsy i paluszki, dla równowagi zdrowsza opcja czyli marchewka z hummusem. Uwielbiamy gdy odwiedzają nas znajomi. Długie rozmowy, śmiech do łez, ale też gra w planszówki. Jestem pewna, że w wielu domach wygląda to dokładnie tak samo. I w tej sielskiej atmosferze poniedziałkowego wieczoru, okazuje się, że jedna z osób przy stole została publicznie oskarżona o pedofilię. Jej zdjęcie – pobrane z internetu z oficjalnej strony organizacji, w której działa – krąży po mediach społecznościowych z napisem jasno sugerującym, że mamy do czynienia z kimś, kto chce krzywdzić dzieci. Twarz człowieka, który siedzi naprzeciwko nas przy stole, pojawia się teraz na kolejnych portalach. Ludzie wypisują żarty na temat jej właściciela, kpią z jego zapędów i odgrażają się, co by takiemu zrobili. Jak reagujemy? Pytamy, czy może jeszcze marcheweczki albo chipsa? A może dzwonimy pod 997? Historia brzmi absurdalnie, chyba że dodamy, że znajomy jest księdzem…

Żarty na temat duchownych i pedofili są w pewnych środowiskach tak popularne, jak pogodowe konwersacje prowadzone w sklepach czy na placach zabaw. Nieustannie przekraczana jest jednak kolejna granica. Tym razem social media obiegła grafika, jasno sugerująca, że księża ze zdjęcia „garną się do dzieci”. Fotografię ukradziono – bo przecież ma ona właściciela – z oficjalnego konta jednej z diecezji. Możemy oczywiście wzruszyć ramionami i powiedzieć, że tak ten świat wygląda albo że wiedzieli co robią, idąc do seminarium. Zawsze świetnie sprawdzi się też argument, że Jezus zapowiedział, że tak będzie albo że Kościół właściwie sam jest sobie winny, bo ukrywał przestępców seksualnych przenosząc ich z parafii do parafii. Nawet jeśli wszystkie wymienione zdania są prawdziwe, nic nie zwalnia nas z obowiązku reagowania.

CZYTAJ: „Nie jesteście same. Chcemy wam pomóc”. Paulina Guzik o pomocy skrzywdzonym siostrom zakonnym

Reklama
Reklama

Wzruszający ramionami

Jesteśmy jednym Kościołem, jednym ciałem. W którym niestety my-świeccy coraz częściej przyjmujemy funkcję wzruszających ramion. Ileż mądrych wypowiedzi można przeczytać o tym, że jak ktoś już wybiera kapłańską drogę, to musi być odważny i gotowy na niechęć ludzi, bo w takich czasach żyjemy. Taki człowiek nie może być zatem zaskoczony wyzwiskami, zarzutami (które są oczywistym zniesławieniem) czy nawet przemocą fizyczną. Komunikat jest prosty „sam się na to pisał, niech sam sobie radzi”. Mnie jednak marzy się, by nie odwaga i gruba skóra decydowały o przystąpieniu do święceń kapłańskich, ale powołanie, na które człowiek odpowiada Bogu. Bardziej niż ludzi, po których spływają wszelkie ataki, chciałabym na swojej drodze spotkać księży wrażliwych, a co za tym idzie empatycznych i słuchających. Zresztą jak zauważa rektor gnieźnieńskiego seminarium, ks. Przemysław Kwiatkowski, nie do odwagi wobec hejtera, ale po pierwsze do miłości nieprzyjaciół wzywa nas Jezus. I to On, jeśli na to pozwalamy, powoli uczy nas miłości i wyzwala od lęku. Prawdą jest też, że swoich wyznawców Jezus uprzedza o tym, co ich czeka. Nie znaczy to jednak, że mamy przymykać oko na niesprawiedliwość. Dla lepszego działania naszego sumienia warto zawsze to, co złe, nazywać po imieniu, choćby to było zjawisko już całkiem powszechne. 

Mnie jednak marzy się, by nie odwaga i gruba skóra decydowały o przystąpieniu do święceń kapłańskich, ale powołanie, na które człowiek odpowiada Bogu.

Zostaje jeszcze argument, że na taką opinię Kościół sam sobie zapracował i teraz ma, co chciał. Od lat obserwuję to, co w kwestii ochrony dzieci i młodzieży dzieje się w Kościele. Mimo wielu zmian, jakie dokonały się na naszych oczach i standardów do jakich inne organizacje mogą dziś próbować dążyć, wciąż można mieć wiele zarzutów. Czy to jednak pozwala nam dla żartów podpisywać zdjęcia losowych (a jednak mających imię i nazwisko!) księży jako pedofilów? Czy tak samo zareagowalibyśmy, gdyby zdjęcie naszego wspaniałego i uczciwego lekarza rodzinnego z sugestią, że bierze łapówki podbijało internet? A może wtedy bylibyśmy oburzeni? Zgłaszalibyśmy to administratorom danego portalu i podniesionym głosem rozmawiali o tym przy rodzinnym stole, raz po raz wykrzykując „jak można takie świństwo człowiekowi zrobić”. Natomiast argument, że „przecież zdarzali się lekarze biorący łapówki”, nie byłby żadnym wytłumaczeniem.

Reklama
Reklama

ZOBACZ: Czy Kościół jest chłopcem do bicia?

To jest czas świeckich!

W dyskusjach o Kościele często słyszę, że to nasz czas, czas świeckich. Od momentu, gdy zobaczyłam grafikę sugerującą, że bliskie mi osoby ze zdjęcia są „zwyrodnialcami”, to zdanie rozbrzmiewa w mojej głowie. Jeszcze głośniej zabrzmiało, gdy zauważyłam, że w grupie, w której zostało udostępnione, nie znalazł się nikt, ani jeden sprawiedliwy, który stanąłby w kontrze do tłumu rechoczącego pod zdjęciem. Oczywiście, to takie ewangeliczne. Jedni wrzeszczą „Barabasza!”, a reszta milczy. Jak dwa tysiące lat temu dajemy się rozgrywać cudzym interesom. Niektórzy z klerem walczą dla sportu i przyjemności, inni by dzielić i tym samym łatwiej załatwiać swoje interesy. Wzruszając ramionami stajemy się częścią tej układanki.

W grupie, w której zostało udostępnione, nie znalazł się nikt, ani jeden sprawiedliwy, który stanąłby w kontrze do tłumu rechoczącego pod zdjęciem.

Reklama

Regularne podcinanie skrzydeł

Jeśli te wszystkie argumenty nie są w stanie nas obudzić, pozwólcie jeszcze tak czysto egoistycznie. Pełni zapału księża są jednym z gwarantów prężnie działających duszpasterstw, świetnie zorganizowanych parafii, przy których tętni życie. Są też takimi katechetami, którzy mogą przyciągnąć do Boga nawet najbardziej zbuntowane jednostki w klasie. Jeśli, milcząc i wzruszając ramionami „bo tak już musi być”, pozwolimy na regularne podcinanie im skrzydeł, jeśli nie sprzeciwimy się żartom (a może raczej krzywdzącym oskarżeniom), sami doprowadzimy do sytuacji, w której kolejni księża dla uniknięcia zarzutów, oskarżeń i wyśmiania przygasną w swoim zapale. W tej sutannie czy habicie stoi przed nami człowiek i na niesprawiedliwość wobec niego trzeba reagować.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę