Sposób na Triduum? Prostota

Ktoś już wykonał niebagatelny skok z nieba na ziemię, by nas zbawić, więc z naszej strony potrzeba tylko prostej odpowiedzi, a dokładniej prostoty w przeżywaniu tych dni.

Zuzanna
Marek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Sposób na Triduum? Prostota
Ktoś już wykonał niebagatelny skok z nieba na ziemię, by nas zbawić, więc z naszej strony potrzeba tylko prostej odpowiedzi, a dokładniej prostoty w przeżywaniu tych dni.

Ostatnie dni i tygodnie, które powoli zaczynamy liczyć w miesiącach, nie pozostawiają złudzeń, że te święta paschalne są inne niż zwykle. Czy to jednak oznacza, że trzeba wykonać jakieś duchowe akrobacje lub wykazać się niebanalną pomysłowością, by je dobrze przeżyć? Otóż nie, z tego prostego powodu, że już Ktoś Inny wykonał niebagatelny skok z nieba na ziemię, by nas zbawić, więc z naszej strony potrzeba tylko prostej odpowiedzi, a dokładniej prostoty w przeżywaniu tych dni. Dlaczego prostota?

 

Po pierwsze

Dlatego, że oznacza ona bycie sobą — nic mniej i nic więcej, bez poniżania się i bez wywyższania, bez ukrywania wad czy zaniedbań i bez cierpiętniczego oceniania niezrealizowanych postanowień wielkopostnych, bez chowania słabości i bez umieszczania na życiowej wystawie pucharów przyznanych przez własne ego. Apostołowie byli sobą zarówno w noc Ostatniej Wieczerzy, gdy głupio pytali Jezusa, który z nich Go wyda, a potem na wyrost obiecywali wierność, jak i w Ogrójcu, gdy choć mieli czuwać, to zasnęli, a także gdy ukrywali się po zaułkach Jerozolimy podczas drogi krzyżowej. Radzili sobie z tą sytuacją tak, jak potrafili — jedni lepiej jak Jan, inni gorzej — a mimo to w dzień zmartwychwstania znaleźli się wszyscy (no może poza Tomaszem, który obchodził Wielkanoc z małym poślizgiem) w Wieczerniku w bliskości żywego Jezusa. Bogu nie przeszkodziła ich niedoskonałość, wystarczyła Mu ich prosta, prawdziwa obecność.

 

Po drugie

Prostota to także pozwolenie sobie na spontaniczność, wzruszenia i emocje. To właśnie w imię takich poruszeń Maria chwyciła olejek nardowy warty niewyobrażalne kwoty i wylała go co do kropli na stopy Jezusa. Pociągnięci taką spontanicznością mieszkańcy Jerozolimy zrywali gałązki z drzew i zdejmowali płaszcze z własnych ramion, by rzucić je pod nogi Jezusa wjeżdżającego na osiołku. I to w takich emocjach Piotr sięgnął po miecz, by chronić Jezusa, a kobiety zalewały się łzami, gdy widziały mijającego je niewinnego Skazańca. Czy mogli być bardziej opanowani, spokojni i zrównoważeni? Może mogli, ale nie byli, bo tak chcieli wypowiedzieć swoją miłość, troskę i bliskość.

 

Po trzecie

Prostota zakłada uważność i bycie „tu i teraz”. A Triduum to przecież idealny czas na wsłuchiwanie się w słowa i gesty Wielkich Liturgii, a potem tylko (i aż) reagowanie na nie. Tę prostotę w działaniu miał w sobie na pewno Piotr, który widząc przepasanego prześcieradłem Jezusa zmierzającego ku niemu z miednicą i dzbankiem wody, najpierw szybko cofnął nogę, a gdy Mistrz mu wyjaśniał, że to jednak najlepsze, co może mu się teraz przydarzyć, nagle cały chciał wskoczyć do tej miski.

 

Po czwarte i… ostatnie

Prostota jest tym, co upraszcza myślenie, działanie, życie. Nie banalizuje ani nie infantylizuje, tylko wyostrza obraz w soczewce. Tak oczyszczona rzeczywistość pozwala natomiast Bogu być głównym, a raczej jedynym działającym w nas. Jego pierwszeństwo łączy się zaś z niezwykłą obietnicą, której spełnienia w tym czasie z pewnością każdy z nas by potrzebował i pragnął: (On) mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej, niż prosimy czy rozumiemy (Ef 3,20).

Być może ktoś, słuchając tych myśli, mógłby stwierdzić: „Słaby to sposób skupiać się na sobie i analizować siebie w Triduum”. Zgadzam się i powiem więcej: to jeden z najsłabszych pomysłów. Prawdziwe, proste i szczere bycie sobą jednak wcale nie skupia na sobie, bo prawda (także ta o sobie) wyzwala (por. J 8, 32), a wolność jest tym rysem nas samych, który mamy z raju, czyli z Boga. Jezus w swojej męce i śmierci był zupełnie wolny, On sam mówił: Ja życie moje oddaję (…). Nikt mi go nie zabiera, lecz ja sam z siebie je oddaję (J 10, 17-18). Chrystus nie tyle przyjął krzyż, ale go wybrał, czyli nie tyle zgodził się na to, co jest, ale podjął decyzję, że będzie tu, gdzie jest, i tu dalej będzie Sobą — nieskończoną Miłością.

 

Najlepszy pomysł na te święta? Zrobić jak Jezus — wybrać je właśnie takie, jakie są, i przyglądając się Jego czynom, a także prosto na nie reagując, szukać wypełnienia słów Pisma: Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest (1 J 3,2).

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Zuzanna Marek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Zuzanna
Marek
zobacz artykuly tego autora >

Wielki Czwartek. Msza Krzyżma [TRANSMISJA]

O godzinie 10 rozpocznie się transmisja z Mszy Krzyżma w warszawskiej archikatedrze. Mszy przewodniczyć będzie i homilię wygłosi kard. Kazimierz Nycz.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Wielki Czwartek. Msza Krzyżma [TRANSMISJA]
O godzinie 10 rozpocznie się transmisja z Mszy Krzyżma w warszawskiej archikatedrze. Mszy przewodniczyć będzie i homilię wygłosi kard. Kazimierz Nycz.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap