ŚWIĘCI

Bł. Chiara Luce Badano uczy jak w ciemności cierpienia znaleźć światło nadziei

Kim była ta radosna, młoda i często otoczona wianuszkiem przyjaciół kobieta? Gdy kończyła życie, dojrzałą dziewiętnastolatką. Nie poważną czy nudną, ale pełną pokoju i miłości. Pogodzoną ze swym losem, nawet gdy przyszło jej cierpieć i umierać.

Agata Burghardt
Agata
Burghardt
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jasna jak Światło

Młoda Włoszka przyszła na świat na początku lat 70. Była długo wyczekanym, uproszonym i jedynym dzieckiem Marii Teresy i Rugera Badano. Od najmłodszych lat dziewczynka przejawiała głęboką troskę o innych i ponadprzeciętną wrażliwość, która pozwalała dostrzegać jej ludzkie potrzeby i cierpienie. Z ochotą niosła im pomoc i otuchę.

 

Jak każda nastolatka

Chiara chodząc do gimnazjum, starała się dobrze uczyć. Nie przychodziło jej to łatwo. Musiała powtarzać klasę, co w tym wieku jest nie lada trudnością. Nie była wolna od konfliktów i niedogadywania się z rodzicami. Ważni byli dla niej przyjaciele i spędzanie z nimi wieczorów na mieście. A tych miała wielu i była lubiana. Pociągały ją sportowe aktywności, taniec i śpiew. Na brak energii nie mogła narzekać. Fascynował ją świat, myślała nawet o zostaniu stewardesą. Dbała o urodę i miała swoje młodzieńcze sympatie. Doświadczała tych wszystkich radości i niepokojów, tak zwyczajnych dla nastolatków.

 

Ruch Focolari

Inaczej znany jako Dzieło Maryi. Jest to ruch katolicki, który w 1943 r. założyła Chiara Lubich. Ta kobieta, uznana dziś za służebnicę kościoła katolickiego, za swoje życiowe powołanie przyjęła dzielenie bólu ludzkości. Razem z dziennikarzem Igino Giordano założyli ruch łączący świeckich przeróżnych zawodów, by przybliżać Boga ludziom każdego dnia. Była to również odpowiedź na wezwanie papieża Piusa XII o niesienie Boga w zwykłą codzienność. Do tego właśnie ruchu przyłączyła się dziewięcioletnia Chiara Luce. Lubich po spotkaniu z nią określiła Badano „Jasnym Światłem” (wł. Chiara Luce). Tak samo zachwyceni „Ideałem jedności”, przyjmowanym jako wzór życia przez wspólnotę Focolari, byli rodzice dziewczynki. Ta młoda chrześcijanka już w wieku 12 lat deklarowała wybór i umiłowanie ponad innych opuszczonego Jezusa i pragnienie zjednoczenia się z Bogiem.

 

Wojowniczka dla światła

Młoda córeczka państwa Badano wyróżniała się ogromną wrażliwością na Ewangelię. Mając 14 lat, mówiła o tym, jak bardzo chciałaby zgłębiać Ewangelię i żyć nią autentycznie do samego końca. Nikt wtedy jeszcze nie przypuszczał, że nastąpi on tak szybko.

Ta młoda dziewczyna, jak wielu jej rówieśników wchodząc w dorosłość, snuła plany na przyszłość. Miała do zrealizowania i ambitne plany, i wiele radosnych chwil do przeżycia. Niestety przyszłość stanęła dla niej pod znakiem zapytania, gdy przyszła choroba. W dodatku była to choroba niepoddająca się kontroli i nieszczędząca ofiar. U Chiary zdiagnozowano złośliwy nowotwór kości. To, jak ta nastolatka zareagowała w jej obliczu, można nazwać zadziwiającą, a wręcz zdumiewającą postawą.

Wszystko zaczęło się od bólu, który odczuła, grając w tenisa. Początkowo nikt się tym nie przejął, nawet lekarze. Jednak ten nie ustępował. Wykonano wiele badań. Gdy dzielna dziewczyna usłyszała wyrok, długo milczała, po czym odparła, dodając wszystkim otuchy: Będzie dobrze. Jestem młoda. Chorując i przebywając w szpitalu, nie straciła na swojej wielkoduszności. Zaangażowała się w pomoc koleżance cierpiącej na depresję i z powodu narkotyków. Nie użalała się nad sobą, wciąż chciała żyć jak najpełniej!

 

Przygotowana na koniec

Nie obwiniała Boga za chorobę. Powierzała się mu i dziękowała. Odwiedzający ją rodzina i przyjaciele oraz lekarze wspominali, że to nie ją trzeba było pocieszać. To ona zarażała radością, nadzieją i ufnością. Mimo postępującej choroby i nieskuteczności leczenia pozostawała pełna wdzięczności. Utratę swoich włosów, które z lubością pielęgnowała, ofiarowywała Jezusowi, a oszczędności oddała na misje w Afryce. Chciała być świadoma tego, co się z nią dzieje i przeżywać swoje cierpienie. Odmówiła nawet morfiny, by nie odebrała jej tej świadomości. Umierając, życzyła jeszcze mamie, by była szczęśliwa, bo ona teraz jest. Odeszła 07.10.1990 r.

Swój pogrzeb zaplanowała już wcześniej. Chciała, by był radosnym świętem. Zażyczyła sobie białej sukni z czerwonym paskiem. Chiara wybrała również muzykę, czytania, wystrój kościoła i własną fryzurę. Swoje prośby przekazała mamie. Nazwała tę uroczystość zaślubinami.

 

Kto by nie chciał takiej pocieszycielki?

Ta odważna nastolatka pokazuje nam, jak wykorzystywać każdą chwilę życia dzieląc się radością i wsparciem z ludźmi, którzy są wokół nas. Ogromna empatia, jaką była obdarzona, pozwoliła jej pięknie współtowarzyszyć cierpiącym i troszczyć się o nich. Jej dobre, aktywne życie, zwieńczyło niesamowite pogodzenie się ze swoim losem i wykorzystanie ostatnich chwili do pomnażania dobra.

 

Agata Burghardt

Agata Burghardt

Dziennikarka, w trakcie zdobywania wykształcenia. Pociągnięta do pisania, ponieważ uwielbia kontakt z drugim człowiekiem i płynące z niego różnorodne doświadczenia, a także bogactwo i piękno języka polskiego. Wrażliwa na świat, piękno i wiarę. Chce się tym wszystkim dzielić przy pomocy swoich talentów.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Agata Burghardt
Agata
Burghardt
zobacz artykuly tego autora >

Dzisiaj w liturgii wspominamy św. Jana Pawła II

Dziś wspominamy w liturgii św. Jana Pawła II, beatyfikowanego w 2011 r. zaś kanonizowanego w 2014. Data wspomnienia liturgicznego to dzień, w którym papież Polak uroczyście zainaugurował swój pontyfikat.

Polub nas na Facebooku!

Zmarły 2 kwietnia 2005 pierwszy w dziejach papież Polak jest jednym z najszybciej wyniesionych na ołtarze wyznawców w czasach nowożytnych.

Błogosławionym ogłosił go 1 maja 2011 obecny papież-senior Benedykt XVI, a 27 kwietnia 2014 r. kanonizował go pierwszy Biskup Rzymu z Argentyny i Ameryki Łacińskiej – papież Franciszek.

W czasie beatyfikacji bezpośredni następca papieża Wojtyły, który już w półtora miesiąca po śmierci swego poprzednika zezwolił, aby rozpocząć jego proces beatyfikacyjny, zapowiedział, że nowy błogosławiony będzie odbierał kult publiczny 22 października.

“Mocą naszej władzy apostolskiej zezwalamy, aby Czcigodnemu Słudze Bożemu, Janowi Pawłowi II, papieżowi, przysługiwał tytuł błogosławionego i aby można było obchodzić jego święto w miejscach i w sposób ustanowiony przez prawo co roku 22 października” – powiedział Benedykt XVI, wygłaszając formułę beatyfikacyjną w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, 1 maja 2011.

 

Dlaczego 22 października?

Wiadomość ta zaskoczyła nieco wiele osób, gdyż w Kościele katolickim, zwłaszcza po Soborze Watykańskim II, obowiązuje zasada, że wspomnienie liturgiczne osoby wynoszonej na ołtarze jest zwykle dzień jej śmierci, czyli jej narodziny dla nieba. Nie jest to jednak reguła bezwyjątkowa i w pewnych ważnych wypadkach papież może uznać, że dzień śmierci nie jest najlepszym rozwiązaniem i wówczas wyznacza inny termin. Najczęściej chodzi o to, że danym dniu jest już wspomnienie liturgiczne innego ważnego świętego lub święto i aby nie dochodziło do nakładania się na siebie różnych istotnych rocznic czy wspomnień, wyznacza inny termin, ale w takiej czy innej formie związany z daną osobą.

W wypadku Jana Pawła II, który zmarł 2 kwietnia 2005, w wigilię ustanowionej przez siebie w całym Kościele Niedzieli Miłosierdzia, Benedykt XVI przypomniał, że bardzo często jest to czas Wielkiego Postu, nierzadko Wielkiego Tygodnia, co nie sprzyja uroczystej i radosnej atmosferze, w jakiej wspominano by tego papieża. Wybrał więc inne ważne wydarzenie, związane z jego postacią, a mianowicie dzień rozpoczęcia jego pontyfikatu w 1978 r.

 

ad, KAI/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap