video-jav.net
ŚWIĘCI

Kto poszukuje prawdy, poszukuje Boga. Edyta Stein

Ten, kto poszukuje prawdy, poszukuje Boga, bez względu na to, czy sobie z tego zdaje sprawę, czy nie. Była o tym przekonana Edith Stein – św. Teresa Benedykta od Krzyża. Żydówkę, filozofa, karmelitankę i męczennicę, jedną ze współpatronek Europy, Kościół katolicki wspomina w liturgii 9 sierpnia.

Polub nas na Facebooku!

“Była wielką córką narodu żydowskiego i wierzącą chrześcijanką pośród milionów niewinnie zamęczonych ludzi” – mówił podczas jej beatyfikacji w 1987 roku Jan Paweł II. Papież podkreślił, że „jako Benedicta a Cruce (błogosławiona przez Krzyż) pragnęła wraz z Chrystusem nieść krzyż za zbawienie swego narodu, swego Kościoła, całego świata”.

Przez lata, również jako filozof i naukowiec, poszukiwała tylko poznania rozumowego. Kończąc szkołę podstawową w wieku 14 lat określiła się jako ateistka. Do nawrócenia doprowadziło ją bezkompromisowe poszukiwanie prawdy, spotkanie z gorliwie wierzącymi chrześcijanami oraz lektura dzieł św. Teresy z Avili.

 

Edith Stein urodziła się w październiku 1891 roku we Wrocławiu jako najmłodsze dziecko w wielodzietnej rodzinie żydowskiego kupca. We Wrocławiu, Getyndze i Fryburgu Bryzgowijskim studiowała filozofię, germanistykę, historię i psychologię. Doktoryzowała się w 1916 roku we Fryburgu u Edmunda Husserla, później była jego asystentką. Jej wnioski o habilitację nigdy nie zostały spełnione. Przyjaźniła się m.in. z Martinem Heideggerem oraz Romanem Ingardenem, wierzyła tylko rozumowi i uważała się za ateistkę.

Jej droga życiowa zmieniła się radykalnie latem 1921 roku, kiedy odwiedzała swoich przyjaciół. Gdy pewnego wieczoru pozostała w ich domu sama, w regale z książkami natknęła się przypadkiem na książkę św. Teresy z Avili. W swojej autobiografii wspominała później, że ta książka ja porwała, czytała ją przez całą noc. „Gdy zamknęłam tę książkę, powiedziałam sobie: to jest prawda!” – wyznała.

Po tej lekturze zdecydowała się przejść na katolicyzm i postanowiła się ochrzcić, a potem zostać karmelitanką, podobnie jak święta z Avili. Być może Edyta Stein odkryła podobieństwa między sobą i św. Teresą, gdyż także ta hiszpańska święta była rozdarta między światem świeckim i duchowym, a jako jedyne wyjście z kryzysu uznała nawrócenie i późniejsze wstąpienie do klasztoru.

Już następnego dnia Edith Stein kupiła katechizm. O swoim nawróceniu nie rozmawiała z nikim. Pewnego razu uczestniczyła po raz pierwszy w Mszy św. Po jej zakończeniu poszła do księdza i poprosiła, by ją ochrzcił. Ten jednak odmówił tłumacząc, że ludzie dorośli muszą się przez pewien czas przygotowywać do tego sakramentu. Ostatecznie Edith Stein przyjęła chrzest 1 stycznia 1922 roku i przyjęła imiona Teresa Jadwiga na pamiątkę św. Teresy z Avili oraz swojej matki chrzestnej Jadwigi. Tego samego dnia przyjęła pierwszą Komunię św. Miała wówczas 31 lat.

 

Dzięki swemu duchowemu przewodnikowi podjęła pracę w szkole prowadzonej przez siostry dominikanki w Spirze. W klasztorze pogłębiała swoje życie duchowe. Wiosną 1932 roku została docentem w Niemieckim Instytucie Pedagogicznym w Münster. Mieszkała w domu zakonnym, obiady jadała wspólnie ze studentami, co w owych czasach nie było czymś oczywistym.

Jednak historia świata dramatycznie się zmieniła w 1933 roku, gdy do władzy w Niemczech doszli narodowi nacjonaliści. Nowa ustawa nie pozwalała na to, aby nauczycielami oraz urzędnikami w urzędach publicznych były osoby pochodzenia niearyjskiego, zwłaszcza Żydzi. Edith Stein wcześnie zrozumiałą, że prześladowania Żydów będą się nasilały i że będzie ograniczana wolność, a co za tym idzie – również jej praca w Münster. Pragnąc przyczynić się do ochrony ludności żydowskiej przed hitlerowskim terrorem w 1933 roku chciała jechać do Rzymu, aby osobiście prosić papieża Piusa XI o ogłoszenie encykliki przeciwko prześladowaniu Żydów. Wprawdzie do podróży nie doszło, ale napisała do papieża list w tej sprawie.

Jesienią 1933 roku, w wieku 42 lat wstąpiła do Karmelu w Kolonii, 15 kwietnia 1934 otrzymała szaty zakonne i przybrała imię zakonne Teresia Benedicta a Cruce – siostry Teresy Benedykty od Krzyża. W 1938 roku złożyła śluby wieczyste.

 

Kiedy 10 listopada 1938 roku, podczas tzw. „nocy kryształowej” Niemcy palili synagogi, domy i sklepy żydowskie, Edith Stein jako katoliczka i zakonnica była świadoma swego żydowskiego pochodzenia, o którym także było powszechnie wiadomo. Dlatego obawiała się, że może to przynieść kłopoty również dla Karmelu w Kolonii. Zamierzała przenieść się do Karmelu w Betlejem, jednak jej wyjazd okazał się niemożliwy. W noc sylwestrową 1938 roku wyjechała do Karmelu w Echt w Holandii, gdzie spędziła ponad trzy kolejne lata.

Jednak i tam nie mogła się czuć bezpieczna, gdyż hitlerowcy zajęli region i rozpoczęli prześladowania Żydów. Mimo protestów biskupów 2 sierpnia 1942 roku hitlerowcy aresztowali wszystkie zakonnice i zakonników pochodzenia żydowskiego, również Edytę Stein i jej siostrę Różę, która kilka lat wcześniej również przeszła na katolicyzm i żyła w Karmelu w Echt.

Po krótkim pobycie w obozie przejściowym, transport został wysłany do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Wkrótce potem, 9 sierpnia 1942 roku, Edith Stein i jej siostra Róża zostały zamordowane w komorze gazowej.

 

Papież Jan Paweł II podczas wizyty w 1987 roku w Kolonii ogłosił Edith Stein błogosławioną, a kanonizował ją 11 października 1998 roku w Rzymie. W rok później, obok św. Brygidy Szwedzkiej i św. Katarzyny ze Sieny, została jedną ze współpatronek Europy. Ogłaszając to papież powiedział, że św. Teresa Benedykta od Krzyża jest “symbolem dramatów Europy bieżącego stulecia”.

Edyta Stein zostawiła po sobie wiele pism filozoficznych i duchowych. Najważniejsze z nich to “O zagadnieniu wczucia”, “Byt skończony i wieczny” oraz niedokończone dzieło “Wiedza krzyża”.

Dziś jest czczona jako wielka męczennica w wielu krajach świata, również w Niemczech. Jej imię noszą ulice, szkoły, fundacje mając w pamięci jej słowa, że „ten, kto się w pełni odda w ręce Pana, może mieć ufność, że kierował się słusznym wyborem”.


ts / Warszawa

Katolicka Agencja Informacyjna

Święty Dominik. Mądry i wierny zakonnik

Człowiek nieprawdopodobny! Uwielbiał przebywać wśród młodych kobiet a wewnętrznie był czystym; degustował dobre wino, ale też jednocześnie żebrał i żył w ubóstwie. Kochał Prawdę i grzeszników. W nocy modlił się nieustannie, a dzień spędzał pośród ludzi. Wspominamy go w Kościele 8 sierpnia.

Maciej
Biskup OP
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Co o nim mówili inni?

Prawdziwie ewangeliczny mąż: „Znałem go jako człowieka, który wiernie wypełniał wskazania Apostołów, i nie wątpię, że wraz z nimi dzieli chwałę niebios” – uważał papież Grzegorz X.

„Wyróżniała go niezachwiana równowaga ducha z wyjątkiem chwil, kiedy ogarniało go współczucie i miłosierdzie. Ponieważ zaś radosne serce wyraża się w pogodzie oblicza, dlatego pełna pokoju wewnętrzna postawa objawiała się w serdeczności i wesołości spojrzenia (…). Dwa albo trzy razy wyznaczany był na stolicę biskupią. Za każdym razem odmawiał, przedkładając ponad biskupstwo życie w ubóstwie z braćmi” – tak z kolei pisał o świętym Dominiku błogosławiony Jordan z Saksonii.

„Gdy spytał go ktoś, skąd czerpie tak piękne słowa, odrzekł: z Księgi Miłości”  – wspominał podczas kazania Sawonarola. W aktach procesu kanonizacyjnego napisano: „Żarliwie pragnął zbawienia wszystkich dusz, zarówno wiernych, jak i niewiernych”. Żeby poznać postać św. Dominika najlepiej sięgnąć do kilku źródeł, cytatów, wypowiedzi świadków jego życia i… legend.

Legenda o świętym Dominiku

Było stałym zwyczajem tego czcigodnego Ojca, że cały dzień wykorzystywał na pozyskiwanie dusz, bądź to wytrwale nauczając, bądź słuchając spowiedzi, bądź też pełniąc inne uczynki miłosierdzia. Wieczorem zaś przychodził do sióstr i w obecności braci wygłaszał im konferencję lub kazania i uczył je czym jest Zakon, nie miały bowiem żadnego innego mistrza, który by je wprowadził w życie Zakonu.

Otóż pewnego wieczoru przyszedł jeszcze później niż zazwyczaj, toteż siostry sądząc, że już nie przyjdzie, zakończyły modlitwę i poszły spać. A tu nagle bracia zaczęli dzwonić małym dzwonkiem, który służył jako znak zwołujący siostry, gdy błogosławiony Ojciec do nich przychodził. Słysząc to wezwanie, wszystkie siostry spiesznie pobiegły do kościoła; gdy otworzono kratę, on już siedział wraz z braćmi i czekał na nie. „Moje córki – powiedział do nich – wracam z połowu, a Pan obdarzył mnie grubą rybą!”. Mówił zaś w ten sposób o bracie Gaudionie, jedynym synu pewnego możnego obywatela rzymskiego, którego właśnie był przyjął do Zakonu. Następnie powiedziała im długą konferencję i wydawał się być pełen pociechy.

Po tej rozmowie powiedział: „Dobrze byłoby, moje córki, trochę się czymś orzeźwić”. I przywoławszy brata Rogera, szafarza, polecił mu przynieść wina oraz czaszę. Gdy brat przyniósł to, co mu polecono, brat Dominik kazał mu napełnić czaszę aż po brzegi. Potem ją pobłogosławił, sam wypił z niej pierwszy, a potem wszyscy bracia, którzy byli tam obecni. A było ich dwudziestu pięciu, zarówno kapłanów, jak i współpracowników; wszyscy pili do woli, lecz kielich bynajmniej się nie opróżnił i pozostawał wciąż również pełny. Gdy już wszyscy bracia się napili, rzekł błogosławiony Dominik: „Chcę, aby napiły się także wszystkie moje córki”. I przywołując siostrę Nubię, powiedział do niej: „Idź do koła, weź to naczynie i daj pić wszystkim siostrom”. Poszła więc z drugą jeszcze siostrą i przyniosła czaszę pełną po brzegi. A chociaż tak pełne było naczynie, ani jedna kropla się nie wylała. Wszystkie więc siostry napiły się: pierwsza przeorysza, potem inne, ile chciały. A błogosławiony Ojciec powtarzał im co chwila: „Pijcie, ile wam się podoba, moje córki”. Sióstr zaś było podówczas sto cztery i wszystkie piły, ile chciały, ale naczynie się nie opróżniło, co więcej pozostawało tak napełnione, jak gdyby ciągle dolewano doń wina. Potem polecił oddać z powrotem czaszę przez koło, a była tak samo pełna jak wówczas, gdy ją podano. Do dzisiaj nie wiadomo, w jaki sposób to się zdarzyło.

Modlitwa za wstawiennictwem św. Dominika Guzmana:

Przedziwną nadzieję dałeś braciom Cię opłakującym, że i po śmierci przybędziesz ku pomocy wzywającym. Spełń, Ojcze, coś rzekł na ziemi, wspomóż nas modłami swymi. Alleluja.

Co tylekroć potwierdziłeś dziwnymi uzdrowieniami, nieś nam pomoc Chrystusa, ulecz nas w naszych słabościach.

Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu….

Święty Dominik. Mądry i wierny zakonnik


Więcej o świętych poczytaj w kategorii “Święci”.


Maciej Biskup OP

Zobacz inne artykuły tego autora >
Maciej
Biskup OP
zobacz artykuly tego autora >