Włochy: Tabletka aborcyjna bez recepty dostępna dla niepełnoletnich

Włoska Agencja Leków zdecydowała, że nawet niepełnoletnie dziewczęta będą miały swobodny dostęp do tzw. pigułki „dzień po”. Dotychczas wymagana była recepta. Teraz tabletka będzie ogólnie dostępna w aptekach. Decyzję tę krytykuje Włoskie Forum Stowarzyszeń Rodzinnych oraz środowiska pro-life.

Polub nas na Facebooku!

Dyrektor generalny Włoskiej Agencji Leków Nicola Magrini wskazuje, że tabletka EllaOne jest „etycznym narzędziem kryzysowej antykoncepcji, której nie można stosować jednak regularnie”. Stąd właśnie, jak podkreśla, decyzja o zniesieniu obowiązku posiadania recepty przez niepełnoletnich, by w sytuacji kryzysu był do niej łatwiejszy dostęp.

Wzbudziło to we Włoszech falę protestów szczególnie rodziców, którzy przypominają, że niepełnoletni nie mają prawa kupić alkoholu i papierosów, czy nawet zrobić sobie bez zgody rodziców tatuażu, a teraz bez żadnej kontroli będą mieć dostęp do środków aborcyjnych. Przytaczane są też statystki mówiące o tym, że odkąd w 2016 r. zniesiono obowiązek recept dla dorosłych odnotowano znaczący wzrost sprzedaży Ella One. W 2015 było to 145 tys. opakowań, a dwa lata później już 260 tys.

Jest to bardzo powierzchowna decyzja, prowadząca do jeszcze większej banalizacji aborcji – podkreśla Emma Ciccarelli, wiceprzewodnicząca Włoskiego Forum Stowarzyszeń Rodzinnych. Jest to decyzja bardzo niepokojąca, ponieważ zostawia bez wsparcia 13-, 14-letnie dziewczyny. Nikt nie przejmuje się ich zdrowiem ani motywacjami jakie prowadzą je do podjęcia takiej, a nie innej decyzji. Dziewczęta są pozostawione same sobie, a aborcja jest coraz bardziej banalizowana. Pamiętajmy, że takie leki przyjmuje się najczęściej z powodu lęku i niepewności, w sytuacji ogromnego stresu, towarzyszą temu ogromne emocje wynikające z obaw co do przyszłości. Wcześniej przynajmniej taką dziewczynę badał lekarz, który z nią też rozmawiał przed wypisaniem recepty. Teraz cała odpowiedzialność spada na nieletnią. To jest nie do przyjęcia – dodaje.

Udostępnienie nieletnim niekontrolowanego dostępu do tabletki „dzień po”, to kolejna decyzja uderzająca w ochronę życia we Włoszech. Dwa miesiące temu doszło do liberalizacji pigułki aborcyjnej RU-486. Nowe zasady znoszą obowiązek hospitalizacji kobiety i wydłużają o dwa tygodnie możliwość dokonania aborcji farmakologicznej, z siódmego do dziewiątego tygodnia ciąży.

SPRAWDŹ: Startuje nowenna w intencji pełnej ochrony dla każdego poczętego życia

 

ab/KAI/Vatican News/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Czy papież rzeczywiście jest zaniepokojony Drogą Synodalną w Niemczech?

Niemiecki jezuita Bern Hagenkord wątpi w relację emerytowanego biskupa Fuldy, Heinza Josefa Algermissena po jego spotkaniu z papieżem w ubiegłym tygodniu, kiedy to Ojciec Święty miał wyrazić „dramatyczne zaniepokojenie” Drogą Synodalną Kościoła w Niemczech. „Byłbym trochę ostrożny z twierdzeniem, że papież jest przeciwko drodze Synodalnej i przeciwko temu czy innemu”, powiedział szef redakcji Vatican News w rozmowie z rozgłośnią Domradio z Kolonii.

Polub nas na Facebooku!

Zwrócił jednocześnie uwagę, że nie można powiedzieć „czy tak było czy nie”, gdyż nikt nie był obecny przy tej rozmowie.

O swoim spotkaniu z papieżem bp Algermissen poinformował gazetę „Fuldaer Zeitung”. Jak powiedział, do kilkunastominutowej rozmowy z Franciszkiem, głównie po niemiecku, doszło 7 października przy okazji środowej audiencji generalnej.

 

„Proszę pamiętać o tym liście”

Papież wyraził się w niej “jasnymi słowami i z dramatyczną troską” o niemiecki proces Drogi Synodalnej. Powiedział też, że jego ubiegłoroczny „List do pielgrzymującego Ludu Bożego w Niemczech” prawie nie został wzięty pod uwagę, stwierdził bp Algermissen. W liście tym papież przestrzegał przed koncentrowaniem się w debacie o reformie kościelnej na tematach strukturalnych i kościelno-politycznych i prosił, aby raczej skoncentrować się na utracie wiary oraz na ponownym głoszeniu Ewangelii, na misji ewangelizacyjnej. Proszę się zatroszczyć o to, żeby o tym liście pamiętano! –  miał powiedzieć papież niemieckiemu biskupowi.

Ks. Hagenkord zaapelował o „nieco większą ostrożność” w doborze słów przypisywanych papieżowi. Zwrócił uwagę, że przy okazji audiencji generalnych biskupi krótko wymieniają kilka zdań z papieżem. Zastrzegł jednocześnie, że nie wie, jak długo mogła trwać ta rozmowa, bo nikogo przy niej nie było, wyraził też wątpliwość, że rozmowa odbyła się głównie po niemiecku. „Papież nie zna niemieckiego na tyle, żeby w tym języku rozmawiać. Wprawdzie rozumie, ale nie ma takiego zasobu słownictwa, żeby wyrażać swoje myśli -powiedział jezuita, który od 2009 roku prowadził niemiecką sekcję Radia Watykańskiego, a obecnie jest szefem publicystyki wszystkich redakcji językowych Vatican News.

Pytany o reakcje na list papieża, ks. Hagenkord powiedział, że odnosi wrażenie, iż list ten jest ”stosunkowo mało znany w diecezjach”. Cały proces synodalny chyba stosunkowo niewiele interesuje diecezje, parafie. Jeśli można wierzyć sondażom, to połowa katolików w Niemczech nie interesuje się Drogą Synodalną –  stwierdził jezuita . Dodał, że obserwując obrady procesu reform odniósł jednak wrażenie, że list papieża został przeczytany i gruntownie przestudiowany , z pewnością „nie trafił w próżnię”.

27 września ubiegłego roku rzecznik Niemieckiej Konferencji Biskupów, Matthias Kopp poinformował, że ks. Hagenkordowi wraz z Marią Boxberg ze Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego powierzono zadanie duchowego towarzyszenia Drodze Synodalnej.

SPRAWDŹ: Izba Lekarska we Francji ostro o próbie zniesienia klauzuli sumienia ws. aborcji

 

ag/KAI

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap