Abp Schick o apelu ws. stosunków z Niemcami

„To dla nas, niemieckich biskupów, upomnienie i wezwanie, byśmy również przypominali o wspólnym dziedzictwie podejmowanych od lat 60. ubiegłego stulecia starań o pojednanie i pokój”. Takimi słowami abp Ludwig Schick podziękował polskim biskupom za apel do społeczeństwa naszego kraju, w którym podkreślili oni wielką wartość pojednania polsko-niemieckiego.

Niemiecki współprzewodniczący grupy kontaktowej episkopatów Polski i Niemiec podziękował polskim biskupom, że zwrócili się z takim apelem do polskiego społeczeństwa. Abp Schick podkreślił, że to właśnie Kościół katolicki w Polsce i Niemczech od dziesięcioleci za swój cel uważa wspieranie pojednania i pokoju między Polską i Niemcami. „Osiągnęliśmy spory postęp – napisał abp Schick – co rusz politycy przyznają nam, że Kościoły wyprzedziły politykę w procesie pojednania naszych narodów. Dlatego mamy teraz obowiązek i prawo przypominać, że tych dokonań nie wolno narażać na szwank, ale trzeba je kontynuować”.

 

Abp Schick podkreślił, że „gdy Polacy i Niemcy żyją w pokoju i solidarności w sercu Europy, to wpływa to również na stabilność całej Europy i jest znakiem nadziei dla wszystkich europejskich narodów”. Właśnie dlatego należy obchodzić się w sposób odpowiedzialny z relacjami polsko-niemieckimi.

Abp Schick dodał, że jako chrześcijanie jesteśmy zobowiązani do starań na rzecz pojednania.

 

W ubiegły piątek polscy biskupi z Zespołu ds. Kontaktów z Konferencją Episkopatu Niemiec zaapelowali do osób odpowiedzialnych za Polskę, by nie zmarnować dokonanego już pojednania między Polską a Niemcami.

 


RV / Bamberg

Katolicka Agencja Informacyjna

Show comments

Papież Franciszek o sprawiedliwości społecznej w świecie

Kwestiom sprawiedliwości społecznej w świecie poświęcone były papieskie wypowiedzi podczas 38-minutowej rozmowy z dziennikarzami na pokładzie samolotu B 787 Dreamliner kolumbijskich linii Avianca, w drodze z Kolumbii do Rzymu.

Jedno z pytań dotyczyło zrozumienia z jakim włoski Kościół potraktował politykę rządu Paolo Gentiloniego, dążącą do ograniczenia imigracji z Libii.

Odpowiadając Ojciec Święty wyraził uznanie dla władz Włoch i Grecji za przyjmowanie uchodźców. Jednocześnie zaznaczył, że każdy rząd musi się w tej dziedzinie kierować roztropnością. Musi zatem uwzględnić możliwości przyjęcia i integracji uchodźców. Jest zatem konieczne otwarte serce, roztropność, integracja i ludzka solidarność – stwierdził Franciszek, dodając, że Afryka nie może być kontynentem wiecznie wyzyskiwanym, ale potrzebuje też pomocy.

 

Kolejne pytanie dotyczyło zmian klimatycznych, odpowiedzialności w tej kwestii człowieka oraz podejmowania działań na rzecz ograniczenia emisji gazów cieplarnianych.

„Ten, kto temu zaprzecza, powinien zapytać się naukowców” – odpowiedział papież. Zaznaczył, że wszyscy są moralnie odpowiedzialni za podjęcie odpowiednich decyzji, a historia je osądzi.

 

Pytano także Ojca Świętego o kryzys koreański i zagrożenie płynące z Pjongjangu. Papież wskazał, że często za napięciami tego typu kryje się wielka nierówność społeczna, pycha, interesy materialne. Zaznaczył jednak, że tych spraw doprawdy nie rozumie. „Ale jestem przekonany, że mamy tam do czynienia z walką interesów, która umknęła mej uwagi” – wyznał Franciszek.

 

Inne pytanie dotyczyło decyzji prezydenta Trumpa o zniesieniu ustawy pozwalającej, by osoby, które przybyły do USA nielegalnie jako niepełnoletni, mogły otrzymać moratorium na pozostanie w tym kraju przez dwa lata oraz pozwolenie na pracę.

Papież wyjaśnił, że nie zna dokładnie tej sytuacji. Zaznaczył, że akt ten wydała władza wykonawcza, a nie ustawodawcza. Wyraził zatem nadzieję, że kwestia ta zostanie jeszcze przemyślana. „Słyszałem, że prezydent Stanów Zjednoczonych przedstawia siebie jako obrońca życia. Jeśli jest dobrym obrońcą życia, to rozumie znaczenie rodziny i życia: trzeba bronić jedności rodziny. Gdy ludzie młodzi czują się wyzyskiwani, to w końcu czują się pozbawieni nadziei. A kto ich z niej okrada? Narkotyki, inne uzależnienia, samobójstwo, do których można dojść, gdy jesteśmy odcinani od swoich korzeni. Wszystko, co zmierza przeciw korzeniom okrada z nadziei” – powiedział Franciszek.

 

Pytany o sytuację w Wenezueli, papież przypomniał, że Stolica Apostolska wypowiadała się na ten temat w sposób „mocny i klarowny”. Nie wie o co chodzi prezydentowi Nicolasaowi Maduro, kiedy mówi, że „jest z papieżem Franciszkiem”, a jednocześnie ostro krytykuje wenezuelskich biskupów. Stolica Apostolska wysłała do Wenezueli grupę roboczą, złożoną z czterech byłych prezydentów państw Ameryki Łacińskiej, nuncjusza pierwszej klasy, były rozmowy i publiczne wypowiedzi. Sam papież wielokrotnie przy okazji modlitwy Anioł Pański wzywał do poszukiwania wyjścia, proponując pomoc w jego znalezieniu, ale „wydaje się, że jest to bardzo trudne”. Najbardziej bolesny zaś jest „problem humanitarny: tylu ludzi ucieka [z kraju] i cierpi”. Franciszek jest zdania, że pomocą powinny zająć się Narody Zjednoczone.

 

Komentując swoją podróż do Kolumbii, związaną z procesem pokojowym w tym kraju, papież przypomniał, że przebiegała ona pod hasłem: „Uczyńmy pierwszy krok”. – W drodze powrotnej wolałbym, żeby brzmiało ono: „Uczyńmy drugi krok” – stwierdził Ojciec Święty. Zauważył, że w ciągu 54 lat wojny partyzanckiej skumulowało się wiele nienawiści i wiele dusz jest chorych. – Partyzantki i oddziały paramilitarne popełniły okropne grzechy i sprowadziły tę chorobę nienawiści. Ale są kroki, które dają nadzieję – wskazał Franciszek, przywołując niedawne zawieszenie broni przez Wojsko Wyzwolenia Narodowego (ELN), za które podziękował. – Dostrzegłem wolę pójścia dalej niż trwające rokowania, spontaniczną siłę. W tym się wyraża wola ludu. Lud chce odetchnąć i powinniśmy mu pomóc swą bliskością i modlitwą – powiedział papież.

 

Na pytanie, co zrobić z plagą korupcji i czy ci, którzy się jej dopuszczają są ekskomunikowani, Franciszek stwierdził, że sam sobie zadaje to pytanie. Kiedy w Argentynie doszło do aktu przemocy i nadużycia wobec dziewczynki, w który byli zamieszani politycy, obecny papież napisał książkę „Grzech i zepsucie”. – Wszyscy jesteśmy grzesznikami i wiemy, że Pan jest blisko nas i nie przestaje nam przebaczać. Ale grzesznik prosi o przebaczenie, podczas gdy człowiek zepsuty ociąga się z prośbą o przebaczenie i zapomina, jak się o nie prosi: znajduje się w stanie niewrażliwości na wartości, na wyzyskiwanie człowieka. Bardzo trudno jest pomóc człowiekowi zepsutemu, ale Bóg może to zrobić – powiedział Ojciec Święty.

 

Pytany, czy model kolumbijski polegający na zaangażowaniu wielu podmiotów w proces pokojowy, można by zastosować do rozwiązywania innych konfliktów, papież stwierdził, że tak już robiono wcześniej. – Jest to mądrościowy sposób podążania naprzód. Mądrością jest proszenie o pomoc. Porozumienia polityczne pomagają, ale niekiedy wymagają interwencji ONZ, aby wyjść z kryzysu, jednak proces pokojowy pójdzie naprzód tylko, jeśli lud weźmie go w swe ręce – zauważył Franciszek.

 


st, pb (KAI) / Rzym

Katolicka Agencja Informacyjna

Show comments