Nasze projekty
fot. Pexels

Byłem po prostu bandytą

Kiedyś: szybkie życie, duże pieniądze, brak refleksji. Bóg? Gdzieś zapewne był... Potem: 12 lat w zamkniętym zakładzie karnym, dowodzenie buntem w więzieniu, szefowanie grypsującym. Bóg? Pojawił się z dnia na dzień. Dziś: życie sakramentalne, codzienna Eucharystia, pielgrzymki. Bóg? Jest co dnia obok. Nie jest łatwo, ale słuchając Bożych wskazówek można dobrze żyć. Z Grzegorzem Gryniewiczem, nawróconym więźniem, rozmawia Alicja Samolewicz-Jeglicka.

Reklama

Alicja Samolewicz-Jeglicka: Czy człowiek może mieć wolną wolę w więzieniu?

Grzegorz Gryniewicz: W więzieniu nie traci się wolnej wolni. Traci się ją wtedy, kiedy człowiek dużo nagrzeszy.

Czyli ta nasza wola nie jest już do końca taka wolna…

Reklama
Reklama

Dokładnie. Niby wybór podejmuje człowiek, ale grzech, który w nim siedzi ciągnie go w drugą, złą stronę. Zło przyciąga, jak magnez. Nie musimy od razu popełniać wielkich grzechów. Jedno kłamstwo rodzi drugie, a każde następne sprawia, że coraz dalej wkraczamy na terytorium wroga.  Małe kłamstwa. Niby nic takiego, a jednak wciągają. Pokazują, jak można przekraczać kolejne granice.

A te granice wydają się być bardzo cienkie.

Niestety tak jest. Człowiek brnie w zło, w grzech. Bez opamiętania. Do momentu refleksji. Do momentu, aż coś się stanie w życiu. Człowiek zaczyna wtedy w tej swojej wolnej woli wołać do Boga, bo czuje, że nie może już złapać powietrza – jest tak osaczony przez zło. Wtedy powoli w naszym życiu zaczyna „coś” się dziać.

Reklama
Reklama

To moment, kiedy człowiek zaczyna zauważać, że musi walczyć o to, by ta wola była do końca wolna?

Człowiek żyjący ciągle w grzechu nie odróżnia już dobra od zła. Przynajmniej tak było u mnie. W pewnym momencie, czy człowiek chce czy nie chce, grzech go ciągnie w swoją stronę i przypomina o sobie…. W tym momencie przychodzi zniewolenie.

Od czego to się zaczyna?

Reklama

Wszystko zaczyna się od małych rzeczy. Banalnych wręcz. Może to być małe kłamstewko. Niby nic. U mnie to właśnie były takie kłamstwa żartobliwe. Niestety, w końcu zapominałem, że kłamałem sobie dla żartu i z tych moich kłamstw zaczęły wychodzić wielkie nieporozumienia. Przyszedł moment, w którym zacząłem tak kłamać, że już nie wiedziałem co się dzieje. Sam wpadłem we własną pułapkę. Tak jest właśnie z grzechem. Człowiek wpada w sidła.

Żyłem w związkach niesakramentalnych, zdradzałem. Widziałem jedną ładną kobietę, potem inną. Wzrok sam za nimi wodził. Nie panowałem nad tym… Tak samo jest z kradzieżą czy z jakimkolwiek innym złem. Zło jest realne, żywe.

Kiedy na swojej drodze zetknął się Pan z Bogiem?

To było w więzieniu. Było mi źle, ale nie wiedziałem, że można żyć inaczej. Tęskniłem za czymś lepszym, ale nie wiedziałem za czym. Po śmierci mojej mamy miałem sen, który zaważył na tym kim dzisiaj jestem. Usłyszałem w nim takie słowa: „Twoje prośby zostaną wysłuchane”… Nie umiem tego wytłumaczyć. Zdarzyło się wtedy coś nadprzyrodzonego, coś wielkiego. Będąc w więzieniu chciałem iść do poprawczaka. Chciałem młodym ludziom opowiedzieć o swoim życiu, by nie szli tą drogą, co ja. I tak się stało. Pojechałem do poprawczaka, spotkałem się z tymi ludźmi.

Potem zacząłem się modlić. Odmawiałem różaniec. Brałem udział w modlitwach o uwolnienie. I stało się coś niezwykłego. Zacząłem przebaczać. Przebaczyłem osobie, o której cały czas myślałem w więzieniu. Cały swój wyrok zastanawiałem się jak ją skrzywdzę, kiedy już z niego wyjdę. A tu nagle ja temu człowiekowi przebaczam! To było dla mnie samego niepojęte. A co się działo w tym czasie ze mną? Czułem się o wiele lżejszy… Taki spokojny. Nie umiem tego wytłumaczyć. Stałem się innym człowiekiem. Poczułem miłość Boga. Bóg pokazywał, stawiał znaki, budował wiarę.

A co się stało po wyjściu z więzienia? Ciężko chyba było zacząć wszystko od nowa…

 Dopadła mnie rzeczywistość. Brak pracy, mieszkania, perspektyw. Czułem, że znowu mogę wpaść w to od czego uciekam. Chciałem zmienić swoje życie, ale nie umiałem normalnie funkcjonować. Chciałem iść do pracy. Ale praca za 1.500 złotych? Jak przeżyć za taką kwotę? To nie dla mnie – myślałem. To co potrafiłem robić to kraść, oszukiwać, kombinować. Nie wierzyłem, że mogę normalnie zarabiać pieniądze… Coraz bardziej mnie to zło, ten grzech ciągnął w swoją stronę.

Aż do pewnego momentu…

Pamiętam jak odmawiałem koronkę do Bożego Miłosierdzia o godzinie 15.00 i zerwała się wielka wichura. To było dla mnie bardzo ważne… Modliłem się o to, by Bóg mi nie pozwolił ponownie wejść w bagno. I tak też się stało. Mimo wszelkich trudności, propozycji, tego co było wkoło mnie. Przebijałem się. Prostowałem swoją drogę. Wiedziałem, że Bóg jest ze mną, że mi pomaga. Po tej długiej, męczącej walce zaczęło się wszystko zmieniać.

Jak jest dziś?

Dziś podejmuje decyzje w wolności. Staram się dostrzegać nawet to najmniejsze zło. Przykład? Jestem w pracy i dostaję zadanie, które wykonuję o 2 godziny szybciej. Idę więc do swojego szefa i się zwalniam z pracy. Bo wiem, że te dwie godziny będę siedział i nic nie robił. Dlaczego ma mi on za to płacić? Przecież to jest nieuczciwe.

Ten najcięższy moment już za Panem?

Tak. Sądzę, że to był początek – podjęcie decyzji, że chce zmienić swoje życie. Im bliżej Boga, tym bardziej człowiek chce być uczciwy. Maksymalnie unikać tego, co złe. Wzrastać. Nie łapać się najmniejszego zła. Od małego zła zawsze się zaczynało i od wymówek typu „a bo to nic nie szkodzi… a co to takiego…”. Oj, mylne to. Małego grzechu trzeba unikać, jak ognia.

Jeśli nazbiera się tych małych grzechów, to człowiek zapomina o modlitwie, spowiedzi. Zaczyna się robić niebezpiecznie. Granica jest śliska. Ważne jest, by żyć w łasce świętej, by korzystać ze spowiedzi.

Jest Pan przykładem, że można wyrwać się ze zniewolenia i grzechu…

Ważne, by zwracać uwagę  na to, co Bóg pokazuje. Bo myśli, które do nas powracają, albo sytuacje które coś przypominają – to nasze sumienie, które chce coś nam powiedzieć. Jest czymś obciążone. Wystarczy się pomodlić w tej intencji, skorzystać z pomocy księży, sakramentu pokuty. Nie bagatelizować tego. W życiu nie ma przypadków. By człowiek był wolny, trzeba korzystać z tego, co Pan Jezus dla nas zrobił – a On przecież odkupił nasze winy. Moje winy.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę