Ile kolorów ma tęcza?

Szukamy brakujacego siódmego koloru. On jeden, odnaleziony, może sprawić, że warszawska nie-tęcza stanie się wszystkim tęczom równa

Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >

Drugiego dnia września, po dziewięciu dniach szczerego i intensywnego (tak ufać wypada) poszukiwania właściciela telefonu komórkowego, polska Policja znająca jego numer od początku akcji, wreszcie pojmała go w rodzinnej miejscowości, a sąd Rzeczpospolitej wydał nakaz jego aresztowania. Jako karany wcześniej bandyta, posiadał cały czas wyznaczonego zgodnie z prawem kuratora sądowego, co wcale nie wyklucza, iż mógł przez te dni sporo narozrabiać albo przeżyć moment opamiętania i nawrócenia. Co się z nim naprawdę w międzyczasie działo nie ujawniono.

Tylko dlatego znamy kilka szczegółów policyjnej akcji oraz domyślać się możemy polityczno – systemowego tła działań polskich służb, że napadnięty przez bandziora we własnym mieszkaniu w stolicy ks. Stanisław Małkowski, nie uląkł się groźby zabójstwa i o fakcie rabunku połączonego z pobiciem Policję poinformował.

Opieszałość, niezrozumiała ospałość lub po prostu nadmierna ilość obowiązków powodująca nieskuteczne działanie strażników porządku sprawiła, że poszkodowany kapłan musiał także poinformować część mediów. Być może tylko dzięki ich interwencji złoczyńca jest już w tym momencie ujęty i aresztowany.

Ile kolorów ma tęcza?

Wiadomym jest, że nie mamy nieskończonej ilości policjantów i innych strażników porządku. Nie żyjemy przecież w państwie policyjnym. Nie bez znaczenia jest również to, że mniej więcej od czterech i pół roku okazuje się, co jakiś czas bardzo wyraźne, że służby mundurowe, zwłaszcza w stolicy Polski, nie kierują się żadnymi intuicjami czy jakimiś tam ulicznymi odruchami szeryfa. Mają służyć właściwej sprawie. O jej właściwości decydują, co jest jasne, decydenci.

Wszystko to wydaje się być mocno powiązane z prowokacyjnie wywaloną na placu Zbawiciela tęczą – nie tęczą, bo raczej i jedynie wygiętą w łuk czyjąś pasiastą, kolorową flagą. Tak właśnie jest. Ktoś stale usiłuje nazywać tęczą coś, co może, pobieżnie patrząc, tęczę jedynie przypominać. Nie jesteśmy krajem daltonistów i większość Polaków rozróżnia kolory. Może dlatego tam, w stolicy, tyle nieporozumień i dziwnych obowiązków dla mundurowych służb.

Moce przerobowe polskich, a konkretnie mazowieckich organów ścigania zostały w dużej masie zatrudnione do strzeżenia tego obiektu. Jest to zajęcie dla nich tak absorbujące najprawdopodobniej z kilku powodów. Zasadniczym jest strzeżenie tzw. „tęczy” najprawdopodobniej przed podpalaczem. Kolejnym powodem jest zabezpieczenie jej lokalizacji dokładnie w miejscu, w którym stoi, czyli na warszawskim Placu Zbawiciela tuż przed kościołem Najświętszego Zbawiciela.

Zupełnie dodatkowym powodem jest szukanie brakującego siódmego koloru. On jeden, odnaleziony, może sprawić, że warszawska nie-tęcza stanie się wszystkim tęczom równa. Podobno pomocna może się okazać dla Policji i warszawskiej Straży Miejskiej szkolna wyliczanka o tęczowych kolorach. Brzmi ona tak: Czemu Patrzysz Żabko Zielona Na Głodnego Filemona? Naprawdę pomaga ponazywać kolory.

Ks. Krzysztof Cebula

Ks. Krzysztof Cebula

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >

Seks-podręczniki dla dzieci

Książki o spermie dla 5-latków, o antykoncepcji dla 11-latków. Takie treści są w podręcznikach do zajęć „edukacji seksualnej” w krajach zachodnich. Czy w przyszłości pojawią się również w Polsce?

Alicja Samolewicz - Jeglicka
Alicja
Samolewicz - Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >
Zdaniem redakcji artykuł zawiera treści i obrazy przeznaczone wyłącznie dla osób powyżej osiemnastego roku życia.

Niemcy, Szwecja, Holandia, Francja i Czechy – w tych państwach edukacja seksualna w szkołach jest obowiązkowa. W Hiszpanii, we Włoszech oraz na Litwie zajęcia te są opcjonalne. „Wiedza o seksualności człowieka” – tak miały nazywać się w Polsce lekcje poświęcone edukacji seksualnej. Projekt poselski został podpisany przez posłów SLD i Twojego Ruchu. Jednak podczas głosowania w pierwszej połowie tego roku został odrzucony.

W Polsce prowadzone są lekcje „wychowanie do życia w rodzinie”. Z automatu uczestniczą w nich wszyscy uczniowie, jednak rodzice mogą z nich wypisać dziecko.Podstawa programowa tego przedmiotu ukazuje rodzinę opartą na małżeństwie mężczyzny i kobiety, wartość wstrzemięźliwości seksualnej przed ślubem oraz wierności jednemu partnerowi przez całe życie – pisze w swojej analizie socjolog Antoni Szymański, członek Zespołu ds. Rodziny Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu Polski.

Podkreśla on, że „przedmiot istnieje, zaś wypracowana po długim okresie konsultacji społecznych podstawa programowa jest dobra. Próby zmiany podstawy programowej tego przedmiotu zawsze powodowały znaczące protesty społeczne, głównie zatroskanych rodziców, dlatego nie uczynił tego nawet rząd SLD”.

Na lekcjach mówimy przede wszystkim o relacjach, rodzinie i seksualności. Moje zajęcia opierają się na dramie. Uczniowie nie siedzą w ławkach szkolnych. Pracuję metoda warsztatową, to nietypowa lekcja – podkreśla Anita Szymańska, nauczycielka zajęć „wychowanie do życia w rodzinie” w jednym z gdańskich gimnazjów. Dodaje, że „uczniowie wiedzę na tematy związane z seksualnością człowieka czerpią głównie z Internetu. Jest ona niepełna, często wypaczona”. Podczas zajęć poruszane są również takie tematy jak aborcja czy eutanazja. – Młodzi ludzie nie mają świadomości co w tym jest złego. A przekaz Kościoła jest dla nich za trudny – dodaje Szymańska.

W wyniku badań przeprowadzonych przez Interaktywny Instytut Badań Rynkowych wynika, że w Polsce, jeśli już używa się podręczników do takich lekcji, to najczęściej pojawiają się trzy tytuły. Najpopularniejszą pozycją jest książka "Wędrując ku dorosłości. Wychowanie do życia w rodzinie dla uczniów klas I-III gimnazjum" pod redakcją Teresy Król. Na drugiej pozycji są podręczniki: Ewy Kosińskiej "Wokół nas. Wiedza o społeczeństwie. Moduł: Wychowanie do życia w rodzinie" oraz Tomasza Garstki "Kim jestem? Wychowanie do życia w rodzinie".

Jak wynika z badań, „podręczniki Teresy Król i Ewy Kosińskiej są zbliżone do siebie treścią – książki m.in. pochwalają małżeństwo i tradycję rodziny. Pozycja Tomasza Garstki "Kim jestem? Wychowanie do życia w rodzinie" przedstawia różnorodne światopoglądy”. Badania Interaktywnego Instytutu Badań Rynkowych zostały zrealizowane na próbie ponad 1200 Polaków w wieku 15 – 55 lat (w tym gimnazjalistów i rodziców uczniów gimnazjum).

Wielokrotnie kontrowersje wzbudzały i wzbudzają podręczniki dla dzieci poświęcone edukacji seksualnej w krajach zachodnich. Również ich przedruk na język polski. Wydawnictwo Czarna Owca wydało na ten temat dwie książki: „Wielka Księga Siusiaków” oraz „Wielka Księga Cipek”. Tytuły są adekwatne do ich zawartości. Przykład: „Lisa: Czasami się masturbuję. To pomaga, kiedy jestem zestresowana i chcę się rozluźnić albo zasnąć". Książka jest adresowana do dzieci powyżej 10 roku życia i jest przetłumaczona z języka szwedzkiego. Szwecja jest krajem w którym najwcześniej wprowadzono w szkołach edukację seksualną.

Izabela Kloc, posłanka PiS złożyła wniosek do prokuratury w tej sprawie. W uzasadnieniu podkreśla, że „książki są obsceniczne, wulgarne, deprawujące. Noszą znamiona pornografii. Prócz demoralizujących treści obraziły i zraniły nasze uczucia religijne. Matka Boża przedstawiana jest jako molestująca seksualnie małego Jezusa. W innym miejscu Jezus jest przedstawiany nago na krzyżu, jako naga kobieta”. Na okładce można przeczytać: „Uwaga! Treści zawarte w książce mogą obrażać uczucia religijne”.

Seks-podręczniki dla dzieci

W Niemczech burze wywołała książka „Wo kommst du Her” (Skąd się wziąłeś) dla 5 latków. W jeden z berlińskich szkół zareagowali oburzeni rodzice. Teksty w niej są bardzo dosłowne, np. „w ciepłej pochwie czuć mrowienie, podobne ogarnia penisa". Oficjalnie jest to książka przeznaczona dla dzieci od… 5 roku życia. Rysunki w niej zawarte są bardzo realistyczne.

Seks-podręczniki dla dzieci

Jak informuje portal pch24.pl „w przygotowanych przez autorów książki materiałach pomocniczych zachęca się między innymi, aby uczniowie klas siódmych odgrywali pantomimę… imitując zachowania seksualne, w tym także sadomasochizm”.

„ABC małego ciała. Leksykon dla dziewczynek i chłopców” – to tytuł książki wydanej przez niemieckie ministerstwo. Co takiego się w niej znajduje? Opisuje to w wywiadzie dla Gościa Niedzielnego socjolożka Gariele Kuby: „Wszystko na wesoło i kolorowo. I cytaty – z góry przepraszam, jeśli przekraczam granice przyzwoitości: „dotykanie jąder może być rozkoszne i piękne”, „Łechtaczka znajduje się z przodu pomiędzy małymi wargami sromowymi. Dotykanie łechtaczki może dostarczyć wiele rozkoszy” albo „Prezerwatywy można kupić w różnych kolorach, rozmiarach i gustach smakowych. Dzięki nim można zapobiegać ciąży, uniknąć zarażenia się chorobami”. Do tego mamy obrazek penisa w czasie wzwodu. I ostatni cytat: „Bycie lesbijką jest dla niektórych ludzi niezwyczajne, ale to jest zupełnie normalne. Tak jak można mieć ochotę na czekoladę, tak samo kobiety i mężczyźni mogą mieć ochotę na seks z samymi sobą”.”

Pakiet „Szkoła podstawowa seksu i związków” – to propozycja dla uczniów brytyjskich szkół. Można w nim znaleźć m.in. rysunki przedstawiające różne pozycje seksualne albo wyjaśnienia, że w wieku dorastania chłopcy mogą interesować się innymi chłopcami.

Seks-podręczniki dla dzieci

W Holandii najpopularniejsza jest seria książek autorstwa Sanderijn van der Doef. W podręcznikach dla 5 latków wytłumaczone jest m.in. dlaczego mama ma biust czy jaką drogę przebywa sperma. W książce dla 11 latków m.in. dziewczynka przygląda się swoim genitaliom w lustrze i wyjaśnia co to jest pigułka antykoncepcyjna oraz miesiączka.

Prowadzący zajęcia „wychowanie do życia w rodzinie” w Polsce nie zawsze stosują podręczniki. To przedmiot z którego nie ma ocen i jego niezaliczenie nie wiąże się z żadnymi konsekwencjami. – Zgodnie z rozporządzeniem, rodzicom na początku roku szkolnego powinien być przedstawiony program i plan nauczania przedmiotu przez osobę, która będzie go prowadzić, i która powinna odpowiadać na ewentualne pytania rodziców oraz rozwiewać ich ewentualne wątpliwości – podkreśla w swoim tekście do pisma diecezjalnego ks. Adam Skreczko, kierownik Katedry Teologii Pastoralnej Małżeństwa i Rodziny na Wydziale Studiów nad Rodziną Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. I podsumowuje, że „bardzo to ładne, tylko trochę nierealne…”.

Alicja Samolewicz - Jeglicka

Alicja Samolewicz - Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Reporter, z-ca szefa informacji Radia Plus w Gdańsku. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alicja Samolewicz - Jeglicka
Alicja
Samolewicz - Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >