video-jav.net

Stroje pierwszokomunijne z Polski już na Syberii

Do syberyjskich parafii trafiła pierwsza część strojów pierwszokomunijnych, których zbiórkę prowadzi Zespół Pomocy Kościołowi na Wschodzie. Alby i komże z Polski posłużą dzieciom w Ułan-Ude i położonym przy granicy z Chinami Błagowieszczeńsku.

Polub nas na Facebooku!

– Polacy bardzo chętnie odpowiadają na zaproszenie, żeby podzielić się strojami pierwszkomunijnymi z dziećmi na Wschodzie. Niedawno odwiedziła nas mama, która mówiła, że zbiórka alb i komż, to dobra okazja do ponownego spotkania rodziców, którzy przed Pierwszą Komunią działali razem, a potem ich drogi się rozeszły. Teraz łączy ich ten wspólny projekt. Był też u nas tato, z dwójką dzieci, które osobiście przywiozły swoje stroje. Były nieco smutne, że je oddają, ale bardziej cieszyły się, że ktoś inny z nich skorzysta – opowiada w rozmowie z KAI ks. Leszek Kryża TChr, dyrektor Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie przy KEP. Jak wyjaśnia, stroje są na bieżąco przekazywane na Wschód, głównie za pośrednictwem misjonarzy ze Wschodu, którzy w wakacje odwiedzają Polskę. Pierwszą partię, zawierającą ok. 30 sztuk strojów, zabrały ze sobą polskie siostry, pracujące na Syberii: w Ułan-Ude i położonym przy granicy z Chinami Błagowieszczeńsku.

Ks. Kryża przypomina, że zbiórka trwa nadal, a alby i komże można przekazywać osobiście lub pocztą do mieszczącego się w KEP biura Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie. Dodaje, że za sprawą projektu w ostatnich tygodniach siedzibę Konferencji Episkopatu Polski odwiedziło wielu gości, przywożąc stroje, także spoza Warszawy.

Wszystkie alby i komże, które przekażą młodzi Polacy i ich rodziny, trafią do dzieci w parafiach krajów byłego ZSRR, które nie mają możliwości zakupu nowych strojów. Do stroju można też dołączyć list lub pocztówkę z Polski.

O akcji zbierania strojów pisaliśmy tutaj>>

KAI/ad

Uwaga na fałszywe konta ludzi Kościoła w sieci

Pojawianie się fałszywych kont osób znanych lub tworzenie kont nieistniejących osób z użyciem wizerunków osób rzeczywistych, to praktyka od dawna znana użytkownikom sieci. Zdarza się, że ktoś kradnie wizerunek osób, związanych z Kościołem, biskupów, księży, zakonnic. Jaki jest cel takich manipulacji?

Polub nas na Facebooku!

Nieistniejąca zakonnica

Niedawno na Twitterze pojawiło się konto s. Uli Mazur, urszulanki ze Zgromadzenia Serca Jezusa Konającego. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, sporo zakonnic ma konta na portalach społecznościowych. Jednak okazało się, że jest to konto, pod które podszywa się nieznany użytkownik, a żeby się uwiarygodnić ukradł wizerunek zakonnicy – członkini Zgromadzenia. Profil został założony w lutym tego roku, zostało z niego opublikowanych 114 tweetów, obserwowanych jest 348 osób i ma 78 obserwujących. Ostatni wpis pochodzi z 25 lipca.

S. Małgorzata Krupecka SJK, rzecznik Zgromadzenia, która jako jedna z pierwszych wykryła falsyfikację, podkreśla w rozmowie z KAI, że fakt ten został zgłoszony administratorowi, ale konto nie zostało usunięte, choć Twitter usunął miliony podobnych. Osoba, podszywająca się pod zakonnicę, na jakiś czas wstrzymała się z wpisami, ale znów się uaktywniła. Co dziwne, choć oszustwo zostało ujawnione, tylko część followersów przestała obserwować „sfabrykowaną” urszulankę.

Mick Jagger i papież Benedykt

Rzecznik archidiecezji warszawskiej ks. Przemysław Śliwiński, w rozmowie z KAI przypomina, że najbardziej znane fałszerstwa są dziełem włoskiego dziennikarza Tomaso De Benedettiego, który tworzy fałszywe profile i co jakiś czas „uśmierca” sławnych ludzi, m.in. Micka Jaggera czy noblistkę Swietłanę Aleksiejewicz. Zasłynął tworzeniem fejkowych kont wielu kardynałów w tym aż trzykrotnie kard. Kazimierza Nycza.

– My reagowaliśmy na to natychmiast, czyli ogłaszaliśmy, że ktoś stworzył fejkowe konto, zgłaszaliśmy to do administratora Twittera, po czym te konta znikały. Podobnie próbowano stworzyć zafałszowane konta kard. Stanisława Dziwisza, abp. Marka Jędraszewskiego, później administrator TT, walcząc z takimi fejkami informował, kto jest faktycznym twórcą takiego profilu – mówi ks. Śliwiński. Dodaje, że mimo czujności De Benedettiemu udało się stworzyć fałszywe konto arcybiskupa Salzburga i z tego konta poinformować o śmierci Benedykta XVI, co w dobrej wierze podchwyciły takie portale jak Onet i Republika. – Prawdę mówiąc wszystkie redakcje zostały postawione w stan gotowości, ale czekaliśmy na potwierdzenie wiadomości. Na szczęście potwierdzenia nie było, a ci, co bardzo chcieli być pierwsi, nie zostawili sobie czasu na weryfikację – stwierdził rzecznik archidiecezji warszawskiej.

Kto kłamie w globalnej wiosce?

Doświadczeni użytkownicy portali społecznościowych wiedzą, że istnieje ryzyko oszustwa i zachowują czujność. – Jestem zwolennikiem teorii Herberta Marschalla McLuhana o mediach, który twierdził, że wciąż jesteśmy w sytuacji uczenia się i poruszania po naszej nowej, globalnej wiosce cyfrowej, w której mieszkamy – mówi ks. Śliwiński. – Kiedyś ta wioska była normalna, potem globalna, teraz cyfrowa. I uczymy się, kto w niej mówi prawdę, tyle że nie mamy przed sobą znanych nam ludzi, a źródła informacyjne i zanim się nauczymy weryfikowania ich, muszą minąć jedno – dwa pokolenia żebyśmy wiedzieli, że z tego adresu, nieprawdziwego, autor rozsiewa plotki, rzeczy nieprawdziwe, że nie możemy takiej osobie ufać. Musimy się tego nauczyć żeby nie dać się na to nabrać, natomiast zjawisko jest stare jak świat i tak jak kiedyś tak i dziś sprawdzamy, kto żartuje lub rozsiewa plotki.

Po co komu fejkowe konta?

Dlaczego ktoś tworzy fałszywe konta? – Jakie są powody podobnych manipulacji?
Zdaniem s. Krupeckiej, która obserwowała sfabrykowane profile, celem jest zasianie wątpliwości u odbiorcy. Początkowo twitty nie budzą kontrowersji, są zgodne z nauczaniem Kościoła, bo musi upłynąć czas, by pozyskać zaufanie i sympatię twitterowej społeczności, zwłaszcza katolików. Później nadchodzi etap kontrowersyjnych wpisów.

Ks. Śliwiński stwierdza, że na to pytanie nie potrafią odpowiedzieć nawet najwybitniejsi znawcy mediów. Może ktoś chce się zabawić, może chodzi o przewrotną satysfakcję, że komuś udało się oszukać tylu ludzi? Choć oszust nie czerpie z tego żadnych profitów. Inni eksperci twierdzą, że jest to test, jak wielka jest naiwność ludzi. – Jednak skłonni jesteśmy zaufać podawanym newsom, zwłaszcza jeśli są wiarygodne, tak jak w wypadku Benedykta XVI, który jest osobą starszą. Podobnie było z informacjami o śmierci Jana Pawła II – tych wiadomości było kilka – przypomina rzecznik archidiecezji warszawskiej.

Przypomina, że są też dodatkowe cele, jakie chcą osiągnąć fałszerze kont bądź złodzieje wizerunków. Obecnie w Warszawie jest osoba, która ubiera się w strój, przypominający habit zakonny, ale głosi poglądy sprzeczne z nauczaniem Kościoła, bierze też udział w ulicznych protestach politycznych czy prowokacjach. Nie wiadomo, czy to jest pomysł marketingowy danego środowiska, żeby kogoś przekonać, że „nawet Kościół jest po naszej stronie”, czy ta osoba chce zaistnieć, zaszokować, a może to jest czysta zabawa osób o określonych predyspozycjach psychicznych. – Chociaż są duchowni, którzy też głoszą kontrowersyjne poglądy – przypomina ks. Śliwiński.

Dodaje, że tylko wnikliwa obserwacja i szybkie ostrzeżenie, szukanie wiarygodnych źródeł, informatorów, może pomóc w wykryciu fałszerstwa. – To wielkie zadanie redakcji żeby informowały, choć z opóźnieniem, po sprawdzeniu źródeł, że ktoś kłamie. W USA zdano sobie z tego już sprawę, że taki monitoring jest niezbędny. Choć jest i całkiem inny temat, z którym coraz częściej się stykamy – świadome produkowanie fake newsów, gdyż są one świadomą strategią w sytuacji, gdy media przestały informować o faktach, stały się zaś stroną zażartej walki politycznej – ubolewa ks. Śliwiński.

Alina Petrowa-Wasilewicz/KAI