video-jav.net

Do Nieba wzięci

O żonach, mężach i wspólnej drodze do świętości Patrycja Michońska-Dynek rozmawia z ks. Zbigniewem Kapłańskim – doświadczonym spowiednikiem, nauczycielem i katechetą

Ks. Zbigniew
Kapłański
zobacz artykuly tego autora >
Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Czy łatwo jest zostać świętym?

Według nauczania Kościoła – łatwo, ale pod pewnym warunkiem. Łatwo, jeśli człowiek zakocha się w Panu Bogu. Inaczej mówiąc, jeśli zauważy, ile On dla niego zrobił i zacznie żyć pełen wdzięczności. Wtedy już jest łatwo. Bo jeżeli traktuje się Boga tylko jako źródło przepisów, to jest trudno…

 

Brzmi to niezwykle optymistycznie, ale jak spojrzymy na tych, co już są na ołtarzach, to oni zazwyczaj wykazali się jakąś heroicznością, dokonali czegoś wyjątkowego.

Niekoniecznie. Nie bardzo znam historię beatyfikacji i kanonizacji sprzed wielu lat, ale przyglądając się decyzjom Jana Pawła II i osobom, które wyniósł na ołtarze, zauważyłem, że nie szukał on bohaterskich czynów, tylko raczej bohaterskiego przeżywania codzienności. Z tym, że papieżowi chyba nawet nie podobałoby się słowo „bohaterski”. On traktował świętość jako zwykłość, normalność. Patrzmy na świętych, którzy wiedzieli, co zrobić z tą rzeczywistością.

 

para_zachod

 

Alojzy i Maria Quattrocchi czy Zelia i Ludwik Martin – to małżeństwa wyniesione w ostatnich latach na ołtarze. Rzeczywiście potwierdzają, że można być świętym w codzienności.

Małżeństwo wymyślił Pan Bóg. Jest ono sakramentem, specjalną łaską, którą otrzymują ludzie, żeby ze sobą „wytrzymać”. Wielu z moich znajomych mówi, że bez Bożej pomocy, to się nie da…

 

Aaa, czyli małżeństwo to umartwienie, a żeby zostać świętym, to powinniśmy się umartwiać?

Nie lubię tego słowa. Spójrzmy na to inaczej: ktoś, kto chce zdobyć wysoki szczyt, podróży na szczyt nie nazwie umartwieniem, ciężkim obowiązkiem, tylko przygodą życia.

 

Czyli małżeństwo to przygoda życia.

Owszem. Jeśli druga osoba traktowana jest jako dar od Pana Boga, to może być zawsze zaskoczeniem, ale nigdy nie będzie ciężarem. Może to być trudne albo zadziwiające zaskoczenie… Ale zawsze będę szukać jakiegoś Bożego sposobu na podtrzymywanie, ożywianie, upiększanie relacji. Nauka tego zaczyna się już w rodzinnym domu i jeśli ktoś jest dobrze przygotowany,  potrafi się dzielić, wyrzec czegoś, szanuje i kocha drugiego człowieka, to nie znaczy, że nie będzie miał trudności, ale znaczy, że będzie wiedział, co z nimi robić. Przypomnę chrześcijańską definicję cnoty – jest to łatwość czynienia dobrze. Jeśli ktoś z łatwością się dzieli, z łatwością jest cierpliwy…

 

… temu łatwiej w życiu.

I z nim łatwiej żyć.

 

golebie-popr

 

Czy to możliwe, żebyśmy w małżeństwie z roku na rok kochali się coraz bardziej? Czy można nad tym pracować?

Trzeba. Myślę, że kryzysy przeżywają te małżeństwa, które myślą, że „samo się zrobi”. Tę pracę można rozumieć na różne sposoby… Mężczyzna rano myśląc o żonie, wiedząc co lubi zrobi jej kanapkę albo obudzi delikatnie i postawi kawę obok łóżka. Sprawianie przyjemności nie jest tu celem, ale może być drogą. Czasami podczas spowiedzi zdarza mi się jakiemuś mężczyźnie zadać pokutę, żeby codziennie za coś żonie podziękował: zawsze coś się znajdzie, tylko trzeba to zauważyć. Po miesiącu ten sam mężczyzna wraca i mówi: „Proszę księdza, to działa!”. Chodzi o to, że z jego strony to jest niewielki wysiłek, a kobiety są tak skonstruowane, że to rzeczywiście działa. Z drugiej strony – znam żonę, która ze względu zamiłowanie męża do piłki nożnej, nauczyła się składu klubów piłkarskich i oglądała z nim mecze. Znam też męża, który wiedząc, że żona zupełnie nie lubi gotowania, tak się nauczył kuchni, że stał się mistrzem kulinarnym. Oboje są szczęśliwi. Czasami trzeba szukać dobrze rozumianego kompromisu, a czasami – wychodzenia na przeciw. Jak człowiekowi zależy, to nie będzie ustawał w szukaniu sposobu: żeby było lepiej, mądrzej, szczęśliwiej. To jest trochę tak, że jeżeli będę się starał, żeby druga osoba była szczęśliwa, to efektem ubocznym będzie to, że i mnie będzie lepiej. Jeżeli skupiam się tylko i wyłącznie na sobie – to po co małżeństwo?

 

Proszę dokończyć zdanie: Święte małżeństwo to…

Tu pewnie wymieniłbym kilka nazwisk ludzi, którzy żyją i których znam. To nie są małżeństwa, które zawsze we wszystkim się zgadzają. To, co trzeba potrafią potraktować z poczuciem humoru, to, co trzeba, traktują poważnie. Zawsze patrzą na siebie i świat z ogromnym dystansem. A wszystko to widząc cel swojego życia – IDZIEMY DO ZBAWIENIA. Zadają sobie nawet pytania – czy to, co nas różni, jest nam potrzebne do zbawienia? Niektóre sprawy trzeba rozwiązać i to wymaga czasem ogromnego wysiłku, a inne – przeczekać.

 

Im większy wysiłek czy większe trudności tym większa szansa na świętość?

Nie, bo nie chodzi o to, żeby się spiąć, tylko, żeby robić mądrze.  Oczywiście ten wysiłek też jest potrzebny i bez niego raczej się nie pójdzie do przodu, bo nie da się osiągnąć szczytu siedząc w fotelu.

 

drzewa-popr

 

Powoli dochodzę do wniosku, że świętość jednak może być w zasięgu ręki…

W Piśmie Świętym jest napisane, że przykazania Boże nie są trudne, ale pod warunkiem, że Pana Boga traktuje się poważnie. A najbardziej zadziwiające jest to, że mnie, człowieka, Pan Bóg traktuje poważnie.

 

Jak na co dzień rozumieć to, że Bóg ma być ważniejszy od męża czy żony?

To On jest źródłem życia, źródłem obietnic. Jeżeli zdanie kogokolwiek z ludzi potraktuję wyżej, niż Jego, to źle na tym, wyjdę. Jeśli w przykazaniu jest coś bardzo konkretnie powiedziane, a ktokolwiek z moich bliskich mówi odwrotnie – to na pewno się myli. Niezależnie od tego, czy dotyczy to niedzielnej Mszy Świętej, wychowania dzieci czy szacunku do starszych. To On ma rację, nawet, jak tego nie rozumiemy. Powiedziałbym nawet: On ma rację zwłaszcza, kiedy tego nie rozumiemy. Póki zgadzamy się z Wolą Bożą, to nie jest specjalnie żadna mądrość. Natomiast prawdziwa mądrość polega na tym, że nie do końca rozumiejąc, potraktuję Słowo Boże jako to, które jest źródłem Życia.

 

Do którego ze świętych zgłaszać się z kłopotami rodzinnymi?

Pierwszy patron w historii to oczywiście Święty Józef. Jego rodzina była Świętą Rodziną. Nie zapominajmy o Matce Bożej. Można się „zgłaszać” do tych, którzy zostali beatyfikowani, kanonizowani jako święte małżeństwa. Może to być także Anioł Stróż żony czy męża. Bardzo zachęcam do modlitwy poprzez pośrednictwo Anioła Stróża współmałżonka – zawsze znajdzie jakąś pomoc.

 

Ks. Zbigniew Kapłański

Zobacz inne artykuły tego autora >
Patrycja Michońska-Dynek

Patrycja Michońska-Dynek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Zbigniew
Kapłański
zobacz artykuly tego autora >
Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >

“Nie pomogą czarne marsze, bo nie zabijaj znaczy nie zabijaj”

- Nie pomogą czarne marsze, bo nie zabijaj znaczy nie zabijaj, nie kradnij znaczy nie kradnij - mówił bp Edward Janiak podczas Mszy św. w Górznie. Biskup kaliski poświęcił nowy Dom Parafialny i udzielił młodzieży sakramentu bierzmowania

Polub nas na Facebooku!

W homilii biskup kaliski stwierdził, że człowiek nigdy nie wygra walki z Bogiem. – Jeżeli słyszymy okrzyki przeciwko Bogu, bluźnierstwa, a jest ich niemało, to jest tylko szamotanina. Nie pomogą czarne marsze, bo nie zabijaj znaczy nie zabijaj, nie kradnij znaczy nie kradnij. Zdarza się, że nie szanujemy życia innych, tego życia pod sercem matki, ale też życia dziecka w wózku i starca z laską, a przecież każdy ma w sobie ślad obecności Boga – wskazywał celebrans.

 

Zwracając się do młodych zachęcał, aby byli odważnymi świadkami Chrystusa. – Potrzebujemy mocy Ducha Świętego, który uzdalnia nas do wybierania dobra, do służby, do poświęcenia, do mówienia „nie” każdemu kłamstwu, narkotykom, pijaństwu – mówił kaznodzieja.

 

Podkreślał, że do Pana Boga trafia się przez służbę drugiemu człowiekowi. – Ważne jest, abyście tak szli przez życie, żeby nikt przez was nie płakał, bo nigdy nie można budować szczęścia na czyimś nieszczęściu. Obojętnie kim będziesz w życiu, czy ministrem czy człowiekiem zwykłej fizycznej pracy. Ważne, abyś był dobrym człowiekiem – zaznaczył biskup kaliski.

 

Bp Edward Janiak dziękował proboszczowi i parafianom za zrozumienie i wybudowanie Domu Parafialnego.

 

Wraz z biskupem kaliskim Mszę św. koncelebrowali: ks. kan. Bronisław Chorzępa, proboszcz parafii pw. św. Wojciecha w Lewkowie i dziekan dekanatu raszkowskiego, ks. prał. Władysław Czamara, proboszcz parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Opatówku, ks. prał. senior Andrzej Walczak mieszkający na terenie parafii w Górznie i ks. Rafał Kowalski, proboszcz parafii pw. św. Mateusza w Górznie.

 

Kościół w Górznie został wybudowany w miejscu starego w 2. poł. XVIII w. Fundatorami drewnianej świątyni byli dziedzice wsi – Agnieszka i Fabian Moszyńscy. Kościół należał do parafii pw. św. Michała Archanioła w Szczurach. Parafię reaktywowano w 2013 r., a jej proboszczem został ks. Rafał Kowalski. Obecnie liczy ok. 950 parafian.


ek / Górzno