video-jav.net

Aniele Stróżu mój

Bóg ciągle i na różne sposoby posyła nam aniołów. Kościół stale w tym pośredniczy.

ks. Piotr
Kot
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Aniele Stróżu mój

Anioł, “wysłannik”, którego Biblia Hebrajska określa mianem malach, to istota stworzona do pokonywania “dystansu”, jaki od grzechu pierwszych rodziców dzieli Boga i ludzi. Tego dystansu nie można opisać inaczej, jak tylko za pomocą pojęć przestrzennych, choć stosowanie takiego języka jest nieodpowiednie dla świata nadprzyrodzonego. Oddalenie człowieka od Stwórcy, a co za tym idzie utrata zdolności komunikacji z Nim, doprowadziły do tego, że Bóg musiał posługiwać się pośrednikami, by przez nich, przynajmniej częściowo, odsłaniać przed ludźmi swe tajemnice.

Po raz pierwszy anioł w roli wysłannika pojawia się w Księdze Rodzaju (por. Rdz 16, 7). Wraz z jego misją Bóg bezpośrednio wkracza w historię zbawienia. Oto “anioł Pański” przychodzi do egipskiej niewolnicy Hagar, która została wybrana, by w miejsce niepłodnej Sary urodzić dziecko Abrahamowi. Za pośrednictwem wysłannika Pan obwieszcza swoją wolę. Podobną rolę mają do spełnienia trzej tajemniczy przybysze, którzy pewnego dnia zatrzymują się w gościnie u patriarchy Abrahama i przekazują obietnicę: “Za rok wrócę do ciebie, a Sara będzie miała syna” (por. Rdz 18).

Objawienie ludziom woli Bożej to podstawowe zadanie aniołów podczas ich “wędrówek” na ziemię”.

Fragment artykułu “Oto posyłam przed tobą anioła”, “BIBLIA Krok po Kroku” nr 22.

MODLITWA DO ANIOŁA STRÓŻA

 

Miły Bogu Aniele, który mnie pod Twoją świętą opiekę oddanego, od początku mego życia bronisz, oświecasz i mną kierujesz. Czczę Cię i kocham jako mojego Patrona i Opiekuna, Twojej opiece zupełnie się oddaję. Proszę Cię pokornie, abyś mnie nie opuszczał choć jestem niewdzięczny i przeciw świętym Twoim natchnieniom wykraczam, lecz abyś mnie gdy błądzę – łaskawie poprawiał, gdy upadnę – podźwignął, nieumiejętnego – nauczał, strapionego – pocieszał, w niebezpieczeństwie zostającego – ratował, aż mnie do szczęśliwości w niebie doprowadzisz. Amen.

(św. Alfons Liguori)


Wiersz ks. Jana Twardowskiego

Aniele Boży Stróżu mój ty właśnie nie stój przy mnie jak malowana lala ale ruszaj w te pędy niczym zając po zachodzie słońca skoro wygania nas dziesięć po dziesiątej ostatni autobus jamnik skaczący na smycz smutek jak akwarium z jedną złotą rybką hałas cisza…

ks. Piotr Kot

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Piotr
Kot
zobacz artykuly tego autora >

Watykan bez rewolucji

Ksiądz arcybiskup Georg Gänswein, Prefekt Domu Papieskiego o trzech papieżach, braku rewolucji i kanonizacji Jana Pawła II

Georg Gaenswein
Georg
Gaenswein
zobacz artykuly tego autora >
Anna
Artymiak
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Rozmowę prowadzi Anna Artymiak

Ksiądz Arcybiskup miał możliwość obserwować z bliska współpracę pomiędzy kard. Ratzingerem a Janem Pawłem II w ostatnich latach pontyfikatu papieża Polaka. Jakie były ich relacje?

Nie jest tajemnicą, że ówczesny Prefekt Kongregacji Nauki Wiary tworzył fundamenty teologiczne pontyfikatu papieża Jana Pawła II, który obficie z tej współpracy korzystał. W ten sposób na przestrzeni lat zrodziło się wzajemne zaufanie i szacunek. Wraz z rozpoczęciem procesu beatyfikacyjnego, Papież Benedykt udzielił dyspensy od przewidzianych w przepisach 5 lat oczekiwania od śmierci kandydata na ołtarze. Był to wyraźny znak ogromnego szacunku Benedykta wobec swojego poprzednika. Pomiędzy nimi zaistniała silna ludzka harmonia. Nie należy zapominać tu o aspekcie historycznym tych dwóch osobowości: jeden Polak, drugi Niemiec i obaj prawie z tego samego pokolenia. Ich życie, los zostały silnie naznaczone przez wydarzenia polityczne w Niemczech, kiedy to w latach 30-tych naziści przejęli władzę polityczną w Niemczech – historia tragiczna w skutkach.


Jednak te niełatwe relacje pomiędzy naszymi narodami na przestrzeni wieków znalazły wyraz możliwego przezwyciężenia podziałów i pojednania w przyjaźni Jana Pawła II z niemiecki teologiem. Głębokie odbicie tego miało miejsce podczas pierwszej wizyty apostolskiej zaplanowanej przez Papieża Benedykta XVI, który wybrał właśnie Polskę. Jakie znaczenie miała ta pielgrzymka? 

W czasie podróży apostolskiej do Polski znacznie bardziej niż słowa przemówił symbol – tęcza, który pojawiła się na niebie w trakcie przemówienia Benedykta XVI w Auschwitz. Była ona widocznym znakiem dla wszystkich obecnych i tych, którzy śledzili wizytę poprzez mass media. Tęcza stała się symbolem pojednania i uzdrowienia z tragicznej pełnej cierpienia przeszłości. Wizyta w obozie zagłady Auschwitz pomogła uzdrowić głębokie rany wywołane przez Niemców. 

Proces beatyfikacyjny ruszył od razu po śmierci Jana Pawła II i z wielkim zaangażowaniem następcy. Jednak niektórzy spodziewali się mocniejszego kroku: ogłoszenia Jana Pawła II świętym już w czasie pogrzebu, w odpowiedzi  jak to bywało w pierwszych wiekach – na vox populi. Jakie zatem znaczenie i wkład mała decyzja Ojca Świętego Benedykta XVI, by jednak zachować procedurę kanoniczną w procesie Karola Wojtyły?

Nawet jeśli fama sanctitatis była wręcz namacalna podczas pogrzebu Jana Pawła II, to decyzja Benedykta XVI była oznaką rozwagi. Procedura Kościoła odnośnie procesu beatyfikacyjnego bazuje na doświadczeniu i mądrości wieków. Warto było uszanować tę mądrość i zachować zwyczaje. Nie było pośpiechu.

Watykan bez rewolucji

Na zakończenie homilii, podczas pogrzebu Jana Pawła II, kard. Józef Ratzinger użył przepięknego zdania: „Możemy być pewni, że nasz ukochany Papież stoi teraz w oknie domu Ojca, patrzy na nas i nam błogosławi”.  

To zdanie jest czytelne dla wszystkich bez konieczności większego tłumaczenia. Jego sens rozumie się od razu. Kardynał Dziekan wyraził to, co odczuwały w sercu niezliczone tłumy wiernych na całym świecie, udało mu się przy tym sformułować niezapomniane wyrażenie.

W naszej pamięci z beatyfikacji zachowa się przepiękny pełen szczęścia uśmiech wzruszonego Benedykta XVI. Czy mógłby Ksiądz Arcybiskup podzielić się swoimi wspomnieniami? 

Mam żywo w pamięci dzień beatyfikacji. Owego 1 maja wszystko było słoneczne: wierni od Placu św. Piotra po Zamek Anioła, pogoda, atmosfera, błękitne niebo… Papież Benedykt był bardzo szczęśliwy, wzruszony, że osobiście mógł przewodniczyć rytowi beatyfikacji.

Teraz Ksiądz Arcybiskup służy dwóm Papieżom równocześnie: seniorowi Benedyktowi XVI i Franciszkowi. Jak widzi Ksiądz Arcybiskup Swoją rolę? 

Jestem Prefektem Domu Papieskiego. Zadanie to powierzył mi Papież Benedykt i niedawno potwierdził tę funkcję Papież Franciszek. Wydarzenia w moim życiu tak się potoczyły, że służę dwóm Papieżom. Jest to posługa, która w pewnym sensie stanowi pomost pomiędzy dwoma osobami. To sytuacja nie mająca precedensu, zatem zrozumiałe, że muszę sam znaleźć odpowiedni sposób wypełnienia tej posługi. 

Benedykt XVI i Franciszek mają bardzo różną osobowość. To różne temperamenty. Posługa im może wydawać się trudna, w rzeczywistości jednak tak nie jest. Myślę, że gdyby byli bardziej do siebie podobni, byłoby paradoksalnie o wiele trudniej.

Naturalnie Papież Franciszek bardzo różni się od Benedykta XVI – nie tylko stylem, ale też sposobem reagowania i podejmowania codziennych wyzwań, których nie brakuje. Należy jednak podkreślić kontynuację papieża Franciszka w sprawach najważniejszych, to znaczy w treści nauczania. Ta odmienność jest czasem interpretowana na zasadzie przeciwieństwa. Uważam to za błędne. Jestem przekonany, że rezygnacja Benedykta XVI była wprowadzeniem do silnego oddziaływania Papieża Franciszka.

Nadal wiele osób darzy wielką sympatią Benedykta XVI, mogę to potwierdzić w imieniu wielu Polaków. Widoczne były też oznaki sympatii podczas uroczystości objęcia przez Księdza Arcybiskupa tytularnej diecezji. Zauważyłam, że ludzie tu w Urbisaglii, wielokrotnie prosili o przekazanie pozdrowienia dla Papieża emeryta i Papieża Franciszka. Czy oznaki tej sympatii Wasza Ekscelencja doświadcza na co dzień?

Ja również zauważam to o czym Pani wspomniała i to potwierdzam. Sympatia do Papieża Benedykta XVI nie wygasła. Dostrzegam to w napływającej codziennie do niego korespondencji, którą się zajmuje. Listy przychodzą z całego świata, nie tylko z Niemiec czy Włoch. Naturalnie ich ilość się zmniejszyła. Zawierają one podziękowania, zdjęcia, niewielkie prezenty, coś sympatycznego, co mogłoby sprawić przyjemność Papieżowi emerytowi. Szczerze mówiąc, na początku były także listy od osób wstrząśniętych rezygnacją. Mogę zapewnić, że oznaki sympatii nadal napływają.

Watykan bez rewolucji

Czy uważa Wasza Ekscelencja, że ta nowa obecność dwóch Papieży na Watykanie może stać się codziennością?

Trudno mi powiedzieć, co przyniesie przyszłość. Sądzę raczej, że rezygnacja Benedykta XVI sprowokowała nową pogłębioną refleksję na temat istoty i pełnienia posługi Piotrowej. Naturalnie nie można porównywać rezygnacji Papieża Celestyna V z ustąpieniem Benedykta XVI. Obecna sytuacja jest nowym doświadczeniem dla wszystkich. Jest wyzwaniem na poziomie ludzkim i teologicznym. 

Na zakończenie naszej rozmowy, w oczekiwaniu na kanonizację Jana Pawła II, chciałabym zapytać, jakie wspomnienia o Papieżu Polaku zachował Ksiądz Arcybiskup? 

Jan Paweł II był Papieżem mojej młodości, kiedy zostałem seminarzystą, kiedy zostałem wyświęcony na księdza i zacząłem pełnić posługę duszpasterską, następnie w czasie studiów doktoranckich w Rzymie i później, gdy pracowałem już w Kongregacji Nauki Wiary. Jan Paweł II był obecny przez większą połowę mojego życia. On był dla mnie jak kompas!

Dziękuję za rozmowę!

Rozmowa została przeprowadzona 15 września 2013 przy okazji objęcia przez abp Georga Gänsweina archidiecezji tytularnej Urbisagla we włoskim regionie Marche.

Georg Gaenswein

Georg Gaenswein

Zobacz inne artykuły tego autora >

Anna Artymiak

Zobacz inne artykuły tego autora >
Georg Gaenswein
Georg
Gaenswein
zobacz artykuly tego autora >
Anna
Artymiak
zobacz artykuly tego autora >