video-jav.net

Największe szczęście w życiu daje rodzina!

Szczęście rodzinne uważane jest za jedną z podstawowych wartości wśród wielu Polaków.

Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Największe szczęście w życiu daje rodzina!
Szczęście rodzinne uważane jest za jedną z podstawowych wartości wśród wielu Polaków.

Według tegorocznego badania „Rodzina – jej znaczenie i rozumienie” przeprowadzonego przez Centrum Badania Opinii Społecznej to właśnie szczęście rodzinne zajmuje pierwsze miejsce wśród najważniejszych wartości jakimi kierują się w swoim życiu Polacy. W styczniowym badaniu wskazało na nie aż cztery piąte spośród ogółu ankietowanych (80%). Częściej akcentują je kobiety (86%) niż mężczyźni (74%). Jak wynika z badań CBOSu „podkreślanie znaczenia rodziny rośnie wraz z wykształceniem respondentów, a w grupach społeczno-zawodowych wartość tę stosunkowo najczęściej wskazują gospodynie domowe (97% wskazań), kadra kierownicza oraz specjaliści wyższego i średniego szczebla, a także pracownicy administracyjno-biurowi (po 85%)”.

– Rodzina i udane życie małżeńskie jest w Polsce bardzo ważną wartością. Mama w rodzinie jest bardzo potrzebna zarówno ze względów opiekuńczych i wychowawczych, jak i zaspokajania potrzeb emocjonalnych dzieci – podkreśla senator Antoni Szymański, wieloletni działacz na rzecz wzmacniania polskich rodzin. Tłumaczy, że „polityka prorodzinna państw i samorządów w naszym kręgu kulturowym jest bardzo zróżnicowana. Wpływa ona w jakimś stopniu na dzietność w rodzinach, jednak nie jest czynnikiem decydującym. To także wzory jakie wynosimy z rodzin oraz aktualna kultura dotycząca życia rodzinnego. Choć ważne jest również to, co robi państwo w ramach usług rodzinnych, właściwej polityki zdrowotnej czy właściwej edukacji”.

 

Czas dla dzieci

Jak zaznacza senator Szymański bardzo ważne jest przygotowanie do małżeństwa: „musimy mieć świadomość, że jest ono zawierane na całe życie. I nie rezygnować przy pierwszym większym problemie czy trosce. Trzeba dbać o to, by więź między żoną i mężem była jak najsilniejsza. Wiele badań pokazuje, że małżonkowie, którzy się rozwiedli żałują, że nie zrobili więcej, by pokonać kryzys. Dobrze jest zakładać, że małżeństwo jest związkiem na całe życie. Wtedy łatwiej jest inwestować całego siebie w związek i w pełni się sobie wzajemnie poświecić”.

– Życzę wszystkim mamom, aby miały po prostu czas dla swoich dzieci. Żeby jak najwięcej czasu mogły z nimi spędzać. Żeby te wzajemne relacje między mamą a dziećmi były jak najsilniejsze. Jeśli mamy będą zaangażowane w życie swoich dzieci, to dzieci będą szczęśliwsze i lepiej rozwinięte – mówi senator.

Polacy niezmiennie szczęście rodzinne przedkładają nad wszelkie inne cele i dążenia. Ankietowani zaznaczali, że „bez rodziny trudno jest być rzeczywiście szczęśliwym”. CBOS informuje, że ta opinia jest teraz wyrażana częściej niż w 2013 roku. – Te badania nie dziwią. Naprawdę największe szczęście w życiu daje rodzina. A o rodzinę trzeba dbać. Ilość miłości i uwagi włożonej w wychowanie dzieci i relacje z mężem bezpośrednio przekładają się na to jakie w przyszłości będzie nasze społeczeństwo – podkreśla Marta Szagżdowicz, współorganizatorka „Marszu dla życia i rodziny”, który przejdzie ulicami Gdańska 9 czerwca.

 

Duża rodzina – duże szczęście

Zgadza się z tym Renata Kęsicka ze wspólnoty „Domowy Kościół”, rodzinnej gałęzi Ruchu Światło-Życie, mama czwórki chłopców. – Uważam, że większość z nas ma świadomość, że rodzina jest podstawową komórką społeczną. Jest jej fundamentem. W rodzinie zaczyna się życie. A każde życie jest cudem i darem od Boga. Odkąd jesteśmy rodziną wielodzietną spotykamy się z wielką radością i życzliwością ze strony obcych, przypadkowo spotkanych ludzi na ulicy – opowiada.

Dodaje, że sam widok rodziny wielodzietnej cieszy i sprawia radość. – Zdarza się, że ludzie mówią nam ze smutkiem, że mają tylko jedno czy dwójkę dzieci. Chcieliby to zmienić, ale często jest już za późno… Kobiety boją się, że przez macierzyństwo nie będą mogły realizować swoich zawodowych planów albo że nie poradzą sobie finansowo. Myślę, że wciąż za mało ufamy Bogu. A to przecież On może spełnić wszystkie pragnienia naszego serca. Może poukładać nasze życie w możliwie najlepszy sposób. Ja staram się Mu ufać i jestem szczęśliwa – opowiada mama czwórki chłopców.

 

Kobieta kreuje duchowość rodziny

O tym jak ważne jest zaufanie Bogu mówi również Marzena Czulak, mama czwórki dzieci, dyrektor Chrześcijańskiego Przedszkola Montessori. – Współcześnie kobieta pracuje dzieląc z mężem obowiązki utrzymania domu i rodziny. Mało która kobieta może sobie pozwolić na to, żeby nie pracować i poświęcić się tylko wychowywaniu dzieci – opowiada.

Jaka więc powinna być rola kobiety we współczesnej rodzinie? – Kobieta powinna przede wszystkim „być” w rodzinie, poświęcić karierę zawodową na rzecz wychowania dzieci przynajmniej w pierwszym okresie ich życia. Na relację w pracy przyjdzie czas. Kobieta jako matka i żona kreuje duchowość rodziny – podkreśla Marzena Czulak. Dodaje, że „ważną rolą kobiety w rodzinie jest też dbanie o sobie i swoje potrzeby. Kobieta powinna umieć stawiać rodzinie granice. Wymagać szacunku, wdzięczności i podziwu dla tego kim jest i jaka jest. Jeżeli kobieta współpracuje z Duchem Świętym i dba o życie religijne rodziny, to umie stworzyć dom w którym wszyscy czują się dobrze, znają swoją rolę i czują się szczęśliwi”.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Reporter, z-ca szefa informacji Radia Plus w Gdańsku. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Z macierzyńskiej perspektywy

Co to oznacza „być mamą”? Czym jest „dobre” wychowanie? Jakie są największe wyzwania współczesnych matek? Na pytania zadane w naszej sondzie odpowiadają zaangażowane społecznie Kobiety i Mamy.

Polub nas na Facebooku!

Z macierzyńskiej perspektywy
Co to oznacza „być mamą”? Czym jest „dobre” wychowanie? Jakie są największe wyzwania współczesnych matek? Na pytania zadane w naszej sondzie odpowiadają zaangażowane społecznie Kobiety i Mamy.

Mamą być – ile we mnie mamy z mamy?

„Nie przyjmuję schematów macierzyństwa i uważam wręcz, że są one bardzo szkodliwe.” – mówi Agata Puścikowska, dziennikarka – „Matki, które próbują wejść w jakiś określony wzór, tak naprawdę w cudze buty, przeżywają prędzej czy później frustracje, lęki, nie doceniają siebie w swoim macierzyństwie. Porównywanie siebie do innych matek, to kiepski pomysł. Zawsze znajdzie się któraś „gorsza”, i jakaś „lepsza”. Dużo sensowniej po prostu kochać swoje dziecko, kochać też i doceniać siebie, w swoim macierzyństwie. Tak po prostu, z szacunkiem podchodzić zarówno do siebie, właśnie jak i do dziecka. Wtedy jesteśmy skoncentrowane na sprawach najistotniejszych, a z naszej akceptacji – mimo słabości, popełnianych błędów i czasem niepowodzeń – gdy jest miłość i szacunek, zawsze wypływa dobro. Prędzej, czy później. Macierzyństwo nie trwa miesiąc czy dwa lata. To stan, który pozwala zmieniać się i dojrzewać w… człowieczeństwie od momentu poczęcia naszego dziecka, aż do końca.”

„Na pewno, gdybym miała powiedzieć, kim jestem, na pierwszym miejscu wymieniłabym: mamą. Wszystkie inne zajęcia, w tym praca, są na drugim planie. Ale te idealne proporcje czasami niestety weryfikuje rzeczywistość. Bywa, że praca wdziera się do domu i zwykłe “przebranie się w dresy” nie wystarcza, żeby zmienić rolę. Wiem, że daleko mi do ideału mamy i pocieszam się tylko myślą, że wszystkie mamy, które znam, mają tak samo” – przyznaje Anna Skórzyńska, pomysłodawczyni i współwłaścicielka firmy szumisie.pl.

„Bycie mamą jest dla mnie zawsze na pierwszym miejscu. Praca, dom są u nas podporządkowane dzieciom i ich potrzebom, nie mówiąc o ich grafiku.” – mówi Paulina Guzik, dziennikarka, prowadząca program „Między Ziemią a Niebem” – „Czy zawsze jestem mamą na 100%? Oczywiście, że nie. Zdarzyło mi się opuścić koncert dziecka bo byłam w Rzymie. Zdarzyło mi się zapomnieć o ważnej sprawie. Nie mam często siły, denerwuję się, krzyczę, zasypiam nad książką którą im czytam na dobranoc. Czy jestem wciąż mamą na 100%? Jestem nią od kiedy dowiedziałam się że Jaś i Hela pojawią się na świecie. Bo moja miłość do nich jest stuperocentowa. Nie ma ludzi idealnych i nikt nie rodzi się z umiejętnością bycia matką. Ale każdy rodzi się ze zdolnością do kochania. Słowo Mama zaczyna się na M tak samo jak Miłość. Miłość wystarczy.”

„Pierwociny wszystkiego, co najważniejsze ofiarowała mi właśnie ona. Moja mama. Zainteresowała światem: najbliższym i najdalszym, pokazała książkę i radio, nauczyła, że nie ma się co bać, tylko odważnie mierzyć z przeciwnościami. I żeby śmiało realizować marzenia.” – wspomina Marta Januszewska, dziennikarka Polskiego Radia. – „Udowadniała i udowadnia, że nie ma takiego matczynego zadania, z którym ona, mama, by sobie nie poradziła. Podróż z dwójką małych dzieci na drugi koniec Polski? Proszę bardzo. Praca zawodowa, zadbanie o dom, choć potomstwa przybywa? Oczywiście! Z mojej mamy – mam nadzieję! – sporo we mnie odwagi. I tej chęci pokazania swojemu dziecku, że może i powinno próbować świata na różne sposoby, zawsze wiedząc, że mama jest.”

 

Dobre wychowanie, czyli jakie?

„Takie, które wiąże się z miłością, szacunkiem i dyscypliną.” – mówi Marta Januszewska – „Dyscyplina jest niemodnym słowem. Głównie dlatego, że jest mylnie równana z posłuszeństwem (swoją drogą ono też niepotrzebnie nabrało negatywnych konotacji, jakby miało na stałe przypisany epitet „ślepe”). Miłość – bo troska o twoje dobro jest najważniejsza, szacunek – bo jesteś człowiekiem, który ma prawo do swojego zdania i swoich wyborów, dyscyplina – bo to uczenie granic, życia w grupie, szacunku dla drugiego człowieka. I na koniec – dobre wychowanie to takie, które doprowadza do samodzielności.”

„Dobre wychowanie, czyli… w teorii proste, a w rzeczywistości najtrudniejsze zadanie w moim życiu. Marzy mi się, żeby wychować moje dzieci na dobrych ludzi, pewnych swojej wartości i pełnych szacunku do innych. Jak mi, nam wspólnie, się uda – będę szczęśliwa i spełniona.” – przyznaje Anna Skórzyńska.

„Największym rodzicielskim wyzwaniem jest dla mnie nauka przebaczania.” – pisze Paulina Guzik – „Powiedzieć przepraszam jest bardzo łatwo. Najtrudniej jest wybaczyć bratu czy siostrze. Więc oprócz tego że jedno przeprosi zawsze pytam drugiego – wybaczyłeś/aś? Jeśli się uniosę – przepraszam dzieci i pytam czy mi wybaczyły. Ich uścisk “przytulas” w odpowiedzi jest dla mnie największą miarą tego, że bardzo dobrze rozumieją co to znaczy. Jeśli w dorosłym życiu będą potrafiły wybaczyć największe zranienia i iść do przodu nie pamiętając o dawnej krzywdzie uznam to za rodzicielski sukces.”

„Dobre wychowanie dziecka to połączenie miłości, szacunku, z wyznaczaniem konkretnych granic, mądrze pojętą dyscypliną i otwartością na to, że dziecko to nie my sami. Więc jest po prostu inne, i nie wolno go “wychowywać” – formując córkę czy syna na nasze “idealne” kopie. Wychowanie, jeśli ma być dobre i skuteczne, warto by przebiegało w atmosferze zrozumienia i czułości, ale nie czułostkowości. Dziecko musi wiedzieć i czuć, że jest kochane i chciane, że rodzice nawet gdy wymagają i stawiają wymagania, zadania i cele – bo mają do tego prawo – robią to z autentycznej miłości. Przy czym stawianie tych celów i wymagań musi być poprzedzane mądrą analizą i rozumieniem dziecka. A żeby naprawdę zrozumieć, trzeba spędzać czas i rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać…” – zaznacza Agata Puścikowska.

 

Jakie są największe wyzwania współczesnych matek?

„Balans.” – odpowiada Paulina Guzik – „Weźmy na przykład technologię – jak wyważyć chęć ochrony dziecka przed telefonami i elektroniką z tym, żeby nie wychować nieżyciowej i atechnologicznej istoty, która przecież zostanie prędzej czy później zderzona z technologią i umiejętność jej użycia będzie jej być albo nie być szkole, na uczelni, w pracy. Słowem – jak dozować mądrze technologię. Balans między ambicją rodzica a możliwością posiadania faktycznego dzieciństwa bez miliona lekcji dodatkowych. Balans między konsekwencją wychowawczą a wyrozumiałością wobec dziecka, które ma swoje uczucia, humory i też może go boleć głowa. Balans między pracą, która zapewnia dzieciom chleb, szkołę i wakacje (i pracą , dodajmy, którą uwielbiam) a obecnością w domu mamy wtedy, kiedy jej potrzebują.”

„W pędzącym świecie stworzyć spokojny, ciepły dom. Dać dzieciom poczucie bezpieczeństwa a przede wszystkim miłość. Być – tak fizycznie – jak najwięcej i sprawić, żeby wierzyli w siebie i wiedzieli, że zawsze mogą na mnie liczyć.” – mówi Anna Skórzyńska.

„Przed współczesnymi matkami w zasadzie stoją same poważne wyzwania. Jak łączyć pracę zawodową z prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci? Jak uwierzyć w swoje kompetencje – matki i żony, gdy czasem zewsząd są one podważane? Jak w końcu – nie zapomnieć o sobie, o swoich potrzebach, sprawach, umiejętnościach i pasjach? – podkreśla Agata Puścikowska – „I przyznam, że to ostatnie wyzwanie, być może jest najtrudniejsze i dla mnie. Niemniej wiem, po siedemnastu latach macierzyństwa, że matka to przede wszystkim… człowiek. I jeśli o tym zapomni, zatracając się wyłącznie dla rodziny, prędzej czy później następuje w niej bunt i kryzys. A matka w kryzysie to i rodzina w kryzysie. Dlatego warto żyć tak, by mądrze dbać o siebie, a wtedy – zapewniam – i rodzina, dzieci, będą zadbane.”

„Paradoksalnie jednym z największych wyzwań są… inne matki. Żyjemy w czasach tak powszechnego dostępu do informacji, tak błyskawicznej komunikacji, że niejednokrotnie nie zdążymy wypowiedzieć swojej myśli do końca a już otrzymujemy setki „złotych rad” i komentarzy. A przecież nikt nie zna swojego dziecka lepiej niż jego rodzic. Oczywiście nie chodzi tu o lekceważenie zdania innych – w końcu najczęściej (zwłaszcza ciocie i babcie) robią to z troski. Ale mam wrażenie, że współczesne macierzyństwo coraz bardziej przestaje ufać swojej intuicji. A autorytetem stają się internetowe wyrocznie. Współczesnym mamom życzę więc nieco więcej zaufania do siebie.” – puentuje Marta Januszewska.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

Share via