Ida Nowakowska: Czuję się niezwykłą szczęściarą, bo mam miłość Pana Boga

Ida Nowakowska niejednokrotnie podkreślała, że wiara jest ważnym elementem jej życia. Na potrzeby specjalnego nagrania, które umieścił w serwisie YouTube ksiądz z Parafii Miłosierdzia Bożego w Gostyninie, dziennikarka TVP opowiedziała swoje świadectwo.

Polub nas na Facebooku!

O Idzie Nowakowskiej w ostatnim czasie zrobiło się szczególnie głośno za sprawą jej ciąży. Dziennikarka podczas emisji programu Pytanie na śniadanie podzieliła się z widzami wiadomością o stanie błogosławionym, a wkrótce na swoich social mediach ogłosiła, ze spodziewa się chłopca.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Ida Nowakowska Herndon (@idavictoria)

 

Dziennikarka TVP niejednokrotnie podkreślała swoją wyjątkową więź z Bogiem, a w filmie dla Parafii Miłosierdzia Bożego w Gostyninie, w szczególny sposób wyraziła relację, która buduje jej życie i jest źródłem prawdziwej miłości. Chciałabym powiedzieć kilka słów, bo czuję się niezwykłą szczęściarą, bo mam miłość Pana Boga w sercu i codziennie przypominam sobie o tym. Miałam wiele sytuacji, gdzie problem był bez wyjścia, nie było w tym “człowieczej” nadziei, a potem Pan Bóg mi pokazywał, że tak miało być, że wszystko jest po coś, że on ma plan – powiedziała Ida.

Ida Nowakowska zwróciła także uwagę, że Bóg ma wobec niej i każdego człowieka określone plany.  Według niej, wystarczy zawierzyć się Bogu i trwać. Nie jest to łatwe wbrew pozorom, łatwiej powiedzieć niż zrobić i czynić tak codziennie, ale postanowiłam sobie jakiś czas temu, szczególnie po śmierci mojego taty, że zawierzę swoje życie w stu procentach Panu Bogu. Od tego czasu najmniejszy problem wydaje się niczym, bo wiem, że mam Pana Boga za sobą i on tak to zaplanował, żebym przez ten problem przeszła i nauczyła się czegoś tak, jak on chciał – dodała.

Dziennikarka zwróciła uwagę na to, że  wiara to przede wszystkim narzędzie pokonywania zła, ale także źródło nadziei. Jesteśmy tak skonstruowani, że codziennie zapominamy o tej najpiękniejszej rzeczy, o naszej pięknej, wspaniałej wierze. Możemy naprawdę zwyciężać zło dobrem i to jest przepiękne narzędzie, przepiękny miecz. Życzę Wam wszystkim, żebyście nie szli z Chrystusem, tylko żebyście z nim biegli, biegli za rękę i dobiegniemy wspólnie do tego Królestwa Bożego, które jest nam obiecane. 

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Abp Ryś: Krew męczenników owocuje w czynach, które podejmujemy

O sensie śmierci Jana Chrzciciela mówił abp Grzegorz Ryś w homilii wygłoszonej podczas Mszy Św. sprawowanej w domowej kaplicy w pierwszy piątek lutego. W swoich rozważaniach do Słowa Bożego abp Ryś przedstawił dwa konteksty, które objaśniają sens śmierci Jana Chrzciciela. „Kontekst objaśnia wydarzenie, które samo w sobie jest przerażające i mogłoby się wydawać zupełnie bezsensowne”- mówił abp Ryś.

Polub nas na Facebooku!

Pierwszy kontekst to jest pytanie o Jezusa: kim jest Jezus? Los Jana jest wpisany w pytanie o Jezusa. Życzę wszystkim, aby nasze życie było wpisanie w pytanie o Jezusa. Nie Herod decyduje o sensie życia i śmierci Jana Chrzciciela, tylko Jezus decyduje. Kto chce zrozumieć życie i śmierć Jana Chrzciciela musi wiedzieć o Jezusie, o Jego życiu i śmierci. Śmierć Jana jest wpisana w tajemnicę Paschalną Jezusa, która czyni śmierć Jana sensowną. W takich sytuacjach, które wydają się nam bez sensu jest dobrze odnieść do życia Jezusa. Jezusowe życie śmierć nadaje sens takim wydarzeniom – mówił arcybiskup.

 

 

Drugi kontekst, który objaśnia sens śmierci Jana Chrzciciela wpisany jest w posłanie i powrót uczniów z misji. Abp Ryś podkreślił, że widać to w ewangelii św. Marka, który historię śmierci Jana wplata w opowieść o posłaniu uczniów i ich powrocie. Marek chce powiedzieć, że owoce tej misji, na którą uczniowie zostali posłani biorą się z męczeństwa Jana. Krew męczenników jest posiewem nowych chrześcijan – wyjaśniał kaznodzieja.

Zwrócił uwagę, że nasze wysiłki ewangelizacyjne, nawet, gdy zdaje się nie przynoszą efektów – nie marnują się; to dobro owocuje gdzie indziej. Nigdy nie wiemy co z naszego trudu i wysiłku się rodzi i gdzie. Nie wiemy do końca skąd się bierze owocność naszych działań i czynów, a prawda jest taka, że czyjś trud owocuje dlatego, że obok jest ktoś kto cierpi i jest męczennikiem. To jego krew owocuje w czynach które my podejmujemy– powiedział abp Ryś.

SPRAWDŹ: Abp Ryś: Jezus patrzy w serce człowieka. Tam zaczyna się posłuszeństwo woli Bożej

 

ag/KAI/Stacja7

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Copy link
Powered by Social Snap