Z KRAJU

Kard. Dziwisz o sprawie Janusza Szymika: Chcą przerzucić na mnie odpowiedzialność

Chcą przerzucić na mnie odpowiedzialność, a tej odpowiedzialności nie miałem – powiedział kard. Stanisław Dziwisz w odniesieniu do sprawy wykorzystywania seksualnego Janusza Szymika przez ks. Jana Wodniaka - byłego proboszcza parafii w Międzybrodziu Bialskim.

Polub nas na Facebooku!

W rozmowie z TVN 24 były sekretarz Jana Pawła II odpowiedział m.in. na pytania dotyczące pedofilii w Kościele, sprawy bp Edwarda Janiaka oraz założyciela Legionu Chrystusa księdza Marciala Maciela Degollado.

Abp Dziwisz w odpowiedzi na pytanie Piotra Kraśki o sprawę molestowania Janusza Szymika, odpowiedział, że nie przypomina sobie rozmowy na ten temat. Podkreślił, że sprawa ta nie należała do jego kompetencji, lecz do ówczesnego biskupa bielsko-żywieckiego bp. Tadeusza Rakoczego. Chcą przerzucić na mnie odpowiedzialność, a tej odpowiedzialności nie miałem. Wiedzy nie miałem, to jest inna diecezja i trudno się mieszać w sprawy innej diecezji – powiedział.

Pytany o to, czy pamięta rozmowę na ten temat z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zalewskim, odpowiedział, że nie. Rozmowy na ten temat sobie nie przypominam. Zwłaszcza że ta sprawa nie należała do mnie. Sprawa należała zawsze do biskupa ordynariusza diecezji bielsko-żywieckiej – zaznaczył.

Dodał też, że nigdy nie wiedział listu od ks. Isakowicza-Zaleskiego i nie znalazł, mimo dokładnych poszukiwań. Kard. Dziwisz ocenił, że “Isakowicz wziął w obronę tego pana, bo on szukał obrony”.

Biskup bielski to jest biskup z kryterium, biskup szlachetny i odpowiedzialny. Teraz jest na emeryturze. Nawiasem mówiąc, dzwoniłem do niego, żeby wiedzieć coś o tej sprawie – powiedział, dodając, że bp Rakoczy nie pamięta szczegółów, ponieważ ma już swoje lata.

 

„Mamy przecież sumienia”

Prowadzący zauważył, że wierni obserwujący sytuację mogą mieć poczucie braku empatii i współczucia Kościoła wobec poszkodowanych. Myślę, że to nie jest tak. Mamy przecież sumienia. Nie mogę wziąć na moje sumienie, że komuś nie pomogłem, a ktoś się starał i szukał u mnie wsparcia. To jest niemożliwe. Przecież każdy ksiądz ma sumienie. Biskup szczególnie ma odpowiedzialność i poczucie odpowiedzialności. Gdybym wiedział o wszystkich szczegółach, chociaż nie miałem prawa do tego, reagowałbym – podkreślił kard. Dziwisz, zaznaczając, że nie może na ten temat wiele powiedzieć, ponieważ sprawa dotyczy innej diecezji.

SPRAWDŹ: Kard. Dziwisz chce powołania niezależnej komisji ws. Międzybrodzia

Kardynał zaakcentował, że zaproponował Szymikowi rozmowę i „w tej chwili otworzyła się możliwość na to spotkanie”, które będzie „rozmową biskupa z kimś, kto potrzebuje rozmowy”. Ja też potrzebuję z nim rozmowy, żeby pewne sprawy wyjaśnić – stwierdził hierarcha.

Kard. Dziwisz podkreślił, że Szymik zasługuje nie tylko na słowo „przepraszam”, ale na otoczenie życzliwością, solidarnością i troską o niego”.

Absolutnie „toleracji zero” – to są słowa Jana Pawła II. A z drugiej strony opieka, szacunek i miejsce w Kościele dla tych ludzi pokrzywdzonych. Absolutnie nie toleruje się księdza, ani zakonnika, który dopuszcza się tych spraw – zaakcentował. Przecież mamy sumienie. Kto chce na sumienie brać grzech? To jest grzech ciężki. Jan Paweł II porównał ten grzech do grzechów przeciwko sakramentom świętym. To są najcięższe grzechy, o których się mówi, właśnie wykorzystanie seksualne młodych – powiedział.

 

Sprawa bp Edwarda Janiaka

Dziennikarz pytał również o sprawę bp Edwarda Janiaka, który oskarżany o ukrywanie przestępstw seksualnych podległych mu księży, w ostatnim czasie złożył rezygnację.

Kard. Dziwisz oznajmił, że może jest to “przełomowe wydarzenie w polskim Kościele, ale na świecie takich wypadków było więcej”. W Stanach Zjednoczonych i w innych krajach, Ameryce Południowej. Zdarzyło się i w Polsce, że poproszono księdza biskupa Janiaka, żeby zrezygnował – uznał duchowny. W jego opinii to “nowy rozdział w historii polskiego Kościoła – powiedział.

Zapytany o opinię na temat filmów braci Sekielskich, kapłan przyznał, że nie może się na ten temat wypowiedzieć, ponieważ ich nie widział.

Dziennikarz dopytywał dlaczego zdarzają się wypadki, że przełożony ukrywa prawdę o występkach innych księży. Kardynał przyznał, że są to przykre wypadki, „dlatego też konsekwencje są przykre i trudne, jak chociażby odejście z urzędu księdza biskupa”.

Każdy biskup stara się naśladować postawę Jana Pawła II i potem papieży Benedykta i Franciszka. Jan Paweł II już na początku tego wieku powiedział do biskupów amerykańskich: “tolerancja zero”. Myślę, że od tego zaczęła się walka z ukrywaniem – uznał duchowny.

 

Kard. Dziwisz o sprawie Degollado

Kard. Dziwisz odniósł się również do pytania o sprawę Zakonu Legionów Chrystusa, którego założyciel Marcial Maciel Degollado był pedofilem i skrzywdził ok. 60 osób. Ujawniony w grudniu 2019 roku raport będący efektem śledztwa w zgromadzeniu, wskazuje, że kilkudziesięciu legionistów wykorzystało seksualnie przynajmniej 175 dzieci. Jedna trzecia z nich to ofiary samego Degollado.

Kard. Dziwisz podkreślił, że Jan Paweł II nigdy nie ukrywał takich spraw i wszystkie trafiały do Kongregacji Nauki Wiary. Jak te sprawy zaczęły wychodzić, pytałem jednego współpracownika pana Maciela, czy on wiedział o tych sprawach. On mi powiedział szczerze: wierz mi, że myśmy w zakonie o tym nie wiedzieli. Potrafił się po prostu ukryć – ocenił kardynał.

Kraśko zwrócił uwagę, że w mediach amerykańskich pojawiają się zarzuty, że oskarżony przekazywał Watykanowi ogromne sumy pieniędzy na różne cele, co zapewniało mu bezpieczeństwo. Kardynał oznajmił, że słyszał o tym, że wina jest zrucana na niego i na Jana Pawła II. Na miłość boską, nigdy takich pieniędzy nie widziałem. A jeśli składał, to nie wiem gdzie. Zresztą papież nigdy dla siebie nic nie przyjmował. On się w ogóle na pieniądzach nie znał, jeżeli mogę tak powiedzieć – ocenił.

ZOBACZ: Ks. Isakowicz-Zaleski opublikował list, który skierował do Watykanu

 

ag/KAI/TVN24/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Zmarł były prezes Fundacji Kapucyni i Misje. Miał koronawirusa

Kapucyni poinformowali, że w nocy zmarł br. Sebastian Majcher, były prezes fundacji Kapucyni i Misje. 42-latek zmagał się z powikłaniami po zachorowaniu na koronawirusa.

Polub nas na Facebooku!

Urodził się 2 listopada 1977 r. w Stalowej Woli. Już jako młody chłopak był zaangażowany w życie stalowowolskiego klasztoru, gdzie służył jako ministrant i redagował gazetkę parafialną. Do kapucynów wstąpił w 1996 roku. Święcenia prezbiteratu przyjął w 2004 roku.

Po wstąpieniu do wspólnoty zakonnej w 1996 roku, ujmował innych swoją cierpliwością, pracowitością, zaangażowaniem w to, co robił oraz talentem organizatorskim.

We wszystkich domach, w których przebywał (Piła, Wałcz, Bytom), pełnił rolę wikarego. Przez rok posługiwał w Krakowie-Olszanicy jako sekretarz misyjny i prezes Fundacji Kapucyni i Misje.

W latach 2015-2020 posługiwał w Wałczu, gdzie był wikarym klasztoru i parafii, oraz duszpasterzem Oazy oraz Domowego Kościoła.

SPRAWDŹ: Po kapitule prowincjalnej 4 kapucynów zakażonych koronawirusem

 

ag/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap