Kadr z filmu "Pasja" Mela Gibsona | Fot. The Road to Damascus/YouTube

„I Ty któraś współcierpiała”. Dlaczego podczas Drogi Krzyżowej wzywamy Maryję? Odpowiedź w „Pasji” Gibsona

Film "Pasja" Mela Gibsona pozwala lepiej zrozumieć, dlaczego podczas nabożeństwa Drogi Krzyżowej przy każdej kolejnej stacji powtarzamy słowa: „I Ty któraś współcierpiała Matko Bolesna przyczyń się za nami”.

Reklama

W filmie Mela Gibsona „Pasja” w bardzo poruszający sposób sportretowana została Matka Jezusa, grana przez rumuńską aktorkę żydowskiego pochodzenia Maję Morgenstern.

W wykreowanej przez nią postaci cierpiącej Matki jest widoczna miłość, ból, cierpienie, samotność, a zarazem kobiece męstwo. W żadnej filmowej wersji męki Chrystusa nie została tak dobitnie podkreślona jej rola. Można powiedzieć, że jej postać wysuwa się na pierwszy plan i praktycznie każda scena z jej udziałem ma jakiś wymiar symboliczny.

Piotr wyznaje swój grzech zaparcia się

W filmie znajduje się też moment, w którym Piotr wyznaje Maryi swój grzech zaparcia się Jezusa. Scena ta pochodzi z objawień Anny Katarzyny Emmerich, ale jest też nawiązaniem do mszy trydenckiej, w której następuje wyznanie grzechów wobec Boga Ojca Wszechmogącego oraz wobec Matki Chrystusa.

Reklama
Reklama

Film Mela Gibsona pozwala lepiej zrozumieć, dlaczego podczas nabożeństwa Drogi Krzyżowej przy każdej kolejnej stacji powtarzamy słowa: „Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami, i Ty któraś współcierpiała Matko Bolesna przyczyń się za nami”.

Maryja została ukazana (zgodnie z tradycją katolicką) jako współcierpiąca razem z Chrystusem podczas jego męki. W momentach biczowania czy przybijania Jezusa do krzyża widzimy jak ciosy zadawane Jezusowi są odczuwane niemal w fizyczny sposób także przez Maryję. Jeszcze bardziej podkreśla to scena, w której Maryja, u stóp krzyża, mówi do Jezusa „To ciało z mego ciała, krew z mojej krwi”, co jest parafrazą słów pierwszego człowieka Adama, gdy zobaczył Ewę: „ta dopiero jest ciałem z mego ciała i kością z moich kości”.

W momentach biczowania czy przybijania Jezusa do krzyża widzimy jak ciosy zadawane Jezusowi są odczuwane niemal w fizyczny sposób także przez Maryję.

Reklama
Reklama
Kadr z filmu „Pasja” Mela Gibsona | Fot. RVO – ready viewer one/YouTube

Świadome cierpienie

A zarazem podczas całej męki z ciepiącej Maryi bije jakaś niesamowita siła i godność, która nawet oprawców wprawia w pewną konfuzję. Wydaje się, że matka Jezusa odczuwa swoje cierpienie niezwykle świadomie i jako jedyna (poza Jezusem) rozumie sens tego wszystkiego. Ona jako jedyna zdaje sobie sprawę z tego, że Jezus dobrowolnie wydał swoje życie. Podczas całej męki stara się być blisko syna, a medytując bieżące zdarzenia, zgłębia tajemnice Jego zbawczego dzieła odkupienia. Wie, że jedyne co może zrobić to trwać przy synu aż do ostatnich chwil jego życia.

Warto zauważyć, że podczas drogi na Golgotę Jezusowi towarzyszą dwie postaci, po jednej stronie Maryja, po drugiej Szatan, co ma zamierzony wymiar symboliczny. Szatan w czasie drogi krzyżowej idzie równolegle do Maryi, która go nie widzi, ale chyba wyczuwa. Maryja przez całkowitą pokorę i posłuszeństwo względem Boga, stała się całkowitym przeciwieństwem Szatana, który upadł z powodu własnej pychy. Szatan swoją obecnością próbuje przywieść Syna Bożego do rozpaczy, ale za każdym razem, gdy Jezus spotyka spojrzeniem swoją matkę, jest jakby wzmocniony i ma nową determinację. Tak jakby czerpał z jej widoku siłę. To naprawdę niesamowity pomysł. Nigdy wcześniej nie zetknąłem się z czymś takim.

Niezwykła scena retrospekcji

Bardzo piękna jest scena, gdy Jezus upada, a ona podbiega do Niego i widzimy retrospekcję z czasów Jego dzieciństwa, kiedy w podobny sposób biegła, aby z matczyną czułością ukoić ból swego dziecka po upadku. W ogóle retrospekcje ukazują nam bardzo serdeczną relację między Matką i jej Synem, chwilami nawet troszkę w humorystyczny sposób, na przykład, gdy przypomina – dorosłemu już Jezusowi, aby umył ręce przed jedzeniem, on przewraca oczami i dla żartu opryskuje ją wodą, a potem przytula z czułością. Wcześniej Jezus prezentuje jej z dumą swój wynalazek – wysoki stół (taki, jaki wszyscy znamy z codziennego życia), a ona ma wątpliwości, czy to „się przyjmie”.

Reklama

Maryja naszą Matką

Zgodnie z Ewangelia według św. Jana, wisząc na krzyżu, podczas ostatnich chwil swego ziemskiego życia Jezus dokonuje w filmie aktu ogłoszenia swojej rodzicielki matką wszystkich ludzi. Czyni to poprzez symboliczne wyznaczenie Maryi na matkę swego umiłowanego ucznia, Jana (J 19, 25-27). Ta scena, zaczerpnięta z Ewangelii, jest szczególnie wymowna w kontekście pozostałych scen z udziałem Maryi. Wszystko odnajduje tu właściwy sens i perspektywę. Możemy łatwiej zrozumieć, dlaczego Maryja jest uważana za Matkę Kościoła.

Wiele scen w filmie świadomie odzwierciedla tradycyjne przedstawienia Męki Pańskiej w sztuce. Kiedy Maryja trzyma na kolanach martwego Jezusa zdjętego z krzyża przypomina pietę z tak licznych rzeźb, na czele z najsłynniejszą pietą Michała Anioła z Bazyliki św. Piotra na Watykanie. W tej scenie Mel Gibson zdecydował się na zabieg nazywany w sztuce filmowej „przełamaniem czwartej ściany”. Ze spokojem, jakby zastygła w bólu matka żegna się ze swoim synem, a jej wzrok skierowany jest „do kamery” czyli na widza. Tak jakby swoim spojrzeniem, próbowała nam powiedzieć: „mój Syn cierpiał także za wasze grzechy”. Nie patrzy jednak na nas z wyrzutem, ale z miłością, bo jest także naszą Matką.


Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę