Adwent z Prymasem Wyszyńskim. Zawierzenie

Jak nie zmarnować adwentowej pracy? Nie traćmy zapału w szukaniu siebie w świętości Prymasa Wyszyńskiego. Adwent przygotował nas na przyjęcie Boga, który chce z łaską przyjść do naszego życia i uzdolnić nas do rzeczy niezwykłych.

Ks. Marcin Filar
Ks. Marcin
Filar
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Adwent z Prymasem Wyszyńskim. Zawierzenie
Jak nie zmarnować adwentowej pracy? Nie traćmy zapału w szukaniu siebie w świętości Prymasa Wyszyńskiego. Adwent przygotował nas na przyjęcie Boga, który chce z łaską przyjść do naszego życia i uzdolnić nas do rzeczy niezwykłych.

Buduj fundament!

„Przez dwadzieścia pięć lat mojego pasterzowania wszystko przeprowadzałem z pomocą Bogurodzicy Dziewicy, Bogiem sławionej Maryi, Tej, co Jasnej broni Częstochowy.” W tym zdaniu zawarł Prymas Wyszyński swoją receptę na największe nawet trudy życia. Ta relacja zbudowana z Matką Bożą od dzieciństwa, stała się sposobem na nawet najtrudniejsze, niezrozumiałe życiowe sytuacje. Na ostatnie godziny Adwentu, prymas kieruje nasz wzrok na naszą relację z Tą, która zawsze, w każdym momencie swojego życia, bez chwili zawahania odpowiadała Bogu „tak”.

Każdy z nas ma swoją drogę do Boga i każdy inaczej buduje swoją relację z Maryją – dla niektórych jest ona bliska i oczywista od dziecka, u innych być może zawiązała się już w wieku dorosłym. Przykład prymasa Wyszyńskiego pokazuje nam jednak, że mówiąc o zaufaniu, warto się tej relacji przyjrzeć. Warto sięgnąć głębiej – w swoje wspomnienia, w swoje tęsknoty, w wyniesione z dzieciństwa pierwsze doświadczenia Boga – aby w nich odkryć fundament, na którym być może dopiero teraz coś świadomie można wznosić.

 

Tak jak Ona

Kardynał Wyszyński przy wielu okazjach podkreślał swoje całkowite zawierzenie Matce Bożej. Doświadczenie śmierci jego matki noszone w sercu od dzieciństwa, powierzenie Maryi swojego kapłaństwa, które miało być bardzo krótkie, oddanie Jej czasu spędzonego w uwięzieniu – to wszystko prowadziło go do coraz głębszego odkrywania tego, czym tak naprawdę jest zaufanie.

Obierając Maryję jako Przewodniczkę to od Niej uczył się, czym tak naprawdę jest zaufanie. Znając cierpienie patrzył na Tą, która cierpiała, podziwiając Jej zawierzenie i pragnąc je naśladować, przez co każde kolejne trudne doświadczenie kształtowało Jego własną decyzję. Dlatego właśnie Maryja stojąca pod krzyżem, którą Pan Jezus dał nam za Matkę, była prymasowi tak bliska: „Aby uratować wiarę, trzeba sięgnąć po moce Boże. A przecież pod krzyżem, w momencie najtrudniejszym, gdy Chrystus zamknął swoje oczy, gdy już nic nie mówił – trwała jeszcze Ta, którą dzisiaj nazywamy „Życie, słodkość i nadzieja nasza” – Maryja, Matka Chrystusowa”.

 

Wszystko!

„Wszystko postawiłem na Maryję” – za tą deklaracją kardynała Wyszyńskiego wyruszyliśmy w naszą adwentową podróż. Trzeba ogromnej odwagi i zaufania, aby powiedzieć: wszystko! Naszego przewodnika poznaliśmy w różnych sytuacjach, które są nam bliskie. Przekonaliśmy się, że kandydat na ołtarze miał prawo wątpić w siebie podejmując nową posługę. Przyjrzeliśmy się ograniczeniom zdrowotnym, na które nie miał wpływu… i temu, jak niewielkie szanse były przed nim. Doświadczyliśmy z nim bezsilności, gdy w duchu wyrzeczenia przyjmował kolejne przeszkody.

Skoro zatem potrafimy się odnaleźć w wątpliwościach, ograniczeniach i bezsilności Prymasa Tysiąclecia – nie traćmy zapału w szukaniu siebie w jego świętości. Adwent przygotował nas na przyjęcie Boga, który chce z łaską przyjść do naszego życia i uzdolnić nas do tego, co w tym momencie jeszcze przerasta nasze wyobrażenie. Zaufajmy Maryi, dzięki której Jezus do nas przychodzi. Pójdźmy za Nią, jako najlepszą nauczycielką bezwarunkowego zawierzenia. Nie zwalniajmy kroku w drodze za naszymi adwentowymi przewodnikami.

Niech więc słowa Prymasa Wyszyńskiego „Wszystko postawiłem na Maryję!” staną się naszą codziennością, i w każdej sytuacji pomogą nam postawić nie na swoje siły, ale na Tą, która zaprowadzi nas do celu naszego ziemskiego życia, tak jak zaprowadziła Prymasa Wyszyńskiego – do świętości.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Ks. Marcin Filar

Ks. Marcin Filar

Kapłan Archidiecezji Krakowskiej, pochodzi z Rabki-Zdroju, od lat związany z Ruchem Apostolstwa Młodzieży. Obecnie duszpasterz w Sanktuarium Matki Bożej Myślenickiej oraz katecheta w technikum i szkołach zawodowych. Pomysłodawca i koordynator akcji modlitewnej #panamska10, pracuje w zespole medialnym ŚDM Archidiecezji Krakowskiej.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Marcin Filar
Ks. Marcin
Filar
zobacz artykuly tego autora >

Adwent z Prymasem Wyszyńskim. Wyrzeczenie

Prymas Wyszyński będąc więźniem w Komańczy, nie przestał być Pasterzem. Ponad swoje dobro stawiał odpowiedzialność za ludzi, którzy zostali mu powierzeni przez Boga i Kościół. Każdy z nas jest zdolny do tego, aby z miłości podejmować małe wyrzeczenia dla kochanych przez siebie osób. Szczególnie przypomina nam o tym okres Adwentu.

Ks. Marcin Filar
Ks. Marcin
Filar
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Adwent z Prymasem Wyszyńskim. Wyrzeczenie
Prymas Wyszyński będąc więźniem w Komańczy, nie przestał być Pasterzem. Ponad swoje dobro stawiał odpowiedzialność za ludzi, którzy zostali mu powierzeni przez Boga i Kościół. Każdy z nas jest zdolny do tego, aby z miłości podejmować małe wyrzeczenia dla kochanych przez siebie osób. Szczególnie przypomina nam o tym okres Adwentu.

Pierwsze rozważania adwentowe prezentowały się bardzo pozytywnie – najpierw zwiastowanie, czyli objawienie człowiekowi Bożej woli, później zweryfikowanie jej z marzeniami, niosącymi prawdę o człowieku. Wszyscy wiemy jednak, że nie da się skutecznie osiągnąć celu bez wysiłku i poświęcenia. Prymas Wyszyński nie ukrywał, że to Maryja pomogła mu przetrwać trudny czas internowania. To właśnie podczas uwięzienia w Komańczy powstał tekst „Jasnogórskich Ślubów Narodu”.

„Tak mocno wierzę w to, że Opatrzność dała Polsce dodatkową pomoc, wiążącą Naród w trudnych chwilach. Jasna Góra jest tą ostatnią deską ratunku dla Narodu.” – pisał w liście z Komańczy 24 czerwca 1956 roku. I choć udało mu się doprowadzić do zawierzenia Maryi losów Ojczyzny, to sam nie uczestniczył w tym wydarzeniu.

 

Przeżywamy Adwent ucząc się od kardynała Wyszyńskiego dobrej realizacji swojej wolności. Choć nie spędzamy życia w więziennej celi, to w swojej codzienności jesteśmy zniewoleni na wiele innych sposobów.

Uwięzienie

„W Kościele Bożym tak bywa, że jedni pracują na ambonach i przy ołtarzu, inni na kolanach, inni w konfesjonale, jeszcze inni… w więzieniach – a wszystko czyni jeden i ten sam Duch Boży. Kościół jest budowlą społeczną, a owoce jego pracy są w duszach. I właśnie te owoce składamy u stóp Matki naszej najlepszej, gotowi na wszystkie cierpienia, jakich Jej Syn mógłby jeszcze od nas zażądać.”

Przeżywamy Adwent ucząc się od kardynała Wyszyńskiego dobrej realizacji swojej wolności. Choć nie spędzamy życia w więziennej celi, to w swojej codzienności jesteśmy zniewoleni na wiele innych sposobów. Żyjemy w więzach, które nakłada nam wygodny styl życia, brak konieczności poświęcenia, uleganie swoim zachciankom i słabościom, przyzwyczajanie się do tego, że niczego nie brakuje. To sprawia, że jakakolwiek przeszkoda może nabrać niebotycznych rozmiarów, i łatwo wprowadza nas w stan frustracji czy braku nadziei. Praca nad sobą, którą rozpoczęliśmy od odkrywania Bożej woli i swoich marzeń, musi przejść etap próby – etap, w którym do głosu przede wszystkim dojdzie nasza silna wola wytrwania przy podjętych postanowieniach i ufności w Bożą opiekę.

 

Przysięga

Niezłomność kardynała Wyszyńskiego najbardziej widoczna jest właśnie w okresie pozbawienia jego wolności… Czytając wspomnienia Prymasa z czasu pobytu w Komańczy, widzimy, że pomimo warunków zewnętrznych, nigdy nie stracił on swojej wolności. Będąc więźniem, nie przestał być Pasterzem. Ponad swoje dobro stawiał przede wszystkim odpowiedzialność ludzi, którzy przez Boga i Kościół zostali mu powierzeni.

Podczas gdy u wielu trudności powodują zniechęcenie, negację, oddalenie od Boga – kardynał Wyszyński przebywając w Komańczy pozwala, aby jego wiara się umocniła.

Trudności stały się dla kardynała Wyszyńskiego okazją do całkowitego zaufania Maryi, której wcześniej zawierzył swoje życie. Teraz, oddając Jej wszystko, pragnie oddać nie tylko siebie, ale i wszystkich, którzy zostali mu dani w opiekę. Podczas gdy u wielu trudności powodują zniechęcenie, negację, oddalenie od Boga – kardynał Wyszyński przebywając w Komańczy pozwala, aby jego wiara się umocniła. Spisuje tekst „Ślubów jasnogórskich” i doprowadza do tego, że zostają one uroczyście złożone przed obliczem Czarnej Madonny. Zapewne wtedy nie spodziewał się, że dzieło omodlone i podjęte z tak wielką ofiarą, zostanie szczególnie pobłogosławione przez Boga – minęło już ponad 50 lat, a śluby są nieustannie ponawiane przez Polaków. Co więcej, czytając ten tekst widzimy, że w ogóle nie stracił na aktualności. Wciąż tych ślubów potrzebujemy.

 

Świadome wyrzeczenie

Wierni zgromadzeni na Jasnej Górze w dniu 26 sierpnia 1956 roku w celu złożenia napisanych przez kardynała Wyszyńskiego ślubów mieli nadzieję, że w spotkaniu weźmie udział ich Pasterz, autor i inicjator. Niestety – nie został wypuszczony z Komańczy. Ale dzięki temu po raz kolejny wolność ducha okazała się silniejsza od cielesnego zniewolenia – wykorzystał tę okazję jako ofiarę duchową w intencji Ojczyzny i tych, którzy śluby będą składali.

„Jakże gorąco w głębi duszy pragnąłem, aby w dniu 26 sierpnia, w dniu triumfu naszej Królowej, stać tu, wraz z Ludem, u stóp Jej Tronu. (…) Czułem jednak, że trzeba wszystkiego się wyrzec, zarówno mego pasterskiego, prymasowskiego prawa, jak i radości, do której dziecko wobec swej Matki ma prawo.”

Zdolność do poświęcenia buduje miłość. Nie trzeba od razu sięgać po heroiczne czyny, bo do nich Pan Bóg uzdalnia ludzi w szczególny sposób. Każdy z nas jest jednak zdolny do tego, aby z miłości podejmować małe wyrzeczenia dla kochanych przez siebie osób: do przyjęcia trudności bez narzekania, do odmówienia sobie czegoś na konto innych, do zrezygnowania z wygody, która nie wzmacnia, lecz rozleniwia. Droga wyrzeczeń nie tylko oczyszcza, ale pozwala też dobrze poznać prawdę o sobie, zwłaszcza wtedy, gdy okazujemy się słabsi, niż nam się wydawało. Jeśli więc na Twojej adwentowej drodze brakło wyrzeczenia – został jeszcze tydzień, nie jest za późno. Jeszcze wiele dobra możesz zdziałać Twoim wyrzeczeniem.

 

🔷 Przeczytaj także:

Adwent z Prymasem Wyszyńskim. Zwiastowanie

Adwent z Prymasem Wyszyńskim. Marzenie

 


Adwent z Prymasem Wyszyńskim

Zapraszamy na cykl adwentowych rozważań z Prymasem Wyszyńskim. W każdy poniedziałek na rozpoczęcie kolejnego tygodnia Adwentu, zapraszamy do zadań, które w swoim życiu realizował Prymas Tysiąclecia.
W tym Adwencie postaw na Maryję, tak jak w swoim życiu na Maryję postawił kard. Wyszyński!


 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Ks. Marcin Filar

Ks. Marcin Filar

Kapłan Archidiecezji Krakowskiej, pochodzi z Rabki-Zdroju, od lat związany z Ruchem Apostolstwa Młodzieży. Obecnie duszpasterz w Sanktuarium Matki Bożej Myślenickiej oraz katecheta w technikum i szkołach zawodowych. Pomysłodawca i koordynator akcji modlitewnej #panamska10, pracuje w zespole medialnym ŚDM Archidiecezji Krakowskiej.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Marcin Filar
Ks. Marcin
Filar
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap