video-jav.net

Jak aresztowano Maryję?

Ta historia jest tak nieprawdopodobna, że gdyby się nie wydarzyła naprawdę, nikt by jej nie wymyślił. Kto bowiem mógłby przypuszczać, że głupota komunistów mogła być aż tak wielka. Myśleli, że zamykając za kratami obraz Matki Bożej wygrają z Kościołem, z wiarą. Że wygrają z Matką Bożą.

Ewa K. Czaczkowska
Ewa K.
Czaczkowska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jak aresztowano Maryję?
Ta historia jest tak nieprawdopodobna, że gdyby się nie wydarzyła naprawdę, nikt by jej nie wymyślił. Kto bowiem mógłby przypuszczać, że głupota komunistów mogła być aż tak wielka. Myśleli, że zamykając za kratami obraz Matki Bożej wygrają z Kościołem, z wiarą. Że wygrają z Matką Bożą.
Jak aresztowano Maryję?

Arcybiskup Karol Wojtyła podczas uroczystości milenijnych na Jasnej Górze w 1966 r.

Komuniści obraz więzili przez sześć lat, od 1966 do 1972 roku. Ale zanim go „aresztowali”, SB obserwowała go przez dziewięć lat.  Bo nie był to zwykły obraz, ale kopia cudownego wizerunku Matki Bożej z Jasnej Góry.

Kopia omodlona przez setki tysięcy, może miliony wiernych w czasie jej kilkuletniej peregrynacji  po Polsce. Wędrówka obrazu była  ważną częścią dziewięcioletniej Wielkiej Nowenny, która miała przygotować Polaków do milenium chrztu Polski. 

Peregrynacja kopii Cudownego Obrazu rozpoczęła się 26 sierpnia 1957 roku na Jasnej Górze. Kilka miesięcy wcześniej, 13 maja podczas wizyty prymasa Stefana Wyszyńskiego w Watykanie, obraz poświęcił Pius XII, błogosławiąc w ten sposób ideę Wielkiej Nowenny, która rozpoczęła się 3 maja.

Do 1966 roku obraz odwiedził dziesięć diecezji, a w każdej z nich wszystkie parafie. W każdej parafii przebywał dobę. Dla  wiernych to było wielkie święto. Przystrajano z tej okazji ulice, domy, na granicy parafii i diecezji obraz witały banderie konne, orkiestry.

Przyjazd obrazu poprzedzały kilkutygodniowe duchowe przygotowania, zakończone rekolekcjami, spowiedzią i specjalnym trzydniowym nabożeństwem. Przed obrazem modlitwy trwały dzień i noc.

Peregrynacja kopii Cudownego Obrazu wywoływała ogromne religijne emocje, dlatego komuniści bali się go. SB obserwowała miejsca nawiedzenia obrazu, dokładną trasę peregrynacji, próbując różnymi metodami, odciągnąć ludzi od udziału w uroczystościach. 

W 1966 roku, czyli roku obchodów milenium chrztu Polski doszło do apogeum konfrontacji państwa i Kościoła. Ekipa Gomułki, widząc, że zaczyna przegrywać starcie z Kościołem o „rząd dusz” , zaczęła wykonywać nerwowe ruchy.

Prymasa Wyszyńskiego komuniści nie mogli aresztować po raz drugi ( choć prymas i tego nie wykluczał), „aresztowali” więc obraz. W 1966 roku nie wędrował on po diecezjach, ale towarzyszył głównym celebracjom milenijnym,  poczynając od Gniezna w kwietniu 1966 roku, przez Poznań, Częstochowę, Kraków, Lublin, Warszawę itd.

W czasie każdego przejazdu milicja zatrzymywała samochód, przewożący obraz, a kilkakrotnie zmusiła kierowcę do jechania inną trasą niż tą, przy której, czekając na obraz, stali ludzie.

Tak stało się także 20 czerwca 1966 roku, gdy obraz w kolumnie aut, w której jechał także prymas, zmierzał z Fromborka do Warszawy. „Zatrzymano nas w pustym polu, w miejscowości Liksjany, w odległości 18 km od Ostródy (…) – notował tego samego dnia prymas Wyszyński. — Wokół pole; stoi radiowóz i motocykl. Wszystkie wozy zatrzymują się. Zjawiają się coraz liczniejsze wozy MO, głównie radiowozy, motocykle i syrenki. (…)  Po godzinie daremnych rozmów zaczyna się akcja. Od strony Pasłęka nadjechały kolumny zmotoryzowane MO na motocyklach, mercedesach, radiowozach i syrenkach. Szyk bojowy.

Jak aresztowano Maryję?

Zamknięto drogę do Ostródy; ludzie gromadzą się z daleka.  Ursusy z motocyklów  idą hitlerowskim krokiem ku żukowi. Stają  w pewnej odległości. Księża otoczyli wóz z Obrazem. Chwila wyczekiwania. Zażądano próby wozu. Księża opierają się. Niemal siłą wpakował się do wozu jakiś drab z MO”.

Próba wozu zakończyła się wyjechaniem żuka z kolumny i „uprowadzeniem” obraz. „Nad nami krąży helikopter. Mamy wrażenie, że jesteśmy na froncie wojennym” – notował prymas. Milicja zawiozła obraz wprost do katedry w Warszawie, z pominięciem planowanej trasy i przystankami w Nowym Dworze Mazowieckim oraz kościele św. Stanisława Kostki na Żoliborzu. 

Uroczystości milenijne w Warszawie, z kopią obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w katedrze,  zakończyły się 26 czerwca. Ale władze nie pozwoliły, aby obraz opuścił miasto i został przewieziony na kolejne milenijne uroczystości.

Obraz stał więc w zakrystii katedry, przy zakratowanym oknie. Z ulicy wyglądał jak uwięziony.

Na chodniku, na parapecie ludzie stawiali kwiaty, palili świece, modlili się.

Uwięzienie kopii obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej w Archikatedrze św. Jana Chrzciciela. Wierni zgromadzeni przed wystawionym w oknie obrazem: Po 20 czerwca 1966, Warszawa

“Zbiory Ośrodka KARTA”: foto.karta.org.pl

2 września prymas zdecydował, że obraz pojedzie na uroczystości do Katowic. Ale nie dojechał. Pod Będzinem został „aresztowany”.

W akcji  uczestniczyło 50 funkcjonariuszy MO. Obraz zawieźli na Jasną Górę. Paulinom zagrożono, że jeżeli zostanie wywieziony, oni stracą klasztory w Warszawie i seminarium na Skałce w Krakowie.

Zakonnicy umieścili obraz w kaplicy św. Pawła, za kratą i opatrzyli napisem: „Tu znajduje się uwięziony przez Władze Obraz, który wędrował po Polsce”.

Przy bramach klasztoru władze ustawiły posterunki milicji. Odtąd wszystkie samochody wyjeżdżające z klasztoru były rewidowane, także samochód prymasa. 

Tymczasem po Polsce wędrowały puste ramy kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, bo choć milenium się zakończyło, to peregrynacja obrazu po kolejnych diecezjach była kontynuowana.  

Po raz pierwszy wierni zamiast obrazu witali puste ramy w kościele św. Stanisława Kostki na Żoliborzu. Istnieje przypuszczenie, że autorem tego pomysłu – witania pustych ram – był kard. Karol Wojtyła.

Puste ramy na wiernych robiły ogromne wrażenie. Był to wymowny znak braku wolności religijnej w Polsce. Puste ramy wędrowały po Polsce do 1972 roku.

Jak aresztowano Maryję?

Pamiątka nawiedzenia Obrazu Marki Boskiej Częstochowskiej w parafii Skomielna Biała

Dwa lata wcześniej, w 1970 roku, po  odejściu ekipy Gomułki, z Jasnej Góry zniknęły posterunki milicji. Ale paulini nadal nie mieli zezwolenia na „wypuszczenie” obrazu z aresztu. Wykradł go dwa lata później ks. Józef Wójcik, wówczas wikariusz w parafii w Radomiu, dziś emerytowany proboszcz w Suchedniowie.

O swoim planie poinformował prymasa Wyszyńskiego, z  którego błogosławieństwem potajemnie, przy pomocy dorobionego klucza wykradł obraz z klasztoru. Pomagał mu w tym ks. Roman Siudek  oraz dwie zakonnice: s. Helena Trętowska i s. Maria Kordos.

Pierwotnie akcję zaplanowano na 12 czerwca, ale jak wspominał ks. Wójcik, „pękło mydło”,  w którym chcieli wykonać odbicie klucza do kaplicy. Akcję przenieśli na następny dzień, 13 czerwca.  Księża wynieśli obraz  z kaplicy, a zakonnice nyską wywiozły go z Jasnej Góry.

Obraz przewieziono do Radomia. Przez kilka dni był ukrywany. Na szlak wędrówki powrócił  18 czerwca 1972 roku, gdy na rozpoczęcie uroczystości nawiedzenia obrazu, został wniesiony w procesji przez biskupów, z prymasem i kard. Wojtyłą na czele.

W tym czasie, od 14 czerwca, SB prowadziła akcję  pod kryptonimem „Fala”, która miała wyjaśnić jak doszło do zniknięcia obrazu z Jasnej Góry.

Przesłuchiwany był nawet ks. Wójcik, który był przez kogoś widziany w Częstochowie. Ale ani jemu, ani nikomu innemu z tego powodu nic się nie stało. Edward Gierek nie chciał już konfliktów z Kościołem i nie przeszkadzał peregrynacji obrazu.

Trwała ona nieprzerwanie do 12 października 1980 roku. W sumie kopia obrazu Matki Bożej Częstochowskiej nawiedziła ponad 8 000 kościołów i kaplic w ponad 7000 parafii. Od 1985 roku trwa druga peregrynacja kopii cudownego obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



 

 

Ewa K. Czaczkowska

Ewa K. Czaczkowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ewa K. Czaczkowska
Ewa K.
Czaczkowska
zobacz artykuly tego autora >

Pod koroną

„Najświętsza Maryja Panna Królowa Polski jednoczyła naród i opiekowała się nim szczególnie w trudnych okresach, jest obrończynią najwyższych wartości narodowych, wiary, obyczajów chrześcijańskich, kultury i języka ojczystego”.

ks. Artur Stopka
ks. Artur
Stopka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Pod koroną
„Najświętsza Maryja Panna Królowa Polski jednoczyła naród i opiekowała się nim szczególnie w trudnych okresach, jest obrończynią najwyższych wartości narodowych, wiary, obyczajów chrześcijańskich, kultury i języka ojczystego”.
Pod koroną

Matka Boska Częstochowska

Pamiętam niezbyt dobrze sprzed wielu lat grubą książkę dość dużego formatu. Chyba nawet była dwutomowa. Pamiętam, że były w niej wizerunki Maryi. Jeśli mnie pamięć nie zawodzi, nie wszystkie były koronowane, ale sporo było koronami ozdobionych.

Niewiele pamiętam i nie potrafię znaleźć tej książki w Internecie. A jednak w mojej pamięci utkwiła krótka rozmówka właśnie nad nią. Właściwie jedno zdanie, powiedziane przez kogoś, ni to niewinnym żartem, ni z kłującą ironią:

„Dużo mamy tych królowych”.

I towarzyszący tym słowom szybki gest wertowania książki. Do dziś widzę migające przed moimi oczami niczym klatki filmowe kolejne strony, a na nich pojawiające się na ułamek sekundy twarze Maryi. Różne. A jednak to była ta sama twarz.

Niezależnie od intencji mówiącego, słowa, które wypowiedział, sprawiły mi przykrość. Nie, nie przykrość. One mnie zabolały. Tak bardzo, że umiejscowiły się na stałe w mojej pamięci. Jak drzazga, której nie da się wyjąć, bo za głęboko siedzi.

Pod koroną

Matka Boska Licheńska

Wędrując po Polsce napotykałem ukoronowane wizerunki Matki Boskiej czasami w miejscach, w których zupełnie bym się ich nie spodziewał. Bywało, że mogłem je obejrzeć z daleka, z przedsionka kościoła, bo świątynia w ciągu dnia dla bezpieczeństwa zamknięta.

„Żeby Królowej i Dzieciątku koron nie ukradli” – wyjaśnił mi w jednym takim miejscu grabarz, zapracowany na przykościelnym cmentarzu.

„Nie głupio wam tak trzymać Królową w zamknięciu?” – zapytałem bez złośliwości, ale chyba grabarz nie zrozumiał moich intencji, bo tak machnął łopatą, że kilka garści ziemi wylądowało na moich butach.

Dlaczego na tak wielu wizerunkach Matka Bożego Syna nosi koronę?

Kim jest ta osoba pod koroną dla tych, którzy na Nią patrzą, przed Nią klękają, wyszeptując modlitwy nieraz gorętsze niż do którejkolwiek z Osób Boskich?

Wyczytałem gdzieś: „Koronacje słynących łaskami i otoczonych szczególnym kultem obrazów Matki Bożej są potwierdzeniem powszechnego w chrześcijaństwie przekonania o królewskiej godności Maryi”.

Pod koroną

Matka Boska Kalwaryjska

Ile razy wygłaszałem kazania 3 maja? Mnóstwo. Niemal co roku. Właściwie za każdym razem zadaję sobie pytanie:

„Jak mówić o Królowej w kraju, który ostatniego króla miał w XVIII wieku?”.

Dwa wieki temu z hakiem. Wysłuchałem też i przeczytałem sporo kazań na ten dzień przeznaczonych. Zauważyłem, że nie tylko ja mam problem. Wiele kazań bardziej niż o Królowej, mówiło jednak o Matce. I to nie w aspekcie królowej-matki.

Co to znaczy, że Najświętsza Maryja Panna jest Królową Polski?

Jest też przecież na przykład Królową Francji, Królową Austrii, Królową Portugalii, Królową Meksyku…

W ogóle – jest Królową.

Co ciekawe, obchód ku czci Najświętszej Maryi Panny Królowej znalazł się w kalendarzu liturgicznym (pod datą 22 sierpnia) dopiero w roku 1954 i to z dość niską rangą – jako wspomnienie, nie uroczystość ani święto. A przecież chrześcijanie od pierwszych wieków uznawali Maryję, Matkę Jezusa Chrystusa, za Królową. Są na to dowody w ikonografii. Są na to dowody w pisma Ojców Kościoła. Są na to dowody w tekstach modlitw.

Pod koroną

Obraz Matki Boskiej z godłem Polski w Rokitnie

A w Polsce?

To nie król Jan Kazimierz w 1656 roku wymyślił królowanie Maryi nad Polakami.

Sprawdziłem w „Encyklopedii Katolickiej” (papierowej!). Piszą w niej, że tytuł Matki Bożej, jako królowej narodu polskiego, sięga drugiej połowy XIV stulecia, a idea królowania Maryi była jedną z podstawowych, a zarazem pierwotnych w polskiej pobożności (i tu odsyłacz do Grzegorza z Sambora, autora szesnastowiecznego, pisanego po łacinie poematu „Censtochowa”, propagującego kult maryjny).

Według encyklopedii Maryja, jako Matka (jednak!) i Królowa, ucieleśniała potęgę i łaskawość Boga.

Pozwalała ujmować Królestwo Boże jako zniżające się do ludzkich potrzeb i służące za Jej pośrednictwem.

„Jako Najświętsza Maryja Panna Królowa Polski jednoczyła naród i opiekowała się nim szczególnie w trudnych okresach, jest obrończynią najwyższych wartości narodowych, wiary, obyczajów chrześcijańskich, kultury i języka ojczystego”.

Nie zabrakło też uzasadnienia teologicznego dla nazywania Matki Jezusa Królową Polski. Dał je Szymon Starowolski, herbu Łodzia, kanonik krakowski, który podkreślał ponadnarodowy i ponadpaństwowy charakter jasnogórskiego sanktuarium.

Pod koroną

Matka Boska Ostrobramska

Tak właśnie, jasnogórskiego, bo chociaż Jan Kazimierz składał swoje śluby we Lwowie przed obrazem Matki Bożej Łaskawej, na jego prośbę przeniesionym z kaplicy Domagaliczów do katedry i umieszczonym w głównym ołtarzu, to w świadomości polskich katolików tytuł Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski kojarzy się i wiąże „od zawsze” z Jej częstochowskim wizerunkiem.

Co prawda w Polsce pojęcie o tym, czym jest królestwo, kim jest król, a kim królowa, jest dziś raczej mgliste ze względu na brak monarchy od ponad dwóch stuleci, ale są na świecie, ba, są w Europie kraje, które wciąż – mimo demokratycznych przemian – króla lub królową, lub oboje mają. Właśnie niedawne wydarzenia w jednym z takich państw świetnie nadają się jako wprowadzenie do kolejnej rozterki, która pojawia mi się w związku z Maryją, Królową Polski.

Po abdykacji królowej Beatrycze królem Holandii (a raczej Niderlandów) został kilka dni temu Wilhelm Aleksander. Komentujący wydarzenie specjaliści od królestw i królowania na tej ziemi zwracali uwagę, że jego żona, Maksima, choć wraz z objęciem przez niego tronu, otrzymała tytuł królowej, to jednak ma on wymiar całkowicie honorowy i nie wiąże się z żadną władzą. Jest więc żoną króla, ale nie jest monarchinią.

Od wielu lat zastanawiam się, jaki jest status Najświętszej Maryi Panny, jako Królowej Polski.

Czy jest to tytuł honorowy, jakim Ją obdarzyliśmy i obdarzamy w uznaniu Jej zasług, czy też rzeczywiście traktujemy Ją jako monarchinię, jako władczynię?

Jako kogoś, komu podlegamy, kto ma prawo wydawać polecenia i ingerować w życie poddanych czy raczej tak, jak traktuje się dzisiaj królów lub królowe w licznych krajach europejskich – jako sympatyczny, przydatny od czasu do czasu, przeżytek.

Kogo widzimy pod koroną, którą tak chętnie i tak wielokrotnie nałożyliśmy na skronie Maryi na Jej wizerunkach?

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



 

 

ks. Artur Stopka

ks. Artur Stopka

Ks. Artur Stopka, dziennikarz, który został księdzem i... pozostał dziennikarzem. Od września 1992 do 30 października 2008 był redaktorem "Gościa Niedzielnego", w którym pełnił funkcje kierownika działu religijnego oraz szefa edycji katowickiej. W 2001 stworzył portal Wiara.pl, którego był szefem do roku 2008. Pracował też w Katolickiej Agencji Informacyjnej. Publicysta, współpracujący z różnymi pismami. W latach 2009 - 2011 pełnił funkcję rzecznika archidiecezji katowickiej. Od 2007 wspólnie z Piotrem Czakańskim prowadzi w radiu eM program "Siedem dni w internecie". Ma tam również cotygodniowy felieton oraz poranne autorskie przeglądy prasy.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Artur Stopka
ks. Artur
Stopka
zobacz artykuly tego autora >
Share via