Święto, którego brakowało samemu Chrystusowi

Wszystkie starożytne święta w Kościele są związane ze wspomnieniem konkretnego wydarzenia z historii zbawienia.

Ks. Krzysztof Porosło
Ks. Krzysztof
Porosło
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Święto, którego brakowało samemu Chrystusowi
Wszystkie starożytne święta w Kościele są związane ze wspomnieniem konkretnego wydarzenia z historii zbawienia.

Dopiero późne średniowiecze wprowadza do kalendarza liturgicznego tzw. święta idei, a więc uroczystości, w których czcimy Boga, w jakimś Jego przymiocie, czy tajemnicy: Uroczystość Trójcy Świętej, Uroczystość Najświętszego Serca Pan Jezusa a nade wszystko Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, tradycyjnie nazywana Bożym Ciałem.

Oczywiście święto nie rozpowszechniło się w Kościele od razu, ale już od XIV wieku było obchodzone we Francji, Niemczech, Hiszpanii i Polsce. Boże Ciało w Polsce obchodzono po raz pierwszy w diecezji krakowskiej w 1320 roku. Dopiero 100 lat później święto obowiązywało we wszystkich diecezjach polskich. Od XV wieku uroczystości towarzyszyła jedna procesja eucharystyczna w mieście.

Ułożenie oficjum (formularz mszalny i Liturgia Godzin) tej uroczystości wiązano z osobą św. Tomasza z Akwinu, nie jest to jednak pewne. Najprawdopodobniejsze jest autorstwo Akwinaty sekwencji Lauda Sion, która nie została włączona do nowego Mszału. Formularz z Mszału potrydenckiego został przeniesiony do Mszału Pawła VI z 1970 roku, jednakże została zmieniona nazwa święta na: uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa (Sanctissimi Corporis et Sanguinis Christi sollemnitas).

 

🔷 PRZECZYTAJ: Dlaczego chodzimy?

 

Na powstanie święta Bożego Ciała złożyło się wiele okoliczności. Pierwszą z nich jest paradoksalna sytuacja, która ma swoje początki pod koniec I tysiąclecia a apogeum osiąga na przełomie XI-XII w., w której wraz z niebywałym rozwojem kultu eucharystycznego praktycznie zanika wśród wiernych przystępowanie do Komunii świętej. Na kolejnych synodach i soborach wydaje się dekrety ograniczające możliwość przystępowania do komunii dla wiernych, do tego stopnia, że później trzeba wręcz przykazaniem – zachowanym do dnia dzisiejszego – nakazywać wiernym, żeby przynajmniej raz w roku w okresie wielkanocnym do komunii jednak przystąpili (dekret Soboru Laterańskiego IV z 1215 r.). Skoro – rodziło się to z takiego formy pobożności i doświadczenia niegodności – wierni w średniowieczu rzadko przystępowali do Komunii świętej, to rodziło się w nich pragnienie oglądania (adorowania) hostii, którą zaczęto wystawiać w monstrancjach. Do liturgii zostało wprowadzone podniesienie hostii i kielicha, aby wierni mogli patrzeć na Ciało i Krew Pana, skoro nie mogli ich spożyć. Zaczynają się pojawiać procesje eucharystyczne.

 

🔷 PRZECZYTAJ: Zróbcie Mu miejsce

 

Równocześnie w tym czasie pojawiły się herezje negujące realną obecność Chrystusa w Eucharystii, co Kościół musiał skutecznie potępić. Najważniejszym jednak wydarzeniem były wizje bł. Julianny z Retine (koło Liège) żyjącej w XIII wieku. Miała ona widzieć jasną tarczę księżyca z jedną ciemną sferą. Świecąca tarcza księżyca miała symbolizować blask wszystkich uroczystości kalendarza liturgicznego, zaś ta jedna ciemna sfera symbolizowała brak jednego święta. Julianna usłyszała w czasie tej wizji od Chrystusa, że w roku kościelnym szczególnie brakuje święta oddającego część Najświętszej Eucharystii. Julianna, która tę wizję miała w wieku zaledwie 16 lat, ujawniła jej treść znacznie później. Wtedy komisja teologiczna, w skład której wchodził także archidiakon Jakub Pantaleone (późniejszy Urban IV) stwierdziła, że takie święto nie sprzeciwia się prawdom wiary, a wręcz przeciwnie, dopełnia kult Eucharystii w Kościele. W 1246 roku biskup Robert de Thourotte ustanowił święto Bożego Ciała, które pierwotnie odnosiło się tylko do diecezji Liège, a które było obchodzone w czwartek po uroczystości Trójcy Świętej. Kiedy Jakub Pantaleone został papieżem, jako Urban IV bullą Transiturus de hoc Mundo ustanowił dla całego Kościoła uroczystość Najświętszego Ciała Pana naszego Jezusa Chrystusa. Prawdopodobnie miał na to wpływ także cud eucharystyczny, który miał miejsce w Bolsena w 1263 roku. Papież Urban przebywający wtedy w Orvieto miał zobaczyć korporał splamiony krwią spływającą z hostii. Celami tego święta było przeproszenie za zniewagi Najświętszego Sakramentu, przeciwstawienie się herezjom oraz uczczenie ustanowienia Eucharystii.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Ks. Krzysztof Porosło

Ks. Krzysztof Porosło

Zobacz inne artykuły tego autora >

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ks. Krzysztof Porosło
Ks. Krzysztof
Porosło
zobacz artykuly tego autora >

Zróbcie Mu miejsce

Z uroczystością Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa wiąże się piękna tradycja procesji eucharystycznej. Kościół sprawując Najświętszą Eucharystię pragnie wyjść z murów świątyń i ogłosić jak wielki jest Pan i jak wielka jest Jego miłość.

Marek Krzyżkowski CSsR
Marek
Krzyżkowski CSsR
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Zróbcie Mu miejsce
Z uroczystością Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa wiąże się piękna tradycja procesji eucharystycznej. Kościół sprawując Najświętszą Eucharystię pragnie wyjść z murów świątyń i ogłosić jak wielki jest Pan i jak wielka jest Jego miłość.

Pierwsza uroczysta procesja odbyła się w Kolonii, jak czytamy w kronikach – z końcem XIII wieku – w 1277 lub 1276 roku. W tej procesji niesiono krzyż z Najświętszym Sakramentem. Nawiązywało to do dawnego zwyczaju, kiedy to zabierano Hostię w podróż dla ochrony przed niebezpieczeństwami. Z każdym kolejnym rokiem zwyczaj procesji eucharystycznej rozszerzał się na kolejne kraje Europy. Znajdujemy świadectwa o procesjach w XIV wieku na terenach Anglii, Francji, Hiszpanii oraz Włoch.

W XV wieku w Niemczech do procesji dołożono cztery ołtarze. Łączono wtedy procesję z modlitwą przebłagalną o odwrócenie nieszczęść i proszono o dobrą pogodę i urodzaje. Już wtedy przy każdym z ołtarzy śpiewano początkowe teksty Ewangelii oraz udzielano uroczystego błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem.

 

🔷 PRZECZYTAJ: Święto, którego brakowało samemu Chrystusowi

 

W Polsce pierwsze procesje eucharystyczne zaczęto organizować w XV wieku. Najpopularniejsze odbywały się w Krakowie. Oprócz duchowieństwa brali w nich udział również królowie. W czasie procesji organizowano przedstawienia opowiadające o życiu Jezusa i świętych. Z czasem procesje te traciły charakter religijny i władze kościelne musiały zakazać ich organizowania.

W XVII wieku zgodnie z Rytuałem Piotrkowskim z 1631 roku odbywały się bez zatrzymywania, a kończyły się błogosławieństwem eucharystycznym. Od początku jednak odprawiano je w przepychu. Moment reformacji i kwestionowania eucharystii stał się również dla tych procesji jeszcze większą motywacją i publicznym wyznaniem wiary w obecność Boga pod postaciami Chleba i Wina. Procesje w czasach rozbiorów były manifestacją przynależności narodowej oraz jedności narodu. Po II Wojnie Światowej władze komunistyczne w wielu miejscach zakazywały organizowania procesji ulicami miast.

Od 1967 roku dzięki Konferencji Episkopatu Polski procesje wyglądają tak samo – zatrzymując się przy czterech ołtarzach odmawiane są modlitwy, śpiewane fragmenty z czterech Ewangelii związane tematycznie z Eucharystią, głoszone są homilie, a na koniec lud wyśpiewuje błagalne suplikacje. Modlitwa przy każdym ołtarzu kończy się błogosławieństwem.

 

 

Dlaczego cztery ołtarze?

Skąd wzięła się praktyka czterech ołtarzy podczas procesji eucharystycznej w Boże Ciało? Ilu ludzi tyle tradycji i pomysłów. Cztery ołtarze są odwołaniem do czterech ewangelii. Są i tacy, którzy odwołują się do czterech kierunków świata, czterech żywiołów i czterech pór roku. Ale najistotniejsze w procesji Eucharystycznej jest to, że wychodząc z Chrystusem na ulice naszych parafii – miast i wiosek – zapraszamy Go do wszystkiego co nas otacza, do każdej dziedziny naszego życia. Idąc w procesji uświadamiamy sobie i jednocześnie przypominamy, że to przecież wszystko należy do Niego.

 

🔷 PRZECZYTAJ: Dlaczego chodzimy?

 

Budowane ołtarze pełnią swego rodzaju katechezę. Powinny one nawiązywać do fragmentu Ewangelii i pobudzać naszą wrażliwość. Ołtarz, który staje się tronem Boga na ziemi powinien nas pociągać ku Niebu.

Warto sobie uświadomić, że procesja jest nie tylko oddaniem i publicznym wyznaniem naszej wiary w obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie – to nie tylko dumne i radosne wyjście na ulice naszych miejscowości. Procesja Bożego Ciała to przede wszystkim zaproszenie Chrystusa do naszej codzienności. Pamiętajmy o tym idąc za Chrystusem.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Marek Krzyżkowski CSsR

Marek Krzyżkowski CSsR

Marek. Redemptorysta, kapłan. Od 2011 do końca lutego pracowałem w Toruniu jako duszpasterz młodzieży. Tam zrodziła się WYSPA wspólnota młodych (która na zawsze pozostanie moim ukochanym dzieckiem). To był piękny czas tam dokonywały się cuda. Od początku marca 2014 żyję i pracuje stawiam nogi w Szczecinku. Tu natomiast jestem duszpasterzem dzieci (uczę w szkole podstawowej ale też w Zespole Szkół Ekonomicznych). Wszystko co się dzieje jest w rękach Najwyższego. Moją pasją jest Bóg. To o Nim chcę mówić i pisać! Na codzień piszę również na: http://marekcssr.blog.deon.pl/

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marek Krzyżkowski CSsR
Marek
Krzyżkowski CSsR
zobacz artykuly tego autora >