Abp Ryś przed Kongresem o tym, czym jest nowa ewangelizacja

- Nowa ewangelizacja jest po prostu sposobem funkcjonowania Kościoła - mówi abp Grzegorz Ryś, przewodniczący Zespołu ds. Nowej Ewangelizacji przy Konferencji Episkopatu Polski. W Gnieźnie rozpoczyna się dziś V Kongres Nowej Ewangelizacji. Na hasło spotkania, które potrwa do niedzieli, wybrano słowa „Radość miłości”.

Polub nas na Facebooku!

Abp Ryś przed Kongresem o tym, czym jest nowa ewangelizacja
- Nowa ewangelizacja jest po prostu sposobem funkcjonowania Kościoła - mówi abp Grzegorz Ryś, przewodniczący Zespołu ds. Nowej Ewangelizacji przy Konferencji Episkopatu Polski. W Gnieźnie rozpoczyna się dziś V Kongres Nowej Ewangelizacji. Na hasło spotkania, które potrwa do niedzieli, wybrano słowa „Radość miłości”.

Czym jest nowa ewangelizacja?

Abp Grzegorz Ryś: Myślę, że mamy coraz to nowe odpowiedzi na to pytanie. Ktoś już obliczył, że udzielono na nie ponad setki odpowiedzi. Dzisiaj, po latach mojej odpowiedzialności za ten nurt Kościoła w Polsce, myślę, że nowa ewangelizacja jest po prostu sposobem funkcjonowania Kościoła, jest też sposobem myślenia Kościoła o sobie. Termin ten używany jest wymiennie z innym, którym się chętnie posługuje papież Franciszek: nawrócenie pastoralne. W obu tych terminach chodzi o to, żeby wyjść z Ewangelią do ludzi, którzy „poginęli” z Kościoła. Nie chodzi zatem o misje ad gentes, czyli o pójście z Ewangelia do tych, którzy nigdy jej jeszcze nie słyszeli, tylko o misję ad intra, żeby pójść z Ewangelią do tych, którzy przestali jej słuchać: są ochrzczeni, ale nie ma ich na naszych liturgicznych zgromadzeniach. Czasem się mówi, że droga do Kościoła im zarosła krzakami. Nie chodzi o to, by tych ludzi w jakikolwiek sposób oceniać czy osądzać, ale raczej pomóc im, zapytać co się stało, dlaczego zdarzyło się tak a nie inaczej i spróbować wyjść do nich z takim doświadczeniem Kościoła, które będzie dla nich atrakcyjne mocą świadectwa i następującego po nim nauczania, i żeby znaleźć dla nich sposób powrotu do rzeczywistości, którą ciągle w sobie noszą, ponieważ są ochrzczeni.

Nowa ewangelizacja zasadniczo dotyczy tych obszarów świata i Kościoła, w których metryka chrzcielna już jest odpowiednio stara, tak jak choćby w Polsce, gdzie niedawno świętowaliśmy 1050-lecie Chrztu. Chrześcijaństwo wydaje się tu jakimś oczywistym paradygmatem tego społeczeństwa, które ciągle nazywa się chrześcijańskim albo nieraz wprost katolickim. Jeśli jednak przyjrzeć się choćby liczbom, tzw. dominicantes czy comunicantes, to są one znacznie niższe, niż poziom deklaracji co do samego faktu Chrztu świętego.

 

Ksiądz arcybiskup powiedział, że nowa ewangelizacja to wyjście do ludzi, którym droga do Kościoła zarosła. Kwestia wiary to często temat bardzo prywaty, wręcz intymny. Jak więc mieć odwagę, by wyjść, by rozmawiać z ludźmi, którzy o Panu Bogu zapomnieli?

– To, że wiara ma charakter intymny to prawda, ale to, że prywatny to już nie, ponieważ jeśli mówimy o wierze chrześcijańskiej, czy szerzej o Objawieniu judeochrześcijańskim, to jasno widać, że dokonuje się ono w ten sposób, że Pan Bóg gromadzi ludzi, których wzywa do jakiejś relacji ze Sobą i buduje z nich Lud Boży. Przeżywamy więc wiarę osobiście, ale we wspólnocie. Objawienie judeochrześcijańskie jest wielkim protestem przeciwko sprywatyzowaniu wiary.

Człowiek może oczywiście doświadczać strachu, lęku i nawet różnych obaw przed wyjściem do innych ze swoją wiarą. Sądzę, że kluczem jest tu tak naprawdę jakość osobistego doświadczenia wiary. Jeśli wiara ta w moim życiu jest doświadczeniem istotnym i widzę, że w jakiej mierze mnie buduje jako człowieka, w jakiej mierze zasadza się na niej moje szczęście w życiu, to tym chcę się dzielić. To widać w Ewangelii: Jezus rozmawia z Andrzejem i ten natychmiast idzie, żeby przyprowadzić swego brata Piotra; Jezus rozmawia z Filipem, a ten przyprowadza Natanaela; Jezus rozmawia z Samarytanką, a ta przyprowadza do Niego całą wieś. To jest naturalna reakcja w doświadczeniu wiary. Spotkanie z Jezusem jest tak istotnym i przełomowym wydarzeniem w moim życiu, że chcę się tym podzielić z innymi. Nikt nie chce tego doświadczenia zatrzymać wyłącznie dla siebie. Jeśli ono jest w nim tak mocne, to musi się nim dzielić.

 

Ksiądz arcybiskup jest przewodniczącym Zespołu ds. Nowej Ewangelizacji przy Konferencji Episkopatu Polski, jakie działania podejmuje ten Zespół?

– Zespół ma swoje określone, wyznaczone zadania. Zasadniczo widzimy je w trzech obszarach. Pierwszym jest organizowany raz na dwa lata Kongres Nowej Ewangelizacji w Polsce. Właśnie rozpoczyna się w Gnieźnie piąte tego typu spotkanie.

Drugi obszar to Ogólnopolska Szkoła Ewangelizatorów. Zajęcia trwają tu dwa lata, a przeznaczona jest ona dla ludzi już zaangażowanych w ewangelizację, takich którzy odkryli w sobie jakiś charyzmat, posługę, działanie ku ewangelizacji, ale chcieliby to swoje działanie pogłębić, robić to lepiej, jeszcze bardziej w Duchu Pana Jezusa. Właśnie zaczynamy następną edycję tej szkoły. To są cztery tygodniowe zjazdy w okresie dwóch lat. Zawsze mamy około 100 uczestników, którym staramy się zapewnić kontakt z osobami, gdy chodzi o Kościół powszechny, kluczowymi dla ewangelizacji. Zapraszamy np. abp. Rino Fisichellę, który jest przewodniczącym Papieskiej Rady ds. Nowej Ewangelizacji. Na najbliższym zjeździe będzie José H. Prado Flores, twórca wielkiej wspólnoty Szkół Nowej Ewangelizacji św. Andrzeja. Chcemy, żeby wykładowcy w tej szkole byli ludźmi z pierwszej linii ewangelizacji w Kościele powszechnym.

Trzecia kwestia, którą zajmuje się Zespół ds. Nowej Ewangelizacji, to praca wydawnicza. Gdy pojawiają się jakieś istotne pozycje w obszarze ewangelizacji to staramy się wydać je drukiem. To nasz Zespół wydał w języku polskim „Dokument z Aparecidy”, czyli Dokument Końcowy Piątej Ogólnej Konferencji Episkopatów Ameryki Łacińskiej i Południowej, kluczowy dzisiaj dokument, bez którego trudno jest pojąć pontyfikat papieża Franciszka.

 

W Gnieźnie rozpoczyna się V Kongres Nowej Ewangelizacji. Jakie tematy poruszane będą podczas tego spotkania?

– Hasłem Kongresu są słowa „Radość miłości”, co jest polskim przekładem łacińskiego „Amoris Laetitia”. Zależy nam, by podjąć namysł nad ewangelizacją rodziny, a namysłu tego chcemy dokonywać w jedności z papieżem Franciszkiem, idąc za jego nauczaniem, które zostało zawarte w posynodalnej adhortacji apostolskiej, która to jest owocem dwóch synodów biskupów poświęconych rodzinie. Jeden z nich miał charakter nadzwyczajny, co się nie za często zdarza w Kościele, pokazując rangę, jaką w Kościele przywiązuje do tematu rodziny papież Franciszek.

Kongres, podobnie jak poprzednie, będzie miał trzy moduły. Z jednej strony będzie rekolekcjami dla wszystkich uczestników, z drugiej będzie miał charakter studyjny, będzie więc seria wykładów i warsztatów. Osoby zainteresowane konkretnymi metodami pracy z rodzinami z pewnością będą miały duży wybór tematów spotkań warsztatowych. Zależy nam, by zarejestrować wszystkie warsztaty, żeby były one dostępne dla każdego, bo nawet w trakcie samego Kongresu uczestnicy będą musieli dokonać wyboru, w którym ze spotkań warsztatowych wziąć udział. Trzeci moduł Kongresu to praktyczna ewangelizacja, co zaplanowaliśmy na sobotnie popołudnie. Chcemy zorganizować w Gnieźnie duży piknik rodzinny, zakończony przepowiadaniem i uwielbieniem. Mam nadzieję, że będzie to ciekawe wydarzenie.

 

Na ile Kongres w Gnieźnie zakończy się jakimiś konkretnymi decyzjami, wnioskami czy raczej będzie to po prostu jednorazowe wydarzenie, na którego następną edycję czekać będziemy dwa lata?

– Konkret zawsze zostaje w ludziach, bo zawsze najważniejsze jest doświadczenie wspólnoty, wokół jakiegoś tematu. Ta wspólnota się zmienia. Część z uczestników to przedstawiciele konkretnych środowisk nowej ewangelizacji, którzy przyjeżdżają niezależnie od tematu, ale część uczestników to ludzie nowi. Przed dwoma laty na Jasnej Górze odbywał się Kongres dotyczący bierzmowania. Przyjechało wielu katechetów, osób pracujących z młodzieżą, prowadzących katechumenat w diecezjach. Tym razem podejmujemy temat rodziny. Z Łodzi wybierają się np. ludzie związani z ruchami eklezjalnymi skoncentrowanymi na rodzinie, takimi jak Kościół Domowy, Équipes Notre-Dame czy Spotkania Małżeńskie. W zależności od tematu pojawiają się zatem nowi ludzie. To oni wymieniają się doświadczeniami, bo najważniejsze jest to, co w nich zostaje, a nie to, co by zostało zawarte w orędziu, które zwykliśmy pisać na zamknięcie Kongresu. Przesłanie uczestników Kongresu ma półtorej strony i żywot tak długi, jaki nadadzą mu media katolickie. Wiadomo, że taka informacja po dwóch dniach jest przykryta innymi, a to, co zostaje w ludziach jest fundamentalne.

 

 

Rozmawiał: Ks. Paweł Kłys/KAI

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



ROZMOWY

Ks. Rymuza z DA Sandał: o. Szustak ma ogień w sobie!

Spodziewałem się tłumów, ale nie spodziewałem się takiej atmosfery, takiej modlitwy, takiego milczenia w kilkutysięcznym tłumie - mówi ks. Piotr Rymuza, duszpasterz akademicki DA Sandał w Warszawie, gdzie o. Adam Szustak głosi właśnie rekolekcje. Tłumy młodzieży są tak wielkie, że chwilami zablokowały przejazd tramwajów.

ks. Piotr Rymuza
ks. Piotr
Rymuza
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Ks. Rymuza z DA Sandał: o. Szustak ma ogień w sobie!
Spodziewałem się tłumów, ale nie spodziewałem się takiej atmosfery, takiej modlitwy, takiego milczenia w kilkutysięcznym tłumie - mówi ks. Piotr Rymuza, duszpasterz akademicki DA Sandał w Warszawie, gdzie o. Adam Szustak głosi właśnie rekolekcje. Tłumy młodzieży są tak wielkie, że chwilami zablokowały przejazd tramwajów.

 

Spodziewał się ksiądz takich tłumów?

Szczerze? Tak. Zapraszając o. Adama wiedziałem, że przyjdzie wielu ludzi, często z obrzeży, często szukających Boga albo od Niego oddalonych. Ale jednocześnie nie spodziewałem się takiej atmosfery. Rzadko się zdarza, że kościół w centrum dużego miasta jest tak wypełniony po brzegi i nie jest to impreza kulturalna ani rozrywkowa.

 

Podobno pomimo tłumu panowała niezwykła cisza?

Do poprowadzenia medytacji i wyciszenia przed Mszą rekolekcyjną zaprosiłem wspólnotę modlących się pieśniami z Taize. Oni zwykle przynoszą takie plansze z napisem “CISZA”. Gdy zobaczyłem te plansze i ten kilkutysięczny tłum w kościele, pomyślałem w duchu: “Nie ma szans! Jaka cisza?”. Ale tak, były takie liczne momenty, gdy ludzie milczeli. Trzy tysiące milczących ludzi i cisza, przerywana tylko dzwonieniem przejeżdżających przez plac tramwajów.

 

 

Co jeszcze zaskoczyło księdza?

Pracuję w tej parafii szósty rok i po raz pierwszy miałem okazję rozdawać Komunię św. na ulicy, na Placu Zbawiciela. Naprawdę miałem dreszcze. Z jednej strony ja, z Panem Jezusem w Komunii, wylewający się z kościoła tłum ludzi, blokujących przejeżdżające tramwaje, z drugiej strony – przechodnie, ludzie, hipsterzy w modnych knajpach, szukający w życiu czegoś zupełnie innego. Czułem autentyczne wzruszenie tą sytuacją. I pomyślałem, że może to jest jakiś znak czasu. Może jest tak, że zbyt rzadko organizujemy takie wydarzenia, na których dobrze w kościele poczują się ludzie niewierzący, oddaleni od Pana Boga. Zbyt często wszystkie działania duszpasterskie adresujemy tylko do przekonanych, do zewangelizowanych. Tymczasem te nasze rekolekcje, zorganizowane przecież dla wierzących, stały się znakomitą okazją do ewangelizacji. Do pokazania ludziom spoza Kościoła, że jesteśmy, że Pan Bóg jest. Można powiedzieć: wylaliśmy się z tego kościoła do świata dając tym ludziom okazję do refleksji. 

 

🔷 PRZECZYTAJ: Cisza, modlitwa i nieprzebrany tłum czyli o. Szustak na Placu Zbawiciela

 

Wielu ludzi zarzuca o. Szustakowi, że jest “showmanem”, że gromadzi tłumy bo jest znany z YouTube’a…

Ojciec Adam jest showmanem, ale dzięki temu jest też świetnym ewangelizatorem! Gdyby popatrzeć na Pana Jezusa i Jego życie, sposób nauczania – też można by użyć tego sformułowania. Jemu również zarzucano, że nie uczy przestrzegania prawa, że jest zbyt otwarty, że spotyka się z grzesznikami, że przyciąga tłumy. Podobnie o. Adam. On ma ogień w sobie! Ogień Ducha świętego, który tak przyciąga ludzi na głoszone przez niego nauki i konferencje. Po spotkaniu z nim, po wysłuchaniu jego homilii wiele osób sięga po Pismo święte, spowiada się po latach, zaczyna chodzić na Mszę św. regularnie.

 

 

Czyli można już mówić o pewnych owocach tych rekolekcji?

Na mówienie o konkretnych owocach jest jeszcze oczywiście za wcześnie, czas je pokaże. Ale ja czułem wielkiego ducha modlitwy. Widziałem to u osób słuchających nauki o. Adama, stojących w długiej kolejce do niego po osobiste błogosławieństwo. Innym owocem jest też to, że już coraz więcej ludzi pyta o możliwość dołączenia do naszej wspólnoty, do duszpasterstwa. To pokazuje, że takie rekolekcje to nie jest jakiś “event” ale inspiracja do działania. Czas, gdy wchodzimy w swoje serce i szukamy Pana Boga. Czas, który może wydać konkretne owoce. 

 

 

Rozmawiała Anna Druś

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



ks. Piotr Rymuza

ks. Piotr Rymuza

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Piotr Rymuza
ks. Piotr
Rymuza
zobacz artykuly tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >