video-jav.net

Nigeria: kolejny zamach w mieście uniwersyteckim

W godzinach porannych doszło dziś do kolejnego zamachu terrorystycznego w Nigerii. Z pierwszych informacji wynika, że w mieście Zaria w stanie Kaduna śmierć poniosło 20 osób

Polub nas na Facebooku!

Poinformował o tym na Twitterze gubernator Kaduny, Nasir El-Rufai. Dotychczas nikt nie przyznał się do zamachu.

Na miejsce samobójczej śmierci domniemany zamachowiec upatrzył sobie budynek rządowy w dzielnicy Sabon Gari (Nowe miasto). Od czasów kolonialnych dzielnice o tej nazwie znajdują się w wielu miastach północnej Nigerii. W dzielnicach o tej nazwie tradycyjnie żyją przybysze, wśród nich wielu chrześcijan. Często są tam zlokalizowane dworce autobusowe, restauracje i bary, w których sprzedawany jest alkohol. Zaria ze swoim uniwersytetem im. Ahmadu Bello należy do najbardziej znanych miast uniwersyteckich w Nigerii. Bogata w tradycje uczelnia wyższa jest drugą z najstarszych w kraju.

Do samobójczego zamachu doszło też wczoraj w Kano – metropolii gospodarczej w północnej Nigerii. W pobliżu jednego z tamtejszych meczetów wysadziła się w powietrze młoda kobieta. Jej śmierć nie pociągnęła za sobą innych ofiar śmiertelnych. Natomiast w minioną niedzielę 5 lipca w trzech eksplozjach w Jos i Potiskum zginęło 50 osób.

Według obserwatorów za zamachy odpowiedzialne jest terrorystyczne ugrupowanie Boko Haram. Od czasu objęcia władzy pod koniec maja przez nowego prezydenta Muhammada Buhariego w zamachach w północnej Nigerii zginęło ok. 500 osób. Tym samym Boko Haram demonstruje, że wbrew temu, co ostatnio często podkreślała strona rządowa, wcale nie jest w odwrocie, lecz w dalszym ciągu dysponuje bojownikami, bronią i dostateczną ilością amunicji.

Boko Haram utrzymuje, że pragnie budować państwo na zasadach islamskich. Grupa ta odrzuca zachodnie struktury, takie jak np. wybory. Jednak wielu imamów i uczonych islamskich ostro krytykuje tych bojowników nazywając ich sposób postępowania „nieislamskim i brutalnym”.


ts / Zaria

Franciszek: ewangelizowanie jest naszą rewolucją!

"Krzyk" głoszenia Ewangelii jest równie palący i pobudzający, co krzyk pragnień niepodległościowych i wyzwoleńczych sprzed ponad 200 lat. Niech oba będą świadkiem braterskiej wspólnoty, która na nowo jaśnieje! - zachęcał Franciszek podczas Mszy św. w intencji ewangelizacji narodów w Parku Dwustulecia w Quito

Polub nas na Facebooku!

Papież przypomniał, że dar "dawania samego siebie" na wzór Trójcy Świętej tworzy stosunki międzyludzkie. "To jest ewangelizowane, to jest nasza rewolucja – gdyż nasza wiara zawsze jest rewolucyjna – to jest nasz najgłębszy i ciągły krzyk" – powiedział Ojciec Święty.

W homilii papież co raz powracał do tekstu swojej adhortacji apostolskiej "Evangelii Gaudium". Nawiązując do nazwy miejsca gdzie odprawiana jest Msza św. – "Park Dwustulecia" Franciszek przypomniał, że dotyczy ona "dwustulecia Krzyku o Niepodległość Hiszpańskiej Ameryki". Dodał, że był to krzyk, zrodzony ze świadomości braku swobód, bycia uciskanymi i grabionymi oraz uzależnionymi od korzyści tych, którzy aktualnie sprawują władzę.

Franciszek wyraził nadzieję, że te krzyki o niepodległość i wyzwolenie zgodnie zabrzmią "w obliczu pięknego wyzwania ewangelizacji". Podkreślił, że ewangelizacja nie polega na "grzmiących słowach" ani stosowaniu skomplikowanych technik, lecz płynie „z radości Ewangelii”, która „napełnia serce i całe życie tych, którzy spotykają się z Jezusem. Ci, którzy pozwalają, żeby ich zbawił, zostają wyzwoleni od grzechu, od smutku, od wewnętrznej pustki, od izolacji".

Rozważając słowa Jezusa: „Ojcze, spraw, aby byli jedno, aby świat uwierzył. Jak Ty mnie posłałeś do świata, tak i Ja ich posłałem do świata” Franciszek podkreślił: "W tej chwili Pan doświadcza na samym sobie tego, co najgorsze w tym świecie (który kocha, i to w sposób szaleńczy): intryg, nieufności, zdrady; ale nie spuszcza głowy, nie rozpacza".

Papież zwrócił uwagę, że obecnie żyjemy w świecie zranionym wojnami i przemocą i przestrzegł przed powierzchownym myśleniem, że podziały i nienawiść dotyczą jedynie napięć między krajami lub grupami społecznymi. "W rzeczywistości są one przejawem tego rozpowszechnionego indywidualizmu, który nas rozdziela i przeciwstawia sobie nawzajem, przejawem rany grzechu w sercach ludzkich, od którego skutków cierpi także społeczeństwo i całe stworzenie" – powiedział Franciszek i podkreślił, że "Jezus wysyła nas właśnie do tego pełnego wyzwań świata, a nasza odpowiedź nie polega na tym, że mamy odwracać wzrok czy udowadniać, że nie mamy środków albo że rzeczywistość nas przerasta".

Papież przypomniał, że rozlegający się od ponad 200 lat "krzyk wolności" był mocny tylko wtedy, gdy odkładał na bok sprawy prywatne, chęć wyłącznego przywództwa, brak zrozumienia innych procesów wyzwoleńczych o różnych cechach charakterystycznych, ale wcale nie przeciwstawnych.

Franciszek podkreślił, że ewangelizacja może być narzędziem jedności dążeń, wrażliwości, oczekiwań a nawet pewnych utopii. Zwrócił uwagę, że wobec różnych form wojny i konfliktów, chrześcijanie pragną jedności, która zakłada "słodką i pocieszającą radość ewangelizowania". Wskazał na potrzebę walki o integrację na wszystkich szczeblach, przy unikaniu egoizmów, wspieraniu komunikowania się i dialogu oraz pobudzaniu współpracy. Przestrzegł przed duchową światowością, która polega na bezpłodnym dążeniu do władzy, prestiżu, przyjemności lub ekonomicznego bezpieczeństwa a która jest przeszkodą w drodze do jedność i wywołuje wojnę między ludźmi.

Papież przypomniał, że ewangelizacja nie polega na uprawianiu prozelityzmu, który jest "karykaturą ewangelizacji", ale na "przyciąganiu oddalonych swoim świadectwem, na pokornym zbliżaniu się do tych, którzy uważają, że są daleko od Boga i od Kościoła, do zalęknionych lub obojętnych".

Zwrócił uwagę, że misja Kościoła jako "sakramentu zbawienia" łączy się z powołaniem do włączania wszystkich narodów kuli ziemskiej i potrzebie działań misyjnych do wewnątrz i na zewnątrz. Zdaniem papieża życie duchowe ewangelizatora nie łączy się z jakimiś pobożnymi uniesieniami, lecz z osobistym spotkaniem z Jezusem, które "ożywia spotkanie z innymi, zaangażowanie w świecie i pasję ewangelizacyjną".

Franciszek podkreślił, że jedność, o którą prosi Jezus, nie jest uniformizmem, lecz "wieloraka harmonią" a to niezmierne bogactwo zróżnicowania, wielorakość oddala nas od pokusy propozycji bliższych dyktaturom, ideologiom lub sekciarstwu.

Zwrócił uwagę, że jedność nie jest również umową, sporządzoną na naszą miarę, w której stawiamy warunki, wybieramy członków i wykluczamy innych ale polega na tym, że "Bóg jest naszym Ojcem, a my wszyscy jesteśmy braćmi". "Nie opiera się to na posiadaniu tych samych upodobań, tych samych niepokojów czy tych samych zdolności. Jesteśmy braćmi, gdyż z miłości Bóg nas stworzył i przeznaczył nas, wyłącznie z własnej inicjatywy, abyśmy byli Jego dziećmi" – wyjaśniał papież i dodał: "Tworzyć część boskiego `my` – to jest zbawienie, które Bóg dokonuje, a Kościół radośnie głosi".

Franciszek podkreślił, że "krzyk" głoszenia Ewangelii jest równie palący i pobudzający, co krzyk pragnień niepodległościowych i wyzwoleńczych sprzed ponad 200 lat. "Niech oba będą świadkiem braterskiej wspólnoty, która na nowo jaśnieje!" – zaapelował.

Wezwał do wzajemnej troski, wsparcia i towarzyszenia sobie. Przypomniał, że dar "dawania samego siebie" na wzór Trójcy Świętej tworzy stosunki międzyludzkie. "To jest ewangelizowane, to jest nasza rewolucja – gdyż nasza wiara zawsze jest rewolucyjna – to jest nasz najgłębszy i ciągły krzyk" – zakończył Franciszek.


tom, kg (KAI) / Quito