Nasze projekty

Najlepszy kurs przedmałżeński? U Wyszyńskiego!

Liczę, że era Wyszyńskiego dopiero przed nami. Im bardziej go odkrywam, tym mocniej rośnie we mnie nadzieja, że znowu stanie się Ojcem, który będzie uczył nas miłości nieprzyjaciół, pokory, wartości pracy oraz odwagi w przyjaźni i współpracy z kobietami.

Reklama

Kończę dzisiaj cykl „Kobieta czyta Prymasa”. Kluczem do całego projektu była chęć ukazania aktualności nauczania Prymasa Tysiąclecia.

Choć od tylu miesięcy „siedzę” w jego tekstach, to wciąż zdarza mi się przecierać oczy ze zdumienia… Coraz bardziej dochodzę do wniosku, że tak jak Amerykanie mieli swojego abp Sheena, tak my mieliśmy Kardynała Stefana Wyszyńskiego – człowieka, który swoją bezpośredniością, przenikliwością i autentycznością wyprzedzał epokę.

Był prawdziwym mistrzem skracania dystansu, serdecznym gospodarzem przy stole, ale przede wszystkim niezrównanym storytellerem – uwspółcześniania Ewangelii mogliby się od niego uczyć wszyscy  katoliccy vlogerzy bez wyjątku. Bardzo żałuję, że pokolenie moich rodziców nie miało tak szerokich możliwości dostępu do jego nauczania, jakie my mamy dzisiaj.

Reklama
Reklama

Kiedy pytam ludzi żyjących w PRL o jego nauczanie, zwykle odpowiada mi krępująca cisza – dokładnie taka, jaką wokół Prymasa rozpościerały z jednej strony umyślne działania służby bezpieczeństwa PRL, z drugiej oczywiste braki technologiczne. Mam takie wrażenie, że Pan Bóg wiedział, co robi, pozwalając trwać procesowi beatyfikacyjnemu aż 30 lat

Myśli, pisma i sposób bycia tego wyjątkowego Kardynała miały doczekać się naszych czasów, żeby dzisiaj dzięki tweetom, postom i instastories znowu porwać świat dla Chrystusa, tylko tym razem na dużo większą skalę. Liczę, że era Wyszyńskiego dopiero przed nami. Im bardziej go odkrywam, tym mocniej rośnie we mnie nadzieja, że znowu stanie się Ojcem, który będzie uczył nas miłości nieprzyjaciół, pokory, wartości pracy oraz odwagi w przyjaźni i współpracy z kobietami.

Mam nadzieję, że jego słowa „Czas to miłość”, „Nie zmuszą mnie do nienawiści” czy „Każda wielka miłość musi mieć swój Wielki Piątek” wpiszą się w nasze serca tak samo jak „Każdy ma swoje Westerplatte”, „Musicie od siebie wymagać” czy „Nie bójcie się otworzyć drzwi Chrystusowi”.

Reklama
Reklama

Kurs przedmałżeński u Prymasa

Do tej pory wybierałam tylko jeden cytat Prymasa i usiłowałam wydobyć z niego jak najwięcej ponadczasowych myśli. Cały czas jednak chodził mi po głowie tekst w całości „przejęty” przez  Prymasa. Bo jego naprawdę najlepiej czytać bez żadnych komentarzy, przypisów, opracowań. Jego styl, polot i uniwersalność bronią się same. Dlatego dziś idziemy na całość! Zaaranżowałam nam tylko tło, a reszta – każde słowo – to oryginalne cytaty Prymasa. Zapraszam zatem na wyjątkowy kurs przedmałżeński, który poprowadzi dla nas ks. kardynał Stefan Wyszyński!

[Zaprojektujmy sobie najpierw scenerię. Ulica Miodowa, Warszawa. Niech będzie maj, trochę na przekór tegorocznym prognozom – niech będzie upalny. Ona i on – lekko zestresowani, przechodzą przez bramę Pałacu Prymasowskiego. Kątem oka widzą za boczną furtką owczarka podhalańskiego* – wiernego stróża i obrońcę Prymasa. Idą wśród zieleni do głównego wejścia, zakładają maseczki (ona zwykłą białą, on z błyskawicą Strajku Kobiet) meldują się w portierni i wchodzą po schodach.

Prymas ma ich przyjąć w Czarnym Gabinecie na pierwszym piętrze. Żeby się do niego dostać, trzeba przejść obok kaplicy – zaglądają zaciekawieni do środka, widzą przepiękne witraże, a na ich tle klęczącą sylwetkę Prymasa. Czekają w napięciu. Mija południe, upał zaczyna dawać się we znaki. Zjawia się ksiądz Prymas, zaprasza do środka i nim jeszcze usiądą, spostrzega małe ziewnięcie chłopaka]

Reklama

Mistrz skracania dystansu

Jest narodowy zwyczaj we Włoszech, że w południe wszyscy idą spać. Nic się wtedy nie da robić, wszystko z rąk leci. Mówią więc pobożnie: „A demonio meridiano, libera me, Domine”, i… układają się do snu. W tym czasie zawsze bywa najwięcej nieprzyjemnych zdarzeń, kłótni i awantur na ulicy, różnych kraks, katastrof, starć i zatrzymań maszyn (…) tak, że lepiej nie ryzykować. Kto może, niech najlepiej idzie spać….

Atmosfera natychmiast się rozluźnia. Młodzi jakby onieśmieleni uśmiechają się do siebie. Chłopak dotyka swojej maseczki z błyskawicą. Prymas wzdycha i mówi:

Wyzwolenie kobiet dopiero dzisiaj? Serio?

Jak to? Dziś, dopiero dziś, w XX wieku po Chrystusie nawołują do wyzwolenia kobiety? Z czego? Czy nie tkwi tu jakieś nieporozumienie? Czyżby Chrystus Pan nie dokonał całkowitego odkupienia rodzaju ludzkiego i zapomniał o kobiecie? Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Można mówić o dwojakim wyzwoleniu kobiety – pogańskim i chrześcijańskim. Pierwsze jest powrotem do czasów przedchrześcijańskich, drugie jest wypełnieniem zapomnianych prawd.

/Dziewczyna czuje się nieswojo, chłopak nie ustępuje:/

On: Przepraszam, jakich zapomnianych prawd?

W zamierzchłych czasach pogańskich niższość kobiety była powszechnie uznawana i w rodzinie, i w państwie. Uważana raczej była za rzecz niż za osobę. Zazwyczaj była cudzą własnością podobnie jak rola, sprzęt i zwierzęta domowe. Odgrywała rolę służebnicy obarczonej ciężką pracą fizyczną bez prawa do wypoczynku i radości współżycia. Patrzono na nią jak na siłę roboczą i przedmiot zmysłowego zadowolenia.

Można było kupić kobietę, sprzedać, zamienić. Można było prowadzić nią handel wymienny na równi z każdym innym towarem. A jeśli po tylu wiekach wciąż nawołujemy do wyzwolenia kobiety to tylko dlatego, że zapomina się o tym, że wyzwolenia kobiety dokonał sam Pan, Jezus Chrystus. Zarówno wtedy, gdy ją wyzwalał z grzechu i ciemności, a wprowadzał do swojej przedziwnej Światłości, jak i wtedy, gdy spoczął na jej ramionach, gdy Matkę swoją znalazł wśród Was, gdy Kościół swój oddał w Jej opiekę, gdy Ją uczynił Matką wszystkich. To było wywyższenie, to był awans, to było zwycięstwo kobiety! Nową epokę w traktowaniu kobiety stworzył nie kto inny, tylko Chrystus, a za Nim – Jego Kościół i chrześcijaństwo.

Razem w ramiona Ojca

Ona: Ale przecież Kościół w swoim nauczaniu przez wieki poniżał kobiety.  

Bardzo często tłumaczono Księgę Rodzaju w krzywdzący sposób. Myślano, że tylko mężczyzna jest królem stworzenia, podczas gdy z ducha aktu stworzenia pierwszych ludzi wynika, że oni oboje są królami stworzenia. Nie tylko na Adamie spoczywa odpowiedzialność za stan ziemi, ale na nich obojgu. Czyńcie sobie – można dodać – wy oboje ziemię poddaną. A więc wspólne zainteresowanie, wspólny trud, wspólny wysiłek i wspólna przed Bogiem odpowiedzialność za to, jak będzie wyglądało oblicze ziemi.

Ona: Czyli nie tylko król stworzenia, ale i królowa?

Taki był plan Boży od początku, aby dwoje razem szło przez Bożą ziemię w ramiona Ojca, (..) wzajemnie się wspierając i uzupełniając. (…) Bóg wyznaczył kobiecie i mężczyźnie różne, ale wspólne zadania: oboje – chociaż każdy z nich według wyznaczonego sobie zadania – mają przekazywać życie Boże: (…) ziemskie i nadprzyrodzone.

Serce matki

Ona: Ale księże Kardynale… Ja nie chcę tylko przekazywać życia, ja chcę się też rozwijać, uczyć, pracować zawodowo.

Dzisiaj świat kobiety przeżywa ogromną ewolucję. Coraz więcej mamy kobiet z dyplomami akademickimi, wyspecjalizowanych, oddających kulturze światowej wielką przysługę dzięki właściwościom duszy kobiecej, jakimi są subtelność, wnikliwość, sumienność. Ale człowiekowi współczesnemu potrzeba przede wszystkim serca. Najbardziej dyplomowana matka bez serca nie potrafi wychować dzieci, nie spełni swych zadań rodzinnych. Młodemu pokoleniu, przyszłości narodu potrzebne jest serce matki.

Ona: Gorzej, kiedy wszędzie wkoło wzorzec jest zupełnie inny. Nie bardzo jest się od kogo uczyć tego matczynego serca…

Patrz na Maryję! Jeżeli kobieta zdecyduje się na postawę, na którą zdecydowała się Maryja, wówczas króluje. Króluje przez wielką miłość i gotowość całkowitego oddania się i poświęcenia sprawie nowego człowieka. Bóg wyposażył Maryję w dary właściwe Jej kobiecej duchowości. (…) Taką drogę ukazała Maryja, gdy powierzone Jej zadanie zaczęła od początku wypełniać z pokorą i na wszystko, co usłyszała od Anioła, oświadczyła: oto ja służebnica… Ujawniła niezwykłą dojrzałość i ogromną subtelność właściwą duchowości kobiecej. Im bardziej kobieta jest subtelna, delikatna, uważna, czujna, dostrzegająca innych i służąca im, tym bardziej jest kobieca.

Jestem, bo jesteś

On: Dobrze, że chociaż moja rola w małżeństwie jest stosunkowo prosta.

/Prymas uniósł lekko brwi…/

Mężczyzna nigdy nie zrozumie dobrze siebie bez relacji z kobietą – tak już nas Bóg urządził.

On: Proszę mnie nie straszyć ciężką pracą nad relacją, bo się jeszcze rozmyślę…

Potrzebny jest stały wysiłek, aby się wyzwalać z postawy manichejczyków, którzy mówią „Skoro tak się ma sprawa z kobietą, to lepiej się nie żenić”, bo to jest właśnie ucinanie problemu. Chrystus powiedział: „Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym jest to dane”. Dlatego zrozumienie we własnych spekulacjach racji tych dwojga się nie udaje. Ani kobieta sama, ani sam mężczyzna nie rozwiążą tego problemu. Musi istnieć tych dwoje, aby go zrozumieli i rozwiązali. Ale zawsze jedno z nich jest na poziomie trochę niższym…

Ona: /z wyraźnym smutkiem/ Wiadomo które…

… to jest on! W jakim znaczeniu? W takim, że on nie może znaleźć się na tym świecie bez niej. Bo z niej bierze życie nie tylko dlatego, że jest niedołęgą ciągle potrzebujący w jakimś wymiarze jej pomocy. Wiele natchnień w dziele twórczości literackiej, w sztuce, rzeźbie, malarstwie czy estetyce bez niej nie może się obejść. Nie tylko dlatego, że Dante musiał mieć swoją Beatrycze, nie dlatego, że święci musieli mieć jakieś ideały, którym się przyglądali, lecz dlatego, że Kościół Matka nasza jest wypełniona tym dwojgiem – Chrystusem i Maryją – i że tych dwoje jest ciągle na siebie nastawionych, aby współdziałali w wielkim dziele zbawienia świata.

Aby wszystko się pojednało

On: Ksiądz Kardynał mówi o współdziałaniu, ale przecież głową rodziny ma być mąż.

Raz po raz, gdy świat się za bardzo maskulinizuje i myśli kategoriami soboru trydenckiego czy watykańskiego, wtedy jest jakieś Lourdes lub Fatima, i znowu przed światem staje Niewiasta obleczona w słońce, i Ona niesie pomoc, by hydrze tego świata zetrzeć głowę, aby wszystko się pojednało.

On: Czyli… to pojednanie powinno być między nami? Kobietami i mężczyznami?

Z wielkim naciskiem podkreśla Księga Rodzaju, że Bóg ukształtował dwoje ludzi: „Mężczyzną i niewiastą uczynił ich” (Rdz 1,27). Autor natchniony nie powiedział: mężczyznę i niewiastę, tylko – mężczyzną i niewiastą. Jak gdyby chciał przez to podkreślić, że właściwie jest jeden człowiek o wspólnym zadaniu, tylko można go oglądać od dwóch niejako stron: jako mężczyznę i jako niewiastę.

Ona: Tylko… ciężko o zgodę tam, gdzie ludzie tak bardzo się różnią…

Wiele mówi się współcześnie o analizie psychologicznej, o odrębności płci, podczas gdy właściwie trzeba by napisać jeszcze drugi ogromny rozdział o uzupełnianiu się płci. I to nie tylko w sensie fizjologicznym, ale psychofizycznym i duchowym. Trzeba by zgłębić wielką zależność wzajemną, powiedziałbym – wzajemną konieczność, aby powstawały nowe dzieła nie tylko w porządku fizycznym, ale i w porządku duchowym. Istnieje bowiem tajemnica jakiejś wewnętrznej konieczności obojga dla siebie.

Rajski program równouprawnienia

On: Coś mi się wydaje, że za dużo we mnie szowinizmu, a za mało fascynacji odmiennością mojej narzeczonej…

[W XX wieku – a.h.] pierwiastki męskie doszły za bardzo do głosu i świat otwartych ramion macierzyńskich zmienił się w świat stalowych tanków i latających śmiercionośnych fortec. Coraz więcej przybywało potężnych zbrodniarzy i nikt nie miał sił na to, aby z nich zrobić ludzi. W takiej sytuacji trzeba nawrócić do drogi, którą wyznaczył Ojciec niebieski w szóstym dniu stworzenia, gdy powołał do życia tych dwoje i powiedział do nich: »Czyńcie sobie ziemię poddaną« (Rdz 1,28) – wy oboje!

Ona: Czyli współdziałanie w dziele zbawienia to nie tylko mój – kobiecy przywilej, ale i obowiązek.

Kobiety są powołane do tego, aby dźwigały innych wzwyż. Nie mogą dać się ściągnąć w dół.

Ciągle wracamy do siebie

Ona: Ale czasem tak trudno jest się nam ze sobą dogadać….

Nam się czasem wydaje, że mamy ze sobą za dużo kłopotów. Może nieraz mówimy, że świat bez kobiet byłby lepszy, a może – bez mężczyzn właśnie byłoby lepiej? Niejednokrotnie nawet uważamy, że trzeba dokonać jakiegoś wielkiego rozwodu, rozejścia się, aby już było inaczej… Tymczasem ciągle wracamy do siebie (…). I dzisiaj wielka rzesza mężczyzn i kobiet, te dwa potężne szeregi ludzi, nie mogą iść obok siebie, lecz muszą się wspierać wzajemnie, aby wypełnić wspólne zadanie, które im obojgu powierzył Ojciec niebieski.

Ona: To się tylko tak łatwo mówi… Gdyby Ksiądz Prymas widział, jak on potrafi na mnie patrzeć z wyższością…

Świat nie staje się lepszy, mimo to, że jest mądrzejszy, bo… zrezygnował z serca. Dlatego świat nie daje pokoju, a ludzie schną z lęku w przewidywaniu czegoś najgorszego. Przeczytajcie gazety chociażby z jednego dnia. Ile tam pesymizmu, zwątpienia, bezradności, beznadziejności, narzekania, krytyki, wzajemnego obwiniania! To wszystko jest bezlitosne i beznadziejne. Niewątpliwie, uruchomiono ogromne zasoby wiedzy i dokonano wielkich dzieł. Czemu więc świat, czemu ojczyzna nasza pełne są niepokoju, lęku i trwogi? Bo (…) na całym świecie i w naszej ojczyźnie zrezygnowano z serca. Istnieje wielka nieufność do serca, może nawet wstydzenie się uczuć, uczuciowości i czynów płynących z miłości.

On: Ale moja narzeczona to czasem chyba aż za bardzo kieruje się sercem…. Gdyby Ksiądz Prymas widział, jakie ona potrafi strzelać fochy…

/Ksiądz Prymas spojrzał na dziewczynę uważnie./

Wiesz, co to znaczy „ładny”? To znaczy pełen ładu. Musicie [jako kobiety – a.h.] być ładne, to znaczy – uporządkowane, zharmonizowane we wszystkim: uczucie musi być w harmonii z wolą i rozumem, a całe zachowanie zewnętrzne musi być wyrazem ładu wewnętrznego – musi być ładne.

Razem, choć w inny sposób

On: Księże Kardynale, przyszliśmy tutaj, bo ja mam duże obawy odnośnie małżeństwa… Pochodzę z rozbitego domu…

Gdy rozważamy wszystkie dzisiejsze męki i udręki ludzi, którzy poszli po linii życia rodzinnego, gdy zastanawiamy się nad niepowodzeniem, które tak często kończy związek dwojga, musimy dostrzec brak docenienia po jednej lub drugiej stronie konieczności działania obu stron na siebie wzajemnie, współdziałania dwojga w równej, choć innej mierze.

Ona: W rodzinie mojego narzeczonego wciąż trwa walka między rodzicami, toczy się nieustanne wzajemne obwinianie się za niepowodzenia życiowe jego rodzeństwa.

(…) widzimy przetargi, próbę przerzucenia obowiązków, wybaczcie – jednej strony na drugą: Tyś winna! Nie! To ty jesteś winny!

On: Czy istnieje sposób, żeby żyć inaczej?

Trzeba naprzód wejść w siebie i zastanowić się głęboko, czy wszystko, co jest we mnie, a co nie jest tylko dla mnie, lecz dla trzeciej osoby, która ma powstać z nas dwojga, jest należycie zharmonizowane z darami drugiej osoby, która jest przy mnie. Druga osoba musi sobie postawić to samo pytanie: czy wszystko, co jest we mnie, wyszło na spotkanie mocy i właściwości pierwszej osoby, aby skonkretyzowało się potem w procesie harmonijnego oddziaływania dla ukształtowania nowej osobowości. Na tym chyba polega cała subtelność problemu.

Ona: Czyli znowu harmonia, uzupełnianie, zestrojenie, pojednanie…

Spotykamy się tu z planem Bożym. Bóg działa od początku po linii jedności, którą ma w sobie.

Wstań! Dobrze ci to zrobi!

/W tym momencie do pokoju weszła pani z Instytutu Prymasowskiego z jakimiś dokumentami. Prymas natychmiast poderwał się z miejsca, chłopak tylko skinął głową. Prymas uniósł brew…/

Ilekroć wchodzi do twego pokoju kobieta, zawsze wstań, chociaż byłbyś najbardziej zajęty. Wstań, bez względu na to, czy weszła matka przełożona, czy siostra Kleofasa, która pali w piecu. Pamiętaj, że przypomina ci ona zawsze Służebnicę Pańską, na imię której Kościół wstaje. Pamiętaj, że w ten sposób płacisz dług czci twojej Niepokalanej Matce, z którą ściślej jest związana ta niewiasta niż ty. W ten sposób płacisz dług wobec twej rodzonej Matki, która ci usłużyła własną krwią i ciałem… Wstań i nie ociągaj się, pokonaj twą męską wyniosłość i władztwo… Wstań nawet wtedy, gdyby weszła najbiedniejsza z Magdalen… Dopiero wtedy będziesz naśladować twego Mistrza, który wstał z Tronu po prawicy Ojca, aby zstąpić do Służebnicy Pańskiej… Wtedy dopiero będziesz naśladował Ojca Stworzyciela, który Ewie na pomoc przysłał Maryję… Wstań bez zwłoki, dobrze ci to zrobi.

/Chłopak zmieszany wstał i przeprosił wychodzącą już panią. Prymas poklepał go spokojnie po głowie i zaprosił młodych na pączki**. Kiedy odchodzili, dziewczyna powiedziała przepraszającym tonem:/

Ona: Księże Kardynale, zajęliśmy tak dużo czasu…. Chyba spóźnił się Ksiądz przez nas na obiad…

Ludzie mówią – czas to pieniądz. Ja mówię inaczej – czas to miłość. Pieniądz jest znikomy, a miłość trwa.


*Pies tej rasy był cichym bohaterem wieczoru, kiedy w 1953 roku pracownicy UB wtargnęli do Pałacu Prymasowskiego, by aresztować Kardynała Wyszyńskiego. Wierny stróż ugryzł jednego z intruzów w rękę. Ksiądz Prymas, pomimo wielkiego zdenerwowania, opatrzył ranę mężczyzny.

** W latach urzędowania Prymasa Wyszyńskiego na Miodowej organizowano w okresie karnawału spotkania studenckie z pączkami w roli głównej. Prymas urządzał zawody, kto zje ich najwięcej, a często zdarzało się, że do środka pączka – zamiast dżemu – wkładał monetę. W ten sposób dyskretnie wspomagał ubogą młodzież akademicką.


Przy powstaniu tekstu korzystałam m.in. z:

  • Stefan Kardynał Wyszyński, Miłość na co dzień, Warszawa 2001
  • Stefan Kardynał Wyszyński, Nauczanie o małżeństwie i rodzinie.
  • Antologia tekstów 1925-1981, Warszawa 2018
  • Stefan Kardynał Wyszyński, O godności kobiety, Zielonka 2020
  • Stefan Kardynał Wyszyński, Kobieta w Polsce współczesnej, Warszawa 1978
  • Ewa K. Czaczkowska, Prymas Wyszyński. Wiara, nadzieja, miłość, Kraków 2020
  • „Myśląc z Wyszyńskim”: „Prawda antropologiczna: mężczyzną i kobietą zrodził ich” 
  • Wystąpienie pani dr hab. Anety Gawkowskiej w ramach debaty zorganizowanej  przez Archidiecezję Warszawską 16.01.2020. Nagranie dostępne na kanale YT Archidiecezji

ZOBACZ POZOSTAŁE TEKSTY Z CYKLU „KOBIETA CZYTA PRYMASA”

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę