Zakochany Skazaniec. Rekolekcje poprowadzi Ojciec Adam Szustak.

Już w Środę Popielcową na naszym portalu znajdziecie pierwszy odcinek!

Adam Szustak OP
Adam
Szustak OP
zobacz artykuly tego autora >

Mamy 40 dni na przygotowanie się do największego wesela jakie widział ten świat. Bóg postanowił poślubić nas na wieczność, a że przysięga małżeńska mówi "aż do śmierci" – potraktował te słowa wyjątkowo dosłownie i na serio. Będziemy więc wpatrywać się w tego Zakochanego Skazańca chcąc zobaczyć Jego niezwykłe piękno, dobroć i miłość jaką ma względem nas. Chcemy w ten sposób przygotować się na ślub. Pan Młody już nadchodzi, więc wybiegnijmy Mu na spotkanie.

Kto gada: o. Adam Szustak OP – więcej info na www.langustanapalmie.pl

Gdzie: W internecie.

Kiedy: Start w Środę Popielcową, a później przez cały Wielki Post w każdą niedzielę i czwartek. W Wielkim Tygodniu będzie kilka odcinków specjalnych.

Dla kogo: Dla każdego. Przekażcie zaproszenie gdzie się tylko da. Spróbujmy dotrzeć do jak największej ilości ludzi. Niech Słowo idzie w świat.

Rekolekcje można śledzić na Facebooku

Organizatorzy: Langustanapalmie.pl, Stacja7.pl

Partnerzy: Gloria24.pl, Dominikanie.pl

Adam Szustak OP

Adam Szustak OP

Zobacz inne artykuły tego autora >
Adam Szustak OP
Adam
Szustak OP
zobacz artykuly tego autora >

Mężczyźni, którzy nienawidzili Kościoła

Byli nieszczęśliwi, nienawidzili Kościoła, nie chcieli mieć z nim nic wspólnego, obwiniali Boga o swoje niepowodzenia. Wtedy On wkroczył w ich życie ze słowami "Kocham cię!"

Uważali, że to oni mają rację, a Kościół się myli. Zaczęli zadawać naprawdę głębokie pytania i znajdowali odpowiedzi, które zmieniały ich serca. Zakochali się w Bogu.

10 tys. podręczników w ramach akcji Caritas!

Ponad 10 tys. podręczników w tym roku, a 60 tys. w ciągu 5 lat, przekazali bezpłatnie wydawcy edukacyjni na rzecz akcji Caritas „Tornister pełen uśmiechów”. Dzięki działaniom Caritas i darczyńców, kilkadziesiąt tysięcy dzieci 1 września pójdzie do szkoły z nowymi, w pełni wyposażonymi tornistrami

Wydawnictwa edukacyjne zrzeszone w Polskiej Izbie Książki uczestniczą w akcji „Tornister pełen uśmiechów” od 2011 r. W tym czasie przekazały na rzecz potrzebujących dzieci ponad 60 tys. różnorodnych podręczników szkolnych. W tym roku w akcji wzięły udział wydawnictwa: LektorKlett, Macmillan, Nowa Era, Nowela, Oxford University Press, Pearson, PWN, WSiP. W tym roku ilość przekazanych książek to ponad 10 tys. egzemplarzy. Przedstawiciele wydawców odebrali podziękowania ze strony władz Caritas, podczas finału akcji, który miał miejsce w Lublinie 28 września.

 

„Wiemy, że każdy przekazany przez nas podręcznik trafi do rodzin będących w trudnej sytuacji materialnej. Dzięki temu wszystkie dzieci idące do szkoły będą miały nowe książki. Caritas a wraz z nim my, wydawcy, gwarantujemy dzieciakom równy start. To dla nas zaszczyt, że możemy w tym pomóc ” – mówi Jarosław Matuszewski przewodniczący Sekcji Wydawców Edukacyjnych PIK.

 

„Przy założeniu, że średnia cena każdej przekazanej przez wydawców edukacyjnych książki to 25 zł. można śmiało stwierdzić, że wsparliśmy akcję kwotą półtora miliona zł.” – dodaje Matuszewski.

 

Kampania „Tornister pełen uśmiechów” realizowana jest w całej Polsce poprzez Caritas diecezjalne i parafialne zespoły Caritas. Parafianie wypełnią wyprawkami szkolnymi plecaki zakupione przez Caritas diecezjalne i rozdawane w parafiach. Wyprawki szkolne kupowane są również dzięki wsparciu licznych, prywatnych i instytucjonalnych ofiarodawców. Gotowe wyprawki przed początkiem roku szkolnego przekazane zostaną dzieciom.

 

Działania prospołeczne wydawnictw edukacyjnych zrzeszonych w Polskiej Izbie Książki były wielokrotnie doceniane i nagradzane – m.in. w konkursie Dobroczyńca Roku. W czerwcu 2016 roku przewodniczący Sekcji Wydawców Edukacyjnych PIK, odebrał nagrodę Gazety finansowej „Finansista roku”, za udział w akcji „Tornister pełen uśmiechów” w 2015 r.

 

Caritas Polska oraz wydawcy edukacyjni zostali też wyróżnieni w 2013 r. również za akcję „Tornister Pełen Uśmiechów” w „Raporcie Społeczna Odpowiedzialność Biznesu” Gazety Finansowej i Super Biznesu, który jest dodatkiem ekonomicznym do Super Expressu.


łs / Warszawa

 

Kard. Parolin: „rozmawiajmy o ofiarach, a nie prowadzących konflikty”

"Nie powinno się koncentrować wokół stron prowadzących konflikty, lecz wokół ofiar, które nie mogą być tylko sumą na końcu, lub w przerwie działań zbrojnych” - stwierdził Sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, kard. Pietro Parolin

„Konieczna jest zmiana począwszy od interwencji w palących konfliktach do prewencji” – powiedział watykański purpurat w wykładzie wygłoszonym we włoskim Pordenone.

 

Zdaniem 61-letniego purpurata współczesna dyplomacja często podąża tylko za biegiem wydarzeń zamiast odpowiednio, zgodnie z jej właściwymi zadaniami, już u samego początku dążyć do zaniechania konfliktu między państwami. Kard. Parolin ma duże doświadczenie dyplomatyczne, był nuncjuszem apostolskim w Wenezueli oraz brał udział w negocjacjach Stolicy Apostolskiej z Izraelem i Wietnamem.

 

Zamiast sięgać do standardowych form, których skuteczność poddaje w wątpliwość międzynarodowa praktyka, należy – kierując się słowami papieża Franciszka – rozwinąć „twórczą odwagę” – zachęcał kard. Parolin. Podkreślił, że dyplomacja musi na nowo odnaleźć swoją istotę jako “sztuka tego co możliwe”.

Zdaniem kardynała także skuteczność działań dyplomatycznych liczy się dziś bardziej niż kiedyś w fazie przejściowej po konfliktach, gdy ze względu na brak konstruktywnych działań grożą nowe konflikty o prawo dominacji poszczególnych grup. W tej „szarej strefie” twardych różnic i nowych interesów oraz niejasnego kierownictwa politycznego dyplomacja musi pomagać w sposób analityczny i doradczy. Jej zadaniem jest przy tym prowadzenie pracy na rzecz pojednania – stwierdził kard. Parolin.

 

„Dla Stolicy Apostolskiej dyplomacja nie oznacza neutralności, lecz prawdziwy sprzeciw w duchu Ewangelii” – powiedział watykański Sekretarz Stanu. Jej istotnym elementem jest „wartość dodana miłosierdzia jako elementu konstruktywnego i gwaranta ładu międzynarodowego”.

Kard. Parolin przypomniał, że Watykan utrzymuje 179 przedstawicielstw dyplomatycznych w krajach o różnych religiach i kulturach w przekonaniu, że w ten sposób może się przyczyniać do stabilności i bezpieczeństwa, chroniąc przy tym historię i tożsamość każdego z narodów.


ts (KAI) / Pordenone

 

Jak prawidłowo pastować buty?

Buty to bardzo istotny element męskiej garderoby. Jak o nie dbać, żeby służyły nam jak najdłużej i dobrze się prezentowały?

Nie wystarczy kupić parę eleganckich butów i raz na jakiś czas je zakładać. Musimy pamiętać o pielęgnacji naszej wizytówki. Bo tak, buty są naszą wizytówką.

Sukces akcji „Samochód dla Pariacoto”

Franciszkanie posługujący na misjach w peruwiańskich Andach otrzymają nowy samochód terenowy. Sukcesem zakończyła się akcja „Samochód dla Pariacoto” prowadzona przez Fundację "Brat Słońce”

Franciszkanie na misjach w Andach, mają pod swoją opieką 73 wioski – niektóre z nich są położone na wysokości nawet 4000 m n.p.m. Bracia muszą nieraz pokonywać ostre zakręty wzdłuż przepaści, strome podjazdy czy drogi, które w wyniku deszczu zmieniają się w lawiny błota, aby dotrzeć do czekających na nich Indian w Andach. Wyspecjalizowany samochód stanowi zatem podstawowe narzędzie ich pracy.

 

Na zrealizowanie projektu potrzebne było 120 000 zł – zebrano prawie 145 000 zł. „Dziękujemy bardzo w imieniu wspólnoty franciszkańskiej i przede wszystkich w imieniu tych, do których dojedziemy szybciej, sprawniej i bezpieczniej” – powiedział o. Jacek Lisowski, misjonarz pracujący w Pariacoto od 12 lat.

Suma, która została zebrana jedynie z indywidualnych darowizn, pozwala na dodatkowe wyposażenie samochodu misjonarzy. „Będziemy mogli wyposażyć samochód nie tylko w wersję standardową. Chodzi głównie o to, żeby wzmocnić kabinę w przypadku dachowania – będzie szansa, że przeżyjemy. Będziemy też mogli wstawić klimatyzację, co umożliwi zamknięcie okien podczas jazdy w tumanach kurzu” – opisał o. Jacek.

 

SONY DSC

Pariacoto | fot. samochoddlapariacoto.pl

 

Samochód został zamówiony w Ameryce Południowej, gdzie produkowane pojazdy dostosowane są do tamtejszych warunków. Nowe auto zostanie przekazane franciszkanom pod koniec października.

„W czasie kampanii „Samochód dla Pariacoto” spotkaliśmy się z wielką życzliwością i zrozumieniem dla potrzeb misji. Ludzie przekazywali kilkunastozłotowe wpłaty, jak i kilkutysięczne darowizny. Niektórzy wspierali niefinansowo. Za każdą pomoc dziękujemy” – podsumowała Anna Anioł, koordynatorka projektu z Fundacji „Brat Słońce”.

 

Inicjatywie patronowali błogosławieni męczennicy franciszkańscy, o. Zbigniew Strzałkowski i o. Michał Tomaszek, którzy 25 lat temu w Pariacoto zostali zamordowali przez terrorystów z organizacji Świetlisty Szlak.

Akcję „Samochód dla Pariacoto” zorganizowała Fundacja „Brat Słońce”, powołana z inicjatywy krakowskiej Prowincji św. Antoniego i bł. Jakuba Strzemię Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych. Jej celem jest wspieranie dzieł podejmowanych przez franciszkanów, m.in. akcji na rzecz potrzebujących w kraju i zagranicą, programów edukacyjnych czy działalności wspierającej pielęgnowanie kultury i historii.


luk / Kraków

 

Papież przyjął Marka Zuckerberga, twórcę Facebooka

Papież Franciszek przyjął dziś założyciela i dyrektora generalnego Facebooka, Marka Zuckerberga, któremu towarzyszyła żona Priscilla Chan

Rozmowa dotyczyła „używania technologii komunikacji w łagodzeniu ubóstwa, wspierania kultury spotkania i przekazywania przesłania nadziei, szczególnie osobom najbardziej potrzebującym” – głosi komunikat Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej.

 

 

Jest to kolejna w tym roku papieska audiencja dla szefów największych firm komputerowych i mediów społecznościowych. Wcześniej gościli w Watykanie: Eric Schmidt, prezes zarządu holdingu Alphabet, obejmującego 26 przedsiębiorstw, w tym m.in. Google, YouTube oraz serwis dronów Wing; Timothy Cook, prezes zarządu amerykańskiego koncernu komputerowego Apple oraz (dwukrotnie) Kevin Systrom, współzałożyciel i dyrektor generalny Instagramu – fotograficznego serwisu społecznościowego hostingu zdjęć.


pb / Watykan

 

Urodziłem się z wyrokiem śmierci

Darek Malejonek – wokalista, gitarzysta, członek legendarnych zespołów: Kultura, Izrael, Moskwa, Armia, Houk, 2Tm2,3 i Arka Noego, założyciel i lider Maleo Reggae Rockers. W książce „Urodzony, by się nie bać” opowiada o burzliwej młodości, muzycznych i życiowych rewolucjach oraz spotkaniach face to face z Bogiem i szatanem.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

„Walczę o każdy promień słońca. To bitwa o serce, do końca” – tak w piosence „Blask” o swoim życiu opowiada krótko Darek Malejonek. Dopiero, gdy poznał Boga zobaczył, że to On uratował go od śmierci, którą niesie za sobą grzech. O pokonywaniu lęku „Maleo” opowiada w książce „Urodzony, by się nie bać

 

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Jak żyć szczęśliwie? 55 porad

Wszyscy chcemy być szczęśliwi, ale czasami trudno nam osiągnąć szczęście. Jak więc tego dokonać? Przedstawiamy 55 porad

Autorem porad jest o. Thomas Hopko, prawosławny kapłan specjalizujący się w duchowości. Na język polski przetłumaczył Kamil Łukasz Mańka.


1. Bądź zawsze z Chrystusem. Ufaj Bogu we wszystkim. Nigdy nie zapominaj o Bogu.

2. Módl się, jak potrafisz, nie jak myślisz, że musisz. Módl się tak, jak Bóg skłania cię do modlitwy, nie jak byś chciał, ale jak Bóg daje. A dla chrześcijanina oznacza to: w swoim sercu, w swoim pokoju, w swoim Kościele.
Miej regułę modlitwy, którą możesz zachować i którą będziesz wypełniać z dyscypliną. Nie możesz się po prostu modlić, jak ci się podoba. Musisz się modlić z dyscypliną, mieć pory dnia, w których będziesz wspominał Boga i odmawiał swoje modlitwy.

3. Odmawiaj Modlitwę Pańską kilka razy na dzień – gdy wsiadasz do samochodu lub idziesz do biura albo do klasy, albo przed zjedzeniem posiłku, gdy budzisz się rano, gdy kładziesz się spać. Po prostu odmawiaj Modlitwę Pańską. Jest to modlitwa, którą przekazał Pan, modlitwa krótka, ale zawiera wszystko, o co człowiek potrzebuje się modlić, jeśli Chrystus został ukrzyżowany, wzbudzony z martwych i uwielbiony.

4. Znajdź krótką modlitwę, którą możesz nieustannie powtarzać, gdy twój umysł nie jest zajęty czymś innym. Tą krótką modlitwą może być po prostu „Panie, zmiłuj się” albo „Panie Jezu Chryste, zmiłuj się.” Można po prostu mówić „Jezu.” Można mówić „Boże”, ale ma to być po prostu jakaś krótka modlitwa, która wypełnia umysł, gdy nie jest zajęty, by utrzymywać pamięć o Bogu w swoim życiu, w swoim sercu.

5. Rób prostracje, gdy się modlisz. Klękaj. Pochylaj się. Kłaniaj się. Używaj swego ciała. Jak mówi św. Efrem: „Jeśli twoje ciało się nie modli, gdy się modlisz, nie modlisz się tak naprawdę.” Modlitwa to nie tylko czynność umysłu i serca. To działanie całej osoby.

6. Jedz dobre rzeczy z umiarem.

7. Pość w dni postne i oczywiście w czasie Wielkiego Postu. Jednak jedz dobre rzeczy, nie takie, które mogą wyrządzić ci szkodę oraz jedz z umiarem, a gdy pościsz, pość w ukryciu.

8. Ćwicz wyciszenie, wewnętrzne i zewnętrzne. Zwyczajnie siedź przez kilka minut dziennie w ciszy. Wyłącz wszystkie urządzenia. Otwórz się na Boga. Nie myśl o niczym. Obserwuj myśli, które się pojawiają i zwracaj je ku Bogu.

9. Dokonuj aktów miłosierdzia w ukryciu. Po prostu czyń jakieś dobre rzeczy, o których nikt nie wie.

10. Uczęszczaj regularnie na liturgiczne nabożeństwa. Chodź do kościoła. Stój tam. Słuchaj. Módl się. Nie zwracaj uwagi na ludzi – oczywiście bądź świadom ich obecności, ale bądź tam dla samego nabożeństwa.

11. Przystępuj regularnie do Spowiedzi i Komunii Świętej. Bierz udział w życiu sakramentalnym Kościoła.

12. Nie poddawaj się nachalnym myślom i uczuciom. Gdy nachodzą cię różne uczucia, gdy jakieś myśli cię nachodzą, nie zajmuj się nimi. Jeśli je przyjmiesz, one będą mieć cię w garści i będziesz grzeszyć. Musisz więc je uciąć, już na samym początku.

13. Wyjawiaj wszystkie swoje myśli i uczucia regularnie jakiejś zaufanej osobie. Zazwyczaj będzie to duszpasterz lub ojciec albo matka duchowa, starzec. Jednak każdy człowiek, każdy chrześcijanin musi mieć kogoś, kto wie o nim wszystko, abyśmy mogli mu regularnie zdawać sprawę z tego, co dzieje się w naszym życiu.

14. Regularnie czytaj Pismo Święte – nie czytaj go, by walczyć z innymi, ani by chwalić się zdolnością cytowania, ale czytaj je jako paliwo, jako pokarm. Ponieważ jeśli nie czytamy Pisma regularnie, umieramy. To jest jakby próbować żyć bez jedzenia albo jeździć samochodem bez nalania paliwa.

15. Czytuj dobre książki, po trochu naraz. Nie pochłaniaj ich od razu. Nie czytaj ich po to, by móc powiedzieć „Przeczytałem ją”. Czytaj książki wolno. Czasami czytaj tą samą książkę dwa lub trzy razy – próbując wprowadzić w czyn to, o czym ona mówi.

szcz1

16. Pielęgnuj wspólnotę ze Świętymi. Dowiaduj się, kim byli święci ludzie w chrześcijańskiej historii. Dowiaduj się kim byli ci, którzy nauczali, którzy cierpieli, którzy umierali, którzy żyli chrześcijańskim życiem. I naśladuj ich.

17. Jak rzekł św. Jan Klimak: „Kto nie naśladuje Świętych, jest głupcem, ale również głupcem byłby ktoś, kto by usiłował naśladować jakąś osobę w szczegółach jej życia.” Tego nie możesz uczynić, ale musimy uczyć się od świętych ludzi.

18. Bądź zwyczajną osobą. Bądź jednym z ludzkiego rodu. Nigdy nie mów: „Dziękuję Ci, Boże, że nie jestem jak inni ludzie.” Staraj się być jak inni jak to tylko możliwe. Bądź zwyczajny. Jak rzekł rosyjski pisarz Czechow:

19. „Wszystko poza tym, co zwyczajne, jest od Diabła.”

20. Bądź uprzejmy względem wszystkich – przede wszystkim względem członków swojej własnej rodziny. Czasami wydaje nam się, że możemy być aroganccy w stosunku do członków własnej rodziny, ale mili dla ludzi z zewnątrz. Nie – musimy zacząć od życzliwości wobec tych, którzy są najbliżej nas.

21. Zachowaj czystość i porządek w swoim domu. Bóg nie mieszka w bałaganie albo w brudzie i nieporządku. Oczywiście nie musimy być fanatykami zachowywania pedantycznej czystości, ale powinniśmy utrzymywać mądry porządek, przynajmniej w niektórych częściach domu, w których żyjemy, jadamy i zwłaszcza tam, gdzie się modlimy.

22. Posiadaj zdrowe hobby. Znajdź sobie coś, przy czym będziesz ćwiczył swój mózg dla samej radości z tego płynącej.

23. Ćwicz regularnie, musisz się ruszać.

24. Przeżywaj dzień, lub nawet część dnia, naraz. Nie żyj w przeszłości, nie żyj jutrem. Św. Benedykt powiedział: „Rób to, co robisz. Bądź obecny tam, gdzie jesteś.” Co Bóg chce, abym robił właśnie teraz – nie wieczorem, nie jutro rano, nie wczoraj, ale właśnie teraz?

25. Bądź zupełnie szczery – przede wszystkim z samym sobą. Największym grzechem jest kłamstwo, a największym kłamstwem jest kłamstwo dotyczące Boga i kłamstwo o mnie i Bogu. Bądź kompletnie szczery.

26. Bądź wierny w małych rzeczach. Jezus to powiedział: „Kto jest wierny w małym, odziedziczy wiele i zostanie postawiony nad wieloma. A ci, którzy nie są wierni w małym, tracą to małe, które posiadają.” W Ewangelii św. Łukasza Pan nawet powiedział: „tracą to małe, które sądzą, że posiadają.” Wierność w małych, zwykłych sprawach.

27. Wykonaj swoją pracę, a potem zapomnij o niej. Nie bierz jej wszędzie ze sobą. Bądź kompletnie skupiony na tym, co robisz, ale nie noś tego ze sobą w swoim umyśle. Skupiaj swój umysł na tym, co robisz w obecnej chwili.

28. Rób trudne i bolesne rzeczy w pierwszej kolejności. Mamy zwyczaj robić najpierw proste rzeczy, rzeczy które lubimy, i odkładać te, których nie lubimy. Powinniśmy próbować odwrócić to i robić najtrudniejsze i nudne rzeczy najpierw.

29. Mierz się z rzeczywistością. Nie żyj fantazją. Jest takie rosyjskie powiedzenie: „Bóg jest wszędzie, poza wyobraźnią i fantazją.” Zmierz się z rzeczywistościami swojego życia.

30. Bądź wdzięczny. Bądź wdzięczny w każdym położeniu.

szcz2

31. Bądź radosny. Zachowuj się pogodnie, nawet jeśli nie czujesz się tak, zwłaszcza w obecności innych.

32. Bądź prosty, ukryty, cichy i mały. Święci Ojcowie powiadają: „Jeśli chcesz być poznany przez Boga, nie staraj się być znany przez ludzi.” I znowu – to prostota, ukrycie, cichość, małość.

33. Nigdy nie ściągaj ku sobie uwagi. Nigdy, świadomie, nie ściągaj uwagi ku sobie samemu. Gdziekolwiek jesteś, czyń, co czynią inni ludzie. To szczególnie ważne w Kościele. Gdy idziesz do Kościoła, rób to, co inni ludzie robią. To właśnie św. Ambroży powiedział św. Monice, matce św. Augustyna, gdy spytała: „Co powinnam czynić, gdy udam się do Rzymu?” Odpowiedział: „Rób to, co Rzymianie robią.” Pość, jak poszczą Rzymianie. Stój, jak Rzymianie stoją. Śpiewaj, jak Rzymianie śpiewają.

34. Słuchaj, gdy ludzie mówią do ciebie. Bycie uważnym wobec innych jest jednym z największych darów. Zachowuj umysł trzeźwym i zwracaj uwagę, gdy inni do ciebie mówią.

35. Bądź rozbudzony i bądź uważny. Bądź w pełni obecny tam, gdzie jesteś – trzeźwość, czujność, uważność.

36. Myśl i mów o rzeczach nie więcej, niż jest to konieczne. Powinniśmy mówić tylko, gdy jest koniecznym mówić. W istocie Pismo powiada: „Powinniśmy mówić tylko, gdy ktoś się do nas zwróci.” Ojcowie mówią: „Często kajamy się z próżnej mowy, ale bardzo rzadko musimy pokutować za zachowanie milczenia.” Czasami mówimy, bo musimy coś powiedzieć. Ale powinniśmy mówić i myśleć o rzeczach nie więcej, niż jest to absolutnie konieczne.

37. Gdy mówimy, mówmy prosto, jasno, pewnie i wprost – nic zbytecznego, żadnego pustego gadania. Znowu – prostota jest tu regułą.
Uciekaj przed imaginacją, fantazjowaniem, analizowaniem, rozgryzaniem rzeczy. Bóg może oświecić nasz umysł i dać nam wgląd w naturę rzeczy, ale my nie możemy ich rozgryźć. Nie mamy zdolności, by to uczynić i powinniśmy przestać próbować.

38. Uciekaj przed tym, co cielesne, seksualne na sam jego widok. Nie możesz prowadzić dialogu z żądzą, porneią i niemoralnością cielesną. Ona zawsze wygrywa. Zawsze ma argumenty po swojej stronie. Uciekaj na sam jej widok.

39. Nie narzekaj, nie gderaj, nie szemraj, ani nie jęcz. Narzekanie, myślenie, zwracanie uwagi na braki innych – pracujemy w trakcie Wielkiego Postu i przez całe nasze życie, by z tym skończyć. Skupiamy się na sobie.

40. Nie porównuj się z nikim. Sąd Ostateczny nie będzie od tego zależeć. Bóg nie porównuje nas ze sobą nawzajem. Każdy z nas zajmuje miejsce według tego, kim jest, co otrzymał, co zostało mu dane i co jest jego powołaniem.

41. Nie szukaj i nie oczekuj pochwały z niczyjej strony, ani użalenia się nad tobą przez kogokolwiek. Żadnego chwalenia, żadnego użalania się. Zawsze pragniemy, by ludzie myśleli: „Och, jaki ty jesteś wspaniały” lub by mówili: „O, ale ciężko pracujesz” albo „Ale cierpisz!” Musimy starać się uciekać przed litością i uciekać przed pochwałą innych.

42. Nie sądźmy nikogo za nic – bez względu na wszystko. To nie oznacza, że możemy po prostu powiedzieć: „Wszyscy są dobrzy i w porządku.” To nieprawda. Ale nie potępiamy ich. Nie wiemy, co nimi kieruje. Nie mówimy im cały czas, co mają robić. Pokazujemy ludziom, w co wierzymy, przez to, co czynimy. Ale nie osądzamy nikogo za nic, a jeśli osądzamy, to Pan osądza nas w taki sam sposób.

43. Nie próbuj przekonywać nikogo do niczego. Raz na zawsze powinniśmy przestać próbować pouczać innych ludzi. Nie próbuję was teraz pouczać, mam nadzieję. Próbuję po prostu powiedzieć wam o tym, co uważam za prawdę. Wtedy możecie zrobić z tym, cokolwiek chcecie. Ale nie może być moim pragnieniem przekonać was i zwyciężyć w dyskusji. Mogę tylko – by użyć słowa z Pisma – „składać świadectwo” lub „zaświadczać”. Ale nie mogę mieć za cel nawracania innych. I jest to prawdą nawet w kwestii ewangelizacji. Nie jesteśmy tutaj, by nawracać ludzi. Jesteśmy, by przynosić im radość ze zwycięstwa Boga w Chrystusie. Co z tym zrobią, to jest sprawa między nimi i Bogiem.

44. Nie broń się, ani się nie usprawiedliwiaj. Święci powiadają: „Ci, którzy usprawiedliwiają samych siebie, popełniają samobójstwo.” Nie potrzebujemy się usprawiedliwiać. Bóg nas zrehabilituje. Nie musimy bronić samych siebie. Bóg jest naszym obrońcą.

45. Niech określa cię i zobowiązuje tylko Bóg, a nie ludzie. Nie dajemy nikomu określać naszego życia. Bóg określa nasze życie. I nawet najbliżsi nam ludzie nie powinni określać naszego życia – nasi rodzice, nasi małżonkowie. Nie, tylko Bóg określa kim jesteśmy i jesteśmy związani tylko przez Jego określenie.

szcz2

46. Przyjmuj krytykę z wdzięcznością, ale uważnie ją sprawdzaj. Nie jesteśmy zobowiązani wprowadzać w czyn każde słowo krytyki, które do nas dociera. Czasami krytyka jest fałszywa. Ale zdecydowanie musimy przyjąć ją otwarcie, okazać za nią wdzięczność, sprawdzić ją. A św. Jan Chryzostom powiedział, że nawet jak jesteśmy oskarżani o coś – nawet jeśli myślimy, że to nieprawda – powinniśmy przyjąć krytykę jak prawdziwą i wprowadzić ją w czyn, a wtedy nigdy nie zbłądzimy. Ponieważ jeśli nasz oskarżyciel ma rację, pokajaliśmy się i zadowoliliśmy go. A jeśli nie ma racji, to zawstydziliśmy go.

47. Dawaj rady innym tylko, gdy jesteś o to proszony lub gdy jest twoim obowiązkiem to uczynić. To bardzo ważne. Nie chodź rozdzielając darmowe rady lub wskazówki. Jeśli ludzie proszą nas, odpowiadamy im. Poproszono mnie: „Ojcze Tomie, może powiesz parę rzeczy na Ancient Faith Radio.” Ja odpowiedziałem: „Ok, skoro mnie prosicie.” Więc gdy jesteśmy o to proszeni, możemy odpowiedzieć. Jeśli to jest nasz obowiązek, nasza praca – jak rodzic, duszpasterz, kierownik jakiegoś przedsięwzięcia lub nauczyciel – wtedy musimy to uczynić. To nasza praca. Ale nigdy nie udzielamy wskazówek i porad, jeśli nie zostaliśmy o to poproszeni lub nie jest to nasz obowiązek.

48. Nie rób dla nikogo niczego, co może i powinien zrobić sam. Nie jest niczym wspaniałomyślnym robić dla innych to, co powinni oni robić sami dla siebie. Okradamy ich z ich życia, gdy tak postępujemy. Powinniśmy zatem pomagać ludziom robić to, co powinni czynić sami dla siebie, ale nie robić tego za nich. Jest oczywiście mnóstwo ludzi, którzy nie mogą uczynić dla siebie tego, co potrzebują. W takim wypadku pomóżmy im. Ale nie powinniśmy nigdy pomagać ludziom robić rzeczy, które sami powinni dla siebie wykonywać.

49. Miej na każdy dzień plan aktywności, unikaj zachcianek i kaprysów. Ponownie Święci Ojcowie pouczają nas, że brak rytmu, kapryśność, uleganie zachciankom jest przyczyną wszystkich naszych upadków. Potrzebujemy dyscypliny. Potrzebujemy mieć dla siebie regułę i próbować ją zachowywać. Oczywiście reguła nie jest jakimś żelaznym prawem. W pewnym sensie jest skazana na to, by ulegać modyfikacji lub złamaniu, ale musimy ją posiadać. Każdego wieczoru, gdy idziemy spać, powinniśmy powiedzieć sobie, jak będzie wyglądał jutrzejszy dzień, a potem usiłować dotrzymać tej reguły. Różne rzeczy się wydarzą, ale powinniśmy próbować zachowywać regułę.

50. Bądź miłosierny dla siebie i innych. Oczywiście powinniśmy być miłosierni dla innych, ale musimy być miłosierni również względem samych siebie. Nie możemy osądzać samych siebie ostrzej, niż Bóg to czyni, a największym grzechem jest rozpacz. Powinniśmy zatem żyć przez miłosierdzie Boże w każdym czasie – biorąc odpowiedzialność za nasze życie, a nie wymyślając sobie albo mieszając siebie z błotem. Bóg tego nie pragnie. Nie ma w tym żadnej zasługi. Pokajanie jest tym, czego Bóg pragnie, nie samych wyrzutów sumienia albo jakiegoś samobiczowania.

51. Nie miej innych oczekiwań, jak tylko tego, że będziesz zaciekle kuszony do swego ostatniego tchu. Św. Antoni tak powiedział. Rzekł: „Prawdziwie mądra osoba zna różnicę pomiędzy tym, co słuszne i niesłuszne, dobrem i złem, prawdą i fałszem, i usilnie trzyma się tego, co jest dobre, prawdziwe i piękne, ale w pełni oczekuje, że będzie próbowana, sprawdzana, kuszona do jej ostatniego tchu.” Powiedział, że bez bycia kuszonym, nikt nie może wejść do Bożego Królestwa – bez kuszenia, nie ma zbawienia. Całe życie człowieka na Ziemi jest próbą według Pisma. Job o tym mówił. A zatem jesteśmy próbowani każdej chwili, powinniśmy tego oczekiwać. Nigdy nie powinniśmy się spodziewać, że próba minie. Nie prosimy Boga, by zabrał nam nasze krzyże. Prosimy o moc, byśmy mogli je unieść. Bóg nie kusi nikogo. Jednak w opatrzności Bożej jesteśmy próbowani w każdym czasie, aby nasze zbawienie mogło być naprawdę nasze i abyśmy mogli być zwycięzcami przez zwycięstwo Chrystusa.

52. Skup się wyłącznie na Bogu i światłości. Nigdy nie skupiaj się na ciemności, kuszeniu i grzechu. To klasyczna nauka. Wypełnij samego siebie dobrymi rzeczami. Nie daj się zahipnotyzować przez mroczne rzeczy. Nie rozmyślaj o złych rzeczach. Rozmyślaj o rzeczach dobrych, a Bóg zadba o resztę.

53. Znoś swoją próbę, próbę swoich błędów i grzechów z pokojem, pogodnie, w miłosierdziu Bożym. To jest bardzo ważne. Św. Serafin z Sarowa powiedział: „Posiadać Ducha Świętego oznacza patrzeć na swoją własną marność z pokojem, ponieważ wiesz, że Boże miłosierdzie jest większe niż twoja marność.” Św. Teresa z Lisieux, rzymskokatolicka święta, która zmarła w wieku 24 lat, napisała do przyjaciółki: „Jeśli jesteś skłonna znosić próbę własnej marności pogodnie, wtedy na pewno będziesz słodkim mieszkaniem Jezusa.” Musimy znosić nasze własne błędy z pokojem. Św. Paweł rzekł: „Gdzie grzech się rozmnożył, łaska nadzwyczaj obfitowała.” I nie możemy pozwolić diabłu radować się dwukrotnie. Pitagoras powiedział: „Jeśli upadamy, diabli radują się. Jeśli pozostajemy na dole, diabli nie przestają się radować.” I nic nie zawstydza biesów bardziej, niż to, gdy upadłszy, powstajemy znowu. Musimy więc znosić w pokoju, spokojnie nasze własne słabości, nasze własne upadki. Spodziewaj się ich. Nie przyczyniaj się do nich, ale spodziewaj się ich. Nie jesteśmy Bogiem.

54. Gdy upadasz, powstań natychmiast i zacznij od nowa. Ilekroć upadamy, powstajemy. Na pewno upadniemy. Jest powiedziane w Piśmie, że mądra osoba, mądry człowiek upada siedem razy w ciągu dnia – to znaczy po wielokroć – ale wstaje znowu. Głupiec nie powstaje, głupiec nawet nie wie, że upadł. Mądra osoba wie, gdy upada, ale powstaje ponownie. W istocie Tradycja mówi: „Tylko Bogu jest właściwe nigdy nie upadać.” Demonom jest właściwe upadać i nie powstawać, ale ludziom właściwe jest – na pewno zaś chrześcijanom – upadać i podnosić się, upadać i znowu wstawać. Pewien Ojciec Pustyni nawet opisał ludzkie życie, zgodnie z wiarą chrześcijańską, w ten sposób – gdy został zapytany przez poganina, co to znaczy być chrześcijaninem, powiedział: „Chrześcijanin to osoba, która upada i powstaje, upada i powstaje, upada i jest podniesiona znowu łaską Bożą, by zacząć od nowa.” W każdej chwili możesz zacząć od nowa.

55. I wreszcie – poproś o pomoc, gdy jej potrzebujesz, bez strachu i bez wstydu. Wszyscy potrzebujemy pomocy. Rosyjskie przysłowie mówi: „Jedyne, co możesz zrobić sam, własnymi siłami, to zginąć,” to znaczy pójść do Piekła. Jeśli jesteśmy zbawieni, jesteśmy zbawieni z innymi. Potrzebujemy zatem rady. Musimy mieć przyjaciół. Musimy być z innymi. A czasami potrzebujemy konkretnej pomocy, kiedy np. jesteśmy uzależnieni od narkotyków, alkoholu, seksu. Wtedy musimy pójść i poszukać tej konkretnej pomocy tak, jak poszlibyśmy do lekarza w chorobie. Czasami nie wiemy, co czynić, więc potrzebujemy pomocy. Potrzebujemy pójść do starszej osoby, kogoś bardziej doświadczonego, by nami pokierował. Ale nigdy, przenigdy nie powinniśmy być zawstydzeni lub bać się szukać pomocy. To jest normalna część ludzkiego biegu. Okres Wielkiego Postu, jako miniatura życie, to czas, gdy korzystamy ze wszelkiej pomocy, jaką możemy uzyskać. Szukamy pomocy autorów Pisma. Szukamy pomocy Świętych. Szukamy pomocy nabożeństw. Szukamy pomocy, której udziela Bóg na wszelkie sposoby, jakie zapewnia – dla naszego życia, naszego uzdrowienia i naszego zbawienia. Zatem ostatnią, pięćdziesiątą piątą maksymą jest: szukaj pomocy, gdy jej potrzebujesz, bez strachu i wstydu. Bądź człowiekiem. Bądź chrześcijaninem.

 

 

Obchody 1050. rocznicy Chrztu Polski w USA

W sanktuarium Matki Boskiej Częstochowskiej w Merrillville w amerykańskim stanie Indiana odbyły się uroczystości polonijne upamiętniające 1050. rocznicę Chrztu Polski. W obchody włączyła się Polonia nie tylko z Chicago, ale również ze stanów Illinois, Indiana i Michigan. Wielu pielgrzymów przybyło także z innych części USA

W sanktuarium Matki Boskiej Częstochowskiej w Merrillville w amerykańskim stanie Indiana odbyły się uroczystości polonijne upamiętniające 1050. rocznicę Chrztu Polski. W obchody włączyła się Polonia nie tylko z Chicago, ale również ze stanów Illinois, Indiana i Michigan. Wielu pielgrzymów przybyło także z innych części USA

 

Uroczystości wraz z salwatorianami, gospodarzami miejsca, przygotował Komitet Organizacyjny złożony z przedstawicieli wielu polonijnych organizacji. Mszę rozpoczęła „procesja dziejów” z obrazem Matki Bożej Częstochowskiej do pomnika św. Jana Pawła II, a następnie do ołtarza polowego. W procesji zaprezentowano różne etapy naszej ponad tysiącletniej historii.

 

Mszy koncelebrowanej przewodniczył bp Józef Zawitkowski. W homilii podkreślił wyjątkowość merrillvillskiej kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, w której oku znajduje się łza, symbol cierpień Narodu Polskiego. Wezwał też wiernych aby na pamiątkę swojego chrztu i chrztu Polski po Mszy św. przeżegnali się wodą święconą z chrzcielnicy ustawionej obok ołtarza.

Watykański Sekretariat Stanu przesłał list w imieniu Papieża Franciszka. Czytamy w nim m.in., że „Ojciec Święty jednoczy się duchowo z duszpasterzami i wiernymi, którzy podejmą trud pielgrzymowania, aby przez wstawiennictwo Matki Boga dziękować Mu za dar wiary, który otrzymali od ojców i wiernie przechowują z pokolenia na pokolenie”. Papież podkreślił także, iż „tożsamość narodu polskiego jest ściśle związana z wiarą katolicką”.

 

W uroczystościach uczestniczył m.in. konsul generalny Rzeczypospolitej Polskiej z Chicago Piotr Janicki oraz wielu przedstawicieli zarządów polonijnych organizacji. Gratulacje przesłał prezydent RP Andrzej Duda, marszałek Sejmu Marek Kuchciński oraz sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Anna Maria Anders, która napisała m.in. „To miejsce jest mi wyjątkowo bliskie, gdyż opiekujący się nim księża salwatorianie pojawili się na tym terenie przed 75. laty w roku 1941, a więc dokładnie w tym samym czasie, kiedy mój ojciec, gen. Władysław Anders, wychodził z sowieckich więzień, gdzie w sposób szczególny doświadczył opieki Matki Bożej Częstochowskiej, a co sam opisał takimi oto słowami: «Ciągle (w więzieniu) widziałem twarzyczkę Matki Częstochowskiej, najczęściej podobną do św. Teresy. Czułem Jej ciągłą opiekę nad sobą. Im więcej słyszałem koło siebie śmiechu bezbożników, tym głębiej utrwalała się we mnie wiara w Boga»”.

 

Uroczystości zakończy Msza, po której na specjalnie zbudowanej scenie zaprezentują się polonijne zespoły w strojach ludowych. Dla wielu Rodaków mieszkających w USA uroczystość ta jest okazją do pogłębienia patriotyzmu i utrwalenia na obczyźnie narodowej tożsamości zakorzenionej w ponad tysiącletniej chrześcijańskiej kulturze, którą na co dzień mogą się dzielić w swoich lokalnych wspólnotach i społecznościach.


RV / Merrillville

 

Jan znad rzeki Jordan. Błaganie o głos

Cała misja Jana jest jak szorstki dźwięk rozdzieranych niebios. Jest jak bardzo gwałtowne zwrócenie nam przez Boga uwagi na to co najważniejsze

Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >

CISZA PRZED BURZĄ… ŁASKI

Najpierw Bóg zechciał, by sygnałem rozpoczęcia dzieła zbawiania ludzkości było zastanawiające, cichutkie, preludium w Jerozolimskiej świątyni w czasie pełnienia kapłańskiej posługi przez Zachariasza. Potem całą akcję przeniósł do leżącej na uboczu Świętego Miasta miejscowości Ain-Karim. Tam z niepłodnego do tej pory małżeństwa począł się ten, któremu sam Bóg wybrał imię Jan, to znaczy Bóg jest łaskawy.

Równoległy, choć przesunięty w czasie o sześć miesięcy, brzemienny dialog z nazaretańską Dziewicą Bóg również poprowadził w ciszy i kontynuował go przy spokojnym biciu serca Dziecka pod sercem matczynym.

Przy wchodzeniu Boga między ludzi dominowała przede wszystkim dyskrecja i cisza.

Kolejne znaki potrafili odczytywać jedynie ludzie bezpośrednio zaproszeni i zainteresowani. Ale cisza, właśnie cisza, powracała do bożych wybrańców nieustannie. Nie mącił jej rytm ich codziennych zajęć, nie ulegała jazgotowi miasta ani handlowych placów, na których robiono konieczne zakupy. Niegroźny był dla niej nawet dość przeraźliwy tumult przetaczających się wojskowych oddziałów okupanta. Cisza była najważniejsza.

Wszystko, co było konieczne, już się spełniało w świecie odmienionym przez obecność w Ciele odwiecznego Słowa, ale odbywało się to bez szerokiego zainteresowania tych, którzy byli podmiotem bożej troski. Mijały lata. Dla nas, oddalonych perspektywą czasu, przeminęły one tak bardzo, że niewiele o nich wiemy. Może to jedynie, że było ich ponad trzydzieści.

Jan znad rzeki Jordan. Błaganie o głos

„TUBA MIRUM”

I wreszcie Bóg postanowił z Jana wydobyć głos – zapowiedziany przez Izajasza Głos wołającego na pustyni. Nastąpił moment, w którym Bóg skierował swoje słowo do Jana, uformowanego na proroka przez Słowo objawienia, ciszę i pustynię.

Jan, syn kapłana, można powiedzieć również: urodzony kapłan, przygotował się do innej, szczególnej roli. Został uformowany jako Głos, który gdy przemówi, to zarazem u jednych będzie prowokował pytanie „Kim ty jesteś?”, a u innych prośbę „Co mamy czynić?”. Nad to wszystko nie unikając osobistej odpowiedzialności za głoszoną naukę.

 

Szorstki i gwałtowny – z tymi właśnie przymiotnikami najpierw kojarzy się misja Jana znad rzeki Jordan. Zdecydowany, bo zachwycony planem Boga – to następnie. Ale też prawdziwie pokorny i oddany. Wreszcie gotowy na zaryzykowanie śmierci dla zaświadczenia o czytelności swoich przekonań i świadectwa, że także władca nie może mijać się z żadnym z boskich przykazań.

Jan znad rzeki Jordan. Błaganie o głos

PALEC WSKAZUJĄCY

W czasie każdej eucharystii powtarzamy za Janem Chrzcicielem słowa: Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata. Tak zapisał się on na stałe w Jezusowym dziele zbawienia: miał zaszczyt wskazać ludziom obiecanego Zbawiciela.

Przekonywał Boga, że podoła otrzymanemu zadaniu rozmaitymi sposobami: pustelniczy styl życia, trwanie w ciszy nad świętymi zwojami Pisma, które po wielu latach stworzyło w jego umyśle syntezę Objawienia, surowa asceza w stroju i pożywieniu; oswojenie pustyni i uczynienie z niej miejsca-jak-najbardziej-dla-ludzi. Zawiadywał pustkowiem opuszczonym przez współczesnych i zamienił je (po latach) na nowo w ruchliwą przestrzeń i miejsce najlepsze do podejmowania zasadniczych decyzji.

Sam Chrystus, mówiąc o Janie, podkreślił, że jego styl życia stał się dla wszystkich dostatecznie wymownym znakiem, iż nie wolno nam wchodzić w życiowe miękkie szaty, ani w pałacowe wygody, zaś na podmuchy historii lepiej nie reagować na sposób właściwy trzcinom.

Jan znad rzeki Jordan. Błaganie o głos

PRÓBOWANIE INNOŚCI BOGA

Jan pełen życia, pewny swego zadania, potulny jedynie wobec głoszonego Orędzia, doświadczył także lęków i boleści własnych zwątpień. Jak bardzo to ludzkie, że zabrany z pustyni i wtrącony do lochów słabnie, wątpi, pyta.

Z więzienia wysyła do Jezusa posłańców z pytaniem: Czy Ty jesteś tym, który ma przyjść?. Po wykrzykiwanych wcześniej z przekonaniem zapowiedziach o nadciągającym sądzie, o bezlitosnym wiejadle w ręku Mesjasza i o siekierze przyłożonej już boską ręką do korzeni nierodzących drzew, zdaje się teraz coś upragnionego przyśpieszać, wywoływać reakcję, domagać się nagłych działań.

Słucha w więzieniu odpowiedzi Jezusa o znakach mesjańskich, także słów: niewidomi wzrok odzyskują. Z pokorą uznaje, że nie tak widzi człowiek jak patrzy Bóg. Trzeba jeszcze przyjąć Jezusową optykę. Do pokornego autora wyznania: Moja radość doszła do szczytu. Trzeba, by On wzrastał, a ja żebym się umniejszał.

Bóg wysyła logiczny, ale ostry sygnał: pochyl się jeszcze bardziej! Za mgłą twoich własnych kalkulacji jest przełęcz, wejdziesz w nią, a odkryjesz, że z poziomu twojego szczytu jest droga wiodąca jeszcze wyżej.

Jan znad rzeki Jordan. Błaganie o głos

DLA KAŻDEGO POKOLENIA

Ciężko jest powiedzieć, że największy między narodzonymi z niewiasty ma dzisiaj swoich naśladowców. Jest niedościgłym nauczycielem, którym być nie chce, bo zawsze odsyła do Jezusa.

Może coś więcej na temat naśladownictwa Jana w dziejach naszej więzi z Bogiem mogliby powiedzieć niektórzy zakonnicy. Ci powoływani przez Boga, naprawdę w niepojęty sposób, z resztek współczesnego pokolenia, ignorowani przez świat, pogardzani przez współczesne modele nowoczesności, a także ponowoczesności, w jakiś sposób zapoznani także w Kościele. Takie szukanie śladów Jana w obecnej dobie to rola dobra dla Kartuzów, Trapistów, pewnie dla naszych nadkrakowskich Kamedułów. (Kto w mieście pamięta, że św. Jan Paweł II nazwał ich piorunochronem Krakowa?)

Szkoła ascezy Jana znad Jordanu została mądrze włączona w liczne nurty poszukiwań ścieżki chrześcijaństwa miłego Bogu, a pożytecznego ludziom. To, że bywa inne najlepiej zaświadczają nasze czasy. Tym bardziej winniśmy prosić Jana z nad Jordanu, by powyrywał siekiery z łap walących we własne korzenie.

Szkoła jakości niesienia Bożego Słowa przez świat z pewnością dostępna jest małżonkom, młodym o czystych sercach, ludziom oddanym wielkim sprawom.

To, że najczęściej powtarzający za Janem wskazanie na Baranka Bożego, nie chodzą w odzieniu ze skóry wielbłądziej jest dobre dla wszystkich, a że codziennie mają nie tylko odczytywać Boże Słowo, ale też Je wyjaśniać, tłumaczyć, napominać w porę i nie w porę oraz błędy wykazywać, to znają ze stałych wymagań Kościoła.

Życie i misja Jana znad rzeki Jordan nie jest zadaniem lecz prezentem.

Każdego, kto się odważy podejść blisko potrafi on codziennie zdecydowanie obudzić, konstruktywnie zawstydzić i poderwać do wolności.

Ks. Krzysztof Cebula

Ks. Krzysztof Cebula

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >

Twardziel z nutą zawahania

Jan Chrzciciel nie zadowalał się przeciętnością. Był radykalny i zdecydowany, odważny i jednoznaczny.

Paweł Kozacki OP
Paweł
Kozacki OP
zobacz artykuly tego autora >

Pan Jezus dał świadectwo o Janie Chrzcicielu: „Coście wyszli oglądać na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w pałacach królewskich przebywają ci, którzy noszą okazałe stroje i żyją w zbytkach. Ale coście wyszli zobaczyć? Proroka? Tak, mówię wam, nawet więcej niż proroka. (…) Powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie ma większego od Jana. Lecz najmniejszy w królestwie Bożym większy jest niż on” (Łk 7,24-28).

Twardziel z nutą zawahania

Piero di Cosimo – „Św. Jan Chrzciciel”

1. Radykalny wobec samego siebie

Syn Zachariasza i Elżbiety nie zaczynał od reformowania świata i innych ludzi. Najpierw był radykalny wobec samego siebie: „Nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a jego pokarmem była szarańcza i miód leśny” (Mt 3,1-2). Mieszkał na pustyni nad Jordanem. Nie szuka wygody. Nie szuka popularności. Jego surowość życia bowiem, była nie tylko ascezą, ale droga wolności. Jan oddala się na pustynię, oddala się od zwyczajnego życia, pozbawia się dóbr materialnych, by nikt nie mógł mu zabrać tego, czego sam się pozbawił. Tak budowała się wolność Jana. Swoim postępowaniem zapowiadał słowa Baranka: „Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie” (Łk 16,10). Na początku nie bał się zrezygnować z wybornych potraw i miękkiego odzienia, by być gotowym narazić swoje życie w momencie, gdy tego będzie wymagała jego misja.

Twardziel z nutą zawahania

Le Tintoret – „Le Baptême du Christ”

2. Radykalny w słowie

Nie pochlebiał ludziom, ale potrafił mówić w oczy to, co ważne, nie dbając o swoją popularność. Jasno wzywał do nawrócenia, porzucenia grzechów, po imieniu nazywał fałszywe motywacje: „A gdy widział, że przychodzi do chrztu wielu spośród faryzeuszów i saduceuszów, mówił im: Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem? Wydajcie więc godny owoc nawrócenia, a nie myślcie, że możecie sobie mówić: Abrahama mamy za ojca, bo powiadam wam, że z tych kamieni może Bóg wzbudzić dzieci Abrahamowi” (Mt 3,7-8).

To nie było głaskanie słuchaczy, to nie było szukanie popularności ani schlebianie ludzkim gustom. To była odwaga mówienia prawdy w imię Boga, który posłał Jana.

Jednoznaczność Jana objawiła się najbardziej, gdy zarzucił Herodowi niemoralność. Atakując króla nie narażał się na szyderstwo i odrzucenie, ale kładł na szali swoje życie. Jan wiedział, że zadzieranie z tymi, którzy mają władzę, którzy mają moc zgładzić lub ocalić, jest narażaniem własnej głowy.

3. Radykalność Jana objawia się w jego pokorze.

Gdy gromadziły się wokół niego rzesze, by słuchać jego słów i przyjmować chrzest nawrócenia, usłyszał pytanie: „Kto ty jesteś?, on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: Ja nie jestem Mesjaszem. Zapytali go: Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem? Odrzekł: Nie jestem. Czy ty jesteś prorokiem? Odparł: Nie! Powiedzieli mu więc: Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?” (J 1,19-22).

Mało który człowiek potrafi się oprzeć pokusie, by nie korzystać z profitów, które ma na wyciągnięcie ręki. „Nie zawiążesz pyska wołowi młócącemu”.

Jan żył surowym życiem, zapowiadał przyjście Mesjasza, piętnował grzechy współczesnych, wzywał do nawrócenia. Zasługiwał na uznanie. Rozumnie odrzucił tytuł mesjasza, Eliasza, ale przecież był prorokiem! Umiał jednak usunąć się w cień. „Jam głos wołającego na pustyni”, „nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała”, „Potrzeba, by On wzrastał, a ja się umniejszał”.

Nie chciał świecić odbitym blaskiem, nie chciał odcinać kuponów, od powołania, którym został obdarowany, nie chciał ludzkiego uznania. Klarowność postawy Jana objawiała się nie tylko w surowości życia, ale w odkryciu wewnętrznej prawdy. Wiedział kim jest Bóg, kim jest człowiek, wiedział że nie posiada nic, co by mu nie zostało wcześniej dane, dlatego nie wynosił się nad innych i nie pysznił, ale wskazywał na Tego, który był źródłem jego powołania i dawcą wszelkich talentów.

Twardziel z nutą zawahania

4. Egzamin z bezbronności

Doceniając radykalizm Jana w aspektach, które opisałem powyżej, najbardziej cenię Chrzciciela za egzamin z bezbronności, próbę nadziei, której był poddany. W czasie publicznej działalności objawiał moc: żył surowym życiem proroka, nawoływał ludzi do nawrócenia, bezkompromisowo głosił prawdę, odważnie zapowiadał sąd, był głosem nadchodzącego Boga. Bezbronny, zamknięty w więzieniu, zapomniany przez ludzi zadaje pytanie, czy Jezus jest tym mesjaszem, którego zwiastował, czy innego mają oczekiwać. Został skazany na długie dni rozmyślania o sensie przepowiadanej nadziei, której spełnienia nie widać, i całkiem ludzkiego wahania, czy jego posłannictwo miało sens, czy się nie pomylił.

Łatwo zawierzyć Bogu, gdy świat stoi otworem, a siły i zapał wydają się niewyczerpane. Prorokować, gdy nadzieja na spełnienie zapowiedzi jest tak wyraźna, jakby miały zrealizować się już jutro. Niełatwo żyć wiarą w sens swojej misji, gdy głosiło się sprawiedliwy sąd Boży, a Jezus przynosi dobrą nowinę o miłosierdziu, gdy mówiło się o siekierze przyłożonej do pnia bezowocnego drzewa, a Jezus chce jałowe drzewo okopać, obłożyć nawozem i dać mu kolejną szansę, gdy Ten, który miał przynieść zbawienie, nie robi nic, by wybawić przyjaciela gnijącego w więzieniu.

Jan okazał się najbardziej radykalny w zawierzeniu Bogu nie wtedy, gdy dokonywał wielkich rzeczy na pustyni, ale wtedy, gdy nie zwątpił w ciemności więzienia, gdy niczego już światu nie mógł zaoferować. Dane mu było spotkać Boga innego niż prorockie wyobrażenia. Wtedy został napełniony Światłem, którego nie mogły już zgasić żadne ciemności.

Paweł Kozacki OP

Paweł Kozacki OP

Dominikanin, publicysta, blogger, były przeor Konwentu Świętej Trójcy w Krakowie oraz wieloletni redaktor naczelny miesięcznika "W drodze". Od 1 lutego 2014 r. Prowincjał Polskiej Prowincji Dominikanów.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paweł Kozacki OP
Paweł
Kozacki OP
zobacz artykuly tego autora >

Dzisiaj Jezus staje się głosem pozbawionych głosu!

"Dzisiaj Jezus staje się głosem tych, którzy pozbawieni są głosu i kieruje do każdego z nas żarliwe wezwanie byśmy otworzyli nasze serca i utożsamili się z cierpieniami i troskami ubogich, głodnych, usuniętych na margines, uchodźców, pokonanych przez życie tych, którzy są odrzucani przez społeczeństwo i arogancję najsilniejszych" - powiedział Franciszek podczas niedzielnej modlitwy Anioł Pański w Watykanie. Papież wyraził wdzięczność wolontariuszom, którzy pracują w stołówkach dla samotnych i bezdomnych

Franciszek odniósł się do fragmentu dzisiejszej Ewangelii mówiącym o wizycie Jezusa w domu jednego z przywódców faryzeuszów, patrzącego, jak goście zaproszeni na posiłek starają się wybrać pierwsze miejsca i dwóch krótkich przypowieści, w których daje dwie wskazówki: jedna dotyczy miejsca, druga zaś nagrody.

W pierwszej przypowieści Jezus poleca aby nie zajmować pierwszego miejsca podczas uczty weselnej. „Poprzez to zalecenie Jezus nie zamierza dawać reguły postępowania, ale lekcję na temat wartości pokory. Historia uczy, że pycha, karierowiczostwo, próżność, ostentacja są przyczynami wielu nieszczęść. A Jezus uzmysławia nam konieczność wyboru ostatniego miejsca, dążenia do tego co małe i działania w ukryciu” – mówił papież.

Franciszek podkreślił, że słowa Jezusa wskazują na postawy zupełnie różne i przeciwstawne: postawę tych, którzy wybierają sobie miejsce oraz postawę tych, którzy zostawiają jego wyznaczenie Bogu, od Niego oczekując nagrody. „Nie zapominajmy: Bóg płaci znacznie więcej niż ludzie! Daje On nam miejsce dużo piękniejsze niż to, jakie dają nam ludzie! Miejsce, które daje nam Bóg jest blisko Jego serca a Jego nagrodą jest życie wieczne” – powiedział Ojciec Święty.

W drugiej przypowieści Jezus wskazuje na postawę bezinteresowną, jaką powinna charakteryzować się gościnność i zachęca aby na przyjęcie zaprosić ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. „Chodzi o wybór bezinteresowności a nie oportunistycznego wyrachowania, dążącego do uzyskania nagrody. Rzeczywiście ubodzy, ludzie prości, ci którzy się nie liczą, nigdy nie mogą odwzajemnić zaproszenia do stołu. W ten sposób Jezus ukazuje swoją preferencję wobec ubogich i wykluczonych, którzy są uprzywilejowanymi królestwa Bożego i wystosowuje podstawowe przesłanie Ewangelii, jakim jest służba bliźniemu z miłości do Boga” – wyjaśniał Franciszek.

Papież wyraził wdzięczność wolontariuszom, którzy pracują w stołówkach dla samotnych, potrzebujących, bezrobotnych i bezdomnych. „Te stołówki są miejscami ćwiczenia się w miłosierdziu, szerzącymi kulturę bezinteresowności, ponieważ ci, którzy tam pracują są motywowani miłością do Boga i oświeceni mądrością Ewangelii” – powiedział Ojciec Święty.

Na zakończenie Franciszek wezwał: „Prośmy Maryję Pannę, aby nas prowadziła każdego dnia na drodze pokory, aby nas uczyniła zdolnymi do bezinteresownych gestów gościnności i solidarności wobec osób usuniętych na margines, abyśmy stali się godnymi Bożej nagrody”.


tom, st (KAI) / Watykan