video-jav.net

Abp Ryś podsumowuje synod

Abp Grzegorz Ryś za jedną z najważniejszych spraw podjętych w czasie zakończonego wczoraj w Watykanie Synodu Biskupów poświęconego młodzieży uważa "synodalność misyjną". Dziś na briefiengu łódzki metropolita podsumował prace synodalne.

Polub nas na Facebooku!

– Zgodnie z używanym przez papieża Benedykta XVI stwierdzeniem synod pokazał pojednaną różnorodność. Uświadomił wielu z nas, że moja optyka nie jest jedyną i słuszną – powiedział abp Ryś. Arcybiskup łódzki był jednym z czterech ojców synodalnych z Polski, którzy wzięli udział w synodzie biskupów dotyczącym młodzieży.

– Wracam z jak najlepszymi wrażeniami, ponieważ synod był doświadczeniem wspólnego wędrowania w sensie greckiego znaczenia tego terminu ” sýnodos”, czyli “zebranie”, “wspólna droga” – wyznał abp Ryś.

Zwrócił uwagę, że synod miał wiele wymiarów. – Było nas 270 ojców synodalnych z różnych stron świata i Kościołów lokalnych. Byli też z nami bracia i siostry z innych Kościołów chrześcijańskich. Uczestniczyli młodzi audytorzy synodu, którzy rzeczywiście nie tylko słuchali, ale też czynnie brali udział w obradach, zwłaszcza w grupach językowych. Oprócz tego, że razem mogliśmy dyskutować to jeszcze mogliśmy się razem modlić. Ważne były momenty ciszy po wystąpieniach. Mogliśmy w ten sposób usłyszeć, co Pan Bóg mówi do mnie głosem mojego sąsiada. Pod koniec synodu razem pielgrzymowaliśmy do grobu św. Piotra, co było pięknym doświadczeniem –powiedział arcybiskup łódzki.

Zwrócił uwagę, że końcowy dokument końcowy synodu znacznie różni się od dokumentu roboczego “Instrumentum laboris”. Po pojawieniu się w czasie obrad kongregacji i spotkań w grupach wielu nowych wątków szybko okazało się, że dokument finalny będzie nowym tekstem.

Zdaniem abp. Rysia ważnym elementem prac synodu była “różnorodność doświadczeń obrazu kryjącego się pod pojęciem “młodzieży”, które nie oddaje jednak bogactwa rzeczywistości młodych ludzi. – Na przykład ojciec z Zachodu mówił o młodzieży, która korzysta z Internetu z jego wszystkimi plusami i minusami a z kolei ojciec z Afryki zwracał uwagę, że 50 proc. młodych ludzi na tym kontynencie to analfabeci. Gdy my z Zachodu mówiliśmy o 15 czy 25 proc. młodych w Kościele, to ojciec z Azji mówił o młodych, którzy decydują się na męczeństwo z powodu chrześcijańskiej wiary. Gdy my mówiliśmy o mankamentach naszego szkolnictwa, w tym katolickiego, to ojcowie afrykańscy stwierdzali krótko, że szkoła jest najważniejszym i jedynym miejscem doświadczenia wiary i Kościoła dla młodego człowieka. My się czasami zżymamy, że edukacja jest obowiązkiem każdego młodego człowieka, to w Afryce stale łamanym prawem człowieka jest dostęp do edukacji. Gdy my mówimy o autonomii państwa, polityki i Kościoła to biskupi z Azji marzą o wykształconej młodzieży, która będzie się zajmowała polityką, gdyż Kościół potrzebuje realnego wpływu chrześcijan na rzeczywistość – powiedział abp Ryś.

Zaznaczył, że papież Franciszek stale przypomniał ojcom synodalnym aby wypowiadali się z odwagą a słuchali z pokorą. – Z tym wiąże się jedno z najważniejszych przesłań synodu, aby zajmować postawę słuchania– stwierdził arcybiskup.

Abp Ryś zauważył, że w trakcie synodu dokonywały się stopniowo dwie ważne zmiany. Pierwsza to przejście od pytania, co można zrobić dla młodzieży, do pytania, co należy robić razem z młodzieżą. – Musiano zrezygnować z mówienia tylko o tym, że młodzież to przyszłość Kościoła na rzecz tego, że jest ona jego teraźniejszością. W tym punkcie też mamy do czynienia z różnorodnością. W Afryce Kościół składa się w 40 proc. z młodych ludzi i gdyby powiedzieć im aby poczekali jeszcze 25 lat, gdy my przejdziemy na emeryturę, to byłby to akt samobójczy. Powtórzmy: młodzi są teraźniejszością i przyszłością Kościoła i z tego mamy się cieszyć – zaznaczył abp Ryś.

Abp Ryś zauważył, że drugą zmianą jaka dokonywała się w czasie obrad synodu, było przejście z postrzegania rzeczywistości w aspekcie socjologicznym do perspektywy teologicznej. – Wielu ojców synodalnych miało zastrzeżenia do “Instrumentum laboris”, mówiąc, że jest ono zbyt “horyzontalne”, że nie pokazywało wystarczająco, tego co jest istotą misji Kościoła, czyli wymiaru wertykalnego odniesienia do Boga. Kościół nie jest jedną z wielu organizacji pożytku publicznego. Oczywiście robi wiele w wymiarze społecznym, ale wtedy robi to dobrze, gdy jego działania są zakorzenione w doświadczeniu wiary, spotkania człowieka z Jezusem Chrystusem. Prawda o Jezusie umarłym i zmartwychwstałym, znaczeniu liturgii, Bożego słowa jest mocno podkreślona w dokumencie końcowym. A to są sprawy fundamentalne dla Kościoła – zaznaczył arcybiskup łódzki.

Abp Ryś nie chciał zdradzić, które z synodalnych inicjatyw będzie chciał wprowadzić w swojej archidiecezji. Podkreślił, że na ten temat po pierwsze porozmawia z wszystkimi środowiskami swojego Kościoła i wtedy wspólnie podejmą decyzję.

Za bardzo ważną arcybiskup uznał kwestię “synodalności misyjnej”. Przypomniano, że Kościół to nie tylko papież, biskupi i duchowieństwo, ale wszyscy w nim są współuczestniczący i współodpowiedzialni. – Synodalność to nie projekt autorski biskupa w danym miejscu, ale odpowiedzialność każdego wiernego za wyznaczoną mu część. Synodalnie to znaczy, że mamy być wszyscy odpowiedzialni za Kościół – zaznaczył arcybiskup. Zastrzegł, że nie wolno też mylić kościelnej synodalności z demokracją, która na przykład miałaby głosować za dogmatami czy zasadami moralnymi. – Kościół jest jednym ciałem Chrystusa i każdy ma w nim swoje miejsce i rolę do spełnienia – powiedział abp Ryś i stwierdził: “Kościół ma do spełnienia misję, którą jest ewangelizacja prowadzona przez wszystkich jego członków”.

Przypomniał słowa metropolity Wiednia, kard. Christopha Schönborna, który powiedział: “Pokażcie mi liderów politycznych świata, którzy spędzili miesiąc słuchając młodych ludzi”. Abp Ryś zauważył, że nie był to tylko miesiąc, ale co najmniej dwa lata przygotowań do tego wydarzenia.

KAI/ot

WYDARZENIA

Orszaki, bale i czuwania ze świętymi w całej Polsce

Orszaki i bale, korowody i czuwania - w taki sposób przy licznych parafiach i kościołach w Polsce świętowana będzie wigilia uroczystości Wszystkich Świętych. Część z wydarzeń odbyła się już w miniony weekend. 

Polub nas na Facebooku!

Do świętowania włączane są relikwie różnych świętych i błogosławionych znajdujące się w pobliskich dla danego wydarzenia parafiach. Taki pomysł zrealizowało m.in. Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży w diecezji bielsko-żywieckiej, które w minioną sobotę zorganizowało Korowód Świętych w kościele Trójcy Przenajświętszej w Bielsku Białej. Młodzi z całego Podbeskidzia przywieźli aż 43 relikwiarze różnych świętych. Były relikwie bł. Karoliny Kózkówny, św. Maksymiliana Kolbego, Stanisława Kostki czy św. Stanisława Kazimierczyka. Część młodych przebrała się również w stroje charakterystyczne dla epok i stanów, w których żyli. Motywem przewodnim tegorocznego spotkania było hasło “Święci – buntownicy doczesności”.

Innym hasłem, jakie często było i będzie jeszcze obecne w spotkaniach organizowanych w oczekiwaniu na Wszystkich Świętych jest “Holy Wins” (“Święci wygrywają”, “święci górą”). Tak było m.in. w Libiążu, gdzie mieszkała śp. Helena Kmieć – zamordowana w Boliwii świecka misjonarka, inspirująca swoim życiem wielu młodych ludzi. W procesji, która przeszła z jej rodzinnej parafii św. Barbary do kościoła Przemienienia Pańskiego przeszło blisko tysiąc osób, wielu w strojach świętych takich jak św. Franciszek, św. Matka Teresa czy św. Teresa od Dzieciątka Jezus. Niesiono również zdjęcia Helenki Kmieć i napisy “Santo Subito” a korowód zatrzymał się na chwilę przy jej grobie.

Procesje i korowody świętych odbywały się również w miniony weekend w wielu innych miejscach Polski, m.in. Poroninie, Sanoku, Chrzanowie czy Kamiennej Górze.

To jednak dopiero początek obchodów, ponieważ gros wydarzeń zaplanowanych jest na rzeczywistą wigilię uroczystości Wszystkich Świętych, czyli środowy wieczór 31 października. Tego dnia odbywać się będą orszaki, korowody i modlitewne czuwania, w większości połączone z Mszami świętymi. Na Facebooku już utworzono 41 różnych “wydarzeń” z różnych miejscowości, najczęściej pod hasłem Nocy Świętych. Dużym zainteresowaniem już cieszy się Noc Świętych w archikatedrze łódzkiej, organizowana przez tutejsze duszpasterstwo młodzieży, podobnie jak podobne czuwanie na które zaprasza kościół farny w Gnieźnie. Nie zabraknie też Nocy Świętych w Katowicach, Warszawie, Krakowie, Głogowie, Piotrkowie, Sierakowicach, Zielonej Górze, Świebodzinie, Lublinie i wielu innych miejscowościach.

Jak zauważają organizatorzy tego wydarzenia z Gniezna, coraz rzadziej chodzi w tym pomyśle o antidotum na halloweenowe strachy, a coraz częściej sięga się głębiej, wskazując na nasze powołanie do świętości. Będzie to widoczne choćby w spotkaniu organizowanym u ojców dominikanów w Krakowie, gdzie w ramach Nocy Świętych grupa chorałowa działająca przy klasztorze zaplanowała… gregoriańską liturgię wigiljną.

ad/Stacja7