video-jav.net

75. rocznica powołania Polskiego Państwa Podziemnego

Jutro przypada 75. rocznica powołania Polskiego Państwa Podziemnego, które było fenomenem na skalę światową podczas II wojny. Struktury państwa podziemnego - kierowanego przez Rząd RP na uchodźctwie z Londynu - odzwierciedlały wszystkie piony administracji wojskowej jak i cywilnej, zapewniając sprawne funkcjonowanie konspiracji.

Polub nas na Facebooku!

Najwyższą władzę na terenach okupowanej Rzeczypospolitej dzierżył Delegat Rządu na Kraj, kierując działającym w podziemiu aparatem administracji cywilnej – Delegaturą Rządu na szczeblu ogólnokrajowym oraz podlegającą mu administracją w poszczególnych województwach oraz powiatach. Delegatura składała się z 18 odrębnych departamentów, które organizowały sfery życia państwowego i społecznego zakazane przez okupanta: sądownictwo, edukację, kulturę i pomoc społeczną.

Wymiarem sprawiedliwości zajmowało się Kierownictwo Walki Cywilnej (oddzielny organ Delegatury) wraz z Cywilnymi Sądami Specjalnymi i Państwowym Korpusem Bezpieczeństwa. Sądy wydawały wyroki za kolaborację z okupantem i wymierzano sankcje (od bojkotu, chłosty, kontrybucji aż po wyroki śmierci). Wydawano także wyroki za przestępstwa pospolite. Polskie Państwo Podziemne posiadało ponadto własne siły zbrojne.

Początki polskiej konspiracji wojskowej sięgają kampanii wrześniowej. W okrążonej Warszawie 27 września 1939 r. powołana została do życia Służba Zwycięstwu Polski, na czele której stanął gen. Michał Karaszewicz-Tokarzewski. Szefem sztabu SZP został płk Stefan Rowecki. Organizacja miała działać na terenie okupacji niemieckiej i radzieckiej oraz mobilizować opór społeczeństwa.

W listopadzie 1939 r. przewodniczący Komitetu Ministrów dla Spraw Kraju we Francji gen. Kazimierz Sosnkowski stanął na czele nowej organizacji wojskowej, która przybrała nazwę Związek Walki Zbrojnej. Dowódcą na ziemiach okupowanych przez Niemców został płk Rowecki, na terenach okupacji radzieckiej gen. Karaszewicz-Tokarzewski, którego jednak wkrótce aresztowało NKWD.

Od pierwszych chwil okupacji zaczęła też powstawać konspiracja polityczna, składająca się z głównym stronnictw politycznych: PPS, Stronnictw Ludowego, Stronnictwa Narodowego i Stronnictwa Pracy. Tworzyły one tzw. Grubą Czwórkę.

Delegaturę Rządu na Kraj, będącą polityczną reprezentacją rządu w okupowanym państwie utworzono w grudniu 1940 r. Pierwszym delegatem Rządu RP na Kraj został przywódca Stronnictwa Pracy Cyryl Ratajski. Następnie od lata 1942 r. do aresztowania przez Niemców w lutym 1943 r. delegatem był Jan Piekałkiewicz z SL, a później do marca 1945 r. (gdy został aresztowany przez Sowietów) Jan Stanisław Jankowski (SP) i wreszcie wiosną 1945 r. zastąpił go ludowiec Stefan Korboński. Od 1944 r. delegat był w randze wicepremiera Rządu RP na Uchodźstwie. Jego trzej zastępcy zostali ministrami i wspólnie tworzyli Krajową Radę Ministrów.

Delegatura Rządu na Kraj miała swoje wojewódzkie i powiatowe przedstawicielstwa, które w terenie reprezentowały polskie władze państwowe. Na szczeblu centralnym dzieliła się na departamenty, będące odpowiednikami ministerstw, które m.in. przygotowywały przyszłe kadry administracji państwowej oraz plany gospodarcze i społeczne na okres powojenny.

75. rocznica powołania Polskiego Państwa Podziemnego

Podlegał jej Państwowy Korpus Bezpieczeństwa, rodzaj podziemnej policji. Również Delegatura zajmowała się dzieleniem pieniędzy przekazywanych przez rząd na działalność konspiracyjną w kraju. M.in. z tych funduszy wspierano Radę Pomocy Żydom “Żegota” oraz Referat “Żegota” w Departamencie Spraw Wewnętrznych.

Przy Delegaturze Rządu na Kraj działało kierowane przez Korbońskiego Kierownictwo Walki Cywilnej, którego głównym zadaniem była obrona i samoorganizowanie społeczeństwa do oporu oraz stworzenie systemu podziemnego sądownictwa. KWC organizowało bojkot okupowanej prasy i instytucji rozrywkowych (kina, teatry) działających za przyzwoleniem Niemców, wspomagało ludzi ukrywających się, propagowało bojkot wyjazdu na roboty do Niemiec, prowadziło rejestr zbrodni hitlerowskich. W celu organizowania walki bieżącej jesienią 1942 r. utworzono bezpośrednio podległe Dowódcy AK Kierownictwo Walki Konspiracyjnej. W połowie 1943 r. obie te organizacje zostały połączone w Kierownictwo Walki Podziemnej, które koordynowało rozbudowane życie podziemne. Pamiętać bowiem trzeba o tajnym nauczaniu, akcjach ulotkowych, małym sabotażu, podziemnej prasie i tajnym życiu umysłowym (podziemne uniwersytety, ale i odbywające się w prywatnych mieszkaniach koncerty zakazanej muzyki, wieczory literackie, występy artystów).

Na początku 1944 r. wobec faktu przekroczenia przez Armię Czerwoną polskiej granicy państwowej z roku 1939 KRP przekształcono w Radę Jedności Narodowej, na czele której stanął wybitny działacz socjalistyczny Kazimierz Pużak.

Armia Krajowa

Umacnianiu się cywilnej konspiracji politycznej towarzyszyła konsolidacja podziemia zbrojnego. Jesienią 1941 r. Naczelny Wódz nakazał zespolenie wysiłków zbrojnych wokół ZWZ, w lutym następnego roku przemianowanego na Armię Krajową. Miało to podkreślać, iż AK. jest częścią składową podległych rządowi Polskich Sił Zbrojnych. Ponieważ AK. przygotowywała się do przeprowadzenia ogólnonarodowego powstania (które miało wybuchnąć, gdy alianci zaczną odnosić zwycięstwa, a Wehrmacht de facto utraci możliwość skutecznego przeciwstawiania się im, co mogłoby doprowadzić do wyzwolenia ziem polskich przynajmniej częściowo własnymi siłami), w pierwszym okresie okupacji ograniczano działalność zbrojną.

Główne zadanie w tym zakresie spadło wówczas na Związek Odwetu, który jednak wyraźnie nasilił działalność dopiero po niemieckiej agresji na ZSRR, m.in. wykolejając 91 niemieckich transportów idących na wschód. Wtedy też w ramach ZWZ-AK utworzono wydzieloną organizację “Wachlarz”, która miała za zadanie przeprowadzać zbrojne ataki i akcje sabotażowe na wschód od Bugu i Niemna na niemieckie szlaki komunikacyjne. “Wachlarz” w ciągu półtora roku działalności przeprowadził ponad 80 akcji bojowych, z których szczególną sławę zyskało rozbicie więzienia w Pińsku i uwolnienie przez oddział Jana Piwnika “Ponurego” więzionych tam towarzyszy walki.

Jesienią 1942 r. utworzono jednolite Kierownictwo Dywersji (Kedyw), którego komendantem został płk August Emil Fieldorf “Nil”. W skład Kedywu wchodzili m.in. członkowie Grup Szturmowych Szarych Szeregów (konspiracyjnego Związku Harcerstwa Polskiego). Szczególną sławę zdobyły działające w Warszawie bataliony “Zośka” i “Parasol”.

Kedyw dysponował w miastach oddziałami szturmowymi oraz w terenie grupami partyzanckimi. W latach 1942-1943 wykonał około 10 tys. akcji bojowych. Jedną z najgłośniejszych był przeprowadzony w centrum Warszawy l II 1944 r. udany zamach na dowódcę SS i policji na dystrykt warszawski, gen. Franza Kutscherę.

Jednak szereg organizacji zbrojnych pozostawało poza strukturami AK, toteż w latach 1942-1943 nasilono akcję scaleniową. Był to proces, który przebiegał ze znacznymi oporami i nigdy w pełni nie zakończył się. Do końca wojny liczne organizacje i grupy zbrojne pozostawały poza AK. Niemniej udało się włączyć m.in. znaczną część byłej Narodowej Organizacji Wojskowej oraz Batalionów Chłopskich, których dowódca – płk Kamiński wszedł w skład Komendy Głównej AK.. W efekcie akcji scaleniowej AK -jak się szacuje, gdyż nie dysponujemy precyzyjnymi danymi – liczyła ponad 300 tys. żołnierzy. Poza jej strukturami pozostało około 50 tys. żołnierzy BCh i ponad 70 tys. NSZ.

30 czerwca1943 r., w wyniku zdrady, został w Warszawie aresztowany przez Niemców gen. Stefan Rowecki “Grot”, którego po wybuchu Powstania Warszawskiego zamordowano w obozie Sachsenhausen. Rowecki był praktycznie twórcą ZWZ-AK i odcisnął swoje piętno na charakterze i strukturze tej organizacji. Podlegały mu wszystkie sprawy wojskowe, także Biuro Informacji i Propagandy Komendy Głównej, którego działalność wykraczała poza wąsko rozumiane sprawy wojskowe. Tam analizowano nastroje społeczne, zgodnie z nazwą zajmowano się działalnością informacyjną, m.in. wydawano najpopularniejsze pismo konspiracyjne “Biuletyn Informacyjny”, który wychodził przez cały okres okupacji.

Następcą Roweckiego został gen. Tadeusz Komorowski “Bór”, który zajmował to stanowisko do czasu kapitulacji Powstania Warszawskiego. Zanim do tego doszło wiosną 1944 r. w wielu rejonach Kresów Wschodnich oddziały AK przystąpiły do realizacji planu “Burza”, o czym szerzej jest mowa w innym miejscu, jak również o największym zbrojnym wystąpieniu – Powstaniu Warszawskim. AK została rozwiązana w styczniu 1945 r. na mocy rozkazu ostatniego dowódcy gen. Leopolda Okulickiego.

Podczas wojny w walce, więzieniach i obozach zginęło ok. 60 tys. żołnierzy AK. Od maja 1944 do maja 1945 do obozów sowieckich wywieziono ponad 30 tys. akowców, z których niemal połowa zaginęła bez śladu. W latach 1945-55 w ramach represji komunistycznego Urzędu Bezpieczeństwa aresztowano ich ok. 40 tys. Połowa nie doczekała amnestii w 1956 roku.


mp, edukator.pl / Warszawa

Michał Królikowski odwołany ze stanowiska

- Odchodzę z poczuciem dobrze wykonanej pracy, uczciwego traktowania ludzi. To, co mówiono, akcentując moją tożsamość katolicką, miało wpływ na to, jak wykonywałem swoją pracę, z której jestem dumny i zadowolony – podkreślił Michał Królikowski, komentując dziś w Sejmie swoje odwołanie z funkcji wiceministra sprawiedliwości przez nowego szefa resortu Cezarego Grabarczyka. Wiceminister sam potwierdził dziś w Sejmie swoje rozstanie z resortem.

Polub nas na Facebooku!

Min. Grabarczyk zapewniał dziś od rana w mediach, że powodem odwołania Michała Królikowskiego nie były poglądy byłego już wiceministra sprawiedliwości. Jednak środowiska lewicowe oraz niektóre media krytykowały Królikowskiego za zaangażowanie światopoglądowe przy tworzeniu niektórych projektów reformy prawa. Zarzucano mu m.in. także to, że jako urzędnik stał się autorem wywiadu-rzeki z abp. Henrykiem Hoserem, którym obydwaj poruszają m.in. kwestie bioetyczne w świetle wiary i wartości osób wierzących.

Również sam Królikowski w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie zaprzeczył, jakoby przyczyną jego odwołania miały być kwestie światopoglądowe.

– Minister sprawiedliwości nie przedstawił żadnego projektu, który miałby podłoże ideologiczne. Wręcz przeciwnie, nasze reformy dotyczące prawa karnego, procesu karnego, prawa restrukturyzacyjnego, spółek i reformy działalności gospodarczej mają charakter ściśle merytoryczny, pozbawiony jakichkolwiek odniesień aksjologicznych – wyjaśnił.

Jak podkreślił, był w resorcie sprawiedliwości najdłużej urzędującym wiceministrem. Wraz z min. Markiem Biernackim miał zamiar zakończyć w październiku prace nad zaplanowanymi na ten rok reformami systemu prawa. – Zabrakło nam miesiąca, a ja konsekwentnie nie jestem w stanie pracować dalej nad zmianami w prawie karnym, które by demontowały to, co przygotowywałem i realizowałem od 2009 r. – poinformował.

Królikowski nie sprecyzował, o jaką formę demontażu chodziło, gdyż – jak przyznał – nie wie, jakie decyzje w zakresie reformy prawa będzie podejmował nowy minister sprawiedliwości. – Z zapowiedzi widać, że będzie szukał porozumienia z Andrzejem Seremetem [Prokuratorem Generalnym – KAI], który był głównym krytykiem tych zmian – powiedział odwołany wiceminister sprawiedliwości.

Królikowski poinformował, że planowane zakończenie przez niego prac w październiku było umotywowane tym, że „zakończył się sens naszej misji”. – Ja nigdy nie byłem ministrem dlatego, żeby być ministrem. Misją była reforma wymiaru sprawiedliwości, największa od dwudziestolecia wojennego. To był sens naszej pracy i sens mojego bytu w ministerstwie od 2011 r., a wcześniej w Komisji Kodyfikacyjnej od 2009 r. – wyjaśnił.

Efekt swojej pracy w postaci projektów ustaw i ustaw już uchwalonych ocenił jako ogromny. – Mam nadzieję, że ostatni akord potrzebny do tego, by to wszystko zostało uruchomione, wybrzmi w działalności min. Grabarczyka – powiedział.

„Odchodzę z poczuciem naprawdę dobrze wykonanej pracy, uczciwego traktowania ludzi. Wszystko to, co państwo mówili przez te kilka lat, akcentując moją tożsamość katolicką, miało wpływ na to, jak wykonywałem swoją pracę, z której jestem dumny i zadowolony” – dodał, zwracając się do dziennikarzy.

Pytany o doniesienia, jakoby jego następczynią w resorcie miała być prof. Monika Płatek (karnistka z Uniwersytetu Warszawskiego, wieloletni wykładowca gender studies, feministka), Królikowski odpowiedział: „To żart. Pani profesor nie zna się zupełnie na procesie legislacyjnym. Jest dość pobieżnym naukowcem i okazuje ostentacyjne lekceważenie swoim interlokutorom, w tym także mnie. Ja oczywiście, jeżeli pani profesor zostanie ministrem, nie odwdzięczę się jej tym samym”.

Uchylił się przy tym od odpowiedzi na pytanie, czy ewentualna nominacja prof. Płatek to decyzja ideologiczna, ale dodał, że może mieć to wpływ na dopięcie nie zakończonych przez niego reform. – Pani profesor jest kobietą o wyrazistych poglądach, wyrazistej osobowości i z pewnością różni się ze mną w sposób skrajny w ocenie spraw z zakresu prawa karnego – powiedział.

Pytany o swoje dalsze plany zawodowe, w tym ewentualny powrót do Biura Analiz Sejmowych, skąd trafił do resortu sprawiedliwości, Michał Królikowski stwierdził, że nie podjął jeszcze w tej sprawie decyzji, ale – jak stwierdził – po wykonywaniu przez trzy lata funkcji wiceministra będącego „pod ostrzałem” mediów, nie byłby w stanie kierować BAS tak, by „odbywało się to z poczuciem bezstronności jego działania”. – Tak bym działał, ale zawsze można by było mu zarzucić, że kieruje nim osoba politycznie uwikłana – chociaż jak tak się nie czuję – a dla Biura nie byłoby to dobre – uznał.

Odpowiedział też na pytanie, czy wsparłby prof. Bogdana Chazana, gdyby ten zwrócił się do niego z prośbą o pomoc prawną. – Z pewnością bym to rozważył – poinformował Królikowski.


lk / Warszawa