video-jav.net

Kraków: poszukiwani wolontariusze na ŚDM 2016

„Przeżycie ŚDM w dużej mierze zależy od inicjatyw, kreatywności i kompetencji wolontariuszy” - powiedział ks. Rafał Buzała z sekcji personalnej Komitetu Organizacyjnego ŚDM

Polub nas na Facebooku!

Kard. Stanisław Dziwisz poinformował dziś, że Światowe Dni Młodzieży w Krakowie w 2016 r. odbędą się w dniach 26-31 lipca.

W czasie konferencji prasowej z tej okazji ks. Rafał Buzała zachęcał młodych, żeby już zaczęli myśleć o ŚDM w 2016 r. „Przeżycie ŚDM w dużej mierze zależy od inicjatyw, kreatywności i kompetencji wolontariuszy. To oni stanowią wizytówkę ŚDM. Chcemy pozytywnie wykorzystać potencjał młodych ludzi z Polski i zagranicy” – mówił ks. Buzała i dodawał, że zależy mu na wzbudzeniu świadomości w młodych, że „razem możemy więcej”.

Katarzyna Kucik z sekcji personalnej podkreśliła, że na profil idealnego wolontariusza składać się będą przede wszystkim świadectwo wiary, kompetencje komunikacyjne (w tym znajomość języków obcych), doświadczenie poprzednich ŚDM oraz działalność charytatywną lub w organizacjach pozarządowych.

Komitet Organizacyjny przewiduje szkolenia dla wolontariuszy ŚDM 2016.

Bp Damian Muskus zaznaczył, że w czasie ŚDM w Krakowie planowane jest spotkanie papieża z wolontariuszami.

W Światowych Dniach Młodzieży w Rio de Janeiro zaangażowanych było ok. 6 tys. wolontariuszy. Bp Damian Muskus szacuje, że podobna liczba będzie potrzebna w Polsce.


pra / Kraków

Katolicka Agencja Informacyjna ISSN 1426-1413; Data wydania: 07 marca 2014 Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

Franciszek spotkał się z Bono z U2

Papież Franciszek przyjął wczoraj w Domu Św. Marty lidera zespołu U2 - Bono. Spotkanie miało związek z zaangażowaniem piosenkarza w pomoc dla fundacji Scholas Occurrentes, walczącej o dostęp do edukacji w krajach rozwijających się.

Polub nas na Facebooku!

Spotkanie odbyło się 19 września po południu i trwało godzinę. Wyraźnie poruszony później Bono mówił dziennikarzom, że papież jest niezwykłym człowiekiem. – Rozmawialiśmy o tym, co wydarzyło się w Kościele w Irlandii, pozwoliliśmy sobie nawet na dyskusję. Powiedziałem mu o moim wrażeniu, że ci, którzy skrzywdzili niewinnych nadużyciami byli bardziej chronieni, niż ich ofiary. Zobaczyłem wtedy ból na jego twarzy, ale po prostu rozmawiałem z nim szczerze. Myślę, że jest on niezwykłym człowiekiem w niezwykłych czasach – mówił lider U2 w rozmowie z dziennikarzem Familia Christiana.

 

Scholas Occurrentes, w działalność której zaangażował się lider U2, to inicjatywa skierowana do młodych ludzi na świecie, początkami sięga Buenos Aires w 2001 roku, kiedy Jorge Bergoglio był arcybiskupem tego miasta. Z jego inicjatywy powstała wtedy fundacja pod nazwą “Escuela de Vecinos” (Szkoła sióstr), integrująca uczniów szkół publicznych i prywatnych, wszystkich religii, aby kształcić młodych ludzi w zaangażowaniu na rzecz wspólnego dobra. Później przekształciła się w obecną Scholas Occurrentes, którą kieruje papież Franciszek. Współpracuje ze szkołami i środowiskami edukacyjnymi, zarówno publicznymi, jak i prywatnymi oraz wszystkimi zaangażowanymi na rzecz dostępu do edukacji stowarzyszeniami religijnymi i świeckimi.

ad/Stacja7

Nieznane dotąd katechezy św. Jana Pawła II ukażą się drukiem

Św. Jan Paweł II po powrocie z Sobory Watykańskiego II odbył pielgrzymkę do Ziemi Świętej i Grecji. Wizyta na Areopagu, gdzie św. Paweł wygłosił w starożytności słynną mowę tak go zainspirowała, że napisał cykl rozważań, dotychczas nigdzie nie publikowanych. Wkrótce ukażą się drukiem.

Polub nas na Facebooku!

Odkryte niedawno w przepastnym archiwum pamiątek po Papieżu Polaku kazania opublikuje Wydawnictwo Literackie, któremu takie zadanie powierzył kard. Dziwisz, wiloletni sekretarz św. Jana Pawła II. Książka nosi tytuł „Kazanie na Areopagu. 13 katechez” i po raz pierwszy będzie pokazana 27 września na konferencji prasowej. Także wtedy wydawnictwo zaprezentuje rękopis nieznanego dzieła. Do księgarń dzieło trafi 3 października.

„Lektura tekstów katechez była dla mnie osobiście podróżą w jakże żywe wspomnienia papieża pogrążonego w Bogu. Głębia katechez odzwierciedla doskonale to jego niesamowite spojrzenie na świat z perspektywy wspólnoty z Ojcem, Synem i Duchem Świętym” – napisał we wstępie do publikacji kard. Stanisław Dziwisz.

– Gdy po trzynastu latach od odejścia Jana Pawła II ksiądz kardynał Stanisław Dziwisz powierzył Wydawnictwu Literackiemu publikację odnalezionych niedawno w ogromnym archiwum katechez o kazaniu św. Pawła na Areopagu, dotychczas nieznanych, odebraliśmy to jako wielkie wyróżnienie, a także wyzwanie wydawnicze – podkreśla Anna Zaremba-Michalska, Prezes Zarządu Wydawnictwa Literackiego.

Wartość katechez przyszłego papieża jest ogromna. To teksty ponadczasowe, które z upływem lat tylko zyskują na sile i aktualności. Znawcy historii Kościoła znajdą tu wiele tematów, które wyznaczały charakter pontyfikatu Jana Pawła II. Arcybiskup krakowski rozmyśla o prawdzie, wolności i relacji chrześcijaństwa wobec innych religii. Przede wszystkim jednak biblijne medytacje służą odkryciu istoty religii i wiary. Karol Wojtyła po raz kolejny jawi się w tych tekstach jako mistrz lektury Pisma Świętego – zaprasza do wędrówki w głąb siebie i odkrywania prawdy. Podobnie jak dawno temu św. Paweł, powoli i cierpliwie prowadzi czytelników oraz słuchaczy ku najważniejszym pytaniom, jakie ludzkość może postawić.

„Ze względu na (…) konstrukcję, syntetyczność i skrótowość, szerokość i głębię spojrzenia trzeba stwierdzić, iż mamy tu do czynienia z jednym z najważniejszych dzieł biskupa z Krakowa. Bez wątpienia (…) stanowić będzie cenne narzędzie nie tylko w myśleniu o wierze, ale i w jej przekazywaniu w czasach, kiedy Bóg na nowo stał się dla wielu <Bogiem nieznanym>. Każdy, kto dzisiaj staje oko w oko z wyzwaniami współczesnego świata i chce w nim mówić o Bogu, prowadząc od konkretnej sytuacji Jego zaćmienia i zapoznania wśród ludzi do rozpoznania, powinien poświęcić wiele uwagi temu, co i jak Wojtyła zapisał w swoich katechezach (…) bowiem to nie tylko intelektualna przygoda odkrywania prawdy chrześcijaństwa, ale i praktyczny przewodnik, jak dzisiaj mówić o Bogu” – napisał ks. Robert J. Woźniak we wprowadzeniu teologicznym.

Udało się odtworzyć najważniejsze okoliczności powstania tego dzieła. Pod koniec 1963 roku Karol Wojtyła wraz z innymi uczestnikami Soboru Watykańskiego II, po zakończeniu drugiej sesji obrad, odbył pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Po drodze odwiedzili Grecję. Zatrzymali się też na ateńskim Areopagu, gdzie 2 tysiące lat wcześniej św. Paweł wygłosił kazanie, o którym mowa w Dziejach Apostolskich. Karol Wojtyła zauroczony greckimi zabytkami a przede wszystkim będąc pod wrażeniem doniosłości dokonań soboru, powrócił myślami na Areopag kilka lat później – w 1965 lub na początku 1966 roku – i zaczął spisywać swoje rozważania. Oddaje się biblijnej medytacji, podąża śladami św. Pawła i słowo po słowie analizuje kazanie Apostoła wygłoszone do Ateńczyków. Tak powstaje cykl 13 lekcji, w centrum których znajduje się wspominany przez św. Pawła ołtarz z napisem „Nieznanemu Bogu”.

KAI/ad

Co powiedzieć rodzicowi po stracie dziecka?

Kiedy umiera dziecko, każde z rodziców jest w swojej żałobie. Tym samym mogą mieć oni inne „zapotrzebowanie” na wsparcie. Najważniejsze jednak, co możemy zrobić, to być. Towarzyszyć.

Katarzyna Binkiewicz
Katarzyna
Binkiewicz
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Żałoba to proces mierzenia się z wieloaspektowym smutkiem i bólem wynikającym z utraty naszego bliskiego. Jest to także proces stopniowej adaptacji do życia bez niego. Jej przebieg i charakter zależny jest od wielu czynników. Mają na niego wpływ okoliczności śmierci, relacja ze zmarłym, umiejętności radzenia sobie czy wsparcie społeczne. Strata dziecka to strata szczególna, bo jest to strata absolutnie wbrew naturze. Zaburza porządek świata. Rodzice tracą nie tylko dziecko. Tracą też cały wyobrażony świat, plany i marzenia związane z nim. Doświadczają więc kilku strat – po dziecku, po swoich marzeniach z nim związanych, a także po sobie – w roli ojca i matki.

Żałoba to proces absolutnie indywidualny. Nie ulega jednak wątpliwości, że w tym czasie, czasie mierzenia się ze stratą każdy z nas potrzebuje wsparcia.

 

Jak wspierać rodziców po stracie dziecka?

Przede wszystkim dobrze pamiętać, że każde z rodziców jest w swojej żałobie. Tym samym mogą mieć też inne „zapotrzebowanie” na wsparcie. Najważniejsze jednak, co możemy zrobić, to być. Towarzyszyć. Dać przestrzeń do ugłośnienia emocji i uczuć, do nazwania ich. Dać prawo do płaczu, smutku, złości. Słuchać, akceptować, nie oceniać, zachęcać do rozmowy. Z pewnością nie można unikać tematu dziecka, udawać, że nic się nie stało. Rodzice często wspominają, że ta „zmowa milczenia” dotycząca ich zmarłego dziecka jest bardzo trudna do zniesienia, często o wiele trudniejsza niż wspomnienia o nim.

Co możesz zrobić? Nie narzucaj się, ale przypominaj o sobie, proponuj konkretną pomoc (zrobienie zakupów, ugotowanie obiadu, wyjście na spacer). Nie lituj się. Jeśli nie wiesz, jak się zachować, co powiedzieć – powiedz to. Krótkie i szczere: „Nie wiem, co mam powiedzieć. Bardzo mi przykro.” będzie zdecydowanie lepsze niż „Wszystko będzie dobrze, ułoży się”.

Pytaj o potrzeby. To najczęściej powtarzana i podkreślana przeze mnie kwestia, kiedy spotykam się z osobami wspierającymi. Nasze potrzeby i pomysły dotyczące tego, czego potrzebuje teraz nasz bliski w żałobie – choć wypływające ze szczerego serca, mogą być zupełnie nieadekwatne do jego potrzeb. Dlatego zawsze warto pytać. Proponować i pytać: „Czego potrzebujesz? Co mogę dla Ciebie zrobić? Może ja coś zaproponuję, a Ty powiesz czy masz na to ochotę?”.

Warto także zaproponować wizytę u psychologa czy – w razie potrzeby – u psychiatry.

 

Czego nie mówić rodzicom doświadczającym straty?

Jest wiele zwrotów i słów, które – z pozoru wspierające – mogą potęgować ból albo blokować przeżywanie żałoby.

→ „weź się w garść”
→ „nie płacz”
→ „musisz żyć normalnie”
Sytuacja w której znalazł się Twój bliski nie jest normalna. Płacz i wszystkie inne reakcje emocjonalne, które mu teraz towarzyszą są potrzebne, by przeżyć stratę, której doświadcza.

→ „wszystko będzie dobrze”
→ „wiem, co czujesz”
Nawet jeśli doświadczyłeś podobnej straty, to była Twoja strata. Mogłeś doświadczać zupełnie innych emocji i uczuć.

→ „jeszcze będziesz miał całą gromadkę dzieci”
→ „to nie było dziecko” (w sytuacjach wczesnych poronień)
→ „musisz być silna, masz jeszcze inne dzieci”
Rodzic mógłby powiedzieć “Ale jedno z nich straciliśmy i chciałabym, żebyś nie umniejszał jego wartości”

→ „nie myśl już o tym”
To właśnie czas, kiedy rodzic myśli o swoim dziecku i stracie najintensywniej. Pozwól mu na to.

 

To tylko niektóre ze sformułowań, przy używaniu których należy być bardzo czujnym i delikatnym. To, co dla jednego będzie wspierające, u drugiego może wywołać złość bądź smutek. W żałobie mamy prawo doświadczać pełnej gamy emocji. Możemy przechodzić przez różne fazy – złości, szoku, depresji, lęku. Czas żałoby jest właśnie po to, by doświadczyć tych wszystkich stanów, by je nazwać, wyrazić, wypłakać lub wykrzyczeć – jeśli jest taka potrzeba. Nieocenionym wsparciem dla osób w żałobie jest… obecność. Życzliwe towarzyszenie, uważne i empatyczne wspieranie.

 

Katarzyna Binkiewicz

Katarzyna Binkiewicz

Psycholog, psychoonkolog, terapeuta. Prowadzi konsultacje, poradnictwo i terapię psychologiczną dla osób doświadczających różnych trudności życiowych, zaburzeń nastroju czy silnego stresu, kryzysów osobistych, niskiego poczucia własnej wartości, trudności w związku z chorobą somatyczną czy w relacjach z innymi. Pracuje również z osobami zmagającymi się z chorobą nowotworową oraz ich rodzinami a także obejmuje specjalistycznym wsparciem osoby w żałobie po stracie bliskich.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Katarzyna Binkiewicz
Katarzyna
Binkiewicz
zobacz artykuly tego autora >

“Biblia Polska”

Najlepsi z najlepszych, crème de la crème polskiej poezji, największe dzieła naszych narodowych wieszczów w jednym miejscu, w Nowym Targu, 9 października o godzinie 12:00

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Zygmunt Krasiński, Cyprian Kamil Norwid, Kazimierz Wierzyński, Tadeusz Gajcy, Marian Piechal, Tadeusz Różewicz, Zbigniew Herbert, Karol Wojtyła poeci najlepsi z najlepszych “będą z nami” podczas świętowania Jubileuszu Niepodległości.

 

Podczas koncertu “Biblia Polska”, który odbędzie się w Nowym Targu 9 października o godz. 12.00 w sali Miejskiego Ośrodka Kultury, zostaną przypomiane największe dzieła naszych wieszczów.

 

Nazwa projektu pochodzi od tytułu wiersza Kazimierza Wierzyńskiego. Jest to projekt koncertu, mającego być prezentacją dorobku literackiego, sięgnięciem do głębokich źródeł literackich polskiego patriotyzmu, będących inspiracją dla pokoleń Polaków walczących o Niepodległą – dość wspomnieć Józefa Piłsudskiego, którego fascynacja twórczością Juliusza Słowackiego jest powszechnie znana; inny wielki Polak, Jan Paweł II również niezwykle cenił tego poetę, obok Cypriana Kamila Norwida, którego „Promethidiona” nosił w kieszeni w krakowskim okresie swojego życia.

 

Projekt BIBLIA POLSKA jest wydarzeniem mającym przypomnieć i przywołać te wartości, które tworzą nasz kod kulturowy; wartości i podstawy, na których wyrosły tak wielkie postaci naszej współczesności jak Prymas Tysiąclecia, jak Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki, czy bł. Ks. Jerzy Popiełuszko, nie mówiąc już o św. Janie Pawle II. Te postaci też chcemy przywołać w tym koncercie, którego warstwa muzyczna będzie opierać się na polskich pieśniach patriotycznych we współczesnych opracowaniach.

 

Organizatorzy zaprosili do udziału, w tym niecodziennym koncercie, znanych i lubianych aktorów jak Dominika Figurska, Paweł Królikowski. Fragmenty wybitnych polskich dzieł recytował będzie także Dariusz Kowalski, który jest współtwórcą tego projektu i autorem scenariusza. Na warstwą muzyczną czuwa wybitny aranżer, basista, producent muzyczny – Marcin Pospieszalski. Wśród artystów usłyszymy Agnieszką Musiał, siostry Melosik, Agnieszkę Cudzich, Full Power Spirit, Sławomira Giska oraz chór Strefy Chwały.

Pomysłodawcą projektu i organizatorem koncertu jest stowarzyszenie Muza Dei. Wszystkie bieżące informacje o projekcie znajdują się na kanałach social media #BibliaPolska.

 

Projekt “Biblia Polska” jest dofinansowany ze środków Programu Wieloletniego NIEPODLEGŁA na lata 2017 – 2021 w ramach Programu Dotacyjnego “Niepodległa”.

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

A jeśli nie doczekasz jutra?

Okaż swym przyjaciołom i bliskim, jak bardzo są ci potrzebni. Jeśli nie zrobisz tego dzisiaj, jutro będzie takie samo jak wczoraj.

Polub nas na Facebooku!

Jeśliby Bóg zapomniał przez chwilę, że jestem marionetką i podarował mi odrobinę życia, wykorzystałbym ten czas najlepiej jak potrafię. Prawdopodobnie nie powiedziałbym wszystkiego, o czym myślę, ale na pewno przemyślałbym wszystko, co powiedziałem.

Oceniałbym rzeczy nie ze względu na ich wartość, ale na ich znaczenie. Spałbym mało, śniłbym więcej, wiem, że w każdej minucie z zamkniętymi oczami tracimy 60 sekund światła. Szedłbym, kiedy inni się zatrzymują, budziłbym się, kiedy inni śpią.

Gdyby Bóg podarował mi odrobinę życia, ubrałbym się prosto, rzuciłbym się ku słońcu, odkrywając nie tylko me ciało, ale moją duszę. Przekonałbym ludzi, jak bardzo są w błędzie myśląc, że nie warto się zakochać na starość. Nie wiedzą bowiem, że starzeją się właśnie dlatego, że unikają miłości! Dziecku przyprawiłbym skrzydła, ale zabrałbym mu je, gdy tylko nauczy się latać samodzielnie.

Osobom w podeszłym wieku powiedziałbym, że śmierć nie przychodzi wraz ze starością, lecz z zapomnieniem, opuszczeniem.

Tylu rzeczy nauczyłem się od was, ludzi… Nauczyłem się, że wszyscy chcą żyć na wierzchołku góry, zapominając, że prawdziwe szczęście kryje się w samym sposobie wspinania się na górę. Nauczyłem się, że kiedy nowo narodzone dziecko chwyta swoją maleńką dłonią, po raz pierwszy, palec swego ojca, trzyma się go już zawsze. Nauczyłem się, że człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł.

Jest tyle rzeczy, których mogłem się od was nauczyć, ale w rzeczywistości na niewiele się one przydadzą, gdyż kiedy mnie włożą do trumny, nie będę już żył.

Mów zawsze, co czujesz i czyń, co myślisz. Gdybym wiedział, że dzisiaj po raz ostatni zobaczę cię śpiącego, objąłbym cię mocno i modliłbym się do Pana, by pozwolił mi być twoim aniołem stróżem.

Gdybym wiedział, że są to ostatnie minuty, kiedy cię widzę, powiedziałbym “kocham cię”, a nie zakładałbym głupio, że przecież o tym wiesz.

Zawsze jest jakieś jutro i życie daje nam możliwość zrobienia dobrego uczynku, ale jeśli się mylę, i dzisiaj jest wszystkim, co mi pozostaje, chciałbym ci powiedzieć jak bardzo cię kocham i że nigdy cię nie zapomnę.

Jutro nie jest zagwarantowane nikomu, ani młodemu, ani staremu.

Być może, że dziś patrzysz po raz ostatni na tych, których kochasz. Dlatego nie zwlekaj, uczyń to dzisiaj, bo jeśli się okaże, że nie doczekasz jutra, będziesz żałował dnia, w którym zabrakło ci czasu na jeden uśmiech, na jeden pocałunek, że byłeś zbyt zajęty, by przekazać im ostatnie życzenie.

Bądź zawsze blisko tych, których kochasz, mów im głośno, jak bardzo ich potrzebujesz, jak ich kochasz i bądź dla nich dobry, miej czas, aby im powiedzieć:
– jak mi przykro,
– przepraszam,
– proszę,
– dziękuję
i wszystkie inne słowa miłości, jakie tylko znasz.

Nikt cię nie będzie pamiętał za twoje myśli sekretne. Proś więc Pana o siłę i mądrość, abyś mógł je wyrazić. Okaż swym przyjaciołom i bliskim, jak bardzo są ci potrzebni. Prześlij te słowa komu zechcesz.

Jeśli nie zrobisz tego dzisiaj, jutro będzie takie samo jak wczoraj.


Gabriel Garcia Marquez napisał ten tekst jako list pożegnalny do swoich przyjaciół po tym, jak dowiedział się, że choruje na nowotwór. List przetłumaczył prof. Zdzisław Jan Ryn z Katedry Psychiatrii Collegium Medicum UJ, ambasador RP w Chile i Boliwii w latach 1991-96. Ten list profesor dostał od swoich przyjaciół z Chile. Wynika z niego jasno, że autor chce, aby list został rozpowszechniony. Tekst Listu zamieszczono na stronie Fundacji Aniołowie Miłosierdzia.

 

Kongres mariologiczny o objawieniach

W Rzymie odbywa się międzynarodowy kongres o objawieniach. Prezes Papieskiej Akademii Mariologicznej zwraca uwagę, że w ostatnim czasie Kościół na nowo docenia objawienia. Choć nie są one konieczne do zbawienia, to jednak są to dary Boga, którymi nie powinno się gardzić.

Polub nas na Facebooku!

Objawienia potwierdzają, że Bóg nas nie opuścił, jest obecny pośród swego ludu i tę bliskość okazuje również w sposób nadprzyrodzony, najczęściej za pośrednictwem Matki, którą jest Maryja – uważa o. Stefano Cecchin OFM, prezes Papieskiej Akademii Mariologicznej. W Rzymie odbywa się międzynarodowy kongres na temat objawień maryjnych.

Jak zauważa o. Cecchin Kościół odkrywa dziś na nowo wartość objawień. W okresie posoborowym w niektórych środowiskach katolickich zostały one zepchnięte na dalszy plan, pod pretekstem, że należy powrócić do prawdziwego, biblijnego wizerunku Matki Bożej. Dziś, jak podkreśla włoski franciszkanin, Kościół pełniej docenia doświadczenia mistyczne, widzi w nich specyficzny wkład Ludu Bożego. Stąd inicjatywa, by w Rzymie powstał ośrodek, który będzie się zajmował badaniem objawień.

O. Cecchin apeluje też o większy szacunek względem objawień, zwłaszcza w wypadku, gdy Kościół nie uznał ich jednoznacznie za fałszywe. W przypadku Medjugorie, na przykład stała periodyczność domniemanych przesłań nie jest niczym podejrzanym – podkreśla włoski mariolog. W innych, zatwierdzonych przez Kościół objawieniach, jak na przykład w Fatimie, Maryja też wyznaczała widzącym datę kolejnego spotkania – mówi o. Cecchin.

O. Cecchin: objawienia darem Boga, nie wolno nimi gardzić.

“Myślę, że nasze serca powinny być trochę bardziej otwarte na te objawienia Boga – powiedział Radiu Watykańskiemu o. Cecchin. – Objawienia, które dokonują się w bardzo różny sposób, z uwzględnieniem też różnych kultur. Proszę zauważyć, i jest to bardzo piękne, że Maryja objawia się w różnych miejscach, w różny sposób. Ma inną karnację skóry, inną postawę, używa innego języka, dialektu. Zawsze dostosowuje się do danego ludu. Dlatego również i my, jako Kościół katolicki powinniśmy uszanować tę rzeczywistość Boga, który udziela nam tych darów. Oczywiście jeśli nie chcesz tego daru, możesz go nie przyjąć. Te dary nie są konieczne dla zbawienia. Ale zawsze są to dary, które Bóg nam daje. Nie powinno się nimi gardzić”.


(KAI) vaticannews / Rzym

54 dni Różańca za Polskę. Rusza narodowa Nowenna Pompejańska

Dziś rozpoczęła się ogólnopolska modlitwa Nowenną Pompejańską w intencji odrodzenia wiary w Polsce. Nowenna rozpoczęta dziś zakończy się 11 listopada - w 100-lecie odzyskania Niepodległości i polega na codziennym odmówieniu 3 części Różańca.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

– Naszej Ojczyźnie bardzo potrzeba modlitwy i pokuty. Matka Boża wielokrotnie w różnych objawieniach prosiła o odmawianie Różańca zapewniając, że to może uratować świat – mówi jeden z pomysłodawców akcji modlitewnej, salezjanin ks. Dominik Chmielewski. 

W prostym pomyśle chodzi o to, by właśnie 19 września rozpocząć codzienne odmawianie 3 części Różańca właśnie w intencji odnowienia wiary w Polsce. Różaniec odmawiany jest indywidualnie przez wszystkich, którzy zechcą podjąć takie wyzwanie modlitewne. 

Inicjatywę wsparło wiele katolickich wspólnot i stowarzyszeń, m.in. Mężczyźni św. Józefa, Wojownicy Maryi, Zakon Rycerzy Jana Pawła II. Zachęca do niej również raper TAU, Grzegorz Kasjaniuk z sanktuarium w Gietrzwałdzie czy o. Daniel Galus. 


Dla uczestników tej modlitwy została uruchomiona specjalna strona na Facebooku >>Nowenna Pompejańska za Ojczyznę na 100-lecie odzyskania Niepodległości 


Jak odmawiać Nowennę Pompejańską?

Przez 54 dni odmawiamy 3 części Różańca świętego. Na początku odmawiania danego dnia wymieniamy intencję modlitwy, codziennie tę sąmą. Kończymy wezwaniem do Matki Bożej: przez pierwszych 27 dni to wezwanie błagalne, przez kolejnych 27 – dziękczynne. 

 

Szerszy opis znajdziesz tutaj  >> Jak odmawiać Nowennę Pompejańską

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
Z KRAJU

Koniec zdjęć do filmu “Klecha” o ks. Kotlarzu

Spalony autobus, powybijanie szyby w witrynach sklepowych i starcia protestujących z oddziałami ZOMO i Milicji Obywatelskiej - tak wyglądał ostatni dzień robotniczego protestu z czerwca 1976 roku w Radomiu.

Polub nas na Facebooku!

Ekipa filmowa „Klechy” pracowała 3 dni. Pod względem technicznym były to najtrudniejsze obrazy filmu. Zamykano lub czasowo ograniczano ruch na rondzie Kazimierza Wielkiego, kluczowego miejsca dla ruchu w centrum Radomia. To historyczne miejsce, bo tutaj 25 czerwca do idących w robotniczym proteście dołączył ks. Roman Kotlarz, a potem błogosławił im ze stopni kościoła księży jezuitów. W roli ks. Kotlarza występuje Mirosław Baka.

– To nie były łatwe sceny do realizacji. Jesteśmy już bardzo zmęczeni, ale zbliżamy się do końca. Do Radomia wjeżdżam na motorowerze, mijam grupy młodzieży, a potem dostrzegam robotników na wózkach, potem to wszystko przeradza się w protest, ludzie zaczynają krzyczeć “chcemy chleba” a ja wchodzę na stopnie kościoła i zaczynam ich wszystkich błogosławić. Byłem autentycznie wzruszony. Musiałem panować nad sobą. Mam nadzieję, że te emocje uda się przenieść na ekran kinowy – mówił Mirosław Baka.

Powstający obraz dotyczy wydarzeń z protestu radomskich robotników w czerwcu 1976 r. Jednym z bohaterów tego zrywu był ks. Roman Kotlarz, którego prześladowała Służba Bezpieczeństwa i który zmarł na skutek pobicia przez “nieznanych sprawców”. W obrazie występuje plejada znakomitych aktorów, m.in. Piotr Fronczewski, Mirosław Baka jako ks. Kotlarz, Artur Żmijewski, Danuta Stenka, Wojciech Pszoniak i Jan Peszek.

Ks. Roman Kotlarz w chwili śmierci miał 47 lat. Był inwigilowany przez ówczesne władze. W dniu protestu, 25 czerwca 1976 pobłogosławił uczestników tego marszu. Był potem nachodzony i dotkliwie pobity przez tzw. „nieznanych sprawców” na plebanii w Pelagowie-Trablicach, gdzie był proboszczem. Zmarł 18 sierpnia 1976.

Ks. Roman Kotlarz do dziś pozostaje w pamięci wielu osób symbolem walki robotników o wolność i godność ludzkiego życia. Od wielu lat wierni modlą się o jego rychłą beatyfikację. Premiera filmu przewidziana jest na początek 2019 r.

KAI/ad

Krew św. Januarego znów się upłynniła

Cud św. Januarego w katedrze w Neapolu znów się wydarzył. O 10:07 zostało to publicznie ogłoszone i pokazane zgromadzonym w świątyni wiernym.

Polub nas na Facebooku!

Lokalny portal “Napoli Today” donosi, że krew była płynna już rano 19 września, gdy metropolita Neapolu kard. Crescenzio Sepe poszedł w asyście do sejfu, w którym relikwiarz krwi świętego jest przechowywany. O 7:30 miał zawiadomić o tym fakcie burmistrza miasta. Oficjalne ogłoszenie cudu nastąpiło o 10:07 w katedrze wobec tłumów gromadzących się w niej od rana wiernych. Jak zwykle ogłoszeniu towarzyszyło wymachiwanie białą chusteczką, gromkie brawa i wiwaty.

– Musimy kochać Neapol, tak jak kochał te strony św. January! Swoim cudem wzywa nas dziś, zwłaszcza młodych, by pozostali w tym mieście, nie szukając lepszego życia gdzie indziej. Jeśli opuszczają je młodzi, to wielka porażka całej społeczności – mówił w przemówieniu z tej okazji kard. Sepe. Nawiązał tym samym do nasilającego się zjawiska emigracji zarobkowej mieszkańców Neapolu, co skutkuje starzeniem się populacji zamieszkującej miasto.

Więcej o historii cudu św. Januarego oraz o samym świętym>> January – męcznnik, którego krew przelewa się do dziś

ad/Stacja7

Czczenie rodziców prowadzi do szczęśliwego życia

Czczenie rodziców prowadzi do długiego, szczęśliwego życia - mówił w katechezie podczas audiencji generalnej 19 września papież Franciszek. Katechezę poświęcił kolejnemu z dziesięciorga przykazań Bożych.

Polub nas na Facebooku!

Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dziś około 15 tys. wiernych.

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W podróży w obrębie Dekalogu docieramy dzisiaj do przykazania o ojcu i matce. Mowa o czci należnej rodzicom. Czym jest ta „cześć”? Termin hebrajski wskazuje chwałę, wartość, dosłownie „wagę”, solidność danej rzeczywistości. „Oddanie czci” oznacza zatem uznanie tej wartości. Nie jest to kwestia form zewnętrznych, ale prawdy. Oddanie czci Bogu w Piśmie Świętym oznacza uznanie Jego rzeczywistości, liczenie się z Jego obecnością. Wyraża się to również w obrzędach, ale przede wszystkim oznacza nadanie Bogu właściwego miejsca w życiu. Szanowanie ojca i matki oznacza zatem uznanie ich ważności również poprzez konkretne działania, które wyrażają poświęcenie, miłość i troskę. Ale chodzi nie tylko o to.

Czwarte Słowo ma swoją własną charakterystykę: to przykazanie zawiera pewne następstwo. Powiada bowiem: „Czcij swego ojca i swoją matkę, jak ci nakazał Pan, Bóg twój, abyś długo żył i aby ci się dobrze powodziło na ziemi, którą ci daje Pan, Bóg twój” (Pwt 5,16). Czczenie rodziców prowadzi do długiego, szczęśliwego życia. Słowo „szczęście” w Dekalogu pojawia się jedynie w powiązaniu z relacją z rodzicami.

Ta licząca wiele tysięcy lat mądrość głosi to, co nauki humanistyczne potrafiły wypracować dopiero od nieco ponad stu lat, to znaczy, że dzieciństwo naznacza całe życie. Często łatwo można zrozumieć, czy ktoś dorastał w zdrowym i zrównoważonym środowisku. Ale również dostrzec, czy dana osoba pochodzi z doświadczeń porzucenia lub przemocy. Nasze dzieciństwo jest trochę jak niezmywalny atrament, wyraża się w gustach, sposobach bycia, nawet jeśli niektórzy próbują ukryć rany swojego pochodzenia.

Ale Czwarte Słowo mówi jeszcze więcej. Nie mówi o dobroci rodziców, nie wymaga od ojców i matek doskonałości. Mówi o akcie dzieci, niezależnie od zasług rodziców i powiada coś niezwykłego i wyzwalającego: chociaż nie wszyscy rodzice są dobrzy i nie każde dzieciństwo jest pogodne, to wszystkie dzieci mogą być szczęśliwe, ponieważ osiągnięcie życia pełnego i szczęśliwego zależy od słusznej wdzięczności wobec tych, którzy wydali nas na świat.

Zastanówmy się, jak bardzo to Słowo może być konstruktywne dla wielu ludzi młodych, którzy wywodzą się z sytuacji bólu i dla tych wszystkich, którzy cierpieli w młodości. Wielu świętych – i bardzo wielu chrześcijan – po bolesnym dzieciństwie przeżyło świetlane życie, ponieważ dzięki Jezusowi Chrystusowi pogodzili się z życiem. Pomyślmy o dziś jeszcze błogosławionym, ale w przyszłym miesiącu świętym Nuncjuszu Sulprizio, tym młodym Neapolitańczyku, który w wieku 19 lat zakończył swoje życie, pojednany z wieloma cierpieniami, bo jego serce było pogodne i nigdy nie wyparł się swoich rodziców. Pomyślmy o św. Kamilu de Lellis, który z nieuporządkowanego dzieciństwa zbudował życie pełne miłości i służby; o świętej Józefinie Bakhitcie, która dorastała w straszliwym niewolnictwie; lub błogosławionym Karolu Gnocchim, sierocie i ubogim, i o samym świętym Janie Pawle II, naznaczonym utratą matki w młodym wieku.

Człowiek, niezależnie od swego pochodzenia otrzymuje z tego przykazania ukierunkowanie prowadzące do Chrystusa: w Nim, w istocie objawia się prawdziwy Ojciec, który nam daje „zrodzenie się na nowo” (por. J 3,3-8 ). Zagadki naszego życia wyjaśniają się, kiedy odkrywamy, że Bóg zawsze przygotowuje nas do życia jako swoje dzieci, gdzie każde działanie jest otrzymaną od Niego misją.

Nasze rany zaczynają stawać się potencjałem, kiedy dzięki łasce odkrywamy, że prawdziwą zagadką nie jest już „dlaczego?”, ale „przez kogo?” to mi się przytrafiło. Z myślą o jakim dziele Bóg mnie ukształtował poprzez moją historię? Tutaj wszystko się odwraca, wszystko staje się cenne, wszystko staje się konstruktywne. Moje doświadczenie nawet smutne, bolesne w świetle miłości staje się dla innych źródłem zbawienia. Wtedy możemy zacząć oddawać cześć naszym rodzicom z wolnością dorosłych dzieci i miłosiernym przyjęciem ich ograniczeń [1]. Trzeba oddawać cześć rodzicom, bo obdarzyli nas życiem. Jeśli oddaliłeś się od swoich rodziców – podejmij wysiłek i powróć do nich. Może są starzy. Dali tobie życie. Istnieje też między nami zwyczaj mówienia złych rzeczy, nawet przekleństw. Proszę was bardzo: nigdy nie obrażajcie rodziców innych osób. Nigdy nie wolno znieważać matki, czy ojca innej osoby. Postanówcie dziś w swoim sercu: nigdy nie będę znieważał czyjejkolwiek matki czy ojca! Obdarzyli życiem. Nie wolno ich znieważać.

Ale to wspaniałe życie jest nam dane a nie narzucone: zrodzenie się na nowo w Chrystusie jest łaską, którą należy przyjąć w sposób wolny (por. J 1,11-13), i jest to skarb naszego chrztu, w którym przez Ducha Świętego jeden jest nasz Ojciec, Ten w niebie (por. Mt 23, 9; 1 Kor 8, 6; Ef 4, 6). Dziękuję.

KAI/ad

Jak abp Ryś i kard. Tagle pokazują piosenkę Owcy

Nazywany "Wojtyłą z Azji" kard. Luiz Antonio G. Tagle oraz metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś dali się wciągnąć w pokazywanie coraz popularniejszej piosenki zespołu owca "Nie umrę a będę żył".

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Nietypowa inscenizacja była częścią spotkania presynodalnego z młodzieżą w łódzkiej katedrze. Filipiński kardynał uczestniczył w nim, ponieważ równolegle w tym czasie głosi w Łodzi rekolekcje dla kapłanów. Abp Ryś zaprosił go również na spotkanie z młodymi. 

Po spotkaniach w grupach i Eucharystii, na której kard. Tagle głosił homilię, odbyła się radosna agapa i właśnie wtedy dwaj biskupi włączyli się spontanicznie we wspólny śpiew piosenki zespołu owca “Nie umrę a będę żył”. 

Kard. Tagle nazywany jest “Wojtyłą z Azji” z powodu swojego poczucia humoru. Podobno jest jedynym kardynałem, któremu udało się szczerze rozśmieszyć papieża Benedykta XVI.

 

A tak brzmi oryginał piosenki zespołu owca.

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

January – męczennik, którego krew przelewa się do dziś

Ścięto mu głowę, ponieważ odmówił składania czci rzymskim bogom za cesarza Dioklecjana. Pobożna niewiasta zebrała do flakonika jego krew, która do dziś w jego wspomnienie liturgiczne się upłynnia. Czy tak będzie i w tym roku?

Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jedni uważają, że to tylko oliwa zmieszana z woskiem i barwnikiem. Inni – że to płyn tiksotropowy, mający właściwości samoistnego zmieniania stanu skupienia. Dla wielu jest to jednak kolejne niewytłumaczalne zjawisko, z jakim często mamy do czynienia w przypadku świętych. I choć Kościół dotychczas nie wydał oficjalnego stanowiska potwierdzającego prawdziwość cudu, nie sprzeciwia się miejscowemu zwyczajowi katedry w Neapolu, aby fakt wystąpienia niezwykłego zjawiska celebrować z nabożeństwem.

Kim był św. January?
January był biskupem starożytnego Benewentu, rówieśnikiem takich świętych jak Kosma i Damian, Zuzanna, Chryzogon czy Małgorzata. Tak jak i oni padł ofiarą prześladowań religijnych chrześcijan za cesarza Dioklecjana – jednych z najkrwawszych w historii Kościoła. Ponieważ tak jak oni nie chciał też zgodzić się na złożenie publicznej ofiary pogańskim bożkom, został skazany na pożarcie przez dzikie zwierzęta. Wskutek wsparcia, jakim obdarzyli go przed urzędnikami wysoko postawieni bracia w wierze, kara została zamieniona na ścięcie. Ci, co się za nim wstawiali także padli jej ofiarą.
Biskupa Januarego i jego towarzyszy ścięto publicznie 19 września 305 r. Według podań jedna z pobożnych niewiast miała zebrać krew tryskającą z odciętej głowy biskupa do flakonika i obok jego kości dostarczyć jedną z ważniejszych relikwii.
Nie znamy dokładnie losów flakonika od czasu zebrania krwi do momentu odnotowania faktu przechowywania go w katedrze w Neapolu od roku 1389. To zatem aż tysiąc lat nieudokumentowanej historii. Można jednak założyć, że skoro wtedy z taką czcią zaczęto pisać o cudzie św. Januarego, mógł on być obserwowany przez lud Neapolu również wcześniej.

Co się dzieje?
Cud św. Januarego, jak określa się niezwykłe zjawisko zachodzące z relikwią jego krwi nawet kilka razy w ciągu całego roku, polega na upłynnieniu skrzepu przechowywanego w szczelnie zamkniętej ampułce. Przez większą część roku relikwia jest “ciałem stałym”, ale w niektóre dni, takie jak liturgiczne wspomnienie św. Januarego, przybiera postać płynną. Raz dzieje się to bardzo szybko, innym razem zajmuje nawet kilka dni. Raz polega na zwykłym upłynnieniu, kiedy indziej zaś towarzyszy temu wręcz bulgotanie – poruszanie się cieczy zawartej w ampułce.
Ponieważ zjawisko występuje dość regularnie, otaczane jest niezwykłą celebracją. Czekaniu na cud towarzyszy modlitwa z udziałem licznych wiernych, gdy zaś do cudu dojdzie – wybucha prawdziwe święto, z towarzyszeniem nawet wojskowych wystrzałów.

Co to znaczy?

Choć obecnie kapłani przed tym przestrzegają, sami neapolitańczycy od zawsze traktowali fakt wydarzenia się cudu św. Januarego jako rodzaj wróżby, zapowiadającej dobre lub złe wydarzenia dla miasta i okolicy. Kilka razy rzeczywiście zdarzyło się, że w roku, w którym cud się nie zdarzył wybuchł pobliski Wezuwiusz (1944), albo II wojna światowa (1939), epidemia cholery (1973) czy trzęsienie ziemi (1980). Mieszkający przez lata w Neapolu polski pisarz Gustaw Herling-Grudziński pisał nawet, że całe to miasto żyje “między cudem i wulkanem”, sugerując, że są lata, iż przed nieszczęściem nawet January nie może miejscowych ustrzec.

Nawróceni w połowie
Cud nie wydarzył się jednak również w 2016 r., ale nic strasznego nie nawiedziło miasta po tym zdarzeniu. Opekujący się kaplicą z relikwiami św. Januarego ks. Vincenzo De Gregorio uspokajał wtedy wiernych: “Nie możemy myśleć o katastrofach. Jesteśmy ludźmi wiary i to co musimy, to stale się modlić”.
Cud zdarzył się natomiast “nieterminowo” w marcu 2015 r., gdy katedrę neapolitańską odwiedził papież Franciszek. Krew świętego upłynniła się wtedy jednak cząstkowo, co Franciszek skomentował żartując: widocznie nawróciliśmy się dopiero w połowie, skoro św. January jest z nas tylko w połowie zadowolony”.

Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >