fot. CC BY-SA 2.0/wikipedia.org

Halina Frąckowiak: „Każda żarliwa modlitwa zostaje wysłuchana”

Piosenkarka Halina Frąckowiak zawsze była wierząca, jednak jedno tragiczne wydarzenie w jej życiu sprawiło, że jeszcze bardziej zbliżyła się do Boga. "Wiem jedno, każda żarliwa modlitwa zostaje wysłuchana, a jeśli nie, to znaczy, że to, o co proszę, nie jest dla mnie dobre" - przyznała w jednym z wywiadów.

Reklama

Halina Frąckowiak to jedna z popularniejszych polskich piosenkarek. Urodziła się10 kwietnia 1947 r. w Poznaniu. Choć wychowywała się w katolickiej rodzinie, to jak sama przyznaje nie zawsze było jej z Bogiem po drodze. Od Boga nigdy nie odeszłam, ale, zajęta śpiewaniem, nie zauważałam, że umyka mi to, co najważniejsze – przyznała wokalistka kilka lat temu w jednym z wywiadów.

Jej rodzice rozstali się, gdy była dzieckiem. Halinę i jej brata wychowała mama i to sprawiła, że w życiu dzieci był Bóg. Dzięki niej jestem niezwykle maryjna. Wierzyłam, że Matka Boża jest dla mnie prawdziwą mamą w Niebie – podkreślała Halina Frąckowiak.

„Życie wiarą na co dzień mi umykało”

Kiedy rozpoczęła karierę muzyczną, wiara w jej życiu zeszła na dalszy plan. Na początku lat 70. stała się jedną z najpopularniejszych piosenkarek, zwyciężając nie raz w plebiscycie na najlepszego artystę. Dawała po dwa, czasami trzy koncerty dziennie, także za granicą. Właściwie mieszkałam w hotelu, więc życie wiarą na co dzień mi umykałoprzyznała kilka lat temu.

Reklama
Reklama

Jednak w pewnym momencie w jej życiu doszło do tragicznego wydarzenia. W 1990 r. artystka uległa poważnemu wypadkowi samochodowemu. Cudem uniknęła śmierci. Miała połamane nogi, a odłamki szkła pokiereszowały jej twarz. W szpitalu spędziła długie miesiące.

Teraz wiem, że to była łaska. Kiedy leżałam w szpitalu, doświadczyłam troski różnych ludzi, wsparcia i oznak miłości. Ale przychodzili też tacy, którzy chcieli zawładnąć moją duchowością. I wtedy zorientowałam się, że muszę się wyraźnie opowiedzieć, kim jestem. A jestem katoliczką i wierzę w Jezusa. To była dla mnie próba. Cieszę się, że wyszłam z niej zwycięsko, silniejsza – wspominała.

„Otrzymałam wielki dar”

Artystka od tego momentu zmieniła swoje życie, znacznie zwolniła. Teraz przywiązuje dużą wagę do modlitwy. Często się modlę. Wiem, że otrzymałam wielki dar: śpiewam i mogę robić to, co kocham. Śpiewem dziękuję też za wszystkie otrzymane łaski – przyznała Halina Frąckowiak.

Reklama
Reklama

Wielkim przeżyciem dla niej było spotkanie w 2003 r. z Janem Pawłem II. Miała wtedy zaszczyt wykonać przed Nim „Pieśń o słońcu niewyczerpanym”. Ojciec Święty jest moim ulubionym świętym. Mam po nim niezwykłą pamiątkę, zegarek, który nosił i zostawił w Rzymie, aż w końcu trafił do mnie – wyznała artystka.

Wiara sprawiła, że stałą się innym człowiekiem i to właśnie w niej zawsze szuka ukojenia. Wiem jedno, każda żarliwa modlitwa zostaje wysłuchana, a jeśli nie, to znaczy, że to, o co proszę, nie jest dla mnie dobre – podsumowała.

pa, wpolityce.pl, pomponik.pl/Stacja7

Reklama

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę