Czy abortowane dziecko odczuwa ból? Prawna batalia na Wyspach

32-letnia Brytyjka Ana-Maria Tudor, która dokonała aborcji w 23. tygodniu ciąży w klinice BPAS w Richmond, oskarża władze placówki o to, że nikt jej nie powiedział, iż nienarodzone dziecko w tej fazie rozwoju może odczuwać ból. Tak rozpoczęła się batalia prawna, która może namieszać w biznesie aborcyjnym na Wyspach.

Polub nas na Facebooku!

Zdaniem prawników 32-letniej Tudor, która dziś żałuje swojej decyzji, jest „wysoce prawdopodobne”, że nienarodzone dzieci mogą odczuwać ból już w 18. tygodniu życia. Chcą tego dowieść podczas prawnej batalii i zmusić kliniki do informowania klientek, że płód odczuwa ból podczas przerywania ciąży.

W oficjalnych wytycznych obowiązujących w klinikach BPAS (British Pregnancy Advisory Service) – organizacji zajmującej się finansowaniem aborcji z pieniędzy ubezpieczenia społecznego, nie ma ani słowa o możliwości odczuwania bólu przez płód. Wynika to z założenia, że nie jest on w stanie odczuwać bólu przed 24. tygodniem ciąży.

Tudor z Newcastle przyznała, że nie dowiedziała się wcześniej, że dziecko w 23. tygodniu życia może odczuwać ból. Powiedziano jej o tym dopiero po aborcji. „To sprawiło, że czułam się okropnie i teraz bardzo żałuję swojej decyzji” – dodała.

Jeśli Anna-Maria Tudor wygra teraz w sądzie, zdaniem komentatorów wyrok może doprowadzić do tego, że brytyjskie kliniki aborcyjne będą musiały powiedzieć kobietom prawdę o aborcji.

Lekarze i naukowcy anestezjolodzy z Birmingham podkreślają, że im późniejsza decyzja o usunięciu ciąży, tym większe prawdopodobieństwo, że abortowane dziecko będzie odczuwało ból. Na podstawie przeprowadzonych badań odnotowali wzrost hormonu stresu u płodów między 17. a 35. tygodniem, zaobserwowany podczas pobierania krwi. Badaniami objęto zarówno matki jak i dzieci, jednak stwierdzono, że reakcja płodu była niezależna od reakcji matki.

ad, KAI

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Salezjanin z Polski zmarł dziś w Rzymie na COVID-19

W wieku 67 lat zmarł 5 maja w Rzymie na skutek choroby COVID-19 polski salezjanin, ks. Grzegorz Jaskot SDB. Był wiceekonomem na Papieskim Uniwersytecie Salezjańskim.

Polub nas na Facebooku!

Jeszcze niedawno ks. Jaskot pisał do tygodnika „Idziemy” o dramatycznej sytuacji jaka panuje w dotkniętym koronawirusem Rzymie. Był jedną z co najmniej 19 osób zarażonych koronawirusem na Papieskim  Uniwersytecie Salezjańskim. Sześć z nich hospitalizowano, a Uniwersytet poddany jest rygorom kwarantanny.

Zgodnie z obowiązującymi we Włoszech przepisami trumna z ciałem zmarłego zostanie przewieziona bezpośrednio na cmentarz w Genzano pod Rzymem, zaś każda ze wspólnot salezjańskich Wiecznego Miasta będzie sprawowała Mszę św. oddzielnie w jego intencji.

Ks. Grzegorz Jaskot urodził się 1 czerwca 1952 roku w Pasłęku. Pierwsze śluby zakonne złożył 8 września 1970 roku w Kutnie, a wieczyste 24 czerwca 1976 roku w Częstochowie. Święcenia kapłańskie przyjął 12 czerwca 1979 roku w Lądzie nad Wartą.

W latach 1979-1984 był sekretarzem inspektorii warszawskiej salezjanów, w latach 1990-1993 był wikariuszem, zaś w latach 1993-1996 radnym tejże inspektorii. Od 2002 roku przebywał w Rzymie. Do 2008 w domu generalnym, a od 2008 wiceekonomem na Papieskim Uniwersytecie Salezjańskim.

ad, KAI

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap