Nasze projekty
Anna Druś

Pierwsza Komunia. Zróbmy ją świadomie

Z pierwszą Komunią Świętą jest prawdopodobnie tak, jak z całym życiem wiary: trzeba je przeżywać świadomie, szukać miejsc, które nas dobrze prowadzą, nie poddawać się przypadkowi zakładając, że "jakoś to będzie". Warto przemyśleć indywidualne przygotowanie dziecka do tego sakramentu, poza schematem „klasa razem”.

Reklama

Pozwólcie, że opowiem naszą historię.

Moja 10-letnia córka nie należy do naturalnie religijnych osób. Nigdy nie lubiła chodzić do kościoła, zawsze traktowała to jako przykry obowiązek. Sprawy nie ułatwiały zdiagnozowane u niej przez psychologów zaburzenia skupienia uwagi, bardzo utrudniające życie w szkole i czyniące wielkim wyczynem wytrwanie na Mszy św. Na niewiele zdało się zabieranie jej do kościołów z dobrym duszpasterstwem dzieci, wspólne czytanie Pisma św., słuchanie fajnej religijnej muzyki, opowiadanie o Panu Bogu i moich doświadczeniach szukania Go. Kocha Go, szuka na swój dziecięcy sposób, ale Eucharystia nie była naturalnym miejscem, gdzie Go znajduje.

Czułam, że jeśli sprawę jej przygotowania do Pierwszej Komunii Św. pozostawię jedynie katechetce i księdzu w parafii, do której należy jej przepełniona szkoła (1500 uczniów, 14 klas trzecich w jednym roczniku), prawdopodobnie skażę ją na scenariusz przerobiony już w wielu pokoleniach: byle do Pierwszej Komunii, potem coraz dalej od Pana Boga, aż do utraty wiary we wczesnej młodości.

Reklama
Reklama

Czego chciałam uniknąć? Przede wszystkim odciągania uwagi mojej córki od sedna tej uroczystości. Wiedziałam, że biała sukienka, koleżanki szkolne w ławce, czekający na zewnątrz tłum gości przybyłych tu dla niej, perspektywa przyjęcia no i – nie oszukujmy się – prezentów sprawi, że łatwiej jej będzie „przetrwać” tę „nudną” zwykle Mszę św., ale nie będzie miała w głowie spotkania z Jezusem, w które trzeba się wsłuchać i wmyśleć. On przecież nie krzyczy, ale mówi cicho. Chciałam dać jej szansę cokolwiek z Jego słów w zgiełku pierwszokomunijnego zamieszania usłyszeć.

Szukanie rozwiązania

Przez kilka poprzedzających to wydarzenie lat szukałam więc rozwiązania tej trudnej sytuacji. Alternatywę dla tradycyjnego modelu znalazłam dość niedaleko, w parafii sąsiedniej oddalonej od nas 10 minut drogi samochodem. Dwa lata wcześniej byłam tam świadkiem dość nietypowej Pierwszej Komunii mojego chrześniaka: pierwsza w pełni przeżywana przez dzieci Eucharystia jest tam zwykłą niedzielną Mszą św., bez uroczystej oprawy, wystroju oraz gości, za to z dziećmi w pięknych strojach podchodzących do Sakramentu wraz ze swoimi rodzicami.

Po takiej „prywatnej” Pierwszej Komunii następuje zwyczajny Biały Tydzień, na zakończenie którego odbywa się „tradycyjna” w formie uroczystość czyli Msza św. z udziałem gości, recytowaniem wierszyków, podziękowaniami, zdjęciami i rodzinnymi przyjęciami. To rozwiązanie proboszcz oferuje tylko grupie chętnych rodziców i dzieci, nie narzuca go większości, a odbywa się ono w kwietniu, zanim parafialny „młyn pierwszokomunijny” jeszcze się zacznie.

Reklama
Reklama

Rozmowa z dzieckiem

Zgłoszenie mojej córki do udziału w takiej formie Pierwszej Komunii św. zaczęłam od… rozmowy z nią. Chciałam jej wytłumaczyć szczerze dlaczego chciałabym, aby nie przeżywała przygotowań ze swoją klasą i sprawdzić, jak się w tym czuje. Nie była niechętna. Proboszcza owej alternatywnej parafii już znała, lubiła jeździć tam na Mszę („choć organista strasznie tam fałszuje, mamo”), choć trochę żałowała że nie będzie w tej grupie dzieci nikogo znała. Zgodziła się.

Potem była moja szczera rozmowa z proboszczem „alternatywnej” parafii oraz z proboszczem naszej parafii rodzimej. Obaj księża z pełnym zrozumieniem przyjęli moje motywy i bez problemu wyrazili zgodę na przygotowywanie się mojej córki do przyjęcia pierwszej Komunii nieco dalej od domu.

Przygotowania inne niż wszystkie

Jeździliśmy więc przez cały rok szkolny na Eucharystię trochę dalej, ale ominęły nas „szkolne” Msze św. gdzie dzieci są zajęte głównie sobą i plotkami (bo się świetnie znają!), długie rodzicielskie debaty nad krojem sukienek i alb, zebrania o rodzaju kwiatów do kościoła i wyborze najlepszego fotografa, próby ustawienia dzieci w tygodniu poprzedzającym uroczystość oraz wielka grupowa spowiedź „dzień przed”.

Reklama

Rozwiązanie alternatywne polegało m.in. również na tym, że pierwszą spowiedź dzieci przeżyły 3 tygodnie przed Pierwszą Komunią, w zupełnym spokoju i dość niewielkiej grupie. Dla zaakcentowania mojej córce tego, co się właśnie stało, kupiłam jej wówczas olbrzymią białą różę, a w samochodzie w drodze powrotnej śpiewałyśmy „Niebo jest w sercu mym”. Wtedy też mi przyznała, że „jest teraz najszczęśliwsza na świecie”.

Reakcje rodziny

Jak sytuację przyjęła dalsza rodzina, gdy dowiedziała się, że zapraszamy ich do towarzyszenia naszej córce dopiero na koniec Białego Tygodnia? Nikt się nie obraził, choć nie wszystkim podobało się takie rozwiązanie.

W dniu Pierwszej Komunii św. dzieci były poprzydzielane do każdej parafialnej Mszy św., gdzie uczestniczyły w niej siedząc w ławce z rodzicami. Nie tworzyły samodzielnie zwartej grupy chłopców i dziewczynek, bo było ich ok. 10 na każdej godzinie. Także z rodzicami podchodziły do Stołu Pańskiego. Tego dnia nie czytały czytań (to wzięliśmy na siebie my – rodzice), nie wręczały kwiatów, nie pozowały do zdjęć, nie robiły niczego, co odwróciłoby ich uwagę od wyjątkowej chwili spotkania z Jezusem po raz pierwszy w życiu. Po powrocie do domu zdjęły odświętne stroje i przeżywały piękną niedzielę ze swoimi rodzicami.

Uroczystość blokująca liczbą gości drogi dojazdowe do kościoła odbyła się siódmego dnia, w sobotę. Wtedy też dzieci czytały czytania, śpiewały psalm, niosły dary, pilnowały szyku w rzędzie podchodzących do ołtarza i dawały się podziwiać wzruszonym babciom i ciociom. Także wtedy spadły na nie owe mityczne prezenty.

Świadomy wybór

Jak wspominam ten czas z perspektywy już roku pełnego uczestnictwa mojej córki w Mszy św.? Pamiętam, że nigdy wcześniej nie widziałam jej tak skupionej i rozmodlonej. Zauważyłam, że była jakby zdumiona tym całym zamieszaniem, które nastąpiło na finał uroczystości – jakby ta zewnętrzność była czymś niepasującym do wewnętrznego charakteru tego święta.

Czy polecam, żeby wszyscy wybierali przygotowanie do Pierwszej Komunii poza parafią i poza własną szkołą? Na pewno nie. Są różne parafie, różne szkoły i różne dzieci. Natomiast polecam wybierać to przygotowanie dla dzieci świadomie, tak jak sami świadomie szukamy dobrych spowiedników, dobrych rekolekcjonistów i dobrych książek. A przynajmniej tak starannie, jak wybieramy pierwszokomunijne zaproszenia, buty do sukienek czy alb lub choćby zestaw dań podczas rodzinnego przyjęcia.


Sprawdź nasze propozycje na naprawdę wartościowe komunijne prezenty:

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite