Dwie strony życia: Utracone zaufanie i serce twardziela

Wielkopostne rozważania ojca Krzysztofa Pałysa, dominikanina.

Krzysztof Pałys OP
Krzysztof
Pałys OP
zobacz artykuly tego autora >

Opisane historie są prawdziwe – dotyczą osób, które ojciec Krzysztof Pałys spotkał w trakcie pracy duszpasterskiej


Z oddziału zamkniętego wyszedł po kilku miesiącach. Leczył chorobę alkoholową. Miał motywację i szczere intencje, aby naprawiać swoje życie. Po dwóch latach życia w trzeźwości próbował na nowo ułożyć relacje z żoną i nastoletnim synem. Nie było łatwo. Przeszłość niosła wiele zranień.

Któregoś dnia przyszedł na grupę wsparcia AA. Jego przyjaciele, którzy znali go od dłuższego czasu, momentalnie zauważyli, że coś się wydarzyło.

– Potrzebuję waszej rady – zaczął Michał. – Jestem świeżo po rozmowie z żoną. Chciałbym zabrać syna na wakacje i usłyszałem od niej, że się nie zgadza. Powiedziała, że nie ma już do mnie zaufania.

Dwie strony życia: Utracone zaufanie i serce twardziela

Wspólnota siedziała w milczeniu. W końcu cisza została przełamana. Głos zabrał Mirek, potężny mężczyzna, który w zakładzie karnym spędził sześć lat. Kiedy tu trafił, udawał twardziela, tylko nieliczni wiedzieli, że w głębi serca przeżywa udrękę. Musiało upłynąć wiele czasu zanim stanął na nogi, teraz doświadczeniem życia w trzeźwości dzieli się z innymi, stając się autorytetem dla wielu osób.

– Ile lat piłeś? – zapytał.

– Sami wiecie, będzie z piętnaście.

– Powiedzmy, że to ten duży kawał sznurka – stwierdził Mirek. – A teraz powiedz, ile już nie pijesz?

– Dwa lata.

– To jest ten mały sznurek – pokazał. – Widzisz różnicę?

Michał ścisnął pięści, tłumiąc w sobie złość. Miał głębokie poczucie niesprawiedliwości. W końcu nie wytrzymał.

– Dzięki za przypomnienie – odparł czerwony ze złości. – Ale chyba należą mi się te wakacje z dzieckiem? Czy to jest coś złego?

– Nie, nie ma w tym nic złego – zaczął Mirek nie śpiesząc się – Tylko oczekiwania masz takie, jakbyś nie pił już dwadzieścia lat. Całkiem możliwe, że twoja żona nie odzyska do ciebie już nigdy zaufania i musisz nauczyć się z tym żyć.

Michał wyszedł wściekły z mitingu. To co usłyszał było dla niego ogromnym wstrząsem.

Jego znajomi ze wspólnoty zostali w milczeniu. Każdy z nich mógłby dodać do tej historii osobny rozdział. Nierzadko, równie bolesny, oparty na osobistych doświadczeniach.

Po dwóch tygodniach Michał niespodziewanie wrócił. Przez cały miting siedział milczący z założonymi rękoma. Kiedy w końcu zabrał głos powiedział krótko:

– To była jedna z najcenniejszych nauk, jakie otrzymałem. Macie rację – wyznał. – Nic mi się nie należy. Nadmierne oczekiwania, powodują jedynie rozczarowania.

Dwie strony życia: Utracone zaufanie i serce twardziela

Do rozmyślania:

Są doświadczenia, którymi zostaliśmy wytatuowani. Są blizny, które nigdy nie znikną. Są takie braki, które już nigdy na zostaną zaspokojone. Bywają błędy, których już nie da się naprawić.

Życia nie można napisać od nowa.

Jednak te ślady nie są bez znaczenia. Przypominają, że każdy dzień ma datę ważności. Ta pustka przypomina o tęsknocie, o tym, że nasz dom znajduje się zupełnie gdzie indziej.

Poczucie samozadowolenia bywa początkiem upadku. To rozczarowanie światem sprawia, że pojawia się tęsknota za czymś więcej.

Wesprzyj nas
Krzysztof Pałys OP

Krzysztof Pałys OP

Dominikanin, pasjonat odnajdywania Pana Boga w ludziach, duszpasterz powołań dominikańskich. Nudny, tuzinkowy, powtarzalny. Nie potrafi grać na gitarze, śpiewać, ani być w centrum uwagi. Nie jest szalony, oryginalny, odjazdowy, błyskotliwy czy odjechany. Od czasu wstąpienia do zakonu dominikanów nic lepszego go w życiu nie spotkało. Fascynuje go tradycja monastyczna, dominikański charyzmat oraz wędrowne i żebracze kaznodziejstwo. Przejechał autostopem ponad 25 tys. kilometrów odwiedzając siedemnaście krajów. Lubi deszcz, swoich braci, suszone figi oraz paragwajską yerba mate. Myśli porządkuje w klasztornej kaplicy. Autor jednej książki z obrazkami. Od czasu wstąpienia do zakonu dominikanów nic lepszego go w życiu nie spotkało. Fascynuje go tradycja monastyczna, dominikański charyzmat oraz wędrowne i żebracze kaznodziejstwo. Przejechał autostopem ponad 25 tys. kilometrów odwiedzając siedemnaście krajów. Lubi deszcz, swoich braci, suszone figi oraz paragwajską yerba mate. Myśli porządkuje w klasztornej kaplicy. Autor jednej książki z obrazkami.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Krzysztof Pałys OP
Krzysztof
Pałys OP
zobacz artykuly tego autora >

Zwiastowanie czyli odwaga

Zwiastowanie jest najważniejszym świętem maryjnym. Oczywiście nie ma żadnego rankingu Świąt maryjnych, nic takiego w Kościele nie istnieje. Dlaczego zatem pozwalam sobie nazwać to wydarzenie najważniejszym? Ponieważ bez maryjnego „tak” podczas Zwiastowania, nie byłoby Betlejem, Ofiarowania, Stabat Mater, Zesłania Ducha Świętego, czy Wniebowzięcia. Tutaj wszystko się zaczęło.

Maciej Okoński OP
Maciej
Okoński OP
zobacz artykuly tego autora >

W naszej pobożności jednak większą wagę przykładamy do Bożego Narodzenia. Od oczekiwania na nie rozpoczynamy przecież rok liturgiczny. Nie jest to oczywiście błąd, ale myślę, że tracimy przez to prawdę, która mogłaby nam otworzyć oczy na sposób w jaki Bóg działa w życiu człowieka. Zwiastowanie bowiem pokazuje wyraźnie, jak przebiega współpraca między Bogiem a człowiekiem w historii zbawienia. Boże Narodzenie jest konsekwencją, widzialnym efektem tego, co dokonało się dziewięć miesięcy wcześniej.

Na czym polegała współpraca?

Po pierwsze, podczas Zwiastowania pierwszy raz w historii ludzkości człowiek w pełni zgodził się na wolę Bożą.

Do tej pory, począwszy od naszych pierwszych rodziców, człowiek nie chciał pójść w pełni za Bogiem. Chciał zachować choć trochę swobody. Błędnie zakładał, że przyjęcie woli Bożej będzie dla niego zniewoleniem, odebraniem mu przez Boga autonomii, pozbawieniem go osobowości. Wszyscy wielcy, tacy jak Abraham, Mojżesz, czy Dawid nie poszli za Bogiem w PEŁNI, nie oddali wszystkiego Bogu.

Z drugiej strony jednak, ludzkość czekała na kogoś, kto wreszcie wszystko odda.

Zwiastowanie czyli odwaga

I właśnie w dzień Zwiastowania Bóg po raz kolejny wyszedł ku człowiekowi, zadając mu pytanie, czy chce w pełni wypełniać Jego wolę. Tym człowiekiem okazała się młoda Palestynka, Mariam z Nazaretu.

W dramatycznych słowach wyraża to oczekiwanie całej ludzkości Bernard z Clairvaux:

Świat cały czeka, leżąc u Twych stóp; nie bez powodu, bowiem od ust Twoich zależy pocieszenie strapionych, odkupienie więzionych, wyzwolenie skazanych, wreszcie zbawienie wszystkich synów Adama, całego jego rodu. Pośpiesz się, Panno, z odpowiedzią (Św. Bernard, „In laudibus Virginis Matros”, Homilia IV, 8).

Maryja odpowiedziała Bogu „tak”. Wreszcie człowiek stał się tym, kim miał być od początku, obrazem Boga, tym w którym Boża wola odbija się w sposób pełny i wyraźny.

Kiedy patrzymy  na tego człowieka, na Maryję, to tak jakbyśmy patrzyli na zwierciadło odbijające obraz samego Boga. Człowiek stał się w Maryi CAŁY dla Niego. I to jest właśnie pierwsza nauka, która płynie ze Zwiastowania. Ewangeliczny człowiek ma być poddany w CAŁOŚCI Bogu i w ten sposób staje się na powrót sobą.

Druga prawda, której uczy nas Zwiastowanie polega na tym, że wydarzenia, które najbardziej wpływają na losy ludzkości dokonują się w ukryciu.

Zwiastowania nikt nie oglądał. Dokonało się w nazaretańskim domku, nie wiemy nawet, o której godzinie i jak do końca wyglądało. Wiemy, że było ukryte przed oczami ludzi. To, co potem podziwiają pasterze, magowie ze wschodu i aniołowie, najpierw musiało dokonać się w ciszy i odosobnieniu. Tak, jak mówi Izajasz: W nawróceniu i spokoju jest wasze ocalenie, w ciszy i ufności leży wasza siła (Iz 30,15).

Ten, kto chce pełnić dzieła Boże, musi się najpierw spotkać z Bogiem w milczeniu; wsłuchać się w Jego głos. Wykonanie zadania może już odbywać się w zgiełku i pośród chaosu świata, tak jak wyglądało dalsze życie Maryi, ale początek każdego Bożego dzieła zaczyna się w osobistym spotkaniu.

Zwiastowanie czyli odwaga

Schemat Zwiastowania powtórzyć się musi w życiu każdego człowieka.

Jan Paweł II, którego wyniesienie na ołtarze niedługo będziemy świętować, jest tego wybitnym świadkiem. W jego życiu najpierw dokonało się osobiste spotkanie z Bogiem w ciszy wadowickiego miasteczka. Wspominał, że od dziecka modlił się codziennie do Ducha Świętego modlitwą, którą dał mu ojciec. Modlił się na osobności, w ciszy. Nikt pewnie nie zwracał na niego uwagi. Dopiero po latach objawiła się jego wielkość i świętość. Tysiące ludzi mogły to podziwiać. Jednak wszystko zaczęło się właśnie podczas tego pokornego spotkania z Bogiem na osobności.

W życiu Jana Pawła II możemy dostrzec także drugi element Zwiastowania. Tak jak Maryja i przez Maryję, wszystko postawił na Boga. Był Mu cały, bez reszty oddany. Świadczy o tym, zarówno jego życie, jak i zawołanie z herbu papieskiego „Totus Tubus”.

Dzisiejsza Uroczystość zaprasza nas do dwóch rzeczy – po pierwsze, do spotkania z Bogiem na osobności w cichej modlitwie. Po drugie, do zaufania mu do końca i do wyłaniania Jego woli w całości. Bardzo tego sobie i Wam życzę przez Maryję!

Wesprzyj nas
Maciej Okoński OP

Maciej Okoński OP

Zobacz inne artykuły tego autora >
Maciej Okoński OP
Maciej
Okoński OP
zobacz artykuly tego autora >