Nasze projekty

Jak starość i umieranie staje się biznesem. Ostrzeżenie dla Polski

Hospicjum miało być miejscem czułej obecności przy człowieku u kresu życia. W USA coraz głośniej mówi się jednak o tym, że część opieki hospicyjnej stała się wielkim rynkiem, w którym logika zysku może wypierać troskę o godność umierających.

Fot. Canva

Hospicjum powstało jako odpowiedź na jedno z najważniejszych ludzkich doświadczeń: cierpienie i umieranie. Miało być miejscem czułej obecności, łagodzenia bólu, troski o rodzinę i szacunku dla godności człowieka aż do naturalnej śmierci. Tymczasem w Stanach Zjednoczonych część systemu hospicyjnego stała się ogromnym rynkiem — wartym miliardy dolarów, przyciągającym prywatny kapitał, a czasem także nadużycia.

Sektor hospicyjny w USA jest dziś wart ok. 31 mld dolarów rocznie, a rosnące zapotrzebowanie na opiekę u kresu życia przyciąga także firmy nastawione przede wszystkim na zysk.

Coraz więcej pacjentów, coraz więcej pieniędzy

Za wzrostem znaczenia hospicjów stoi m.in. starzenie się społeczeństwa. Penn LDI, ośrodek badawczy Uniwersytetu Pensylwanii, podaje, że liczba osób korzystających z opieki hospicyjnej wzrosła w USA z ok. 500 tys. w 2000 roku do 1,8 mln obecnie, a wydatki na ten cel zwiększyły się z 3 mld do 23 mld dolarów.

Reklama

ZOBACZ TAKŻE >>> Dr Paweł Grabowski: Godnie umierać znaczy godnie żyć na ostatnim etapie

Problem nie polega na tym, że hospicja otrzymują pieniądze za opiekę. Dobrze finansowana opieka paliatywna jest potrzebna i może być wielkim dobrem. Niepokój budzi jednak pytanie, czy w części placówek centrum pozostaje nadal pacjent, jego ból, rodzina i godność — czy raczej rentowność.

Zmiana misji?

W amerykańskim systemie hospicyjnym zaszła też duża zmiana własnościowa. National Catholic Register, powołując się na dane MedPAC, podaje, że dziś ponad 80 proc. agencji hospicyjnych w USA działa jako podmioty for-profit.

Reklama

To nie oznacza automatycznie, że każda prywatna placówka działa źle. Wielu pacjentów i rodzin ma dobre doświadczenia z hospicjami, także tymi prowadzonymi poza strukturami kościelnymi. Jednak lekarze i eksperci od opieki paliatywnej coraz częściej ostrzegają, że w niektórych miejscach logika finansowa zaczyna wypierać pierwotną misję hospicjum.

ZOBACZ TAKŻE >>> Ekspresowa śmierć na życzenie? Zapraszamy do Kanady

Dr Ira Byock, lekarz i wieloletni ekspert opieki paliatywnej, mówił cytowany przez National Catholic Register, że nie sprzeciwia się z zasady hospicjom komercyjnym, ale powinny one „odnosić sukces dzięki konsekwentnie wysokiej jakości opieki”. Jego zdaniem nie zawsze tak się dzieje. Zwracał uwagę m.in. na przeciążenie lekarzy, którzy w korporacyjnych hospicjach mogą odpowiadać za 150, 200 lub więcej pacjentów.

Reklama

Katolicka odpowiedź: towarzyszyć, nie skracać życie

Dla katolików temat hospicjów jest szczególnie ważny również w kontekście rosnącej presji na legalizację wspomaganego samobójstwa i eutanazji. Hospicjum w swojej pierwotnej wizji ma pomagać człowiekowi przeżyć ostatni etap życia z możliwie największą godnością, bez niepotrzebnego bólu i w obecności innych.

ZOBACZ TAKŻE >>> „Jest coś, co sprawia, że chorowanie staje się bardziej znośne”. Dr Paweł Grabowski o pracy w hospicjum

National Catholic Register przywołuje przykład katolickiego hospicjum Emmaus Catholic Hospice w Kolorado. Lynn Grandon, dyrektor tej placówki podkreśla, że katolicka opieka nad umierającym obejmuje całego człowieka: ciało, psychikę, rodzinę, duchowość i pragnienie sakramentów.

Umieranie nie może stać się rynkiem

Sprawa amerykańskich hospicjów jest także ostrzeżeniem dla innych krajów. Tam, gdzie opieka nad chorymi i umierającymi zaczyna być traktowana wyłącznie jako sektor usług, łatwo zgubić najważniejsze pytanie: nie „ile można zarobić?”, ale „jak być przy człowieku, który odchodzi?”.

ZOBACZ TAKŻE >>> Ksiądz Jan Kaczkowski: „Hospicjum to nie jest droga w jedną stronę”

Hospicjum jest jednym z najbardziej konkretnych dzieł miłosierdzia. To miejsce, w którym Ewangelia nie jest teorią, ale kubkiem wody, zmianą opatrunku, obecnością przy łóżku, rozmową z rodziną, modlitwą, ciszą i zgodą na to, że ostatni etap życia także ma sens.

Dlatego dyskusja o hospicjach nie jest tylko debatą o systemie ochrony zdrowia. To pytanie o to, jaką cywilizację budujemy: taką, która potrafi towarzyszyć słabym do końca, czy taką, która nawet umieranie zamienia w rynek.

To ostrzeżenie także dla Polski

Amerykańskie doświadczenia powinny być ostrzeżeniem dla Europy i Polski. Starzenie się społeczeństw będzie zwiększać zapotrzebowanie na opiekę długoterminową, paliatywną i hospicyjną. Eurostat wskazuje, że projekcje demograficzne służą m.in. analizie długofalowych skutków starzenia się Europy dla gospodarki i finansów publicznych, a najnowsze prognozy obejmują okres aż do 2100 roku.

ZOBACZ TAKŻE >>> Belgowie zamiast opieki paliatywnej, wolą eutanazję

W Polsce ten problem również będzie coraz bardziej widoczny: mniej dzieci, mniej osób w wieku produkcyjnym i więcej seniorów oznacza większą presję na system ochrony zdrowia, rodziny i instytucje opiekuńcze. Dlatego pytanie o kształt hospicjów nie jest odległą debatą zza oceanu. To pytanie, które wcześniej czy później stanie także przed nami: czy opieka nad człowiekiem u kresu życia pozostanie dziełem miłosierdzia i odpowiedzialności wspólnoty, czy stanie się kolejnym rynkiem, na którym cierpienie i samotność będą przeliczane przede wszystkim na zysk.

Zespół Stacji7

Źródła: National Catholic Register, Penn LDI / University of Pennsylvania, Reuters, Eurostat

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas