Złote cielce czy gody baranka

Biblijny przepis na dobrą imprezę podaje Siostra Judyta Pudełko PDDM

Judyta Pudełko PDDM
Judyta
Pudełko PDDM
zobacz artykuly tego autora >

Pierwsze emocje na kartach Biblii pojawiają się w Księdze Rodzaju, podczas pierwszego spotkania Adama i Ewy: zachwyt i radość (Rdz 2,23). Ostatnia księga Biblii – Apokalipsa, zapowiada niekończącą się radość zbawionych – to będzie uczta godów Baranka (Ap 19,7nn).

A pomiędzy?

Całe życie człowieka wraz z jego radością i smutkiem. Bóg wchodzi w historię ludzi, aby to, co trudne i smutne zamienić w radość. Kiedy Stary Testament zapowiada nam Boże zbawienie, często posługuje się obrazami.

Szczególną metaforą zbawienia jest uczta. Izajasz 25,6-9 opisuje najbardziej wystawną ucztę: najtłustsze mięsa i najlepsze wina. Być może nie odpowiada to do końca naszym współczesnym, dietetycznym standardom, ale w rozumieniu starożytnych oznaczało to absolutne nasycenie, a zatem szczęście.

Złote cielce czy gody baranka

Jest to przede wszystkim obraz radości, która wynika z doświadczenia wspólnoty, obecności drugiego człowieka – bo przecież nie ucztuje się samemu! Uczta jest otwarta „dla wszystkich ludów”.

Ale absolutnie najważniejszy jest tu Organizator uczty – sam Bóg! On jest gwarantem, iż doświadczana radość nie będzie namiastką, a szczęście obejmie wszystkie płaszczyzny ludzkiej osoby.

Kiedy prorok Jeremiasz zapowiada czas wybawienia, to oprócz obfitości pokarmu wspomina też o tańcu i wesołym wyrażaniu emocji:

„Pan bowiem uwolni Jakuba, wybawi go z ręki silniejszego od niego. Przyjdą i będą wykrzykiwać radośnie na wyżynie Syjonu i rozradują się błogosławieństwem Pana: zbożem, winem, oliwą, owcami i wołami. Życie ich będzie podobne do zroszonego ogrodu i nigdy już sił im nie zbraknie. Wtedy ogarnie dziewicę radość wśród tańca, i młodzieńcy cieszyć się będą ze starcami. Zamienię bowiem ich smutek w radość, pocieszę ich i rozweselę po ich troskach. Kapłanom dostarczę obficie tłuszczu, a naród mój nasyci się błogosławieństwem” (Jr 31,11-14).

Czy każda uczta i zabawa przynoszą człowiekowi Biblii korzyść? Mamy też obraz zabawy bez Boga, a nawet wbrew Niemu, czy przeciwko Niemu. To taniec Izraelitów na cześć złotego cielca (Wj 32).

Zaniepokojeni zbyt długim pobytem Mojżesza na Górze Synaj, tworzą sobie wyobrażenie swojego boga, namiastkę, która ma dać im poczucie bezpieczeństwa.

Okazuje się to być wielką iluzją. Cielec nie może ich ocalić, a staje się przyczyną ich hańby i poniżenia.

Nowy Testament też mówi nam o zabawie. Są tam tacy, którzy tylko chcą się bawić. To bogacze, których opisuje ewangelista Łukasz. Jeden z nich cieszy się z powodu wyjątkowej pomyślności finansowej:

„Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!” (Łk 12,19).

Złote cielce czy gody baranka

Inny, opisany w przypowieści o bogaczu i Łazarzu, każdego dnia “świetnie się bawi” (Łk 16,19). Co jest niewłaściwego w postawie tych dwóch ludzi? Ich zamknięcie. Chcą się bawić – ale sami.

Mają dobra, bogactwa, które same w sobie są Bożym darem, ale nie chcą z nikim tym podzielić. Ich zabawa jest więc krótkotrwała i kończy się tragicznie. Również po śmierci pozostają sami.

Ale święty Łukasz opisuje jeszcze inną ucztę i zabawę. To uczta, którą Miłosierny Ojciec wyprawia dla swojego marnotrawnego syna (Łk 15,23n): „(…) «będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się». I zaczęli się bawić”.

Znów pojawia się uczta, muzyka i tańce. Rodzina cieszy się z powrotu syna. Ta radość wyraża nieskończoną miłość Ojca, który na tę ucztę zaprasza wszystkich. Nawet wtedy, gdy pojawia się zazdrość starszego brata, sam Ojciec szuka sposobu, aby zaprosić go do wspólnej radości…

Bawić się więc, czy się nie bawić?

Bawić się – ale niech będzie to dla nas kwestią zasadniczą: z kim… z jakiego powodu… w jaki sposób…

Tak się więc bawmy, aby smak tej radości trwał dłużej w naszych sercach, był dobrem dzielonym z innymi i budził wdzięczność wobec Stwórcy, który pragnie naszego szczęścia…

Judyta Pudełko PDDM

Judyta Pudełko PDDM

Zobacz inne artykuły tego autora >
Judyta Pudełko PDDM
Judyta
Pudełko PDDM
zobacz artykuly tego autora >

Maryja: bez względu na reputację

Wygląda na to, że Maryja w pełni świadomie zrezygnowała z dbałości o swoje dobre imię, zgodziła się nawet na złą sławę, bo to, co się wydarzyło między Nią, a Panem Bogiem było dla Niej ważniejsze niż Jej reputacja. Zupełnie nie przejmowała się tym, co ludzie o Niej pomyślą.

ks. Piotr
Brząkalik
zobacz artykuly tego autora >

Św. Mateusz rozpoczyna swoją Ewangelię od rodowodu Pana Jezusa, ale zaraz potem opisuje Jego narodzenie. W pierwszym zdaniu tego opisu czytamy: Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.

Maryja: bez względu na reputację

…wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną.

Kiedy słyszymy to zdanie, to myśli jakoś automatycznie biegną ku Józefowi, zwłaszcza, że dowiadujemy się, że był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.

A Maryja jakby pozostaje w cieniu, zupełnie znika nam z pola widzenia, pozostaje niezauważona, jakby ta sytuacja, co by nie rzec, dwuznaczna, kłopotliwa, nieprzyjemna, Jej nie dotyczyła.

Jakby to tylko On, Józef, miał problem z pogodzeniem Jej brzemienności nie za swoją sprawą, z własną sprawiedliwością. A przecież to przede wszystkim Ona przypłaciłaby to złą sławą, utratą czci i dobrego imienia. To za nią ciągnęłyby się domysły o nieślubnym dziecku i nieznanym Ojcu. To Ona musiałaby znosić surowe spojrzenia potępienia.

Maryja: bez względu na reputację

Dante Gabriel Rossetti, “Oto ja, służebnica Pańska, 1850 r.

Z pewnością nie była naiwną dziewczynką i doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że Jej zgoda:

niech mi się stanie według twego słowa

wyrażona w tym newralgicznym czasie, między zaślubinami, a zamieszkaniem razem z Józefem, może mieć, i na pewno by miała, poważne, i do końca nieprzewidywalne dla Niej konsekwencje. Nie mogła przecież wiedzieć, nawet przewidzieć, jak na tę sytuację zareaguje Józef.

Wygląda na to, że Maryja w pełni świadomie zrezygnowała z dbałości o swoje dobre imię, zgodziła się nawet na złą sławę, bo to, co się wydarzyło między Nią, a Panem Bogiem było dla Niej ważniejsze niż Jej reputacja.

Zupełnie nie przejmowała się tym, co "ludzie o niej pomyślą". Nie miało dla Niej znaczenia, co o Niej będą mówić i jak zareaguje opinia społeczna. A przecież musiała pamiętać, że w grę wchodziło również dobre imię Jej rodziców i rodziny.

My zaś zupełnie inaczej.

Sprawiamy wrażenie, jakbyśmy już nie tyle byli przywiązani, ile  wręcz uzależnieni od opinii społecznej, od tego, co o nas powiedzą ludzie, jak zareagują, jak ocenią, jaką wystawią nam opinię.

Tak bardzo liczymy się z opinią społeczną, że na  różne sposoby chcemy poznać jej oczekiwania, by potem im sprostać i je zaspokoić.

Gotowi jesteśmy wiele zrobić, czasem naginając, a czasem nawet rezygnując z fundamentalnych zasad i wartości, byle tylko zdobyć akceptację i aprobatę opinii społecznej.

Akceptowalność przez otoczenie jest dla nas tak dalece ważna, że zaczynamy traktować ją jak niewidzialną i tajemniczą siłę, której nie jesteśmy w stanie się oprzeć, choć zdajemy sobie sprawę, że jest nieokreślona, zmienna, nawet chimeryczna. A to uzależnienie sprawia, że stajemy się łatwo ulepialni, jak plastelina, a wtedy łatwo nas też uformować, ulepić według oczekiwań.

To zachowanie Maryi jest dobrym i pouczającym przypomnieniem, że są takie wartości i zachowania, których przestrzegania nie możemy, a nawet nie wolno nam uzależniać od aprobaty bądź dezaprobaty opinii społecznej, bo wtedy, jak ona sama, będziemy nieokreśleni, zmienni i chimeryczni.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

ks. Piotr Brząkalik

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Piotr
Brząkalik
zobacz artykuly tego autora >