HISTORIA

Trwają na modlitwie od 900 lat. Niezwykła historia zwierzynieckich norbertanek

Obecnie jest ich 15. Żyją w klasztorze na krakowskim Zwierzyńcu od ponad 900 lat - to najdłużej i nieprzerwanie istniejąca wspólnota zakonna nie tylko w Polsce, ale i całej Europie Środkowej! Poznajcie krakowskie siostry norbertanki.

Piotr
Stefaniak
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

W Krakowie na Zwierzyńcu, w pięknym, obszernym klasztorze żyje 15 biało odzianych norbertanek, kanoniczek regularnych Zakonu
Premonstrateńskiego. Jest to najdłużej i nieprzerwanie istniejąca wspólnota zakonna nie tylko w Polsce, ale i całej Europie Środkowej. Przebywając w klauzurze, siostry zajmują się samym Bogiem: adorują Go w Najświętszym Sakramencie, modlą się uroczystą liturgią godzin i swym życiem miłości wypraszają ludziom łaski. Nieustannie łączą niebo i ziemię, współpracując z Jezusem w dziele zbawiania dusz.

 

Kobiecy ośrodek życia duchowego i intelektualnego

W Krakowie norbertanki trwają na modlitwie, pokucie i pracy od 1146 roku. Wtedy to, na czele z magistrą Hildgundą, przybyła z czeskich Doksan pierwsza wspólnota kanoniczek. Z istniejącej od 1123 roku prepozytury norbertanek w Kolonii – Dünnwald królowa czeska Gertruda Babenberg sprowadziła w 1143 r. do Doksan grupę sióstr na czele z bł. Idą. Powstał jeden z najznakomitszych czeskich klasztorów żeńskich. Siostra Gertrudy, Agnieszka, żona princepsa Władysława II Wygnańca, także chciała na ziemiach polskich powołać prężny kobiecy ośrodek życia duchowego i intelektualnego. I tak przy kościółku Najświętszego Salwatora pod Krakowem powstał drugi polski klasztor norbertanek. Jego uposażeniem zajął się słynny komes Piotr Dunin Włostowic, o którym powiadano, że ufundował 77 kościołów, w tym słynny klasztor norbertanek w Strzelnie.

 

Siostry Norbertanki w czasie nabożeństwa | FOT. arch. SS. Norbertanek/List do Pani

 

Walka o klasztor

W 1146 roku Władysław II w wyniku sporu z braćmi juniorami utracił władzę i musiał uciekać do Niemiec. Norbertanki zwierzynieckie straciły prawnego patrona. Jego obowiązki w 1162 roku podjął zięć Piotra Włostowica, Jaksa Gryfita, fundator opactwa w Miechowie. On też przeniósł siedzibę sióstr na skarpę wiślaną, gdzie pobudował im klasztor z kościołem św. Augustyna. Jego córka Weruka została pierwszą magistrą norbertanek na nowym miejscu. W XIII wieku siostry przeżyły trzy najazdy tatarskie. W tym czasie w klasztorze przebywały bł. Bronisława i jej towarzyszka bł. Judyta.

Po zniszczeniach wojennych klasztor został podniesiony z ruin – z tego czasu zachowały się dwa portale w kościele i klasztorze oraz mur na głównym korytarzu klasztornym. W 1256 roku książę krakowski Bolesław Wstydliwy potwierdził kanoniczkom wszystkie wolności i uwolnił poddanych klasztoru od sądów kasztelańskich i wojewodzińskich. Konwent rozwijał się i bogacił. W 1414 r. zakonnice obroniły się przed planami króla Władysława Jagiełły komasacji trzech polskich klasztorów norbertanek; wzmocniły klauzurę i podjęły bardziej rygorystyczny styl życia.

 

Klasztor Norbertanek w Krakowie | Fot. norbertanki.w.krakow.pl

 

Odnalezione relikwie bł. Bronisławy

W 1494 roku w pożarze Krakowa spłonął także klasztor zwierzyniecki, który został odbudowany w stylu późnogotyckim, a po ponownym pożarze z 1527 roku – już w stylu renesansowym. Czasy zaburzeń protestanckich także norbertankom dały się we znaki i dopiero dyscyplinę we wspólnocie przywrócił kard. Jerzy Radziwiłł podczas wizytacji w 1597 roku. Klasztor się odrodził się dzięki tytanicznej pracy ksieni Doroty Kątskiej, najwybitniejszej z polskich przedstawicielek odnowy Kościoła doby potrydenckiej

Nie tylko odrodziła ona życie zakonne, przyjmując do zakonu ponad sto kandydatek, ale w latach 1600-1624 przebudowała zespół klasztorny, a następnie kościół. W 1604 roku odnalezione zostały relikwie bł. Bronisławy i rozpoczął się jej kult.

 

Klasztor, szkoła dla szlachcianek i… epidemia cholery

Niestety, prosperitę konwentu przerwał potop szwedzki. Siostry w ucieczce przed wojną wyjechały ze Zwierzyńca. Podczas tułaczki zmarły trzy siostry skatowane przez żołnierzy. W 1656 roku wojska szwedzkie spaliły ograbiony klasztor, który stał się ruiną. Kolejne ksienie w znoju podniosły zespół zabudowań ze zgliszczy i tak powstał znany nam klasztor zwierzyniecki, w swej przepysznej barokowej szacie. W 1777 roku ksieni Petronela Poniatowska zmieniła aranżację kościoła, dobudowała klasycystyczne prezbiterium i świątynia przybrała formę na podobieństwo sali balowej. W 1808 r. norbertanki w swych murach otwarły koedukacyjną szkołę oraz pensję dla szlachcianek. Gdy w 1833 roku w Krakowie szalała epidemia cholery, siostry czynnie zaangażowały się w pomoc zakażonym. Po ustaniu zarazy doszło w 1839 roku do beatyfikacji bł. Bronisławy, o co bardzo zabiegała ksieni Ewa Stobiecka.

 

W służbie uchodźcom i młodzieży

W 1889 roku został zapoczątkowany proces wewnętrznej odnowy życia zakonnego. Wiele sióstr zasłynęło z wielkiej świętości – jedną z nich jest sługa Boża Emilia Podoska (zm. 1889), ceniona nauczycielka sześcioklasowej szkoły nieprowadzonej przez norbertanki. Wkrótce prężna wspólnota kanoniczek odpowiedziała na aspiracje norbertanów w Czechach i na Węgrzech, aby w tych krajach wskrzesić żeńską gałąź zakonu. W 1902 roku s. Michalina Andrusikiewicz wyjechała do Czech na Svaty Kopeček, a w 1927 roku s. Anzelma Wiśnicka udała się na Węgry, gdzie powstał klasztor w Külsőlvát. Podczas II wojny światowej siostry przyjęły uchodźców z Poznania i Kalisza, a potem jeszcze dwie szkoły podstawowe oraz wysiedlone z klasztorów serafitki i augustianki. Po wojnie norbertanki od razu uruchomiły szkołę, którą zamknęły władze w 1948 roku i w jej pomieszczeniach urządziły schronisko młodzieżowe. Dwa lata później siostry utraciły swe dobra, które im zarekwirowali komuniści.

 

Modlitwa o pokój i pomyślność

Norbertanki znalazły się bez środków do życia i podjęły wyczerpującą pracę chałupniczą przy produkcji lalek, a następnie otworzyły pieczarkarnię. W ramach odnowy życia zakonnego po Soborze Watykańskim II zmodyfikowały niektóre aspekty życia codziennego i w 1988 roku przyjęły brewiarz benedyktyński (tyniecki) oraz monastyczny antyfonarz. W 1992 roku odzyskały część zrabowanego przez komunistów dobytku. W 1998 roku zdecydowały się podjąć dzieło w refundacji macierzystej prepozytury w Doksanach, dokąd udały się dwie krakowskie siostry, Teresa Marcisz i Alberta Chrobak. W murach swojego dostojnego klasztoru norbertanki gościły trzech kolejnych papieży, którzy przybywali do Polski z pielgrzymkami apostolskimi: św. Jana Pawła II 19 sierpnia 2002 r., Benedykta XVI 26 maja 2006 r. i Franciszka 27 lipca 2016 r.

W jubileuszowym roku dziewięćsetlecia istnienia Zakonu Kanoników Premonstrateńskich, jako najstarsza na świecie żeńska prepozytura norbertańska, mimo trudnego czasu zarazy i koniecznej izolacji, pielęgnując swój charyzmat trwania na adoracji przed eucharystycznym Jezusem, wyprasza nam wszystkim wszelkie łaski, prosząc o pokój i pomyślność.

 

Tekst Piotra Stefaniaka pochodzi z najnowszego numeru miesięcznika dla kobiet List do Pani. Tytuł, lead oraz śródtytuły zostały dodane przez redakcję portalu.

 


“List do Pani”

Pismo ukazuje się od lutego 1993 r., a jego wydawcą jest Polski Związek Kobiet Katolickich. Miesięcznik poświęcony szeroko pojętej formacji religijnej, adresowany jest do kobiet, które pragną ogarnąć refleksją swoje życie i zadania wynikające z kobiecego powołania. Punktem odniesienia dla twórców pisma jest Ewangelia i nauczanie Jana Pawła II, Jego teologiczna wizja kobiety i jej zadań w misterium Stworzenia i Zbawienia. Wpisany w nurt tak pojętego nowego feminizmu „List do Pani” ukazuje niezwykłą rolę kobiety w rodzinie, społeczeństwie, w nowej ewangelizacji; upomina się o powszechny szacunek dla macierzyństwa, ojcostwa, rodziny, dziecka, o politykę prorodzinną; stara się wykazać, jak błędne i szkodliwe są postawy i ideologie zaprzeczające w pełni ludzkiemu i duchowemu rozumieniu rodziny, kobiety i dziecka.

Informacje o prenumeracie dostępne są na stronie internetowej miesięcznika.

Piotr Stefaniak

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Piotr
Stefaniak
zobacz artykuly tego autora >

W podziękowaniu Ameryce. Historia najbardziej niezwykłego zbioru podpisów na świecie

Kiedy Amerykanie obchodzili 150. rocznicę podpisania deklaracji niepodległości, w polskich umysłach zrodziła się szalona idea. Do każdej szkoły na terenie Rzeczypospolitej trafiły ozdobne karty, na których uczniowie składali swoje podpisy. W ten sposób pod Deklaracją Podziwu i Przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych zebrano 5,5 miliona autografów. Dziś, w formie zdigitalizowanej, karty można przeglądać w sieci i wśród nazwisk znaleźć swoich dziadków!

Mateusz Zimny
Mateusz
Zimny
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

W 1918 roku prezydent Stanów Zjednoczonych Thomas Woodrow Wilson ogłosił słynne „czternaście punktów”, które miały wyznaczać politykę mocarstwa wobec nowego porządku na świecie po zakończeniu I wojny światowej. Przedostatni punkt głosił: „Należy stworzyć niezawisłe państwo polskie, ze swobodnym i bezpiecznym dostępem do morza”.

Punkt ten był konsekwencją zabiegów Ignacego Jana Paderewskiego, który wykorzystując swoją pozycję społeczną, a był światowej sławy pianistą i z tej racji cieszył się wielkim szacunkiem w całej Europie, osobiście przekonywał prezydenta o potrzebie przywrócenia Polsce niepodległości. Takie stanowisko Stanów Zjednoczonych było kluczowe dla politycznej decyzji o przywróceniu na mapę Europy Polski. Na początku lat dwudziestych, Herbert Hoover, wielki przyjaciel Polaków, późniejszy prezydent USA, był inspiratorem wielkiej akcji „fundraisingowej” – dzięki jego działaniom ponad milion polskich dzieci w wyniszczonym wojną kraju otrzymywało codziennie ciepły posiłek.

 

5,5 miliona podpisów

Wdzięczność Polaków dla Amerykanów była ogromna. Jej wyrazem stał się odsłonięty na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie pomnik Wdzięczności (niestety zniszczony bezpowrotnie w czasie niemieckiej okupacji). Kiedy więc w 1926 roku Amerykanie uroczyście obchodzili 150. rocznicę podpisania deklaracji niepodległości, w polskich umysłach zrodziła się szalona niemal idea, której realizacja nawet w dzisiejszych warunkach nie byłaby wcale prosta. Do wielu urzędów państwowych, a przede wszystkim do każdej szkoły leżącej na terenie Rzeczypospolitej, trafiły ozdobne karty, na których po wpisaniu nazwy szkoły, a także danych kierownika i nauczycieli, uczniowie składali swoje podpisy.

Zebrano ich pięć i pół miliona i wszystkie zostały oprawione w 111 tomów. Cały ten zbiór przekazano następnie na ręce ówczesnego prezydenta USA Calvina Coolidge’go. Z Białego Domu zaś księgi trafiły do Biblioteki Kongresu. Przeleżały tam kilkadziesiąt lat, popadając niemal w zupełnie zapomnienie. Dopiero kilka lat temu, z inicjatywy Ośrodka KARTA, dokonano digitalizacji zespołu, a także rozpoczęto żmudny proces identyfikacji poszczególnych podpisów. Na stronie Polska1926.pl, dzięki wyszukiwarce, można szybko odnaleźć np. konkretną szkołę w danej miejscowości. Do dzisiaj rozczytano ok. ćwierć miliona podpisów. Odnaleziono sygnatury m. in. Czesława Miłosza, Tadeusza Kantora, Witolda Lutosławskiego, Ireny Sendlerowej (wtedy Krzyżanowskiej) czy Brunona Schulza.

Twórcy portalu nadali mu tytuł „Polska 1926 – portret zbiorowy II RP”. Trudno o trafniejsze określenie tego niezwykłego dokumentu. Kolejne karty wiele mówią o ówczesnej Polsce – obok Poznania, Częstochowy i Kielc – Wilno, Grodno, Brzeżany, Stanisławów. Obok Wiktora Szczepańskiego z Gniezna – Rywka Rozenbaum z Radzymina, Herta Sommerfeld z Gostynina i Wasyl Achrem z Tałucia. Dzieci z rodzin katolickich, żydowskich, ormiańskich, ewangelickich, prawosławnych. Polacy, Żydzi, Niemcy, Ormianie, Rosjanie. Żyjący na jednej ziemi i będący obywatelami jednego państwa – Polski. Mozaika, która przestała istnieć w 1939 roku.

 

Podpisy uczniów Męskiej Siedmioklasowej Szkoły Powszechnej im. Aleksandra Fredry w Rudkach, woj. lwowskie.

 

W księdze można odnaleźć swoich przodków. Najmłodsi sygnatariusze urodzili się w 1919 roku, a składając podpis mieli 7 lat. Spośród uczniów szkół, najstarsi urodzeni byli ok. 1908 roku. Na kartach figurują także podpisy urzędników państwowych i samorządowych. Kluczową informacją dla odnalezienia podpisu dziadków lub pradziadków jest miejscowość, gdzie się urodzili, a zatem – gdzie prawdopodobnie uczyli się. Warto przeszukać rodzinne zbiory, przeglądnąć zachowane metryki chrztu, świadectwa szkolne, albumy. Warto wreszcie porozmawiać z jeszcze żyjącymi starszymi członkami rodzin. Nagranie ich wspomnień będzie furtką do przeszłości dla przyszłych pokoleń, podobną do tej, jaka została przechowana w Bibliotece Kongresu Stanów Zjednoczonych.

 

Mateusz Zimny

Mateusz Zimny

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Mateusz Zimny
Mateusz
Zimny
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap