video-jav.net

Zróbcie Mu miejsce

Z uroczystością Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa wiąże się piękna tradycja procesji eucharystycznej. Kościół sprawując Najświętszą Eucharystię pragnie wyjść z murów świątyń i ogłosić jak wielki jest Pan i jak wielka jest Jego miłość.

Marek Krzyżkowski CSsR
Marek
Krzyżkowski CSsR
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Zróbcie Mu miejsce
Z uroczystością Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa wiąże się piękna tradycja procesji eucharystycznej. Kościół sprawując Najświętszą Eucharystię pragnie wyjść z murów świątyń i ogłosić jak wielki jest Pan i jak wielka jest Jego miłość.

Pierwsza uroczysta procesja odbyła się w Kolonii, jak czytamy w kronikach – z końcem XIII wieku – w 1277 lub 1276 roku. W tej procesji niesiono krzyż z Najświętszym Sakramentem. Nawiązywało to do dawnego zwyczaju, kiedy to zabierano Hostię w podróż dla ochrony przed niebezpieczeństwami. Z każdym kolejnym rokiem zwyczaj procesji eucharystycznej rozszerzał się na kolejne kraje Europy. Znajdujemy świadectwa o procesjach w XIV wieku na terenach Anglii, Francji, Hiszpanii oraz Włoch.

W XV wieku w Niemczech do procesji dołożono cztery ołtarze. Łączono wtedy procesję z modlitwą przebłagalną o odwrócenie nieszczęść i proszono o dobrą pogodę i urodzaje. Już wtedy przy każdym z ołtarzy śpiewano początkowe teksty Ewangelii oraz udzielano uroczystego błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem.

 

🔷 PRZECZYTAJ: Święto, którego brakowało samemu Chrystusowi

 

W Polsce pierwsze procesje eucharystyczne zaczęto organizować w XV wieku. Najpopularniejsze odbywały się w Krakowie. Oprócz duchowieństwa brali w nich udział również królowie. W czasie procesji organizowano przedstawienia opowiadające o życiu Jezusa i świętych. Z czasem procesje te traciły charakter religijny i władze kościelne musiały zakazać ich organizowania.

W XVII wieku zgodnie z Rytuałem Piotrkowskim z 1631 roku odbywały się bez zatrzymywania, a kończyły się błogosławieństwem eucharystycznym. Od początku jednak odprawiano je w przepychu. Moment reformacji i kwestionowania eucharystii stał się również dla tych procesji jeszcze większą motywacją i publicznym wyznaniem wiary w obecność Boga pod postaciami Chleba i Wina. Procesje w czasach rozbiorów były manifestacją przynależności narodowej oraz jedności narodu. Po II Wojnie Światowej władze komunistyczne w wielu miejscach zakazywały organizowania procesji ulicami miast.

Od 1967 roku dzięki Konferencji Episkopatu Polski procesje wyglądają tak samo – zatrzymując się przy czterech ołtarzach odmawiane są modlitwy, śpiewane fragmenty z czterech Ewangelii związane tematycznie z Eucharystią, głoszone są homilie, a na koniec lud wyśpiewuje błagalne suplikacje. Modlitwa przy każdym ołtarzu kończy się błogosławieństwem.

 

 

Dlaczego cztery ołtarze?

Skąd wzięła się praktyka czterech ołtarzy podczas procesji eucharystycznej w Boże Ciało? Ilu ludzi tyle tradycji i pomysłów. Cztery ołtarze są odwołaniem do czterech ewangelii. Są i tacy, którzy odwołują się do czterech kierunków świata, czterech żywiołów i czterech pór roku. Ale najistotniejsze w procesji Eucharystycznej jest to, że wychodząc z Chrystusem na ulice naszych parafii – miast i wiosek – zapraszamy Go do wszystkiego co nas otacza, do każdej dziedziny naszego życia. Idąc w procesji uświadamiamy sobie i jednocześnie przypominamy, że to przecież wszystko należy do Niego.

 

🔷 PRZECZYTAJ: Dlaczego chodzimy?

 

Budowane ołtarze pełnią swego rodzaju katechezę. Powinny one nawiązywać do fragmentu Ewangelii i pobudzać naszą wrażliwość. Ołtarz, który staje się tronem Boga na ziemi powinien nas pociągać ku Niebu.

Warto sobie uświadomić, że procesja jest nie tylko oddaniem i publicznym wyznaniem naszej wiary w obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie – to nie tylko dumne i radosne wyjście na ulice naszych miejscowości. Procesja Bożego Ciała to przede wszystkim zaproszenie Chrystusa do naszej codzienności. Pamiętajmy o tym idąc za Chrystusem.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



 

 

Marek Krzyżkowski CSsR

Marek Krzyżkowski CSsR

Marek. Redemptorysta, kapłan. Od 2011 do końca lutego pracowałem w Toruniu jako duszpasterz młodzieży. Tam zrodziła się WYSPA wspólnota młodych (która na zawsze pozostanie moim ukochanym dzieckiem). To był piękny czas tam dokonywały się cuda. Od początku marca 2014 żyję i pracuje stawiam nogi w Szczecinku. Tu natomiast jestem duszpasterzem dzieci (uczę w szkole podstawowej ale też w Zespole Szkół Ekonomicznych). Wszystko co się dzieje jest w rękach Najwyższego. Moją pasją jest Bóg. To o Nim chcę mówić i pisać! Na codzień piszę również na: http://marekcssr.blog.deon.pl/

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marek Krzyżkowski CSsR
Marek
Krzyżkowski CSsR
zobacz artykuly tego autora >

Procesja Bożego Ciała: to coś więcej niż przemarsz

Boże Ciało to takie święto, które chyba jako jedyne w roku jest trochę "na opak". Zwykliśmy przecież chodzić do kościołów i sanktuariów z cudownymi obrazami, do miejsc naznaczonych szczególną łaską, do relikwii świętych. A w tym dniu wychodzimy z Najświętszym, i to nie wokół kościoła, a na ulice, między domy

ks. Piotr
Brząkalik
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Procesja Bożego Ciała: to coś więcej niż przemarsz
Boże Ciało to takie święto, które chyba jako jedyne w roku jest trochę "na opak". Zwykliśmy przecież chodzić do kościołów i sanktuariów z cudownymi obrazami, do miejsc naznaczonych szczególną łaską, do relikwii świętych. A w tym dniu wychodzimy z Najświętszym, i to nie wokół kościoła, a na ulice, między domy

Początek tego święta sięga roku 1263, kiedy to w Bolesnie jeden ksiądz, wątpiący w rzeczywistą przemianę chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa, wziął hostię do ręki, ta zaczęła krwawić. Korporał, przechowywany do dziś w katedrze w pobliskim Orvieto, jest uznawany za ten, na który wówczas spadły krople krwi. Dotąd widać na nim plamy. W czasie procesji Bożego Ciała obnosi się ten korporał zamiast monstrancji.

W 1264 r. papież Urban IV specjalna bullą „Transiturus” ustanowił tę uroczystość dla całego Kościoła. Korzystając, że na dworze papieskim w Orvieto był wówczas św. Tomasz z Akwinu, papież Urban IV polecił mu opracowanie tekstów liturgicznych Mszy świętej.

Do dziś korzystamy z jednego z tamtych tych tekstów często go przecież śpiewając:

Przed tak wielkim Sakramentem

Upadajmy wszyscy wraz,

Niech przed Nowym Testamentem

Starych praw ustąpi czas,

Co dla zmysłów niepojęte

Niech dopełni wiara w nas.

Ileż piękna jest w tych słowach, i jak mądrze, jak prosto pokazują powód naszego wychodzenia na ulice.

Procesja Bożego Ciała: to coś więcej niż przemarsz

To jest nie tyle pokazywanie białej Hostii w ozdobnych monstrancjach, ale przede wszystkim powinno to być umacnianie wiary przez jej pokazywanie, co dla zmysłów jest doprawdy niepojęte, niech dopełni wiara w nas, bo inaczej ta procesja niczym nie będzie się różnić od jakiekolwiek innego przemarszu, czy pochodu.

Cuda eucharystyczne, jak ten z Bolseny, miały najczęściej miejsce wtedy, gdy celebrujący Eucharystię powątpiewał w przemianę.

Boże Ciało to też dobra okazja, by postawić sobie pytanie o proporcję wiary i powątpiewania, ilekroć na naszych oczach dzieje to przeistoczenie. To pytanie stawiać sobie musi każdy, niezależnie od, po której stronie ołtarza by nie stał.

Zwyczaj czterech ołtarzy, przy której zatrzymuje się procesja Boże Ciała, przyszedł do nas z Niemiec, gdzieś w XVI w.

Jedni odnoszą te cztery ołtarze do żywiołów, inni do stron świata. Logiczniejszy i oczywistszy wydaje się być ich związek z czterema Ewangeliami, zwłaszcza, że czytane są chronologicznym porządku powstawania, choć może on tu wcale nie jest najważniejszy.

Przy pierwszym ołtarzu słyszymy: Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali Paschę do spożycia? To powinno sprowokować do pytania o własne przygotowanie do niedzielnej Eucharystii. To wewnętrzne – Eucharystia oczywistością niedzieli, czy dodatek do dnia wolnego – i zewnętrzne, poprzez jakość i styl strój, ubiór.

Procesja Bożego Ciała: to coś więcej niż przemarsz

Przy drugim słyszymy: Jedli do sytości. To nakarmienie czterech tysięcy ludzi siedmioma chlebami i kilkoma rybami bardzo plastycznie przypomina zasadę, że dobro, jakkolwiek by go nie rozumieć da się pomnożyć tylko przez podzielenie.

Przy trzecim jesteśmy świadkami pytania: czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiała z nami w drodze? I stwierdzenie: jak Go poznali przy łamaniu chleba.

No właśnie, żeby Go poznać przy łamaniu chleba, najpierw musi zapałać serce…

No i przy czwartym ołtarzu słyszymy deklarację: przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy.

Jakże logiczny jest związek fragmentów tych czterech Ewangelii. Aby mogła zaistnieć taka jedność, o której mówi Pan Jezus, to najpierw musi być przygotowanie, potem trzeba podzielić, żeby pomnożyć, a na końcu trzeba zapałać, żeby rozpoznać.

Jeśli więc nie ma takiej jedności, to którego z tych ogniw brakuje? Byle tylko nie wszystkich po trochu.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



 

 

ks. Piotr Brząkalik

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Piotr
Brząkalik
zobacz artykuly tego autora >