Sumienie. Instrukcja obsługi

Jak posługiwać się sumieniem? Jak je pielęgnować i utrzymywać w stanie pełnej sprawności? Zanim włączysz, przeczytaj!

Tomasz
Duszyc OFMCap
zobacz artykuly tego autora >

Gratulacje!

Gratulujemy, otrzymałeś od Boga sumienie – jeden z Jego najcenniejszych darów. To dzięki sumieniu możemy rozpoznawać w naszym życiu, co jest dobre, a co złe. Zalecamy uważne przeczytanie instrukcji obsługi, która objaśnia, jak właściwie posługiwać się sumieniem, jak je pielęgnować i utrzymywać w stanie pełnej sprawności. Jednocześnie życzymy wielu dobrych wyborów!

Bezpieczeństwo

Nie ignorować głosu sumienia

Wewnętrzny osąd sumienia przynosi owoce dopiero wtedy, gdy podejmie się wskazywane przez niego działania: zacznie realizować dobro lub też zaniecha się czynienia zła. Ignorowanie głosu sumienia niesie ze sobą poważne niebezpieczeństwo. Odpowiedzialnością za zdarzenia wynikłe z postępowania wbrew własnemu sumieniu lub zaniechania działań, do których sumienie nas wzywa, zostanie obarczony użytkownik.

Niebezpieczeństwo deformacji

Sumienie powinno być nieustannie kształtowane i rozwijane. Nie jest przy tym całkowicie autonomiczne i niezależne. By działało prawidłowo, musi odnosić się do wartości i prawdy, które istnieją poza człowiekiem: do Boga i Jego prawa. Dlatego we właściwym posługiwaniu się sumieniem tak ważne jest jego pielęgnowanie i czuwanie, by nie zostało zdeformowane.

 

Kierowanie się zdeformowanym sumieniem niesie ze sobą realne zagrożenie dla relacji do samego siebie i innych ludzi, a także pogłębia rozdźwięk między nami, a Bogiem i Jego prawem. Dlatego już na początku chcemy zwrócić szczególną uwagę na rozdział „Czyszczenie i konserwacja”. Zawarte w nim wskazówki pomogą uniknąć niebezpieczeństwa uszkodzenia sumienia i długo cieszyć się jego głosem, wskazującym pewną drogę do życia w bliskości z Bogiem, w dobrych relacjach z innymi ludźmi i w zgodzie z sobą samym.

Opis

Sumienie to intuicyjna zdolność, dzięki której człowiek jest w stanie osądzać wartość czynów, zarówno już dokonanych, jak i przyszłych. Jest to nie tyle wiedza teoretyczna o dobru i złu, co praktyczna umiejętność stwierdzenia, że coś było, jest lub będzie dobre albo złe.

 

Tak rozumiane sumienie należy do istotnych elementów ludzkiej natury. Jego wskazania mają decydujący wpływ na dokonywane wybory, stanowi ono podstawę osobowości człowieka i jest motorem jego dążenia do doskonałości.

 

Sumienie jest zarazem tym miejscem, w którym człowiek może przekraczać samego siebie, wchodząc w dialog z Bogiem. To najtajniejszy ośrodek i sanktuarium człowieka, w którym rozbrzmiewa głos mieszkającego w nim Boga. Ten dialogiczny wymiar sumienia wskazuje na istotną prawdę o tym, że samo w sobie nie stanowi ono ostatecznej normy dobra i zła. Rozeznanie, co jest dobre, a co złe, dokonuje się w sumieniu wyłącznie dzięki nieprzerwanemu odniesieniu do Boga i prawdy. Słowa „dialog” i „sanktuarium” najlepiej oddają niezwykły charakter sumienia, w którym realizuje się tajemnica łaski i wolnej woli człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boga.

Sumienie. Instrukcja obsługi

Użytkowanie

 

W życiu codziennym

Sumieniem możemy posługiwać się na co dzień, dokonując małych i dużych wyborów, podejmując takie czy inne działania. Nierzadko bywa tak, że po dokonaniu jakiegoś spontanicznego wyboru, w toku jego realizacji sumienie odzywa się, wzywając nas do zatrzymania się i zmiany postępowania. W ten sposób, jeśli posłuchamy jego głosu, dokonuje się w nas proces nawrócenia.

 

Dobrym przykładem może być tutaj ewangeliczna przypowieść Jezusa o dwóch braciach, których ojciec poprosił, by poszli pracować w winnicy. Drugi z braci, który w pierwszym odruchu powiedział „nie”, po chwili zastanowienia, powodowany właśnie głosem sumienia, zmienił swoje nastawienie i poszedł za wolą ojca.

 

Wrażliwość na wewnętrzny głos sumienia w takich sytuacjach jest bardzo ważna. Ponieważ jesteśmy ludźmi słabymi, skażonymi przez grzech pierworodny, nastawionymi przede wszystkim na swoją wygodę i unikającymi wysiłku i poświęcenia, nasze pierwsze odruchy mogą być właśnie takie – egoistyczne i skoncentrowane na sobie. Dobre sumienie przynosi nam wtedy ratunek, a jego słuchanie stanowi okazję do zaparcia się siebie, zmiany postępowania, stopniowego kształtowania mentalności, która w przyszłości może stać się cnotą zapewniającą wolne i spontaniczne wybieranie dobra.

Wyrzuty sumienia

Wewnętrzny głos sumienia objawiający się w nachodzących nas wątpliwościach może w niektórych sytuacjach przybierać stałą i natężoną formę myśli zwanych „wyrzutami sumienia”, które nie będą nam dawać spokoju. Są to ważne chwile duchowej walki, podczas których możemy lepiej poznać siebie i zbliżyć się do Boga. Ważne jest, by w takich momentach nie zagłuszać w sobie tego wewnętrznego głosu, choćby był on trudny i wymagający. Trzeba pozwolić mu objawić do końca prawdę o nas i dać się poprowadzić drogą, którą nam wskazuje, choć wydaje się, że całe zadanie nas przerasta.

 

Każdy wyrzut sumienia płynący z wewnętrznego dialogu z Bogiem powinien być przeżywany w ścisłej z Nim relacji, w zaufaniu, powierzeniu siebie Jego przebaczającej miłości – co najpełniej realizuje się w sakramencie pojednania. To właśnie spowiedź, z całą jej dynamiką prowadzącą od badania własnego serca, poprzez wewnętrzny żal, do wyznania grzechów podczas spotkania z miłującym Ojcem, który wskazuje drogę przemiany i nawrócenia, jest sakramentem oczyszczającym sumienie i może przynieść pokój i radość.

Rachunek sumienia

Szczególnym sposobem wsłuchiwania się w wewnętrzny głos serca jest rachunek sumienia – forma modlitwy praktykowana szczególnie w kontekście przygotowania do spowiedzi, ale też zalecana jako codzienna praktyka stawania ze swoim życiem przed Bogiem w sanktuarium naszego sumienia. Jego szczególna wartość polega na tym, że prowadzi do spotkania z Bogiem nie tylko na płaszczyźnie myśli, planów, pobożnych wyobrażeń, ale przede wszystkim na płaszczyźnie naszego codziennego życia – takiego, jakie ono jest. W ten sposób Boże prawdy i słowo Ewangelii mają szansę wcielać się w nasze życie, a my w pokornym stawaniu przez Bogiem przeżywamy kondycję grzesznika nieustannie potrzebującego Bożego miłosierdzia i doświadczamy mocy Ducha Świętego, który nas przemienia.

 

Dlatego w przeprowadzaniu rachunku sumienia tak ważne jest, by nie tylko skupiać się na wyrzutach i upadkach, ale też starać się dostrzegać te momenty, w których głos sumienia zapraszał nas do radykalniejszego pójścia drogą wiary i miłości. Są to chwile, w których Duch Święty pociągał nas na drogi nowego życia. Możemy dziękować Mu za to, że dał nam siłę, by odpowiedzieć na Jego natchnienie. Możemy też, gdy przeoczyliśmy moment łaski – być może bojąc się Bożego wezwania – prosić o odwagę, by kolejnym razem podążyć za Jego głosem. W ten sposób rachunek sumienia może stać się twórczą i owocną modlitwą, której stałe praktykowanie, zwłaszcza gdy zostanie połączona ze słuchaniem słowa Bożego, zapewni nam solidną i rzetelną formację sumienia.

Konserwacja i czyszczenie

Sumienie nie jest samo w sobie doskonałe, niezmienne i nieomylne. Tak naprawdę rozwija się wraz z człowiekiem, z jednej strony ma w sobie tę niezwykłą „iskrę Bożą”, a z drugiej podlega nieustannemu kształtowaniu. Jest jak cenny, szlachetny diament, który wymaga umiejętnego szlifowania, by nabrać prawdziwej wartości.

 

Nasze sumienie jest formowane już od dzieciństwa. Ma na nie wpływ wychowanie, szkoła, wzrastanie w relacjach w rodzinie i w gronie rówieśników. Tego, co jest dobre, a co złe, uczymy się najpierw od innych, ale też od razu „włącza” się w nas osobisty ośrodek sumienia, w którym odkrywamy naszą wolność i zdolność do samodzielnego osądzania i dokonywania wyborów, a także brania za nie odpowiedzialności.

 

Właściwa „konserwacja i czyszczenie”, czyli formacja sumienia przebiega w dwóch podstawowych kierunkach.

 

Poznanie siebie

Pierwszy z nich to poznawanie siebie, swoich uczuć i ich źródeł, swoich mocnych i słabych stron, dobrych i złych przyzwyczajeń, mechanizmów wpływających na nasze zachowanie i wybory. To bardzo ważna psychologiczna sfera kształtowania dobrego sumienia. Jedną z podstawowych cech właściwie funkcjonującego sumienia jest umiejętność stawania w prawdzie, właściwy dystans do siebie, umiejętność spojrzenia z boku na własne zachowania i reakcje. Bez tej zdolności, chociaż będziemy się starali przykładać ogromną wagę do kierowania się prawem Bożym, w istocie możemy nie dotykać realnych problemów. Pozostaniemy zamknięci na prawdziwy głos sumienia przytłoczonego fałszywym obrazem siebie i świata.

 

Osobista dojrzałość jest niezbędnym fundamentem podejmowania wysiłku podążania za głosem sumienia, który nieraz wzywa do rzeczy trudnych, wymagających, domagających się wyrzeczenia i zaparcia się siebie. Dlatego każdy wysiłek zmierzający do lepszego poznania siebie, pracy nad sobą, kształtowania charakteru i osobowej dojrzałości jest w istocie formacją dobrego sumienia.

Sumienie. Instrukcja obsługi

Drogowskazy dla sumienia

Drugi kierunek to kształtowanie sumienia w oparciu o prawdziwe wartości. Musimy zdawać sobie sprawę, że sumienie nie jest autonomiczne i samo nie tworzy wartości. To rodzaj czujnika posiadającego zdolność rozeznawania dobra i zła, o których ostatecznie stanowi sam Bóg, Stwórca i Ojciec wszystkiego, co istnieje. Dlatego tak ważna dla rozwoju sumienia jest płaszczyzna wiary, modlitwy, słuchania słowa Bożego, przyjmowania sakramentów, uczestnictwa w życiu Kościoła. Zbliżając się do Boga, poznajemy treść i głębokie znaczenie Jego przykazań, które są niezbędnymi drogowskazami dla naszego sumienia. Poruszając się w ich obrębie, możemy mieć pewność, że nie zbłądzimy i będziemy mogli bezpiecznie podążać drogą naszego życia.

 

Nie możemy jednak zapominać, że sercem wiary chrześcijańskiej jest spotkanie z osobą Jezusa Chrystusa, prawdziwego Boga i prawdziwego Człowieka, naszego Brata i Odkupiciela. Jezus wypełnił prawo przykazań i dał nam nowe prawo miłości. Dlatego też sumienie chrześcijanina ostatecznie nie kształtuje się w relacji do zbioru przepisów, nakazów i zakazów, ale w relacji do żyjącego Chrystusa, który jest najwyższą wartością i punktem odniesienia dla osądów naszego sumienia. Chodzi o to, by wzrastać w bliskości z Nim, poznawać Go i kochać oraz pozwalać, by Jego przykład i Jego Duch coraz bardziej nas przenikał i nami kierował. Sumienie zakorzenione w relacji z Chrystusem może sprawić, że nasze osądy i wybory będą takie, jakich On by dokonał, a ostatecznie o to właśnie chodzi.

Modlitwa

Pomocą w formowaniu sumienia – zarówno w wymiarze pracy nad sobą, jak i zbliżania się do Boga – są konkretne narzędzia. Pierwsze z nich to szczera, głęboka, systematyczna modlitwa: chwila wyciszenia, stanięcie w obecności miłującego Boga, sięgnięcie do Pisma Świętego i próba odczytania bieżących wydarzeń w jego świetle.

 

Formowanie sumienia to także rozsądny wybór tego, czego słucham, co oglądam i co czytam. Gdy dobrze się rozejrzę, znajdę wiele wspaniałych książek, filmów, audycji, stron internetowych, które pobudzają do myślenia, inspirują do dobra. Gdy korzystanie z tych źródeł umiejętnie połączymy z duchową lekturą Pisma Świętego, sumienie może się pięknie rozwijać i pomagać we właściwym rozeznawaniu i realizowaniu ideału życia wiarą w świecie. Musimy pamiętać, że bezmyślne przyswajanie treści wypaczających chrześcijański obraz człowieka i moralności nie pozostaje bez konsekwencji. Powoli drąży serce i zatruwa sumienie, osłabia je, usypia, sprawia, że coraz więcej rzeczy podlega samousprawiedliwieniu, oddala od Boga i prawdy.

Spowiedź i kierownictwo duchowe

Ponieważ sumienie nie jest autonomiczną normą dobra i zła, szczególną rolę w jego formowaniu ma do spełnienia sakrament pojednania i kierownictwo duchowe. Każdy z etapów spowiedzi – rachunek sumienia, żal za grzechy, postanowienie poprawy – dotyka sfery sumienia i je rozwija, uwrażliwia, dopuszcza do głosu, dzięki czemu może ono wpływać na nasze życie. Następujące później szczere wyznanie grzechów, krótka rozmowa czy choćby wysłuchanie nauki spowiednika jest niezwykle istotnym momentem konfrontacji naszego sumienia z punktem odniesienia od nas niezależnym.

 

To moment działania łaski, w którym Pan Bóg nie tylko nam przebacza, ale bardzo często oświeca też serce przez wyraźne potwierdzenie naszego moralnego osądu lub przez zwrócenie uwagi na kwestie, które mniej lub bardziej świadomie ukrywaliśmy nawet przed sobą.

 

Ze względu na ten moment szczególną wartość w formowaniu sumienia ma posiadanie kierownika duchowego lub stałego spowiednika, który zna prawa życia duchowego i chce nam pomóc.

Co zrobić, gdy…

 

? Moje sumienie jest niewrażliwe, odzywa się bardzo rzadko Może to być oznaką sumienia szerokiego. Takie sumienie jest niewrażliwe na grzech, może go lekceważyć, a nawet usprawiedliwiać (wtedy mówimy o deprawacji sumienia). Objawia się ono coraz rzadszym przystępowaniem do sakramentu pojednania, spłyceniem i powierzchownością spowiedzi.

 

W takiej sytuacji trzeba podjąć wytrwałą modlitwę o dobre sumienie. Trzeba też pogłębionej, systematycznej formacji duchowej i religijnej, szczególnie w dziedzinie zasad moralnych. Pomocne bywa zaangażowanie się w życie jakiejś małej wspólnoty żywego Kościoła, w której bezpośrednie relacje z innymi ludźmi dotykające sfery wiary i moralności będą formowały sumienie i pomogą znaleźć właściwe granice. Zaleca się też rekolekcje i systematyczną spowiedź połączoną z kierownictwem duchowym.


 

? Często – nawet w banalnych sytuacjach – zastanawiam się, czy nie popełniam grzechu ciężkiego

Tak zwykle reaguje sumienie skrupulanckie (wąskie), czyli nadwrażliwe i nadmiernie bojaźliwe, które widzi grzech ciężki tam, gdzie go nie ma. Przyczyny ukształtowania się takiego sumienia mają swoje źródło w psychice i w braku zaufania do Boga jako kochającego Ojca. Skrupuły mogą mieć różne nasilenie i często są prawdziwą udręką dla tego, kto ich doświadcza. Są też poważną przeszkodą we wzrastaniu w bliskiej relacji z Bogiem opartej na ewangelicznym przylgnięciu przez Chrystusa do Ojca w Duchu Świętym.

 

Leczenie takiego sumienia winno zmierzać w kierunku budzenia zaufania do Boga. Ważne jest posiadanie stałego spowiednika lub kierownika duchowego i uczenie się całkowitego posłuszeństwa jego wskazówkom i rozeznaniu. Sytuacje trudniejsze mogą wymagać specjalistycznej terapii psychologicznej.


 

? Czasem nachodzi mnie wątpliwość, czy moje sumienie jest dobrze ukształtowane i czy mogę w pełni ufać jego osądom Każde sumienie może zbłądzić w pewnych sprawach. Dlatego tak ważne jest ciągłe poszukiwanie prawdy (nie tylko w znaczeniu intelektualnym) i dopasowanie do niej swojego życia. Głębokie życie duchowe, szczerość i pokora, znajomość siebie i otwartość na Ducha Świętego sprawią, że nawet jeśli w jakiejś kwestii nasze sumienie da błędne wskazanie, to sytuacja ta nie będzie trwała długo, a doświadczenie poszukiwania prawdy jeszcze bardziej zbliży nas do Boga i utwierdzi na drodze do Niego.

 

Człowiek kierujący się błędnym sumieniem – jeśli błąd nie jest przez niego zawiniony – nie popełnia grzechu. Jednak nie można powiedzieć, że wszystko jest w porządku. Obiektywnie taki czyn pozostaje złem, przynosi uszczerbek i jest przeszkodą w drodze do Boga; może też szkodzić innym. Dlatego tak ważne jest nawrócenie i modlitwa słowami Psalmu 19: „Kto jednak dostrzega swoje błędy? Oczyść mnie od tych, które są przede mną ukryte”.


Gwarancja i serwis

Kto w swoim życiu będzie dobrze i z zaangażowaniem kształtował swoje sumienie i konsekwentnie kierował się jego głosem, może mieć gwarancję, że nie zbłądzi, będzie pełnił wolę Bożą i osiągnie świętość. Nieprzypadkowo świętych nazywa się często „ludźmi sumienia”.

 

Na sumienie otrzymaliśmy gwarancję dożywotnią. Na każdym etapie życia, gdy zauważymy, że nasz wewnętrzny osąd szwankuje, zawsze możemy zwrócić się do Boga, bo On, niezależnie od tego, jak bardzo rozwinęła się choroba naszego sumienia, może dać nam serce nowe i czyste.

 

Proces leczenia i naprawy sumienia, choć podlega gwarancji, bywa długotrwały i bolesny, a konsekwencje złych wyborów często pozostawiają trwałe ślady. Dlatego troska i modlitwa o dobre sumienie powinna zawsze nam towarzyszyć, byśmy z jego pomocą uświęcali siebie i innych i nie musieli odsyłać go do naprawy.


Artykuł pochodzi ze strony internetowej glosojcapio.pl, jego autorem jest Tomasz Duszyc OFMCap.

Sumienie. Instrukcja obsługi


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Tomasz Duszyc OFMCap

Zobacz inne artykuły tego autora >
Tomasz
Duszyc OFMCap
zobacz artykuly tego autora >

Skradzione Hostie

Kilka dni temu przeżywaliśmy kolejną rocznicę bitwy pod Grunwaldem (czy jak chcą niemieccy historycy – pierwszej bitwy pod Tannenbergiem). Niewielu dziś pamięta, jakie śluby złożył przed zwycięską batalią król Władysław Jagiełło. Jego dziękczynieniem za zwycięską bitwę miała być piesza pielgrzymka do Poznania.

Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >

Jak to opisuje kronikarz Jan Długosz, przed starciem z Krzyżakami, w 1406 roku, król Jagiełło rozpoczął tam budowę pięknego murowanego kościoła Bożego Ciała, który stanął tu w miejsce drewnianej kaplicy zbudowanej przez mieszkańców. Historia tego miejsca jest niezwykła.

W 1399 roku grupa miejscowych Żydów przekupiła dwie kobiety – matkę i córkę – aby zdobyły dla nich Najświętsze Hostie. Kobiety ukryły się w kościele aż do jego zamknięcia i po wielu próbach udało im się dostać do tabernakulum, skąd skradły Ciało Chrystusa i nazajutrz zaniosły je swoim mocodawcom. Ci wzięli trzy Hostie, zapłacili i pobiegli do kamienicy na dzisiejszej ulicy Żydowskiej (dzięki królowi Janowi Kazimierzowi w tym miejscu stoi dziś kościół Najświętszej Krwi Pana Jezusa). Tam pragnąc się przekonać, czy jest to prawdziwe Ciało zaczęli sztyletować Hostie, z których trysnęła krew. W ogromnym szoku Żydzi zaczęli jeszcze usilniej bluźnić. Proceder robił się coraz głośniejszy, wobec czego zbiegł się tłum gapiów zadowolonych z profanacji. Jedynie młoda żydówka, niewidoma od urodzenia, zaczęła w żalu modlić się, Bóg w zamian obdarzył ją wzrokiem.

W tamtych czasach za bluźnierstwo groziła śmierć, Żydzi przestraszyli się i postanowili pozbyć się Ciała oraz innych dowodów. Zakrwawiony stół najprawdopodobniej w częściach zamurowali w ścianie, a Hostie próbowano najpierw spalić, a wreszcie utopić w studni. Wszystko na próżno, ponieważ nieuszkodzone dosłownie wyskakiwały z ognia i z wody. Wreszcie podjęto desperacką próbę wyniesienia Trzech Hostii i zakopania Ich na polu przeznaczonym na wypas bydła. Po drodze minęli chorego żebraka, który w tej momencie został cudownie wyleczony, a później wraz z uzdrowioną Żydówką był świadkiem w procesie bluźnierców.

Na tym historia się nie kończy. Tydzień później, w kolejną niedzielę pewien pasterz przyprowadził na to miejsce bydło, zostawił na straży swojego syna i pobiegł na mszę św. Gdy wrócił, jego syn zaczął opowiadać jakoby zobaczył unoszące się trzy Hostie, a w tym czasie bydło uklęknęło. Ojciec uwierzył dopiero, gdy chwilę później zobaczył to na własne oczy. Pobiegł do władz miasta, gdzie nie został przyjęty. Dopiero po którejś z kolei interwencji Radca i inni oficjele razem z miejscowym proboszczem poszli na pastwisko. Gdy zobaczyli to samo, co pasterz i jego syn pobiegli do biskupa. Ten wysłuchawszy ich kazał zwołać wszystkich duchownych w Poznaniu i przy dźwięku dzwonów procesyjnie udali się na pastwisko, przynieśli Hostie do świątyni i zamknęli Je w tabernakulum.

Jakież było zdziwienie, gdy po kilku godzinach okazało się, że Hostie zniknęły! Znaleziono je dopiero później w miejscu, z którego Je przyniesiono. Postanowiono zanieść je do innej świątyni, skąd również zniknęły. Uznano, że najwyraźniej Bóg sam chce, aby w miejscu, gdzie zakopano Jego Ciało powstała świątynia. Tam właśnie zbudowano drewnianą kapliczkę, którą przebudowano na gotycki kościół z woli króla Jagiełły.

W średniowieczu świątynia ta cieszyła się ogromnym szacunkiem, kult eucharystyczny po tych wydarzeniach bardzo wzrósł, a miejsce okryło się sławą w całej Europie, skąd przybywali pielgrzymi. Kościół był wielokrotnie przebudowywany najpierw przez karmelitów, później po spaleniu przez najeźdźców dodano widoczne dziś barokowe elementy.

Pomimo zniszczeń z czasu rozbiorów czy II wojny światowej, wciąż są tu obecne pamiątki po tej niezwykłej historii, takie jak przepiękna, złota monstrancja otrzymana w darze od króla Jagiełły, rzeźba przedstawiająca grzech Żydów czy XVII-wieczne malowidło ukazujące odnalezienie Trzech Hostii.

Jednak dziś miejsce sprawia wrażenie raczej zapomnianego, o historii jego powstania niewiele się mówi. Poznańskie sanktuarium eucharystyczne wydaje się pokornie stać w tle wobec Lichenia, Jasnej Góry i innych. Być może tym bardziej warto w pobliżu poznańskiego rynku przejść z bluźnierczej kamienicy, w której dziś znajduje się wspomniany wyżej kościół Najświętszej Krwi Pana Jezusa do miejsca, gdzie ze wstydem próbowano zniszczyć Chrystusowe Ciało. W obu tych miejscach triumfuje eucharystyczny Jezus. Warto to dostrzec.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Tomasz Adamski

Tomasz Adamski

Zobacz inne artykuły tego autora >
Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >