Życie na misji to nie scenariusz (4)

Czy Selekowcy mogą trafić do nieba? Takie pytanie zadał mi kucharz braci - Izydor, którego uczyłam dziś piec chleb.

Ewelina
Krasnowska
zobacz artykuly tego autora >
Życie na misji to nie scenariusz (4)

Ewelina Krasnowska z dzieckiem z misji

12.02.14

Dziś rano wyjechali z Ngaoundaye Lekarze Bez Granic. Jak już wcześniej wspominałam, odwiedzili nasz szpital, a także przekazali środki opatrunkowe. Nasz szpital nie funkcjonuje dobrze, tzn. są na miejscu dwie osoby, które pełnią dyżur, a poza tym nie ma tam nikogo, żadnego chorego, który się leczy. Sala porodowa też nie działa. Kobiety rodzą same na YAKA, bez żadnej opieki medycznej. Tutaj w RCA wiele kobiet nadal rodzi w domach (poród w szpitalu jest płatny i nie wszystkich na to stać).

Do niedawna działał u nas projekt MAMA Ti NGO – co oznacza w języku Sango "mama w ciąży". Dzięki wsparciu finansowemu z Europy, kobiety mogły rodzić w szpitalu, płacąc o wiele niższą cenę. Taka dopłata do jednego porodu to niecałe 9 Euro. W tej chwili źródło finansowe się wyczerpało i jeszcze na dodatek Seleka sterroryzowała ludność. W mieście nie widać w ogóle kobiet, ponieważ nadal kryją się z dziećmi na polach.

PS: Czy Selekowcy mogą trafić do nieba? Takie pytanie zadał mi kucharz braci – Izydor, którego uczyłam dziś piec chleb. Męcząc się z francuskim usiłowałam mu wytłumaczyć, jak to jest, że póki żyjemy, każdy ma szansę. Ostatecznie to tylko od Boga zależy, to on jest Sędzią sprawiedliwym! Takie miałam dziś ciekawe doświadczenie.

Życie na misji to nie scenariusz (4)

PS. 2: Wieści z frontu dziś nie ma, nie dotarły do mnie żadne informacje, ale to nie znaczy, że nic się tam nie dzieje…


Polecamy wcześniejsze relacje Eweliny Krasnowskiej



Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Ewelina Krasnowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ewelina
Krasnowska
zobacz artykuly tego autora >

Życie na misji to nie scenariusz (3)

Bardzo ważne wydarzenie, jakie miało miejsce we wtorek, to wizyta Lekarzy bez Granic wraz z dwoma zakonnikami. Przyjechali do naszego miasta nie zważając na spalone mosty i niebezpieczeństwo.

Ewelina
Krasnowska
zobacz artykuly tego autora >

Życie na misji to nie scenariusz (3)

11.02.2014

Dziś bez strzałów!!!

Wieści z frontu są następujące: Selekowcy, którzy nadal okupują Bang, palą tam domy, pewnie też i kradną. Podobno również chodzą na Yaka i podpalają zebrane plony (obecnie ludzie suszą proso). APERDE i Antybalaka nie byli w stanie ich pogonić (zabrakło im amunicji). Trudno przewidzieć, jak się ta sytuacja dalej potoczy. Tymczasem nasze misje są coraz częściej odwiedzane przez obrońców naszego miasta. Proszą o paliwo, jedzenie, pieniądze. Ciśnie się na usta taki komentarz: co Seleka nie zabrała, będzie trzeba oddać :). Mimo wszystko jesteśmy im wdzięczni za ducha walki i minimalne poczucie bezpieczeństwa.

Życie na misji to nie scenariusz (3)

Ewelina Krasnowska z dzieckiem z misji

Bardzo ważne wydarzenie dnia dzisiejszego to wizyta Lekarzy bez Granic wraz z dwoma zakonnikami. Jeden z nich to o. Cipriano, kapucyn z Bocarangi (oni też przeżyli atak Seleki i tam było bardziej niebezpiecznie), oraz karmelita Aurelio, odpowiedzialny za Caritas w RCA. Przyjechali do naszego miasta nie zważając na spalone mosty i niebezpieczeństwo. Najpierw odwiedzili nasz szpital, później przekazali nam trochę żywności, którą my potem rozprowadzimy wśród niedożywionych dzieci.

PS: Czasy niepewne, ale trzeba coś robić. Dziś zaczęłam malować rysunki na ścianach w jednym z pomieszczeń należących do biblioteki… No i tyle u mnie :)


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Ewelina Krasnowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ewelina
Krasnowska
zobacz artykuly tego autora >