video-jav.net

W co wierzą piłkarskie gwiazdy?

Kiedy w grę wchodzi walka o najważniejsze piłkarskie trofea, nie może być miejsca na jakąkolwiek nieprzychylność losu. Dlatego gwiazdy oświetlanie blaskiem przyboiskowych jupiterów szukają pomocy nadprzyrodzonej. Gdzie ją znajdują?

Adrian Wawrzyczek
Adrian
Wawrzyczek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

New age po piłkarsku

Niestety, często nie tam, gdzie powinni. Mimo, że grono wierzących w Boga i chlubiących się tym faktem piłkarzy jest liczne, ogromną popularnością cieszą się w tym środowisko różnej maści przesądy i mini-rytuały o zabobonnym charakterze. W ekipach z Czarnego Lądu zdarzało się, że szamani znajdowali się na oficjalnych listach płac piłkarskich federacji! Ale historie zakrawające o “new age” dzieją się także na gruncie europejskiego futbolu.

Zakładanie bielizny na lewą stronę na czas meczu, przywiązanie do “szczęśliwego” ubioru, ulubionego dania czy tak absurdalne kwestia, jak wchodzenie na boisko “zawsze prawą nogą” są nieodłącznym elementem piłkarskiej codzienności w Europie. Konkretny przykład?

Raymond Domenech, eks-selekcjoner Francuzów i fan astrologii, stronił od powoływania piłkarzy spod znaku Skorpiona, bo jego zdaniem źle wpływali na drużynę…

 

“Czarownik” Nawałka

Wolny od rytuałów nie jest też obecny selekcjoner polskiej reprezentacji Adam Nawałka. Trener “Biało-czerwonych” skrupulatnie pilnuje, by kierowca autobusu wiozącego na mecz jego drużynę nie używał biegu wstecznego, gdy piłkarze są na pokładzie. Jeśli zdarzyłoby mu się przegapić miejsce parkingowe, zawodnicy muszą wyjść z pojazdu i do celu dotrzeć pieszo.

Czasem przyciąganie piłkarskie szczęścia ma nieco bardziej “katolickie” oblicze. Giovanni Trappatoni, były selekcjoner włoskiej kadry, podczas mistrzostw świata w Korei i Japonii nie uciekał od kropienia ławki trenerskiej wodą święconą. Z kolei Thiago Silva – defensor reprezentacji Brazylii, który zagra również podczas tegorocznego mundialu w Rosji – bez problemu łączy przesądy z modlitwą. – “Przed każdym meczem klękam przed swoją koszulką i modlę się, by nikt nie doznał kontuzji. Na boisku wchodzę zawsze najpierw prawą nogą i trzy razy robię znak krzyża” – przyznaje obrońca “Canarinhos” i francuskiego PSG.

Ilu piłkarzy i trenerów, tyle niecodziennych pomysłów na przyciągnięcie szczęścia lub odpędzenie pecha. Właściwie to nieważne, co jest składową tej pseudoduchowej mieszanki. Magiczne praktyki, “wykrzywione” elementy katolicyzmu czy tragikomiczne szukanie związków przycznowo-skutkowych właściwie we wszystkim. Byle działa, czyli dodaje kilka punktów więcej do wiary w boiskowe zwycięstwo.

 

Wygrywają siłą Jezusa

Na szczęście istnieją zawodnicy, którzy ponad zaklinanie rzeczywistości zabobonami przekładają wiarę w Jezusa. Do tego grona należy, m. in. Brazylijczyk Neymar, któremu zdarzało się manifestować swoją wiarę noszeniem opaski z napisem “100% Jesus”. Podobne sytuacje były również udziałem Kolumbijczyka Radamela Falcao, który w Rosji zmierzy się z Polską w fazie grupowej. Napastnik AS Monaco często zakładał koszulki z przesłaniem, głosząc światu, że z “Z Jezusem nigdy nie będziesz sam” lub “Wierz, a zobaczysz chwałę Boga.”  -Wszystko, kim jestem i co mam, dał mi Bóg – odpowiadał z pokorą pytany o motywy takich zachowań Falcao, jak przystało na lidera katolickich grup młodzieżowych.

W polskiej kadrze najgłośniej swoją wiarę manifestują Robert Lewandowski i Jakub Błaszczykowski, udzielający się jako ambasadorzy popularnej akcji “Nie wstydzę się Jezusa”. Zaangażowanych katolików nie brakuje też w reprezentacji Hiszpanii. Andres IniestaSergio Busquets po wygraniu mundialu w 2010 roku wybrali się na pielgrzymkę dziękczynną Drogą św. Jakuba. Czy również w tym roku będą mieli ku temu okazję?

Z piłką nożną jest tak, jak w znanym powiedzeniu. Parafrazując je, można rzec, że “piłkarz strzela, a Pan Bóg piłki nosi”? Czy zatem pomoże wygrywać tym, którzy się do nie uciekają? Możliwe, że nie. W końcu zwycięzca mundialu i tak może być tylko jeden… Z pewnością jednak wesprze ich w poradzeniu sobie z boiskowymi porażkami, bo wierząc w Jezusa, już są zwycięzcami najważniejszych “rozgrywek” we wszechświecie! A tego nie mogą powiedzieć ci, którzy pokładają nadzieję w przesądach. Im pozostanie zawód i wybór nowych praktyk magiczno-komicznych…

Adrian Wawrzyczek

Adrian Wawrzyczek

Specjalista ds. contentu, social media i strategii marketingowej. Jako były dziennikarz piłkarski taktykę portalu najchętniej rozrysowałby na tablicy, wydobywając z siebie hasła zagrzewające do ataku. Uwielbia książki, e-booki, aplikacje mobilne i dobre jedzenie, a jego kubek na kawę jest największy w całej firmie. Swoje miejsce w Kościele odnajduje w rodzinie i nurcie charyzmatycznym. Prywatnie autor bloga www.jakogarnac.pl.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Adrian Wawrzyczek
Adrian
Wawrzyczek
zobacz artykuly tego autora >

7 szans na przyznanie się do wiary, których nie wykorzystujemy

W sytuacjach, w których nasze świadectwo odważnej wiary mogłoby zmienić nastawienie do Kościoła wielu naszych rówieśników, wstyd i lenistwo wygrywają z naszym apostolskim zapałem.

Damian Krawczykowski
Damian
Krawczykowski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Większość z nas doskonale zna losy apostołów Jezusa, zwłaszcza te po Jego zmartwychwstaniu. Wiemy jak wiele czynili, z jaką mocą świadczyli o Chrystusie, ile mieli w sobie zapału do głoszenia Dobrej Nowiny oraz jak wiele Bóg działał przez ich ręce. Wracając do naszych czasów, patrząc na nas młodych katolików, których zapewne Jezus tak samo chciałby widzieć w gronie swoich apostołów, którzy odważnie będą głosić Jego miłość światu, zauważam jak często o tym wszystkim zapominamy.

W sytuacjach, w których nasze świadectwo odważnej wiary mogłoby zmienić nastawienie do Kościoła, wielu naszych rówieśników, wstyd i lenistwo wygrywają z naszym apostolskim zapałem. Pierwsi apostołowie oddawali swoje życie za wiarę, a nam tak trudno przychodzi przyznawać się do Pana, w tak prostych codziennych czynnościach.

 

Krzyżyk na szyi – zewnętrzny znak przynależności do Jezusa, noszenie go nie jestobnoszeniem się z wiarą, ale odważnym przyznawanie się do Boga. Dlaczego tak często wybieramy modne zawieszki, kiedy możemy mieć przy sercu znak naszego zbawienia?

Modlitwa przed posiłkiem – nie jest dziwną, nic nie wnoszącą tradycją, ale znakiem naszego zaufania do Stwórcy. Czemu tak często wygrywa z nami zakłopotanie, gdy możemy ukazać, że nie wstydzimy się wiary w Boga i że to w Nim pokładamy całą naszą ufność?

Znak krzyża przy kościele – to nie popisywanie się wiarą, ale hołd oddawany naszemu Panu. Dlaczego tak często zwycięża z nami wstyd, przechodzimy obok kościoła śmiejąc się z głupkowatych żartów znajomych, podczas gdy możemy dać żywe świadectwo naszej wiary?

Piątkowy post – nie jest rodzajem cudownej diety, ale nauką rezygnowania z siebie. Czemu tak często wybieramy lenistwo i objadanie się, kiedy możemy wzrastać w wierze i odważnie świadczyć wśród innych, wybierając postne posiłki tego jednego dnia w tygodniu?

Pamiętanie o Bogu w wakacje – coniedzielna obecność na mszy świętej także w czasie urlopu, nie jest fanatyzmem religijnym, ale czerpaniem łask z Nieba. Dlaczego tak często wybieramy poranne odsypianie, czy leżenie na plaży, podczas gdy możemy ukazać, że wiara jest dla nas najważniejsza?

Stawanie w obronie Kościoła – bronienie wartości chrześcijańskich i dobrego imienia naszej wiary, nie jest zacofaniem, ale byciem prawdziwym mężczyzną i prawdziwą kobietą. Czemu tak często wybieramy przemilczenie tematu, gdy możemy odważnie obronić naszą wiarę i zaświadczyć o Jezusie?

Odzież ewangelizacyjna – noszenie jej nie jest wywyższaniem się, ale głoszeniem Dobrej Nowiny we współczesnym świecie. Dlaczego tak często wybieramy ubrania ze światowymi, pustymi hasłami, podczas gdy możemy Bożymi cytatami na koszulkach, czynić ten świat bardziej chrześcijańskim?

Czasami naprawdę nie potrzeba wiele mówić, aby przyprowadzić rówieśników do Jezusa. Czasami wystarczy zwykły przykład odważnego świadectwa naszej żywej wiary. Pytanie tylko, czy wystarczy nam na to wszystko odwagi?

Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w swojej chwale oraz w chwale Ojca i świętych aniołów. Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą królestwo Boże».” Łk 9 26-27

Damian Krawczykowski

Damian Krawczykowski

Katolicki publicysta, pisarz młodego pokolenia. Jest autorem książki "Apostołowie w dresach", współpracuje m.in. z Tygodnikiem Katolickim "Niedziela", "Wzrastaniem", "Rycerzem Niepokalanej" oraz "Szumem z Nieba". Koordynuje projekt ewangelizacyjny "Akademia Apostołów".

Zobacz inne artykuły tego autora >
Damian Krawczykowski
Damian
Krawczykowski
zobacz artykuly tego autora >