„Naszym obowiązkiem jest zrobić wszystko, aby to hospicjum powstało” - podkreśla Magdalena Cienkosz, prezes Beskidzkiej Fundacji Hospicyjnej. Fundacja nie rezygnuje z inwestycji i szuka nowego sposobu, by doprowadzić ją do końca.

Ponad 8 mln zł, setki wydarzeń charytatywnych, tysiące darczyńców i trzy lata walki o miejsce, którego od lat brakuje mieszkańcom południowej Małopolski. Mimo ogromnego społecznego zaangażowania Beskidzka Fundacja Hospicyjna przyznaje, że samodzielnie nie jest już w stanie dokończyć budowy hospicjum stacjonarnego w Wiśniowej. Nie oznacza to jednak końca inwestycji. Fundacja rozpoczyna analizę nowego modelu finansowania i poszukuje partnera, który pozwoli doprowadzić projekt do końca.
ZOBACZ>>> Dom wśród gór dla tych, którzy odchodzą. W Beskidach powstaje pierwsze, stacjonarne Hospicjum
Fundacja nie ograniczała się wyłącznie do zbiórek
Hospicjum powstające w Wiśniowej ma zapewnić 51 miejsc dla osób wymagających całodobowej opieki. Oprócz hospicjum stacjonarnego znajdą się w nim także Zakład Opiekuńczo-Leczniczy, oddział opieki wytchnieniowej oraz rehabilitacja. To odpowiedź na potrzeby, które inicjatorzy projektu obserwują w regionie od 17 lat, każdego dnia spotykając rodziny, dla których opieka w warunkach domowych przestaje być możliwa.
Od trzech lat Beskidzka Fundacja Hospicyjna prowadzi jedną z największych społecznych kampanii fundraisingowych w regionie. Organizuje koncerty, bale charytatywne, wydarzenia sportowe, kiermasze i akcje społeczne. Do projektu dołączyli mieszkańcy, przedsiębiorcy, wolontariusze i darczyńcy z całej Polski. Każdego roku rozwija kolejne działania – prowadzi zbiórki publiczne, kampanię 1,5% podatku oraz pozyskuje nowych partnerów i darczyńców.
Do wsparcia inwestycji włączyły się również samorządy. Powiat Myślenicki przekazał łącznie 400 tys. zł, a Gmina Lubień – 50 tys. zł. Inwestycja była również finansowana ze środków pozyskanych od partnerów prywatnych, co pozwoliło utrzymać ciągłość prowadzonych prac.
Przeczytaj również
Efekty kilkuletniego zaangażowania tysięcy osób widać dziś na placu budowy. Trzy segmenty przyszłego hospicjum są obecnie na etapie finalizacji stanu surowego zamkniętego.
„Naszym obowiązkiem jest zrobić wszystko, aby to hospicjum powstało”
Beskidzka Fundacja Hospicyjna równolegle podejmowała działania na rzecz pozyskania finansowania publicznego. Prowadziła rozmowy z Ministerstwem Zdrowia i Narodowym Funduszem Zdrowia, analizując dostępne możliwości wsparcia inwestycji.
Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że nie prowadzi programu umożliwiającego sfinansowanie budowy hospicjum stacjonarnego przez fundację, a dostępne instrumenty wsparcia skierowane są do podmiotów leczniczych spełniających określone kryteria. Narodowy Fundusz Zdrowia potwierdził, że inwestycja została uwzględniona w planach potrzeb zdrowotnych, jednocześnie przypominając, że nie finansuje budowy placówek medycznych. Fundusz może finansować wyłącznie świadczenia zdrowotne po zakończeniu inwestycji i po przeprowadzeniu postępowania konkursowego.
Po trzech latach wiemy jedno – wykorzystaliśmy wszystkie możliwości, jakie ma do dyspozycji organizacja pozarządowa. Nie chcemy dopuścić do sytuacji, w której budowa zatrzyma się tylko dlatego, że fundacja nie ma dostępu do instrumentów finansowych przeznaczonych dla dużych inwestycji. Naszym obowiązkiem jest zrobić wszystko, aby to hospicjum powstało – podkreśla Magdalena Cienkosz, prezes Beskidzkiej Fundacji Hospicyjnej.
PRZECZYTAJ>>> „Jest coś, co sprawia, że chorowanie staje się bardziej znośne”. Dr Paweł Grabowski o pracy w hospicjum
Chodzi o czas
Dlatego Fundacja rozpoczęła analizę nowego modelu realizacji inwestycji. Jednym z rozważanych rozwiązań jest nawiązanie współpracy z podmiotem, który dzięki możliwości pozyskania dodatkowego finansowania wesprze Fundację w sprawnym i szybszym dokończeniu budowy hospicjum. Taki model pozwoliłby wykorzystać instrumenty finansowe, do których organizacje pozarządowe nie mają dostępu, w tym kredyty inwestycyjne, fundusze europejskie, środki z Krajowego Planu Odbudowy oraz inne źródła finansowania.
Przy finansowaniu opartym wyłącznie na zbiórkach, darowiznach i wpływach z 1,5% podatku zakończenie inwestycji zajęłoby około 35 lat. Zmiana modelu realizacji inwestycji ma umożliwić pozyskanie finansowania niedostępnego dla organizacji pozarządowych i zakończenie budowy już w 2028 roku.
Chodzi przede wszystkim o czas – o to, aby mieszkańcy regionu, którzy potrzebują całodobowej opieki, nie musieli czekać na powstanie hospicjum przez kolejne dekady. Zmienia się wyłącznie sposób finansowania budowy. Nie zmienia się cel projektu ani jego społeczny charakter.
W Wiśniowej nadal ma powstać placówka zapewniająca 51 miejsc dla osób wymagających całodobowej opieki. Coraz więcej pacjentów wymaga całodobowej opieki, której nie da się zapewnić w warunkach domowych, a ich bliscy potrzebują wsparcia i możliwości czasowego odciążenia.
Fundacja będzie kontynuowała działania fundraisingowe oraz organizację wydarzeń charytatywnych. We wrześniu odbędą się spektakle charytatywne w Dobczycach, Wiśniowej i Stryszowie, w październiku Msze Hospicyjne, w listopadzie Bal Charytatywny, a w grudniu Mikołajki dla podopiecznych hospicjum oraz Mikołajkowa Zumba dla Hospicjum. Nadal prowadzone będą również zbiórki publiczne, przyjmowane darowizny oraz rozwijana będzie działalność Sklepu Hospicyjnego.
Jako prezes Fundacji mogę zapewnić, że nadal planujemy realizować swoją działalność statutową oraz organizować kolejne wydarzenia. Środki przekazywane przez darczyńców będą przeznaczane na cele statutowe oraz działania prowadzące do uruchomienia hospicjum. Decyzja o zmianie modelu realizacji inwestycji nie oznacza rezygnacji z naszych planów. Jest wyrazem odpowiedzialności za projekt i przekonania, że najważniejsze jest ukończenie hospicjum oraz jak najszybsze udostępnienie go mieszkańcom regionu – dodaje Magdalena Cienkosz.
materiały prasowe, pa/Stacja7









