Nasze projekty
Roman Zając

Oczekiwania wobec Jezusa: Wjazd do Jerozolimy

Jezus rokował wielkie nadzieje. Gdy wjeżdżał do Jerozolimy, próbowano go ogłosić królem. Wielu wierzyło, że to początek tego, na co wszyscy czekają – walki o niepodległość połączonej ze spektakularnymi cudami i świadectwami Bożej potęgi.

Reklama

Trzeba wyraźnie powiedzieć, że wbrew temu co twierdzi Reza Aslan w swej bestsellerowej książce oraz różni historycy (bo ten pomysł wcale nie jest nowy), Jezus nie był zelotą, który próbował wyzwolić swój kraj spod okupacji za pomocą miecza. Oczywiście powszechnie oczekiwano takiego właśnie Mesjasza. Początkowo Jezus rokował wielkie nadzieje. Gdy wjeżdżał do Jerozolimy próbowano go ogłosić królem. Wielu pewnie wierzyło, że to początek tego, na co wszyscy czekają – walki o niepodległość połączonej ze spektakularnymi cudami i świadectwami Bożej potęgi. Ta nadzieja pobrzmiewa jeszcze w słowach jednego z uczniów idących do Emaus: „A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela” (Łk 24, 21).

Oczekiwania wobec Jezusa: Wjazd do Jerozolimy

Po fali entuzjazmu zachowanie Jezusa przyniosło jednak rozczarowanie. Jego postępowanie było wręcz gorszące. W Jego nauczaniu nie było żadnych ukrytych aluzji do wielkich problemów narodowych Jego ludu, żadnych zaszyfrowanych wskazówek i instrukcji, jak uwolnić się od niewoli rzymskiej. Jezus mówił o miłości Boga do człowieka i bynajmniej nie traktował okupantów z wrogością. Mówił nawet, że należy kochać nieprzyjaciół.

Reklama

 

Takie hasła nie przysparzały mu zwolenników w kraju pod okupacją. Raz próbowano zmusić Jezusa do ujawnienia stanowiska wobec okupacyjnej władzy rzymskiej. Było to kilka dni przed Jego śmiercią, kiedy niektórzy gorączkowo szukali pretekstu do wytoczenia Jezusowi procesu. Oto w obecności herodianów – ludzi z otoczenia Heroda Antypasa służalczo nastawionych do Rzymian – postawiono Jezusowi pytanie, czy godzi się płacić podatki cesarzowi rzymskiemu. Było to przebiegłe i perfidne, bo zakładano, że jeśli powie, aby nie płacić podatków, będzie można złożyć na Niego donos, a jeśli powie, aby płacić podatki, narazi się ludowi jako kolaborant. Jezus wybrnął po mistrzowsku, pytając najpierw, czyj jest wizerunek na monecie, a gdy usłyszał, że Cezara, usłyszano z Jego ust: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga” (Mk 12, 13-17).

Czy Jezus odpowiedział w ten sprytny sposób, ponieważ nie chciał mieszać się do polityki? On po prostu nie pozwolił, aby go postawiono przeciwko komukolwiek i przypisano do którejś opcji politycznej. Wystrzegał się popadnięcia w pułapkę mesjanizmu politycznego, który odrzucił już podczas kuszenia na pustyni. Jeśli przeczytamy uważnie opisy kuszenia, łatwo zauważyć, że wszystkie trzy propozycje Szatana dotyczyły właśnie obrania drogi, która zmierzała do takiego mesjanizmu, jakiego oczekiwali Jego rodacy. Tymczasem Bóg ofiarowywał w osobie Jezusa Chrystusa znacznie więcej niż doraźny sukces polityczny i wyzwolenie spod okupacji. Jezus uważał za ważniejsze od walki z Rzymianami wyzwolenie spod jarzma grzechu i władzy Szatana.

Reklama

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite