video-jav.net

W Triduum trzymaj się Maryi

Być z Maryją w Triduum Paschalne to być najbliżej Jezusa. Być tam z Maryją, to iść wraz z nią z tą pewnością, że wszystko jest jak trzeba

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jest taki rodzaj bólu, przy którym człowiek nie jest już nawet w stanie pytać: dlaczego ja, dlaczego mnie tak życie doświadcza, dlaczego świat jest tak niesprawiedliwy. Ten rodzaj bólu to granica, za którą nie ma już innego wyjścia jak tylko nadanie sensu temu co nas spotkało. W takim momencie każdy człowiek, musi znaleźć większy sens niż tylko ten świat, to życie, ta rzeczywistość.

Nie ma bólu bardziej rozdzierającego. Nie ma bólu większego, niż ból niemocy, ból patrzenia na cierpienie własnego dziecka. To ból, przy którym jakaś część w nas po prostu umiera. Będąc w szpitalu na jakimkolwiek oddziale dziecięcym spotyka się matki, których serce jak kryształ rozbite jest na milion drobnych kawałeczków. Matki te jednak w chwili, gdy wchodzą znów na salę, gdzie leży dziecko, przestają rozpaczać, mają pewną, spokojną twarz, po to, by spojrzeć dziecku w oczy i powiedzieć całą sobą: wszystko będzie dobrze.

W Triduum możemy stanąć obok Maryi. Przejść razem z nią Drogę Krzyżową. Spróbować zrozumieć, co czuła, co myślała, jak to przeżyła. I dedykować tę Drogę, te jedne Święta, tę niepowtarzalną modlitwę za wszystkie matki z sercem rozbitym na tysiąc kawałków.

W Triduum możemy stanąć obok Maryi. Przejść razem z nią Drogę Krzyżową. Spróbować zrozumieć, co czuła, co myślała, jak to przeżyła. I dedykować tę Drogę, te jedne Święta, tę niepowtarzalną modlitwę za wszystkie matki z sercem rozbitym na tysiąc kawałków.

 

Warto dziś zastanowić się, jak wyglądałoby nasze towarzyszenie Jezusowi? Dziś, kiedy jesteśmy o wiele bardziej oświeceni nauką dwóch tysięcy lat, o wiele bardziej doświadczeni dziesiątkami dróg krzyżowych, które z Nim przeszliśmy. Możemy tylko rozważać, jak wyglądałaby Droga Krzyżowa, gdybyśmy wtedy, w tamtym czasie i miejscu, na ulicach Jerozolimy i na Golgocie, byli razem z Nim?

Pewnie część z nas uciekłaby jak uczniowie, przestraszona, schowana gdzieś za rogiem, abyśmy nie zostali posądzeni o “współudział”, by nam czegoś nie zabrano. Niektórzy z nas, zwłaszcza kobiety, które mają w sobie tę zapobiegliwość Weroniki, pobiegłyby z ręcznikiem, chociaż w taki sposób pokazać obecność, wsparcie, ukojenie. Część, zwłaszcza tych silnych, współczesnych kobiet i wrażliwych mężczyzn może chwyciłaby, jak Szymon z Cyreny, za krzyż, żeby chociaż trochę Mu ulżyć, pomóc nieść ten ciężar. Niektóre z nas płakałyby nad losem Skazańca, a ktoś inny, może jak Piotr, stałby za Nim murem, ale tylko do momentu zagrożenia, do tego pytania, czy na pewno chce tam stać do końca.

 

A czy ktoś z nas zachowałby się jak Maryja?

Maryja nie potrzebowała nawet wymieniać żadnych słów z Jezusem. Nie mówiła jak Piotr: „nigdy nie przyjdzie to na Ciebie”, jak Maria Magdalena: „zabrano ciało Pana i nie wiemy gdzie położono”, nie musiała biec do grobu, jak inni uczniowie, by się upewnić, że naprawdę tam Go nie ma. Ona raz kiedyś powiedziała: „niech mi się stanie”, i powiedziała to naprawdę. Nie tak, żeby tylko wyrazić zgodę na to, co nieuniknione, ale odległe. Nie po to, by potem załamać się, kłócić, krzyczeć, nie zgadzać, walczyć. Ona to powiedziała, bo naprawdę uwierzyła. Tak raz na zawsze.

Żaden Ewangelista nie opisał spotkania Zmartwychwstałego z Jego Matką, może to znaczyć, że Ona tylko cicho towarzyszyła. Nie stworzyła żadnej sytuacji podczas Drogi Krzyżowej, która zostałaby opisana. Oczywiste jest jednak to, że była z Nim przez całe Jego Triduum Paschalne. Przyszła tam, żeby być ze swoim Synem, Chrystusem. Przyszła, by mieć dla Niego w oczach to zapewnienie, które mają matki cierpiących dzieci: wszystko będzie dobrze, dasz radę, tak trzeba. 

Była z Nim cały czas. Niezłamana zwątpieniem, doświadczyła i Krzyża, i poranka Wielkiej Nocy.

 

Maryja w Triduum uczy nas, czym jest prawdziwa wiara. Co to znaczy zgodzić się i zachować jak trzeba, do końca. Choćby serce pękało na tysiące kawałeczków, choćby po ludzku ból był nie do wytrzymania, trwać, dodawać sił, wierzyć. Wypełnić wolę do końca.

Być z Maryją w Triduum Paschalne to być najbliżej Jezusa jak to możliwe. Być tam z Maryją, to iść wraz z nią z tą pewnością, że wszystko jest jak trzeba. Maryja uczy nas, że nie ma takiego upokorzenia, nie ma takiego cierpienia i nie ma takiej siły, która złamałaby nas, jeśli naprawdę wierzymy Bogu.

Wszystko będzie dobrze. Dasz radę. Tylko na drodze krzyżowej trzymaj się Maryi. Z Nią zawsze będziesz najbliżej Chrystusa.

***

Wszystkim czytelnikom portalu Stacja7,

życzymy radosnych, ciepłych i pełnych nadziei płynącej z Chrystusowego Zmartwychwstania

Świąt Wielkiej Nocy.

Pełnych miłości spotkań rodzinnych

oraz spokoju, wiary i siły w pokonywaniu przeciwności.

W imieniu Redakcji Portalu Stacja7

Aneta Liberacka

Redaktor Naczelny

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl "Rozmowy z Janem Pawłem II" oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >
TEMAT NUMERU

Zaplątani w sieci

Czy Internet jest bezpieczny? Utalentowany nastolatek, który ma już mocno rozwinięte zdolności analityczne, a nie ma jeszcze rozwiniętych norm moralnych, może stać się potężnym zagrożeniem

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Wszystko zaczyna się w domu. I w zależności od tego, jaki jest nasz dom, taki zazwyczaj mamy później ukształtowany system wartości. Brytyjski dziennikarz i autor książek o mafii, m.in Mroczny rynek. Hakerzy i nowa mafia Misha Glenny, zbierając materiał do publikacji rozmawiał z sześcioma hakerami. Niezwykle zdolnymi, utalentowanymi ludźmi, którzy aktualnie odsiadują swoje wyroki w różnych miejscach na świecie. Każdy talent, można wykorzystać dobrze ale można też wykorzystać źle. A wszystko zaczyna się od domu. Większość z tych osób pochodziła z środowisk, gdzie nie było wsparcia rodziny, a dzieciom wręcz zagrażało niebezpieczeństwo, lub też z rodzin, w których dzieci spędzają czas same, głownie przy komputerach, ponieważ rodzice są zbyt zajęci zapewnieniem im “dobrych warunków”.

Konkluzję z analiz Mishy Glennyego można mieć taką, że utalentowany nastolatek, który ma już mocno rozwinięte zdolności analityczne, a nie ma jeszcze rozwiniętych norm moralnych, może stać się potężnym zagrożeniem dla świata, ze względu na to, że przez internet ma dziś dostęp do wszystkiego, z elektrowniami atomowymi włącznie.

Podany przykład wydaje się być odległy, ponieważ zdolnych hakerów na świecie nie jest wielu. Chodzi tu jednak o zachowania. Chodzi o normy moralne, które powinny obowiązywać nas wszystkich. O zdolność odróżniania dobra od zła, bezpieczeństwa od zagrożenia, niewinnego żartu od krzywdy. Chodzi o świat, w którym żyjemy, i o ten, w którym będą żyły nasze dzieci i kolejne pokolenia. Dziś można zrobić wszystko. Wszystko może stanowić zagrożenie. Każde, nawet dobre narzędzie – jak choćby Internet, który jest nowym oknem na świat – można wykorzystać przeciw drugiemu człowiekowi. Zadaniem wychowawców, rodziców, nas wszystkich jest rozwijanie w dzieciach, w nas samych prostych i dobrych zasad moralnych (także w sieci) oraz umiejętności odróżniania dobra od zła (także w sieci), a przede wszystkim stawiania na pierwszym miejscu drugiego człowieka z całą jego wrażliwością i słabościami. Każdy człowiek korzystając z internetu staje się zagrożonym, ale także bierze na siebie odpowiedzialność za drugiego człowieka, któremu bardzo łatwo może wyrządzić krzywdę, choćby publikując coś wbrew jego woli. Mieliśmy i mamy ciągle dramatyczne przykłady takich sytuacji, które kończyły się samobójstwem dzieci. Ile jest przypadków depresji z powodu znęcania się nad ludźmi, nad dziećmi w sieci? (>>> Niepokojące dane o korzystaniu dzieci z internetu)

Świadomość zagrożeń i świadomość posiadania “w ręku” narzędzia o wielkiej sile rażenia jest konieczna za każdym razem, gdy otwieramy komputer.

Dla dzieci wszystko jest proste. Należy tylko kształtować umiejętność odróżniania dobra od zła. Kiedyś na zebraniu klasowym mojego syna poruszony został problem dostępu dzieci do alkoholu i narkotyków. Rodzice byli zadziwieni i zszokowani tym, że 16-latki wchodzą w takie używki. Jeden z rodziców stwierdził, że tłumaczy synowi, że niejednego się z życiu próbowało ale on nie może, bo jest młody. “Niejednego się w życiu próbowało” – jeśli rodzice mogą, to czemu prawie dorosłe dzieci nie? Łatwiej jest przekazać prosty komunikat, gdy człowiek sam jednoznacznie określi sobie ramy i normy. (>>> Jak chronić dzieci w sieci? Informatyczny poradnik)

My, rodzice korzystający z sieci, również dajemy przykład, świadectwo o mądrym, bezpiecznym korzystaniu. Jakie zostaną nam w ręku argumenty, gdy usłyszymy np. “ale przecież też cały dzień siedzicie przy komputerze lub z telefonem”? Jaką odpowiedź damy, jeśli także non stop jesteśmy przyklejeni do sieci? Jak mamy wytłumaczyć dzieciom, że publikowanie wszystkiego o sobie w sieci nie jest bezpieczne, jeśli sami całe nasze życie staramy się (pewnie często ubarwione) zaprezentować w portalach społecznościowych. Jak wytłumaczymy wrażliwość człowieka po drugiej stronie komputera, jeśli sami z przyjemnością uderzamy w kogoś kąśliwym komentarzem? Dokładnie tak, jak my zachowujemy się na ulicy, wobec sąsiadów, kolegów z pracy i znajomych, czy też w sieci, tak będą zachowywać się nasze dzieci. Jeśli mają podchodzić mądrze i bezpiecznie do tego, co oferuje im świat, to należy jednoznacznie określić normy, zagrożenia, bezpieczeństwo, a przede wszystkim wartość, jaką jest drugi człowiek. I najlepiej pokazać to swoim przykładem. Duża praca do wykonania przed nami. Świetnie opisuje to w swoim artykule Anna Hazuka (>>> Uwolnijmy dzieci z sieci).

Zapraszam do numeru o bezpieczeństwie i zagrożeniach w sieci.

 

 

 

 

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl "Rozmowy z Janem Pawłem II" oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >