Życie na misji to nie scenariusz (3)

Bardzo ważne wydarzenie, jakie miało miejsce we wtorek, to wizyta Lekarzy bez Granic wraz z dwoma zakonnikami. Przyjechali do naszego miasta nie zważając na spalone mosty i niebezpieczeństwo.

Ewelina
Krasnowska
zobacz artykuly tego autora >

Życie na misji to nie scenariusz (3)

11.02.2014

Dziś bez strzałów!!!

Wieści z frontu są następujące: Selekowcy, którzy nadal okupują Bang, palą tam domy, pewnie też i kradną. Podobno również chodzą na Yaka i podpalają zebrane plony (obecnie ludzie suszą proso). APERDE i Antybalaka nie byli w stanie ich pogonić (zabrakło im amunicji). Trudno przewidzieć, jak się ta sytuacja dalej potoczy. Tymczasem nasze misje są coraz częściej odwiedzane przez obrońców naszego miasta. Proszą o paliwo, jedzenie, pieniądze. Ciśnie się na usta taki komentarz: co Seleka nie zabrała, będzie trzeba oddać :). Mimo wszystko jesteśmy im wdzięczni za ducha walki i minimalne poczucie bezpieczeństwa.

Życie na misji to nie scenariusz (3)

Ewelina Krasnowska z dzieckiem z misji

Bardzo ważne wydarzenie dnia dzisiejszego to wizyta Lekarzy bez Granic wraz z dwoma zakonnikami. Jeden z nich to o. Cipriano, kapucyn z Bocarangi (oni też przeżyli atak Seleki i tam było bardziej niebezpiecznie), oraz karmelita Aurelio, odpowiedzialny za Caritas w RCA. Przyjechali do naszego miasta nie zważając na spalone mosty i niebezpieczeństwo. Najpierw odwiedzili nasz szpital, później przekazali nam trochę żywności, którą my potem rozprowadzimy wśród niedożywionych dzieci.

PS: Czasy niepewne, ale trzeba coś robić. Dziś zaczęłam malować rysunki na ścianach w jednym z pomieszczeń należących do biblioteki… No i tyle u mnie :)


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Ewelina Krasnowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ewelina
Krasnowska
zobacz artykuly tego autora >

Życie na misji to nie scenariusz (2)

Dziś pierwszy dzień spędziłam na misji bez alarmu i ewakuacji. Między krzątaniną domową padł tylko jeden strzał. Odkryłam też dziś dziurę po kuli w murze naszego kościoła. Zaraz za kościołem jest nasza misja, można powiedzieć, że te mury nas przed nią ochroniły.

Ewelina
Krasnowska
zobacz artykuly tego autora >

9.02.2014

Dziś niedziela, dzień Pański zaczynamy śniadaniem i Mszą Św. Ludzi nie dużo, może około ¼ tego co zwykle. Jest ciszej niż zwykle, parafianie nie klaszczą i nie śpiewają tak, jak zwykle. Żadna Pani nie tańczy przy swej ulubionej piosence. Ja spotykam moje dzieciaki,  których nie widziałam od tygodni (wszyscy gdzieś się chowaliśmy). Cieszy mnie to, że ich rodziny nie boją się wrócić do domów, wiele ludzi jeszcze nie wróciło z yaka (czyli „pola” w j. sango). W czasie tych zamieszek wszyscy spali na yaka, my misjonarze też tak spędziliśmy jedną noc, na ziemi pod gwiazdami. Po Mszy Św. piszę na facebooku, że zapowiada się spokojna niedziela i wtedy padają 2 lub 3 strzały. Po dłuższej chwili okazuje się, że APERDE polowali na świnię. Kolejne takie 3 strzały padły wieczorem około godz. 18, wtedy to nasi obrońcy miasta mieli zebranie i musieli się jakoś poinformować o tym…

Życie na misji to nie scenariusz (2)

10.02.2014

Dziś pierwszy dzień spędziłam na misji bez alarmu i ewakuacji. Między krzątaniną domową padł tylko jeden strzał. Odkryłam też dziś dziurę po kuli w murze naszego kościoła. Zaraz za kościołem jest nasza misja, można powiedzieć, że te mury nas przed nią ochroniły. Pod wieczór dochodzą do nas wieści, iż dziś Antybalaka zaatakowali Selekowców, którzy przebywają nadal w Bang (7km od nas). Powiedziano nam, że walka jest zacięta, gdyż Seleka jest dobrze uzbrojona, a nasi się wycofują, ponieważ kończy im się amunicja. Wieści nie są najlepsze i obawiamy się najgorszego. Oby Seleka nie zaatakowała w drodze rewanżu naszego miasta…

Polecamy również poprzednią relację Eweliny Krasnowskiej:


Życie na misji to nie scenariusz

 

Witam wszystkich, którzy trafią na ten blog, tych, których ciekawi, jak wygląda życie na misji. Chcę dzielić się z Wami tym, czym żyjemy na co dzień, a wydarzenia z ostatnich trzech tygodni, które miały miejsce na naszej misji i w mieście uświadomiły mi, że naprawdę jest się czym dzielić.



Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Ewelina Krasnowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ewelina
Krasnowska
zobacz artykuly tego autora >