video-jav.net

Prymas na inauguracji roku szkolnego o zdobywaniu mądrości

Do zdobywania prawdziwej mądrości, która jest czymś więcej niż szkolną rywalizacją, sprytem i umiejętnościami dającymi przewagę nad innymi zachęcał dziś dzieci i młodzież abp Wojciech Polak. Prymas Polski odprawił Mszę św. na rozpoczęcie nowego roku szkolnego w gnieźnieńskim Gimnazjum „ Rodzice-Dzieciom”.

Polub nas na Facebooku!

Czym jest prawdziwa mądrość? – pytał arcybiskup gnieźnieński i w odpowiedzi odwołał się do czytanego chwilę wcześniej Listu do Koryntian, w którym św. Paweł Apostoł stwierdza paradoksalnie, że: „jeśli ktoś sądzi, że jest mądry na tym świecie, niech się stanie głupim, by posiadał mądrość”. Mądrość zatem – tłumaczył prymas – nie jest udziałem ludzi pysznych, nie można jej też mylić ze sprytem, przebiegłością i zadufaniem w sobie.

 

„Mądrym nie jest ten, kto nauczył się, jak w tym świecie dobrze sobie radzić nie oglądając się na innych. Nie jest nim ten, kto szkołę traktuje jako miejsce zdobywania wiedzy i umiejętności, które w przyszłości dadzą mu przewagę nad innymi. Mądrym nie będzie również ten, kto już dziś wygra szkolną rywalizację z innymi. Mądrym jest ten, kto prawdziwie wypłynie na głębię” – podkreślił abp Polak dopowiadając, że prawdziwą mądrość zdobywamy wtedy, gdy potrafimy uwolnić się od „własnej mądrości”, gdy jak apostołowie potrafimy zawierzyć słowom Jezusa i odważnie za nimi pójść drogą własnego powołania.

 

„Tak też zdobywa się życie i wszystko w tym życiu” – stwierdził dalej abp Polak przypominając, że nic nie spada z nieba, że potrzeba naszej pracy, nauki i wysiłku.

 

„Kiedyś skończycie szkołę. Kiedyś i wy, którzy dziś jesteście uczniami tej szkoły, jak po obfitym połowie ryb, wyciągniecie wasze łodzie na ląd, zostawicie to wszystko, co do tej pory było, i pójdziecie za Jezusem drogą waszego życiowego powołania. Do tego bowiem, do takiej mądrości, do takiej życiowej decyzji, ma was przecież ostatecznie przygotować chodzenie do szkoły. Nie tylko przecież czegoś trzeba się nauczyć, ale tak właśnie ukształtować umysł i serce, tak zdobyć mądrość, aby kiedyś dobrze i odpowiedzialnie żyć swoim własnym powołaniem. Taką mądrość zdobywa się jednak bardzo konkretnie, nie w chmurach czy w marzeniach, nie w pustych pragnieniach, ale w tej jasnej, posłusznej, konkretnej, a niekiedy nawet tak nużącej swą monotonią odpowiedzi, jaką każdego dnia, dajemy Jezusowi na Jego wezwanie: wypłyń na głębię” – mówił abp Polak.

 

Wskazał też uczniom konkretne zadania, które wyraził słowami patrona szkoły kard. Stefana Wyszyńskiego: być w prawdzie, być w miłości, służyć i uczyć się służby oraz być w ładzie.

 

„Być w prawdziwe – tłumaczył – to znaczy rzetelnie się uczyć; w miłości – to znaczy myśleć nie tylko o sobie, ale i o drugich; służyć, to znaczy nie wymagać za wiele od innych, ale wymagać wiele od siebie, stawiać sobie wymagania i uczyć się odpowiedzialności; i wreszcie ład – szanować ład i porządek, bo i one nas przecież wychowują. I tego właśnie wam życzę” – dodał na koniec.

 

Wspólnie z uczniami Szkoły Podstawowej i Gimnazjum „ Rodzice-Dzieciom” modlili się ich rodzice i nauczyciele. Obecna była także dyrektor Wydziału Katechetycznego Kurii Metropolitalnej w Gnieźnie dr Teresa Kowalczyk, która poinformowała, że decyzją arcybiskupa gnieźnieńskiego placówka może legitymować się nazwą katolicka.


bgk / Gniezno

Abp Głódź: wolna niedziela ludziom się należy

Już czas, żeby niedziela została zwrócona ludziom, bo wolna niedziela im się należy - powiedział metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głodź w środę podczas Mszy św. w gdańskiej bazylice św. Brygidy z okazji 36. rocznicy zakończenia strajku w Stoczni Gdańskiej i podpisania Umów Sierpniowych. Hierarcha podziękował prezydentowi Andrzejowi Dudzie i premier Beacie Szydło za wprowadzenie ustaw, które poprawiają byt polskiego społeczeństwa.

Polub nas na Facebooku!

Publikujemy pełny tekst homilii:

Homilia Księdza Arcybiskupa Metropolity Gdańskiego Sławoja Leszka Głódzia z okazji 36. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych wygłoszona w Bazylice św. Brygidy w Gdańsku 31 VIII 2016

 

Szanowny Panie Prezydencie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej!
Bracia Kapłani – kapelani Solidarności!
Czcigodne poczty sztandarowe!
Związkowcy z Solidarności z Panem Przewodniczym Piotrem Dudą!
Bracia i Siostry wierni ideałom Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Solidarność!

 

To już 36 lat od tamtych sierpniowych dni. Od Porozumień Sierpniowych. Od narodzin Solidarności. A przecież nieumilkła opowieść: „O tych dniach pełnych nadziei /Pełnych rozmów i sporów gorących/O tych nocach kiepsko przespanych/Naszych sercach mocno bijących”. Opowieść Polaków, opowieść polskiej historii. Idą wciąż z nami ci młodzi duchem, którzy wtedy, w dniach sierpniowych strajków, poczuli:/ Że są teraz właśnie u siebie/ Solidarnie walczą o dzisiaj’/ I o jutro także dla ciebie”.

 

Dziś to Weterani Solidarności. Są dziś tutaj. Wraz z Panem Prezydentem. Z oficjalnymi i nieoficjalnymi gośćmi. Z młodszą generacja członków Solidarności. Świadkowie i twórcy pięknej, bogatej, wciąż otwartej ku przyszłości drogi Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Solidarność.

 

Witam was z szacunkiem, którego jesteście godni. Za waszą postawę. Za uczestnictwo w tamtych sierpniowych strajkach i później w drodze Solidarności. Wielkim wydarzeniu polskiej historii. Powiedział o nim św. Jan Paweł II w Sopocie, w 1999 roku, że „było to przełomowe wydarzenie w historii naszego narodu, ale także w dziejach Europy. Solidarność otworzyła bramy wolności”. Jesteście wśród nas wy, którzyście te bramy wolności otwierali. Chwała wam za to i cześć.

 

I. Pan da siłę swojemu ludowi
Jak co roku w kolejną rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych poszliśmy pod Krzyże Gdańskie. Oby otoczyć je wieńcem naszej modlitwy. Refleksji. Wspomnień.

To czytelny symbol naszego miasta. Przypomina o tragedii Grudnia 1970 roku, która dotknęła ludzi pracy Wybrzeża. O popełnionej wtedy Kainowej zbrodni. Nie pierwszej w czasach komunistycznego zniewolenia. I nie ostatniej.

„Pan da siłę swojemu ludowi. Pan da swojemu ludowi błogosławieństwo pokoju” – ilekroć stajemy pod Krzyżami Gdańskimi, odczytujemy umieszczony tam napis zaczerpnięty z Psalmu 29 [28]. Słowa nadziei. Słowa ufności w Bożą Opatrzność. W rozrządzenia Tego, który jest Panem dziejów.

 

Przechodzimy z nimi tu, do świętej Brygidy. Tej słynnej gdańskiej świątyni. Pamiętamy, jak wiele serca włożył w jej podniesienie z wojennych zniszczeń i upiększenie śp. Ksiądz Prałat Henryk Jankowski, jej wieloletni Proboszcz.

Ileż w jej wnętrzu znaków Ojczyzny. Wspomnień świętości. Upamiętnień ludzi wiernych Bogu i Polsce. Ileż z nich emanuje duchowej siły. Nadziei i wiary. Także upamiętnień waszej drogi, Drodzy Bracia i Siostry. Drogi Solidarności, na która wyruszyliście przed 36 laty.

 

Uczyniliście to, jak to pięknie ujął św. Jan Paweł II „w obliczu Chrystusa i Jego Matki”. Czyli tego, co stanowi rdzeń polskiej dziejowej drogi. Od 1050 lat. Od Mieszkowego chrztu.
Wtedy, w pamiętnym sierpniu 1980 roku, „Dziwiono się w różnych miejscach – że tak może być. Że istnieje więź pomiędzy światem pracy a krzyżem Chrystusa, że istnieje więź pomiędzy pracą ludzką a Mszą świętą: Ofiarą Chrystusa” – mówił nasz święty Rodak 12 czerwca 1987 roku, tu, w Gdańsku, na Zaspie.

 

Nas Polaków to nie dziwiło. Nie zaskakiwało. Bo to zawsze tak w Polsce było. Wielkie narodowe sprawy. Wielkie poruszenie polskich serc. Porywy polskiego ducha. Nadzwyczajne wydarzenia zmieniajcie oblicze polskiej ziemi podejmowano – powtórzmy raz jeszcze słowa św. Jana Pawła II: „W obliczu Chrystusa i Jego Matki”.

Tak też było z dziełem Solidarności. Wielkim skarbem polskiego narodu ofiarowanym przez Bożą Opatrzność na początku przedostatniej dekady ubiegłego wieku. Wyrosłym z Bożych znaków. Z wiary. Z nadziei. Z miłości.

 

Solidarność. Niezwykły związek zawodowy wokół którego skupiła się znaczna część wspólnoty polskiego narodu. Doszedł w nim do głosu czysty i mocny ton narodowych aspiracji. Pragnienie życia w wolności, prawdzie, sprawiedliwości. Wola odbudowy polskiej wspólnoty. Powrotu do wartości narodowego dziedzictwa, spychanych przez komunistycznych wielkorządców z powierzchni polskiego życia. Powrotu do nieskrepowanego wyznawania wiary ojców, podstawy moralnego życia narodu. Do historycznej pamięci oczyszczonej z namulisk fałszu i manipulacji.

Solidarność podjęła w sposób odpowiedzialny to, co ks. Józef Tischner nazwał „pracą nad pracą”. Wyrwaniem jej z kleszczy systemowych socjalistycznych utopi. Pracy w służbie ludzi, ich godności, sprawiedliwych praw pracowniczych i socjalnych.

Wielkie wiano Solidarności znalazło trwałe mieszkanie w licznych polskich sercach. Nie można go utracić. Nierozsądnie zagubić. Beztrosko pomniejszyć.

 

Komunistyczny reżim wydał wojnę Solidarności. Próbował zdławić ją stanem wojennym. Represjami, które dotknęły wielu z was, także tu obecnych. Także później, kiedy Solidarność znów wróciła na scenę polskiego życia, wiele było działań, aby umniejszyć jej wielkość i oryginalność. Podciąć jej skrzydła. Zepchnąć z pierwszej linii. Negować jej prawo do podejmowania szerokich zagadnień społecznych i narodowych. Nalegać aby wyprowadziła swe sztandary ze sceny polskiego życia, bo nie ma już nic do powiedzenia. Umieściła je w muzealnych gablotach.
Byli i tacy uczestnicy Sierpnia 80, którzy cynicznie manipulowali swymi biografiami. Kiedy była ku temu dobra okazja, wykorzystywali je jako trampolinę do karier. Kiedy zawiały niekorzystne polityczne wiatry, kulili uszy, tłumaczyli, że to zamknięta karta ich młodzieńczych biografii. Bywało, że przepraszali za Solidarność.

 

Może niepotrzebnie o tym przypominam. W dniu wdzięczności. Kierowanej ku wam. Ludziom zawierzenia Solidarności. Którzy dalej idziecie jej drogą. W nasz czas wnosząc tamte, historyczne wartości. Znacie ich wagę. Ich aktualność. Wiecie, co Polska im zawdzięcza.

II. Pogrzeb bohaterów polskiej wolności
Bracia i Siostry!
Cześć i chwała bohaterom! Zda się słyszymy jeszcze te okrzyki, które rozbrzmiewały na ulicach Gdańska, którymi w niedzielne popołudnie przeciągał na Cmentarz Garnizonowy kondukt pogrzebowy. Pogrzeb dwojga bohaterów polskiej wolności. Żołnierzy Niezłomnych ze sławnej 5 Wileńskiej Brygady AK mjr Zygmunta Szyndzielarza „Łupaszki”. Żołnierzy powojennego antykomunistycznego powstania. Tych którzy chcieli, „by Polska była rządzona przez Polaków oddanych sprawie i wybranych przez cały naród”. Którzy pragnęli „Polski suwerennej, Polski chrześcijańskiej, Polski – polskiej”.

 

Pogrzeb siedemnastoletniej sanitariuszki Danuty Siedzikówny „Inki” , starszego od niej o pokolenie ppor. Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”. Przez polskich komunistów na śmierć skazanych. Zamordowanych w gdańskim więzieniu przy ul. Kurkowej. Pochowanych w anonimowym dole śmierci. Na zapomnienie. Na wyrugowanie z polskiej pamięci.

Tego niedzielnego dnia biegł ku nam, uczestnikom tego niezwykłego pogrzebu okrzyk głośniejszy niż śmierć tych dwojga: Jeszcze Polska nie zginęła. Ich ostatni okrzyk.

 

W siedemdziesiątą rocznicę ich męczeńskiej śmierci Polska spłacała dług. Był to – jak mówił Pan Prezydent – spóźniony gest zadośćuczynienia, jakie państwo czyni wobec swoich bohaterów. Gest, którym przywracało sobie godność.

To NSZZ Solidarność, obok Archidiecezji Gdańskiej i Instytutu Pamięci Narodowej był współorganizatorem tego wielkiego pogrzebu, jakiego Gdańsk nie widział i Polska nie widziała.

 

To naturalne. To oczywiste, że Solidarność znalazła się pośród jego organizatorów. To ona w latach 1980-1981 podjęła piękny i owocny wysiłek przywracania narodowi historycznej pamięci. Godny przypomnienia, właśnie dziś. W kontekście tej wielkiej eksplozji patriotyzmu, jaką okazał się pogrzeb dwojga bohaterów polskiej wolności: Inki i Zagończyka.

To przecież dzięki Solidarności wzniesiono pomniki pamięci o zbrodniach komunistycznego systemu: m.in. Krzyże Gdańskie, Pomnik Poznańskiego Czerwca 1956. Rozpoczęło się likwidowania białych plam najnowszej historii. Ujawnianie prawdy o Zbrodni Katyńskiej. O epopei Armii Krajowej. Żołnierzach powojennego antykomunistycznego podziemia – nazwanych później Żołnierzami Wyklętymi.

Walki o prawdę, zainicjowanej przez Solidarność, nie zagłuszył, ani nie okiełznał stan wojenny. Bowiem była to lawina, która ruszyła. Nie do zatrzymania.

 

Przypominam dziś o tym. O wielkich zasługach Solidarności w służbie prawdy o polskiej tożsamości, o polskiej historii, która przecież – jak to ujął Ojciec Święty Franciszek została „uformowana przez Ewangelię, Krzyż i wierność Kościołowi”.

III. Modlitwa dziękczynienia
Dziś przyszliście do św. Brygidy na modlitwę dziękczynienia za przebytą drogę. Także na modlitwę pamięci za tych co z wami szli, a śmierć otworzyła przed nimi bramy wieczności. Z tą modlitwą pamięci współbrzmi pierwsze czytanie z księgi Izajasza, w którym zawarta został obietnica zbawienia.

 

To także czas refleksji o drodze każdego z was. Chrześcijan świadomych swych konkretnych obowiązków. Przypomina o nich św. Paweł w Liście do Rzymian. Mówi o niej, o tej najistotniejszej Jezus w Łukaszowej Ewangelii. Gotowości pójścia za Nim najtrudniejszą z dróg – drogą Krzyża.

 

Poszedł z Nią wasz błogosławiony Patron ks. Jerzy Popiełuszko. Kapelan hutniczej Solidarności. Męczennik za wiarę. Nauczyciel miłości Ojczyzny. A gdzie uczył się tej miłości, gdzie rozpoznawał jej kształt? Od jego rodzinnej Suchowoli niedaleko było do niedostępnych grądów na rozlewiskach Biebrzy. Tam rozbijali swe obozowiska Żołnierze Niezłomni. Tropieni, osaczani – długi czas niepokonani. To pamięć o ich walce o Niepodległą, kształtowała polską tożsamość ks. Jerzego. Stanowiła dla Niego wymowną lekcję polskiej historii.
Kształtowała świadomość wielu z was, ludzi Solidarności. To była prawda przekazywana młodemu pokoleniu w wielu polskich domach, często boleśnie ugodzonych. Kształtująca jego wiedzę i wrażliwość. Był to swoisty pancerz osłaniający skutecznie przed nachalną indoktrynacją – w szkole, w mediach. Przed fałszerstwami, jakich przed lata starano się zatruć świadomość młodych pokoleń. Walkę twardą, bezpardonową wydała im Solidarność. W czasie jawnej działalności i w stanie wojennym.

 

Umiłowani!
Rok temu w tej świątyni, w 35 rocznicę Porozumień Sierpniowych, witałem Pana Prezydenta Andrzeja Dudę. Oczekiwałem nań w drzwiach kościoła, aby wedle tradycji liturgicznej podać mu do ucałowania pacyfikał. Powitać w imię Chrystusa tego, który głosami narodu został obrany włodarzem polskiej ziemi – Prezydentem Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

Dziś ponownie w naszej wspólnocie modlitewnej jest obecny Pan Prezydent. Przychodzi do nas z plonem pierwszego roku swej prezydentury. Bogatym, różnorodnym, godnym szacunku. Patrzymy z uznaniem na Pańską dynamiczną, różnorodną, skuteczną posługę Niepodległej. Na przywracanie prawdziwego obrazu polskiej historii. Pamięci o skrzywdzonych, wymazywanych z narodowej pamięci bohaterach. Niedzielny gdański pogrzeb „Inki” i „Zagończyka” był tego wymownym i wspaniałym przykładem. Patrzymy na Pańskie starania o należne Polsce miejsce we wspólnocie krajów Europy i świata. O Polskę sprawiedliwą, pamiętająca o wszystkich dzieciach ojczyzny.

Po Pańskim przemówieniu na pogrzebie Inki i Zagończyka, nawiązując do słynnego zdania Inki: „Zachowałem się jak trzeba”; powiedziałem, że przemówił Pan, Panie Prezydencie: jak trzeba.

Niech to „jak trzeba” towarzyszy Pańskiej drodze. Niech na niej napotyka Pan życzliwość i uznanie rodaków. Także wspólnoty Solidarności, do której przynależy Pan sercem i rodzinnymi korzeniami.

 

Umiłowani!
Nadszedł lepszy czas dla Solidarności. Dla jej drogi. Skończył się okres zaprzestania dialogu między rządzącymi a Solidarnością. Nerwicującej głuchoty na jej dezyderaty. Trwa dialog, otwarty, czasem trudny, ale motywowany tymi samymi przesłankami: dobrem polskiej wspólnoty, dobrem ludzi pracy ojczyzny. Decyzjami i projektami znajdującymi szeroką społeczny akceptacje, jak 500 plus, jak przygotowywane obniżenie wieku emerytalnego. To przykłady dobrych spraw.

Cieszy, że Solidarność włączyła się w poparcie obywatelskiego projektu o ograniczaniu handlu w niedzielę. Aby niedziela był to rzeczywiście Dies Domini i Dies hominis – dzień Pana i dzień człowieka. Dzień którym On będzie dysponował. Czas zwrócony dziesiątkom tysięcy tych, którzy muszą w tym dniu pracować. Niech tak się stanie!

 

Bracia i Siostry!
Powrócicie do swoich środowisk, do regionów, do bliskich. Zanieście im to tchnienie ojczystej historii, przywoływanej w rocznicowym dniu.

Także przekonanie, że Solidarność była, jest i będzie wielkim dobrem ojczyzny. Także pewność, że musi dalej iść swoja drogą, dla dobra wspólnoty ludzi pracy, dla rozwiązywania jej problemów, dla wciąż aktualnej, niezbędnie „pracy nad praca”. Nad polską pracą.

Niech waszą drogę wspomaga z wyżyn nieba św. Jan Paweł II. To on mówił nam, że Solidarność jest „stróżem sprawiedliwości społecznej i środowiskiem bratniej miłości”. Niech czyni także błogosławiony Patron Solidarności, ks. Jerzy Popiełuszko.

Idźcie dalej drogami: prawdy, sprawiedliwości, społecznej miłości.
Drogami polskiej ojczyzny – daru Boga.
Idźcie i nie zatrzymujcie się na swej drodze.
Amen.


ar / Gdańsk