video-jav.net

Pierwszymi kardynałami byli jałmużnicy

Pierwszymi kardynałami w dziejach Kościoła byli diakoni rzymscy, którzy zajmowali się posługą charytatywną. Nominacja abp. Krajewskiego jest ewidentnie w tym kluczu - zauważa abp Grzegorz Ryś, metropolita łódzki, komentując wczorajsze ogłoszenie nominacji kardynalskich.

Polub nas na Facebooku!

– Kiedy usłyszałem tą wiadomość to przypomniałem sobie fakt z dalekiej przeszłości Kościoła, mianowicie, że pierwszymi kardynałami w dziejach Kościoła byli diakoni rzymscy, czyli siedmiu rzymskich diakonów, którzy w rzymskim Kościele zajmowali się dziełami miłosierdzia, posługą charytatywną. Dopiero potem do tych siedmiu kardynałów dołączeni zostali też następni duchowni, czyli siedmiu prezbiterów, a potem jeszcze siedmiu biskupów diecezji najbliżej sąsiadującej z Rzymem – i tak powstało najstarsze kolegium kardynalskie – powiedział abp Ryś.

To jest uderzające – podkreślił metropolita łódzki – że właśnie tymi pierwszymi kardynałami byli ludzie wspierający papieża w dziełach miłosierdzia. Nominacja abp. Krajewskiego jest ewidentnie w tym kluczu”. Ocenił też, że pochodzący z Łodzi kardynał-nominat w pełni oddał się posłudze jałmużnika papieskiego, do której powołał go papież Franciszek. – Faktycznie stworzył tę posługę na nowo, dał jej zupełnie inną twarz, inny kształt. To jest człowiek oddany miłosierdziu całkowicie i to w sposób bardzo praktyczny i konkretny – stwierdził abp Ryś.

Metropolita łódzki powiedział, że gdy podczas wizyty w Rzymie zamieszkał u abp. Krajewskiego, był świadkiem jak około godziny 23, pojechał z dwunastoma śpiworami do polskich bezdomnych, którym właśnie śpiwory skradziono i było niebezpieczeństwo, że zmarzną w którymś w rzymskich tuneli.

– Jego nominacja do grona kardynałów jest dla nas oczywiście powodem do dumy i szczęścia (…) ale jest też czytelnym znakiem ze strony papieża, jak ważne jest dzieło miłosierdzia” – stwierdził abp Ryś. Dodał, że bez tej praktycznej miłości Kościół nie funkcjonuje.

– Z jednej strony cieszmy się i gratulujmy arcybiskupowi Konradowi, otaczajmy go modlitwą, a z drugiej strony sami się mobilizujmy do wyobraźni miłosierdzia – takiej praktycznej, konkretnej i konsekwentnej – zaapelował metropolita łodzki.

Papież Franciszek zapowiedział nominację abp. Konrada Krajewskiego i trzynastu innych hierarchów na kardynałów na zakończenie spotkania z wiernymi na modlitwie Regina Coeli w niedzielę 20 maja w Watykanie.

Konsystorz, podczas którego abp. Krajewski otrzyma insygnia kardynalskie, odbędzie się w uroczystość św. Piotra i Pawła 29 czerwca w Rzymie.

54-letni abp Konrad Krajewski jest łodzianinem. Święcenia kapłańskie przyjął 11 czerwca 1988 roku z rąk abp. Władysława Ziółka. Po dwóch latach pracy parafialnej wyjechał na studia do Rzymu, gdzie zdobył doktorat z liturgiki na Papieskim Uniwersytecie św. Tomasza z Akwinu Angelicum.

Po kilku latach pracy w Łodzi został zaproszony do Urzędu Papieskich Celebracji Liturgicznych, w którym od 12 maja 1999 pełnił funkcję ceremoniarza papieskiego. Od 3 sierpnia 2013 r. jest jałmużnikiem papieskim.

Jałmużnik papieski należy do najbliższego otoczenia papieża. Obok prefekta Domu Papieskiego uczestniczy w uroczystościach i audiencjach. W imieniu Ojca Świętego udziela potrzebującym jałmużny, jego podpis widnieje na formularzu błogosławieństw papieskich. Zdobywane przez niego środki przekazywane są na papieskie dzieła miłosierdzia oraz instytucje dobroczynne bezpośrednio podlegające Watykanowi i kilka szkół działających na terenie Rzymu i Castel Gandolfo.

KAI/ad

O. Papczyński ma już swoje sanktuarium

Metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz odczytał w niedzielę Zesłania Ducha Świętego dekret ustanawiający kościół w Górze Kalwarii - Mariankach sanktuarium św. Stanisława Papczyńskiego. - To sanktuarium nie jest jemu potrzebne, ale nam - mówił w homilii.

Polub nas na Facebooku!

Kardynał Nycz zauważył, że św. Stanisław Papczyński, jego duchowość, nauczanie i wstawiennictwo, są bardzo potrzebne współczesnym ludziom. – To sanktuarium nie jest jemu potrzebne, ale nam, żebyśmy mogli tu przychodzić i modlić się u grobu św. Stanisława – zauważył metropolita warszawski.

Przypomniał, że potrzebujemy jego pogłębionego nauczania maryjnego, jego zawierzenia Opatrzności Bożej oraz jego prowadzenia w życiu duchowym.

Zauważył, że św. Stanisław był za życia doskonałym spowiednikiem, przyciągającym do siebie nawet możnych tego świata. Spowiadał się u niego na przykład przyszły król Jan Sobieski oraz nuncjusz apostolski. –  Jeśli dziś szukamy patronów do mądrego rozeznawania spraw tego świata, powinniśmy stawiać go za wzór i prosić o modlitwę – mówił kardynał.

Sanktuarium w Górze Kalwarii będzie szerzyło kult św. Stanisława Papczyńskiego oraz jego przesłanie: szczególną cześć do Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, niesienie duchowej pomocy zmarłym i umierającym oraz wspieranie Kościoła w prowadzeniu wszystkich do świętości.

Kustosz sanktuarium ks. Jan Rokosz powiedział KAI, że do kościoła na Mariankach przybywa coraz więcej pielgrzymów a pracujący tu księża chcą kontynuować misję swojego założyciela. “Chcemy głosić ludziom dobra nowinę, sprawować sakramenty, błogosławić, pocieszać – jesteśmy na to gotowi” – deklaruje marianin.

Ks. Rokosz powiedział też, że do grobu o. Papczyńskiego przybywa wiele osób, które mają poczucie zagrożenia życia w wymiarze duchowym, np. jakiegoś pogubienia czy uzależnienia, utraty sensu życia. “Bardzo wiele osób odzyskuje tu pokój serca, za którym od dawna tęsknili i radość życia” – powiedział kustosz sanktuarium.

O. Stanisław był jedną z najwybitniejszych postaci XVII-wiecznej Polski: myślicielem, propagatorem sprawiedliwości społecznej, znaczącym teologiem, autorem popularnych książek. Oprócz szerzenia czci misterium Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, szczególną modlitewną troską otaczał odchodzących z tego świata, dusze czyśćcowe, jak również ubogich i społecznie pokrzywdzonych. Był spowiednikiem m.in. króla Jana III Sobieskiego.

ad, KAI