video-jav.net

Oczekiwania wobec Jezusa: Wjazd do Jerozolimy

Jezus rokował wielkie nadzieje. Gdy wjeżdżał do Jerozolimy, próbowano go ogłosić królem. Wielu wierzyło, że to początek tego, na co wszyscy czekają – walki o niepodległość połączonej ze spektakularnymi cudami i świadectwami Bożej potęgi.

Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Trzeba wyraźnie powiedzieć, że wbrew temu co twierdzi Reza Aslan w swej bestsellerowej książce oraz różni historycy (bo ten pomysł wcale nie jest nowy), Jezus nie był zelotą, który próbował wyzwolić swój kraj spod okupacji za pomocą miecza. Oczywiście powszechnie oczekiwano takiego właśnie Mesjasza. Początkowo Jezus rokował wielkie nadzieje. Gdy wjeżdżał do Jerozolimy próbowano go ogłosić królem. Wielu pewnie wierzyło, że to początek tego, na co wszyscy czekają – walki o niepodległość połączonej ze spektakularnymi cudami i świadectwami Bożej potęgi. Ta nadzieja pobrzmiewa jeszcze w słowach jednego z uczniów idących do Emaus: „A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela” (Łk 24, 21).

Oczekiwania wobec Jezusa: Wjazd do Jerozolimy

Po fali entuzjazmu zachowanie Jezusa przyniosło jednak rozczarowanie. Jego postępowanie było wręcz gorszące. W Jego nauczaniu nie było żadnych ukrytych aluzji do wielkich problemów narodowych Jego ludu, żadnych zaszyfrowanych wskazówek i instrukcji, jak uwolnić się od niewoli rzymskiej. Jezus mówił o miłości Boga do człowieka i bynajmniej nie traktował okupantów z wrogością. Mówił nawet, że należy kochać nieprzyjaciół.

Takie hasła nie przysparzały mu zwolenników w kraju pod okupacją. Raz próbowano zmusić Jezusa do ujawnienia stanowiska wobec okupacyjnej władzy rzymskiej. Było to kilka dni przed Jego śmiercią, kiedy niektórzy gorączkowo szukali pretekstu do wytoczenia Jezusowi procesu. Oto w obecności herodianów – ludzi z otoczenia Heroda Antypasa służalczo nastawionych do Rzymian – postawiono Jezusowi pytanie, czy godzi się płacić podatki cesarzowi rzymskiemu. Było to przebiegłe i perfidne, bo zakładano, że jeśli powie, aby nie płacić podatków, będzie można złożyć na Niego donos, a jeśli powie, aby płacić podatki, narazi się ludowi jako kolaborant. Jezus wybrnął po mistrzowsku, pytając najpierw, czyj jest wizerunek na monecie, a gdy usłyszał, że Cezara, usłyszano z Jego ust: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga” (Mk 12, 13-17).

Czy Jezus odpowiedział w ten sprytny sposób, ponieważ nie chciał mieszać się do polityki? On po prostu nie pozwolił, aby go postawiono przeciwko komukolwiek i przypisano do którejś opcji politycznej. Wystrzegał się popadnięcia w pułapkę mesjanizmu politycznego, który odrzucił już podczas kuszenia na pustyni. Jeśli przeczytamy uważnie opisy kuszenia, łatwo zauważyć, że wszystkie trzy propozycje Szatana dotyczyły właśnie obrania drogi, która zmierzała do takiego mesjanizmu, jakiego oczekiwali Jego rodacy. Tymczasem Bóg ofiarowywał w osobie Jezusa Chrystusa znacznie więcej niż doraźny sukces polityczny i wyzwolenie spod okupacji. Jezus uważał za ważniejsze od walki z Rzymianami wyzwolenie spod jarzma grzechu i władzy Szatana.

Roman Zając

Roman Zając

Biblista i demonolog, absolwent Instytutu Nauk Biblijnych KUL, autor książki „Szatan w Starym Testamencie”, publikuje głównie w pismach „Któż jak Bóg”, „Egzorcysta”, „List”, „Biblia krok po kroku”

Zobacz inne artykuły tego autora >
Roman Zając
Roman
Zając
zobacz artykuly tego autora >

Dwie strony życia: Czas na jałmużnę!

Przez cały Wielki Post czytaliśmy autentyczne historie ojca Krzysztofa o innych ludziach. Teraz czas na naszą historię – czas na jałmużnę!

Krzysztof Pałys OP
Krzysztof
Pałys OP
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Święty Jan Kanty uważał, że jałmużna jest najlepszym narzędziem do tego, żeby w człowieku pomnożyć miłość.

Ojcowie Kościoła używali słowa "debittum", które oznacza „powinność”. Jałmużna nie staje się więc czymś dobrowolnym, ale powinnością. Jesteśmy ją winni Bogu i ludziom. Augustyn mówił wprost: żeby żaden ubogi się nie wykręcał, że nie może dać jałmużny. Nie masz pieniędzy? Daj to co masz. Pan obiecał nagrodę za kubek wody, kawałek jedzenia, poświęcony czas.

Dwie strony życia: Czas na jałmużnę!

Jednak najcenniejsza dla Boga jałmużna jest zawsze z tego, czego nam brakuje.

Dawać, jeśli się samemu nie ma? To właśnie jeden z licznych ewangelicznych paradoksów. Kiedy jednak się spróbuje, sam Jezus zaczyna pomnażać. Nawet z nędzy, z tego, czego wcześniej nie było.

Jak w historii Eliasza i wdowy z Sarepty Sydońskiej.

Krzysztof Pałys OP

Krzysztof Pałys OP

Dominikanin, pasjonat odnajdywania Pana Boga w ludziach, duszpasterz powołań dominikańskich. Nudny, tuzinkowy, powtarzalny. Nie potrafi grać na gitarze, śpiewać, ani być w centrum uwagi. Nie jest szalony, oryginalny, odjazdowy, błyskotliwy czy odjechany. Od czasu wstąpienia do zakonu dominikanów nic lepszego go w życiu nie spotkało. Fascynuje go tradycja monastyczna, dominikański charyzmat oraz wędrowne i żebracze kaznodziejstwo. Przejechał autostopem ponad 25 tys. kilometrów odwiedzając siedemnaście krajów. Lubi deszcz, swoich braci, suszone figi oraz paragwajską yerba mate. Myśli porządkuje w klasztornej kaplicy. Autor jednej książki z obrazkami. Od czasu wstąpienia do zakonu dominikanów nic lepszego go w życiu nie spotkało. Fascynuje go tradycja monastyczna, dominikański charyzmat oraz wędrowne i żebracze kaznodziejstwo. Przejechał autostopem ponad 25 tys. kilometrów odwiedzając siedemnaście krajów. Lubi deszcz, swoich braci, suszone figi oraz paragwajską yerba mate. Myśli porządkuje w klasztornej kaplicy. Autor jednej książki z obrazkami.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Krzysztof Pałys OP
Krzysztof
Pałys OP
zobacz artykuly tego autora >