Nasze projekty
fot. Fundacja Tęczowy Kocyk

Godnie przyjąć i pożegnać dziecko. Fundacja Tęczowy Kocyk

Kiedy rodzice mierzą się ze śmiercią nienarodzonego dziecka, nie ma słów i gestów, które mogłyby uleczyć ból po stracie. Jest jednak coś, co może pomóc z godnością i szacunkiem je pożegnać. Maleńkie rożki, kocyki, szatki i kołyski, które szyją wolontariusze Fundacji Tęczowy Kocyk.

Reklama

“Mam nadzieję, że uda się nam działać na taką skalę, że żaden rodzic nie będzie musiał w tym najgorszym dla niego momencie zastanawiać, co ma zrobić ze swoim zmarłym dzieckiem. Oby jak najwięcej osób wiedziało, że każdy, kto potrzebuje pomocy po poronieniu, może ją u nas otrzymać” – mówi Paula Sowa, koordynatorka województwa. Z okazji Dnia Dziecka Utraconego rozmawiamy o działalności Fundacji i pomocy rodzicom po stracie.

Czym zajmuje się Fundacja Tęczowy Kocyk?

Fundacja Tęczowy Kocyk to Fundacja, która pomaga rodzicom po stracie. Dajemy możliwość otulenia dziecka przed jego pierwszą i tak naprawdę ostatnią “podróżą”. Kiedy rodzice mają możliwość pożegnania się z dzieckiem, często w szpitalach dostają je na ręce w pieluszkach tetrowych, czy nawet golusieńkie. Dzięki Fundacji TK dziecko można zobaczyć w rożku czy ubrane w szatkę, czapeczkę – te rzeczy robimy właśnie dla rodziców po stracie. Nawet jeśli to dzieciątko urodzi się z wadami letalnymi, które niestety są czasami bardzo mocno widoczne, można je zakryć. Wtedy rodzic nie ma w pamięci trudnego widoku, który może być ponad jego siły, ale myśląc o maleństwie, pamięta, że dziecko było ubrane, otulone, że było godnie przygotowane na pożegnanie. 

Reklama
Reklama

Przygotowanie dziecka utraconego do takiego pożegnania, ubranie go, nie jest chyba pierwszą kwestią, jaka nasuwa się na myśl, gdy mówi się o poronieniach. Dlaczego to jest takie istotne? Wydaje się, że Fundacja Tęczowy Kocyk robi coś bardzo nietypowego, ale bardzo potrzebnego. 

Często dostajemy od rodziców feedback, że to bardzo dużo im dało pod względem emocjonalnym, że pozwoliło zacząć tę żałobę w prawidłowy sposób. Również to, że nie musieli myśleć o tym, jak to dzieciątko pochowają. Nierzadko w podświadomości mam zostaje lęk, że dziecko nie miało ubranka, że zmarzło, że zostało w pieluszce – że to po prostu było niegodne. To jest dziecko, to jest miłość rodziców, często długo wyczekiwana. Ubranko jest takim symbolicznym aktem dla psychiki rodzica, żeby zobaczył swoje dziecko jako dziecko – nie jako zlepek komórek, płód czy cokolwiek innego, tylko dziecko, maleństwo w kolorowym ubranku, czy w białej delikatnej szatce – to też podkreśla godność tego dziecka. 

Spotkaliście się kiedyś z tym, że ktoś odmówił proponowanej pomocy? 

Reklama
Reklama

Z odmową nie, bo jeśli już ktoś do nas trafia, to znaczy, że potrzebuje wsparcia. Natomiast znam kobiety, które nie decydują się na pochówek własnego dziecka, dla których być może jest to zbyt traumatyczne, a może nie przeżywają straty tak osobiście. Każda kobieta odbiera to inaczej i każda przechodzi taką sytuację na swój sposób. 

Szyjecie rożki, kołyski – gdzie one potem trafiają? 

Tak właściwie szyją je Wolontariusze Fundacji, a potem dostarczamy je do szpitali, z którymi współpracujemy. Regularnie pytamy ich, czego brakuje, dowozimy potrzebne ubranka i rożki na bieżąco, w zależności od potrzeb. 

Reklama

Ostatnio jeden ze szpitali w Tarnowie organizował zbiorowy pochówek dzieci, które właśnie zostały w szpitalu. Przygotowaliśmy dla nich 90 sztuk kołysek. To są takie maleńkie kołyski, które dostają rodzice przy poronieniu na wczesnym etapie ciąży.  

Dla wolontariuszy to pewnie mocne doświadczenie… 

Część Wolontariuszy rzeczywiście współpracuje z nami na zasadzie dzielenia się talentem – umiem szyć czy coś wydziergać i chce się tym dobrem dzielić z innymi. Natomiast część wolontariuszy to – tak jak ja – również mamy po stracie dziecka. W większości przypadków nie miałyśmy możliwości pochować swojego dziecka, z różnych powodów. Same więc dobrze wiemy, jak wyglądają realia i że bardzo trudno jest znaleźć tak maleńkie rzeczy do pochówku. Wiele z nas szyje więc rożki, bo same kiedyś takiej pomocy nie otrzymałyśmy.

A jak można Was wspomóc, jeśli ktoś zupełnie nie potrafi szyć? 

Takie pytanie pada bardzo często. Jest wiele aktywności, które można z nami podjąć. Oprócz rzeczy szytych i dzierganych robimy również zestawy pamiątkowe dla rodziców,  znajdują się w nich karteczki z wierszykiem czy motylki niezapominajki. Te karteczki może przygotować każdy. Oprócz tego na spotkaniach wolontariuszy można włączyć się po prostu w kompletowanie zestawów dla szpitali. Jesteśmy też otwarci na wymianę doświadczeń i pomysłów, co jeszcze można zrobić, by dotrzeć do większej liczby osób.

Co najtrudniejszego jest w pomocy rodzicom po stracie? Co, jako społeczeństwo, powinniśmy jeszcze przepracować w tej kwestii?

Jest wiele takich rzeczy. Nie chodzi nawet o sam fakt mądrego pomagania, pocieszania, ale w ogóle o podejście. Poronienie to strata dziecka i trzeba to powiedzieć jasno. Nie potrafimy otwarcie na ten temat rozmawiać, ale możemy się tego uczyć. Ludzie są coraz bardziej świadomi także skali problemu poronień, a kobiety wiedzą coraz więcej na temat swoich praw. Nie tylko przecież mogą pochować swoje dziecko, ale także przysługuje im chociażby skrócony urlop macierzyński – pełnopłatny.

Kiedyś poronienia były tematem tabu, dziś na szczęście mówi się o tym coraz więcej i coraz mniej dziwne jest organizowanie pochówku. Sprawia on, że rodzice mają gdzie pójść, zapalić symbolicznie znicz, mieć jakiś fizyczne miejsce, które pomaga w pogodzeniu się ze stratą.

A to bardzo ważne w kontekście przejścia procesu żałoby. 

Dokładnie tak. Ja nie miałam możliwości pochowania swojego dzieciątka, nie byłam świadoma tego, że istnieje taka możliwość. Zresztą nawet dziś w szpitalach zdarza się, że mama po stracie dziecka słyszy “a po co pani to zamieszanie z pochówkiem, jest pani młoda, będzie mieć pani jeszcze dzieci”. Dla mnie niepojęte, że jeszcze w XXI wieku takie rzeczy się mówi. Dlatego tak bardzo nam zależy na pokazaniu godności dziecka, szacunku do niego i na uświadamianiu rodziców, jakie mają możliwości. Oni mają prawo wiedzieć, że są badania genetyczne, że można zarejestrować dziecko. I dopiero z pełną wiedzą na ten temat powinni oni podejmować, moim zdaniem, świadomą decyzję “co dalej”. 

A jak szpitale reagują na propozycję współpracy? 

Większość jest oczywiście za tym, żebyśmy im wysłali swoje rzeczy. Mamy nawet takie szpitale, które wpisują nas nawet w standardowe działanie – procedury przy poronieniach czy przedwczesnych porodach. Dzięki temu położne od razu wiedzą, co mogą zaproponować mamie, która doświadczyła takiej sytuacji. 

Czyli taka pomoc może stać się standardem?

Powiem szczerze, że mam nadzieję, że uda się nam działać na taką skalę, że żaden rodzic nie będzie musiał w tym najgorszym dla niego momencie zastanawiać, co ma zrobić ze swoim zmarłym dzieckiem. Oby jak najwięcej osób wiedziało, że każdy, kto potrzebuje pomocy po poronieniu, może ją u nas otrzymać.

Powiedz na koniec, co najpiękniejszego widzisz w pracy w Fundacji.

Dla mnie to przede wszystkim satysfakcja z tego, że mogę pomagać innym rodzicom. I tu ważne – że to nie tylko mamy przeżywają stratę, ale również ojcowie. Przyznaję też, że to zaangażowanie w Fundację pomogło mi bardzo dojść do siebie po mojej ostatniej stracie. Niestety nie miałam możliwości pochowania swojego dziecka. Zdecydowanie pomogło mi to, że podczas swojej żałoby mogłam pomóc innym mamom. 

Wiadomo, że po jakimś czasie ta strata nadal boli. Kiedy bierze się do ręki pamiątkowy wierszyk – w sercu czuje się smutek. Mimo to widzę, że rodzice są nam wdzięczni. Większość z nich dzieli się z nami później, że do dziś pamiętają rożek, czy ubranko, w którym widzieli swoje dziecko. To było przecież jego jedyne ubranko, tego nie da się zapomnieć. Ale mają w pamięci obraz swojego dziecka, godnie przyjętego i pochowanego. Wierzę, że to jest pomoc, która jest realnie potrzebna.

Fundacja Tęczowy Kocyk niesie pomoc rodzicom, którym nagle wali się świat – tracą dziecko. Zajmuje się szyciem i dzierganiem rożków, czapeczek, szatek oraz kołysek dla dzieci z poronień, przedwcześnie urodzonych, z wadami letalnymi i hiperwcześniaków. Nie można kupić w sklepie tak małych ubranek, aby godnie pochować swoje dziecko, dlatego też Fundacja zaopatruje w nie szpitale, gdzie rodzice mierzą się ze stratą. Dzięki temu w tym najtrudniejszym momencie mają oni o jedno zmartwienie mniej.

Fundacja prowadzi także Bazarek, gdzie można zakupić np. rękodzieła, z których dochód przekazywany jest na jej działalność. Więcej informacji na stronie fundacjateczowykocyk.pl

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę