Tau: życie bez Boga jest jak choroba psychiczna

„Życie bez Boga jest jak choroba psychiczna i wciąż dopadają cię kryzysy” – mówi dzisiaj w kieleckim kościele św. Wojciecha znany raper Tau (niegdyś Medium) – Piotr Kowalczyk, na zakończenie trzydniowych rekolekcji z jego udziałem, a także rapującego ks. Jakuba Bartczaka

Mówiąc o swoim „barłogu życiowym”, raper wyliczał m.in.: okultyzm, New Age, alkoholizm, seksoholizm, narkomanię, chorobę psychiczna, depresję. Raper skupił się na najważniejszych jego zdaniem sposobach zbliżenia do Boga, czyli na modlitwie, spowiedzi, Eucharystii, lekturze Pisma Świętego. Stwierdził, że nawet nie wiedząc o tym, czekał na „światło w życiu”, a doprowadziła go do niego modlitwa, której musiał się cierpliwie uczyć. Zalecał szczególnie Koronkę do Miłosierdzia Bożego i różaniec. Podkreślał, że Eucharystia jest centrum życia chrześcijańskiego. – „Od jakiegoś czasu przyjmuję Komunię co niedzielę, bo uważam, że to mój obowiązek” – stwierdził.

„Metody, o których wam mówię, spowodowały, że zostałem wyciągnięty z dna. Nie ma teraz ani jednej osoby, której nie lubię (…), której bym nie wybaczył, żyję w czystości – w tym roku biorę ślub z kobietą, z którą mam syna, a w poniedziałek wprowadzamy się do nowego – naszego domu. Jestem totalnie wolnym człowiekiem” – opowiadał Piotr Kowalczyk. Po świadectwie rapera młodzież adorowała w skupieniu Najświętszy Sakrament, wiele osób przystąpiło do sakramentu pokuty.

Przez trzy dni w kościele św. Wojciecha odbywały się wyjątkowe rekolekcje pod hasłem „Trzeźwa dusza”, z udziałem rapera Piotra Kowalczyka i ks. Jakuba Bartczaka z Wrocławia. Organizatorem wydarzenia był duszpasterz młodzieży, ks. Marcin Boryń. Tau – Piotr Kowalczyk i ks. Jakub Bartczak opowiadali o tym, jak przez różne formy uzależnień i upadków można dojść do „trzeźwej duszy”, czym karmi się wiara, jak rozwijać swoją modlitwę. Tau – właściwie Piotr Kowalczyk, to kielczanin, rocznik 1986, dawniej znany jako Medium – polski raper, wokalista, beatboxer i producent muzyczny. Zadebiutował w 2008 r. tzw. nielegalem „Seans spirytystyczny”. Kolejne nagrania rapera ukazały się w 2010 r. na nielegalu „Alternatywne źródło energii”. Materiał wzbudził zainteresowanie oficyny Asfalt Records, która rok później wydała pierwszy, dostępny w powszechnej sprzedaży album rapera pt. „Teoria równoległych wszechświatów”. W 2012 r. wydał kolejny solowy album pt. "Graal”. Od 2012 r. Tau wraz z producentem muzycznym Galusem współtworzy duet pod nazwą Egzegeza. Debiutancki album formacji zatytułowany „Księga słów” ukazał się w 2013 r. nakładem należącej do muzyka wytwórni Bozon Records. Trzeci solowy album rapera „Remedium” został wydany w 2014.

Ks. Jakub Bartczak również zajmował się muzyką. Przed wstąpieniem do seminarium współtworzył wrocławską scenę hiphopową, dziś jest księdzem. Pracuje we Wrocławiu, jest kapelanem w szpitalu, prefektem, ewangelizatorem. Nie zrezygnował ze swej muzycznej pasji, wykorzystał ją jednak jako narzędzie pracy duszpasterskiej, co można było usłyszeć m.in. podczas rekolekcji w Kielcach u św. Wojciecha.

Poza świadectwami była Msza św., Droga Krzyżowa, adoracja. W rekolekcjach bardzo licznie uczestniczyła młodzież z kilku liceów kieleckich i gimnazjów oraz ze szkoły ”Profil”.


dziar / Kielce


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Z Bogiem jest dobrze. Wywiad z Markiem Kamińskim

4 tysiące kilometrów. 6 krajów. 1 człowiek – podróżnik i polarnik Marek Kamiński. 16 marca wyrusza w pielgrzymkę - drogę z Kaliningradu do Santiago de Compostela.

Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >

O podróży, wierze i Bogu w rozmowie z Patrycją Michońską-Dynek opowiada Marek Kamiński.

Foto Sławomir Dynek / CogitoMedia

Marek Kamiński podczas wywiadu

Spotykamy się na kilka dni przed rozpoczęciem wędrówki. Wszystko dopięte na ostatni guzik?

Jeszcze nie mam tych ostatnich guzików – nie skompletowałem całego sprzętu, brakuje mi krótkich spodenek… Ale przecież na taką wyprawę nie zabiera się zbyt wiele.

Czy dla Pana to jest wyprawa komercyjna, turystyczna czy może pielgrzymka?

Na pewno nie jest to przedsięwzięcie komercyjne. Pielgrzymka, wyprawa – tak. Z kolei jeśli miałbym ją nazwać turystyczną, to trzeba pamiętać, że to są 4 tysiące kilometrów. To już taka turystyka bardzo zaawansowana… (śmiech)

Opowieści o wędrówce do Santiago często rozpoczynają się podobnie – dużym plecakiem, w którym wszystko musi się zmieścić i szybką weryfikacją tego, co tak naprawdę jest potrzebne…

Staram się mieć jak najmniej, ale 4 tysiące kilometrów i fakt, że przez całą drogę będę spał w namiocie powodują, że mój plecak nie będzie super malutki. Pewnie po drodze różne rzeczy okażą się zbędne, ale na pewno potrzebuję lekkiego śpiwora, małego namiotu czy kurtki.

Zabiera Pan coś do czytania?

Biblię. Wiele osób radziło mi, żebym wziął tylko Nowy Testament i Psalmy, ale trudno mi oddzielić Stary Testament od Nowego, wybrać sobie "lżejszy" fragment… Lżejszy pod względem wagi oczywiście… (śmiech) Mimo, że trochę waży – Biblię zabiorę w całości.

Z Bogiem jest dobrze. Wywiad z Markiem Kamińskim

Czy to jest Wyprawa Wiary?

To jest podążanie za własną intuicją. Wiadomo, że Szlak Świętego Jakuba jest chrześcijański. To szlak, który prowadzi do Boga, szlak wiary. Wędrują nim chrześcijanie, ale obok nich idzie wielu  ludzi, którzy są niewierzący – dla nich to jest droga do samego siebie. Ja jestem osobą wierzącą. Dla mnie jest to droga do Boga i dla Boga.

Szykował się Pan duchowo? Na rekolekcjach, dniach skupienia?

Paradoksalnie nigdy nie myślałem o jakimś specjalnym duchowym przygotowaniu. Jednak tak się zdarzyło w moim życiu, że duchowe przygotowania okazały się ważniejsze od tych fizycznych. Między innymi medytowałem u dominikanów, a u benedyktynów poznałem Modlitwę Serca. Najsilniejszym doświadczeniem, które mnie przygotowało do tej wyprawy i najmocniejszym duchowym przeżyciem były ćwiczenia duchowe u jezuitów. Ktoś mi podpowiedział, że istnieją takie ćwiczenia i warto się z nimi zapoznać. Podsumowując – mimo, że nie planowałem, to w efekcie takie duchowe przygotowania miały miejsce

Modli się Pan podczas wędrówki?

Tak, modlę się. Z Bogiem jest dobrze. Po prostu. Człowiek nie modli się tylko po to, żeby mieć siłę, bo byłaby taka transakcja handlowa. Ważna jest modlitwa bezinteresowna. Uważam, że dużą wartość ma regularna i bezinteresowna modlitwa. Wiara jest dla mnie drogą – drogą do Boga.

Jakie intencje Pan ze sobą zabiera?

Różne. Na pewno intencje osobiste – dla siebie i dla rodziny.

Wyrusza Pan 16 marca…

… z Kaliningradu. To jest symboliczne miejsce, które leży na szlaku do Santiago de Compostela. Właśnie tam znajduje się grób Immanuela Kanta. Wychodzi na to, że będę szedł od grobu Kanta do grobu Świętego Jakuba. Będę szedł i zobaczę, co mi przyniesie droga. Dowiedziałem się, że Camino związane jest z resocjalizacją więźniów. Pomyślałem więc, że warto byłoby po drodze odwiedzić więzienia. Myślę o Braniewie i Kamieniu Pomorskim. Po drodze będą różne spotkania, różni ludzie, różne środowiska.

Z Bogiem jest dobrze. Wywiad z Markiem Kamińskim

Wszystko jest już tak dokładnie zaplanowane?

Oczywiście mam konkretne założenia, ale ta wyprawa nie jest podporządkowana jakiemuś programowi.  Wiem, że wciąż to powtarzam, ale to droga jest tu najważniejsza. Planuję, że codziennie będę przechodził 40 kilometrów.

Planuje Pan przerwy?

Raczej nie. Na początku myślałem o tym, żeby robić przerwy w czasie wyprawy i wracać do rodziny, ale postanowiłem, że jednak będę iść. Zobaczymy, jak to wszystko będzie wyglądać. Wszystko jest drogą.

Patrzę na wszystko z innej perspektywy: dla mnie właśnie wędrówka jest przerwą, swego rodzaju „wakacjami od życia”. Nie wiem na przykład, gdzie spędzę Wielkanoc – będę tam, gdzie dojdę. Tego się nauczyłem mając trochę do czynienia z tym wędrowaniem, z drogą – oczywiście trzeba mieć jakiś plan, natomiast ważne jest to, co przyniesie sama droga. Nie chcę bić jakiś rekordów, realizować tylko jakiegoś swojego planu. Liczę na to, że po drodze spotkam Pana Boga. Jestem przede wszystkim na to otwarty.

Idzie Pan sam?

Planuję iść sam, ale po drodze będą do mnie dołączać różni ludzie. Chcemy zrobić film, więc co pewien czas będzie ze mną reżyser. Generalnie to ma być samotna wędrówka, chociaż trudno jest być naprawdę samemu w centrum Europy.

Chciałby Pan, żeby ta wędrówka była symbolem, znakiem, przesłaniem jakiejś konkretnej idei?

Zależy mi na tym, żeby moja wędrówka była inspiracją do podróży w głąb siebie. Nie chodzi mi o autopromocję i chwalenie się, że potrafię tyle przejść. Chciałbym, żeby ludzie zadawali sobie ważne pytania, próbowali rozmawiać z samym sobą, zastanawiali się nad swoją drogą do Santiago… To nie musi być ani tysiąc ani 4 tysiące kilometrów. Warto po prostu pobyć trochę w ciszy i zastanowić się nad tym, skąd przychodzimy i dokąd zmierzamy.

Co Pan zrobi już na miejscu, w Santiago de Compostela?

Będę się nad tym zastanawiał przez 4 tysiące kilometrów…Wiem jedno – na pewno obejmę figurę Świętego Jakuba!


Marek Kamiński – polarnik i podróżnik, pierwszy i jedyny człowiek na świecie, który zdobył oba bieguny Ziemi w ciągu jednego roku bez pomocy z zewnątrz. 16 marca wyrusza w studniową pielgrzymkę z Kaliningradu do Santiago de Compostela – miejsca spoczynku jednego z apostołów – Świętego Jakuba. Trasa (4 tysiące kilometrów) wiedzie przez  Rosję, Polskę, Niemcy, Belgię, Francję i Hiszpanię. Podczas projektu Fundacja Marka Kamińskiego będzie m.in. zbierać fundusze na organizację Europejskich Obozów Zdobywców Biegunów. Więcej informacji na www.3biegun.kaminski.plwww.facebook.pl/3biegunMarekKaminski


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Patrycja Michońska-Dynek

Patrycja Michońska-Dynek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >