video-jav.net

7 rad o rozmawianiu z dziećmi

Komunikacja z dziećmi nie zależy jedynie od etapu rozwoju. Zawsze odnosi się do konkretnej sytuacji. Inaczej rozmawiamy z dzieckiem w trakcie zabawy, inaczej z dzieckiem smutnym, inaczej z dzieckiem, które chce już samo o sobie decydować. Z każdym z nich jednak można rozmawiać mądrze i skutecznie.

Krystyna
Brendel
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Komunikacja z dzieckiem zaczyna się już w czasie ciąży. Dziecko w łonie matki słyszy głos, intonację, odczuwa zadowolenie lub zdenerwowanie – już wtedy nawiązuje się między nimi kontakt. Zanim jeszcze przeprowadzono badania okresu prenatalnego i wyciągnięto wnioski np. o dobrym wpływie muzyki klasycznej, rodzice już rozmawiali ze swoimi dziećmi, bo mieli intuicję, że dziecko słyszy i warto do niego mówić. W jaki sposób rozmawiać z dziećmi, by chciały wejść w dialog?

 

Mów zrozumiale i jasno

Kiedy dziecko jest małe – trzeba rozmawiać z nim prosto, krótkimi zdaniami, wyraźnie i bez zdrabniania. Warto obrazować to, co się mówi gestami lub obrazkami. Dzieci świetnie odczytują intonację, rozumieją stosunek rozmówcy (rodzica) i atmosferę rozmowy, dlatego bardzo ważna jest zgodność tego, co pokazuje ciało z tym, co mówią słowa. Większość komunikatu przekazujemy bowiem pozawerbalnie – tonem głosu, postawą ciała czy mimiką.

Dziecko w wieku przedszkolnym, 3-letnie, mówi już zdaniami. Zna sporo słów, więcej rozumie, nie ma konieczności popierania swoich wypowiedzi obrazami.

Bardzo ważne jest utrwalanie u dzieci prawidłowych wzorców mowy. Warto więc od samego początku przykładać się do rozmowy, budować komunikaty z dbałością i w ten sposób pokazywać dziecku, jak mówić. W przypadku dzieci słabiej rozwijających się w zakresie mowy zachęca się rodziców do poddawania ich tzw. “kąpieli słownej” – rodzic powinien do takiego dziecka dużo mówić, opowiadać, czytać – w ten sposób stymuluje jego rozwój mowy.

 

 

Jak równy z równym

Na każdym etapie rozwoju dziecka trzeba dopasować komunikację, sposób kodowania informacji, do odbiorcy. Jeśli dziecko w wieku przedszkolnym ma zasób 100-200 słów, nie można w rozmowie używać pojęć abstrakcyjnych, których dziecko nie zrozumie. Oczywiście każde dziecko jest inne, zawsze jednak trzeba z dzieckiem rozmawiać jasno, prostymi zdaniami

Jeśli rodzic chce dobrze komunikować się z dzieckiem, powinien również mieć z nim kontakt wzrokowy i uważnie słuchać. Żeby spojrzeć małemu dziecku w oczy, trzeba do niego kucnąć lub uklęknąć, nie patrzeć z góry. Wtedy dziecko odbiera dorosłego pozytywnie, czuje, że dorosły jest nim zainteresowany.

Małe dzieci mają dużą wyobraźnię – warto również ich fantazje wykorzystać jako punkt wyjścia do rozmowy. Nie ucinać, ale wejść na ich poziom komunikacji. Kiedy dziecko ma już około 6 lat – wtedy w takich wyobrażeniach można sprowadzać je na ziemię, mówiąc “tak się tylko wydaje, ale…”

 

Miej cierpliwość, daj czas

Dziecko zadaje kilka razy to samo pytanie nie dlatego, że nie wie, nie rozumie, ale aby utrwalić sobie informacje. Dlatego w komunikacji z dziećmi warto ćwiczyć swoją cierpliwość. Zawsze trzeba pamiętać, by dać dziecku czas. Wyłączyć zupę, przyklęknąć przy dziecku, wysłuchać uważnie. U początku rozwoju mowy dziecko ma jeszcze mały zasób słów, ale na miarę swoich możliwości powinno mieć szansę na wypowiedź. Czasami źle dobierze słowa – można wtedy podtrzymać rozmowę przez pytania, parafrazy, dopytanie, czy się dobrze zrozumiało. Jeśli dziecko nie chce nic mówić – nie naciskać, ale dać do zrozumienia, że jesteśmy otwarci na rozmowę.

Nie można jednak zalać dziecka falą pytań. Nierzadko rodzice chcą przyspieszyć komunikację, dopytują, zagadują. Taka stresująca sytuacja może wywołać nawet jąkanie. Dziecko powinno mieć czas na wydanie z siebie dźwięku, słowa, zdania. Zarówno niemowlę, jak i dziecko 2-3 letnie, czy dziecko w wieku szkolnym.

Inaczej ma się sprawa z namolnymi prośbami z cyklu “ale ja chcę”. Mądrością rodzica jest wtedy cierpliwe i konsekwentne odpowiadanie metodą “zdartej płyty” – podobnie jak robi to dziecko. Raz, dwa razy wytłumaczyć dlaczego się nie zgadzamy na jego kaprys, później skrócić komunikat do zwykłego “nie”, można też w pewnym momencie zamilknąć – to też będzie dla dziecka komunikat.

 

 

Mów o emocjach

Dziecko w wieku przedszkolnym powinno poznawać w rozmowie różne nazwy stanów emocjonalnych i uczuć – to bardzo ważne dla jego dla funkcjonowania społecznego. Jeśli będzie umiało powiedzieć “jestem rozzłoszczony”, “jest mi smutno”, to zamiast od razu popchnąć kolegę – powie o swoich emocjach. Warto więc wprowadzać określenia całej palety uczuć, by potem dziecko mogło odpowiednio zareagować na daną sytuację i nazwać rozczarowanie, smutek, poczucie docenienia, czy wsparcie.

Rozmowy o emocjach otwierają komunikację, sprawiają, że rozmówca czuje się zauważony, bo rozmawiamy o nim, a nie o tym, co dzieje się wokół. Jak zatem dowiedzieć się “jak było w szkole”? Na początku lat szkolnych dziecko ma dużo przeżyć związanych z rówieśnikami, nauczycielami, swoją nową rolą, wymaganiami jakie niesie szkoła. Kiedy wraca z lekcji do domu, warto podjąć z nim rozmowę właśnie o jego przeżyciach i odczuciach. Nie tylko “co było na obiad” i “czy zjadłeś obiad”. Warto spojrzeć na dziecko, zobaczyć jaką ma minę po wyjściu ze szkoły i do tego nawiązać – “widzę, że miałeś fajny dzień w przedszkolu”. Dziecko na taki komunikat odpowie twierdząco lub przecząco i zacznie opowiadać. Pytanie “Jak było w przedszkolu/w szkole?” może sprawiać trudność – ciężko jest w krótkiej wypowiedzi podsumować cały dzień. Ponieważ więc jest to dla dziecka trudne, odpowiada “fajnie” albo “nic nie było” i komunikacja się urywa.

Kiedy dziecko będzie opowiadać o swoich stanach emocjonalnych, warto uważnie go słuchać, być wyczulonym na jego przeżycia – parafrazować, potakiwać, uczestniczyć w rozmowie aktywnie i odnieść się empatycznie się do jego wypowiedzi.

W przypadku dzieci w wieku przedszkolnym oprócz empatycznego wsparcia można dziecięce pragnienia zamienić w fantazję, np. “gdybym była wróżką, wyczarowałabym ci…”. To daje dziecku jakąś ulgę, poczucie, że chcielibyśmy mu pomóc, gdyby tylko to było możliwe.

 

Nastolatkowie – szkoła przetrwania

Jedną z trudniejszych jest chyba komunikacja z dorastającymi dziećmi. Nastolatkowie są szalenie wyczuleni na ocenę, rady, brak wsparcia – kiedy rodzic staje nie po ich stronie. Warto też zwrócić uwagę, że w wieku dojrzewania wzrasta wrażliwość na ocenę wyglądu zewnętrznego. Każdy, nawet niewinny komunikat rodzica może zostać odebrany jako pretekst do znalezienia czegoś, co jest nie tak.

Ważne jest, by pamiętać, że dla nastolatków najważniejsze są opinie rówieśników – nie mają oni potrzeby utrzymywania głębokiej relacji z rodzicami, raczej zrywają komunikację i nierzadko za wszelką cenę chcą zaprzeczyć autorytetowi mamy czy taty. Również w ten sposób próbują się usamodzielnić, znaleźć swoją tożsamość, umocnić decyzyjność. Ten okres mija – dzieci po jakimś czasie wracają emocjonalnie do normalnej komunikacji z rodziną. W okresie dojrzewania dobrze jest więc nie rozniecać niepotrzebnie konfliktu o sprawy mało istotne – np. strój, porządek w pokoju. To dla rodziców szkoła przetrwania, ale da się przez nią przejść z sukcesem.

 

 

Trudne sprawy rozwiązuj na siedząco

W przypadku konfliktów warto pamiętać o pewnej uniwersalnej dla wieku rozmówców zasadzie rozwiązywania konfliktów – rozmawiamy na siedząco. Wtedy od razu inaczej się mówi i słucha. Postawa stojąca sprzyja reakcjom impuslywnym, nawet agresji. Nie da się rozmawiać, kiedy wokół jest hałas czy jesteśmy czymś zajęci. Ciężko się rozmawia, gdy siedzimy patrząc w telewizor. Na trudne rozmowy trzeba znaleźć czas i miejsce, może nawet zaplanować rozmowę na spacerze czy w drodze na zakupy.

W przypadku opowieści o przykrych sytuacjach, dobrze jest unikać serii pytań, robienia z rozmowy śledztwa czy użalania się nad dzieckiem – bo to jeszcze bardziej dołuje. Nie powinno się też zaprzeczać trudnym doświadczeniom, mówiąc np. “nic się nie stało”, “nie martw się”. Nie ma też sensu filozofować i tłumaczyć, że “ludzie tacy są”, że “tak w życiu bywa”, “musisz się nauczyć, że niektórzy robią to, a drudzy tamto”.

 

Czego unikać

Trzeba pamiętać, że dzieci w każdym wieku bardzo dotkliwie odbierają sytuację, gdy rodzic staje po stronie osoby, z którą dziecko weszło w konflikt – np. po stronie kolegi, czy po stronie nauczyciela. Wtedy dziecko nie dość, że ma za sobą trudną sytuację, to jeszcze dowiaduje się, że nie ma w mamie czy tacie żadnego wsparcia, że zostaje samo ze swoim problemem. Może to też rzutować na jego dalszą chęć rozmowy na temat tego, co się wydarzyło w szkole. Podobnie ma się sprawa z ocenianiem dziecka, odnoszenie się do jego słabości – “pokłóciliście się, bo jesteś taki i taki”.

Pierwsze lata w szkole to czas, kiedy dziecko buduje swój zasób słownictwa i odwoływanie się do pojęć abstrakcyjnych jest dla niego po prostu niezrozumiałe. W rozmowie z dzieckiem w wieku przedszkolnym i szkolnym nie powinno się więc używać metafor czy przysłów. Zawsze język komunikacji trzeba dostosować do odbiorcy.

Warto też unikać dawania rad – po pewnym czasie dziecko nie chce ich już słuchać, czego idealnym przykładem są trudności w porozumieniu z nastolatkami, którzy chcieliby jak najszybciej podjemować autonomiczne decyzje.

 

Dobra komunikacja to podstawa budowania relacji z drugim człowiekiem. W miejscach, gdzie te relacje wymagają poprawy, nawet zasady mogą okazać się niewystarczające. Rodzicom, którzy w tej kwestii szukają porad specjalisty polecam warsztaty z cyklu “Szkoła dla rodziców i wychowawców”, które realizowane są w wielu ośrodkach w Polsce.



Krystyna Brendel

Zobacz inne artykuły tego autora >
Krystyna
Brendel
zobacz artykuly tego autora >

Seniorzy wiecznie młodzi

Integracja młodzieży i seniorów, warsztaty z bezpieczeństwa i pomoc w codziennym funkcjonowaniu. Takie cele będą realizować w ramach projektu "Wiecznie Młodzi" stypendyści Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia. Na pomysł spotkań wpadła wolontariuszka z Warszawy.

Otylia Sałek
otylia
sałek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Fundacja Dzieło Nowego Tysiąclecia nie bez powodu nazywana jest żywym pomnikiem Jana Pawła II. Została powołana przez Konferencję Episkopatu Polski w 2000 roku jako wyraz wdzięczności dla Ojca Świętego. Młodzi skupieni wokół idei Dzieła Nowego Tysiąclecia to najczęściej osoby z małych miejscowości, mocno zaangażowane w życie Kościoła i lokalnej społeczności. Jako podopieczi Fundacji mogą korzystać ze stypendiów naukowo-socjalnych. Od 17 lat w myśl “nowej wyobraźni miłosierdzia”, do której zachęcał papież, Fundacja objęła opieką kilka tysięcy młodych ludzi z całej Polski.

Jednym z najważniejszych elementów życia stypendysty FDNT jest idea wolontariatu. – Osoby, które korzystają ze stypendiów Fundacji starają się przez różne formy wolontariatu również okazać swoją pomoc i dobro, nie zatrzymywać otrzymanego miłosierdzia tylko dla siebie – mówi rzecznik FDNT, Paweł Żulewski. W najbliższym czasie jednym z projektów jest wyjazd 8 wolontariuszy na misje do Etopii. Ponadto stypendyści angażują się w działania w domach spokojnej starości, hospicjach, domach dziecka. – Ile stypendystów, tyle pomysłów na pomaganie – dodaje Żulewski.

Jednym z najnowszych jest projekt “Seniorzy wiecznie młodzi”. Jest to to cykl spotkań dla osób starszych, który ma pomóc w poprawieniu ich jakości życia. Pomysłodawcą projektu jest jedna ze stypendystek, Karolina Kielczyk. Projekt ma z jednej strony pomóc w codziennym funkcjonowaniu, ale też pełni rolę integracyjną. Spotkaniom przyświecają myśli Jana Pawła II – “Na uwagę zasługują te wszystkie inicjatywy społeczne, dzięki którym ludzie starzy mogą nie tylko dbać o swoja kondycję fizyczną i intelektualną, ale rozwijać relacje z innymi oraz także stawać się przydatni, oddając innym swój czas, umiejętności i doświadczenie. Pozwala to zachować i pogłębić wartość życia”  oraz “Naród, który nie zna swojej przeszłości, umiera i nie buduje przyszłości“. Integracja z osobami starszymi to również odpowiedź na wezwanie papieża Franciszka, który wolontariuszom ŚDM polecił pielęgnować pamięć o historii swojego kraju, swojej rodziny właśnie poprzez takie spotkania.

 

 

– Wszystko zaczęło się od księdza Jana Droba, który przed spotkaniem wolontariuszy z naszej wspólnoty usiadł miedzy nami przy stole  i zaczął opowiadać jedną ze swoich historii o pracy ze starszymi ludźmi – wyjaśnia Karolina Kielczyk. – Ksiądz Jan uczulił nas na to, że nie możemy zostawić osób starszych samym sobie, bo często nie mają nikogo, kto poświęciłby im uwagę. Te słowa utkwiły mi głęboko w pamięci – dodaje. Niedługo po tej rozmowie Karolina sama miała okazję przekonać się o potrzebie pomocy starszym osobom. Pewnego dnia spotkała starszą panią, która wyznała, że niedawno została okradziona. To spotkanie nasunęło Karolinie myśl o warsztatach dotyczących bezpieczeństwa.

Na koniec bardzo uważnie Karolina przyglądała się codziennemu życiu swojej babci. Dzięki tym wszytkim doświadczeniom miała okazję dobrze przygotować plan realizacji swojego pomysłu. – Wszystkie te czynniki zobrazowały mi, jak ważne jest poświęcenie czasu starszym osobom. Swoimi przemyśleniami podzieliłam się z koleżankami i kolegami z naszej wspólnoty i postanowiliśmy działać. Razem kreowaliśmy projekt i obmyślaliśmy plan działania możliwie jak najbardziej szczegółowo – relacjonuje Karolina Kielczyk. Swój pomysł przedstawiła następnie z grupą wolontariuszy proboszczowi z parafii Matki Bożej Królowej Polski na warszawskim Marymocnie.

 

 

Pierwsze spotkanie odbyło się 22 kwietnia. Jak relacjonuje Anna Miazga seniorzy, którzy przybyli do salki parafialnej, byli zachwyceni tym, że młodzi ludzie chcą z nimi przebywać i aktywnie spędzać czas. Na spotkaniu mieli okazję obejrzeć film „Cyrk motyli” i wziąć udział w ciekawej, dyskusji. Stypendyści przygotowali również dla seniorów poczęstunek. – Osoby starsze nie potrzebują wiele – mówi Paweł Żulewski. – Wystarczy, by ktoś się niemi zainteresował, wysłuchał ich, dał poczucie, że są dla kogoś ważni.

– Chcemy osoby starsze również edukować, szczególnie w zakresie bezpieczeństwa – wyjaśnia Paweł Żulewski. Dodaje, że chodzi o uczulenie seniorów na możliwe niebezpieczne sytuacje, np. naciąganie, wyłudzenia, oszustwa czy kradzieże. Przede wszystkim jednak spotkania mają pomóc dotrzeć do osób starszych, które potrzebują opieki również na co dzień – do takich seniorów chcą dotrzeć osobiście wolontariusze Fundacji.

Kolejne spotkania będą odbywały się co 3-4 tygodnie, być może również w innych warszawskich parafiach – zaprasza Karolina Kielczyk. Najbliższe odbędzie się ponownie w par. MB Królowej Polski, 13 maja, o godzinie 10. Stypendyści zapraszają do włączenia się w spotkanie wszystkie chętne osoby.


Wesprzyj Fundację Dzieło Nowego Tysiąclecia


 

Otylia Sałek

otylia sałek

Z wykształcenia psycholog, z zamiłowania śpiewaczka, z Bożego (jak ufa) zamierzenia redaktor portalu Stacja7.pl. Wielbicielka muzyki liturgicznej, kawy i "Przyjaciół" oraz żywy dowód na to, że da się lubić Warszawę i Kraków jednocześnie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Otylia Sałek
otylia
sałek
zobacz artykuly tego autora >