Nasze projekty
ks. Artur Stopka

Bóg i Ciało

„Nie możecie z tym swoim Bogiem siedzieć w kościele, tylko musicie łazić po ulicach i ruch blokować?”

Reklama

To było kilka lat temu. W sporej wielkości mieście kierowca w średnim wieku miotał słowa przez otwarte okno samochodu: „Nie możecie z tym swoim Bogiem siedzieć w kościele, tylko musicie łazić po ulicach i ruch blokować?”. Zatrzymała go policja, bo jezdnią szła procesja Bożego Ciała. Jej uczestnicy akurat w tym momencie śpiewali pieśń do słów Franciszka Karpińskiego, jednego z najlepszych teologów wśród polskich poetów:

 

„Zróbcie mu miejsce, Pan idzie z nieba,

Reklama
Reklama

Pod przymiotami ukryty chleba!

Zagrody nasze widzieć wychodzi

I jak się dzieciom Jego powodzi”.

Reklama
Reklama

 

Poirytowany kierowca nie wyglądał na przekonanego tą argumentacją. O ile w ogóle zwrócił na nią uwagę.

O co chodzi z tymi procesjami w Boże Ciało? Czy to faktycznie połączenie ostentacyjnej manifestacji z czymś w rodzaju inspekcji (jeśli literanie traktować początkowe słowa wiesza Karpińskiego)? A może to tylko, jak ktoś powiedział, „spacerek paraliturgiczny”? Jaki jest powód tego święta o długiej nazwie Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa? Przecież do XIII stulecia Kościół całkiem dobrze sobie radził bez niego.

Reklama

 

Znakomity polski liturgista, ks. prof. Bogusław Nadolski TChr, zwrócił uwagę, że procesja Bożego Ciała nie jest najważniejszym tego rodzaju aktem liturgicznym w Kościele katolickim. „Pierwsze miejsce w hierarchii liturgicznej zajmuje procesja rezurekcyjna” – przypomniał.

 

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa ściśle łączy się z Triduum Paschalnym. Pamiątkę ustanowienia Najświętszego Sakramentu Kościół obchodzi w Wielki Czwartek. Uroczystość zwana potocznie Bożym Ciałem go nie zastępuje. Raczej dopełnia.

Inicjatorką ustanowienia tego święta była św. Julianna z Cornillon (1193-1258), przeorysza tamtejszego klasztoru augustianek. Miała ona objawienia, w czasie których Jezus mówił o potrzebie ustanowienia osobnego święta ku czci Najświętszego Sakramentu i jako jego termin wskazał czwartek po niedzieli Trójcy Świętej.

 

Pomysł nie spotkał się od razu z powszechnym aplauzem. Co prawda biskup Liège w roku 1246 zorganizował pierwszą procesję eucharystyczną, ale gdy wkrótce umarł, wyższe duchowieństwo miasta pod wpływem niektórych teologów uznało wprowadzenie święta za krok błędny. Pojawili się nawet tacy, którzy Juliannę oskarżyli o herezję i doprowadzili do jej karnego przeniesienia z Mont Cornillon na prowincję. Na szczęście w sprawę zaangażował się kard. Hugo z Saint-Cher, późniejszy papież Urban IV, który rzecz ponownie zbadał i doprowadził do tego, że w 1251 roku ulicami Liège znów przeszła procesja, w której niesiono Najświętszy Sakrament, a w Rzymie uroczystość wprowadzona została trzynaście lat później. Dzięki bulli Jana XXII z 1317 roku święto przyjęło się na całym świecie. Statuty biskupa Nankera z roku 1320 zaświadczają, że jako pierwsze w Polsce obchodziła je diecezja krakowska. Warto wspomnieć, że pierwsze teksty liturgiczne uroczystości Bożego Ciała opracował na prośbę Urbana IV św. Tomasz z Akwinu.

 

Według ks. prof. Nadolskiego procesja Bożego Ciała to wyraz aktualnego odczytywania Eucharystii w Kościele. „Współcześnie przeżywana jest nie tyle jako publiczna zewnętrzna manifestacja potwierdzająca tożsamość chrześcijanina. Towarzyszenie obecnemu w Eucharystii Zmartwychwstałemu jest przedłużeniem adoracji – uwielbienia z jakim sprawujemy i uczestniczymy w Ofierze Eucharystycznej” – wyjaśnił w jednym ze swych tekstów.

 

Aktualny sens uroczystości Bożego Ciała biskup Rzymu Franciszek tak przedstawiał w zeszłym roku: „Jesteśmy zgromadzeni wokół stołu Pańskiego, stołu Ofiary Eucharystycznej, przy którym po raz kolejny daje On nam swoje ciało, uobecnia jedyną ofiarę Krzyża. I w słuchaniu Jego Słowa, karmieniu się Jego Ciałem i Krwią, pozwala On nam przejść od bycia rzeszą do bycia wspólnotą, od anonimowości do komunii.

 

Eucharystia jest sakramentem jedności, sprawiającym, że wychodzimy z indywidualizmu, aby żyć razem naśladowaniem Jezusa, wiarą w Niego. Tak więc wszyscy musimy sobie przed Panem postawić pytanie: jak żyję Eucharystią? Czy przeżywam ją anonimowo czy też jako wydarzenie prawdziwej komunii z Panem, ale również z wielu braćmi i siostrami, którzy dzielą ten sam stół? Jakie są nasze celebracje eucharystyczne?”.

 

Trudno uniknąć skojarzenia, że procesja Bożego Ciała jest praktykowanym od stuleci elementem tego, o czym tak często mówi Franciszek w kontekście otwierania drzwi Kościoła i kościołów. Otwierania nie tylko po to, aby ludzie mogli wejść, lecz także po to, aby katolicy wychodzili z Jezusem Chrystusem na ulice, na peryferie, tam gdzie są ludzie, którzy być może bardzo się oddalili, zagubili. Którym Dobra Nowina o zbawieniu, o bliskości Boga, jest naprawdę potrzebna. Procesja nie jest działaniem tylko indywidualnym, nie jest też bezwolnym tłumem, który nie zdaje sobie sprawy ze swej siły i nie bierze odpowiedzialności za swe działania. Procesja jest wyjściem wspólnoty. Wspólnoty, w której nikt nie jest anonimowy.

 

Pewien ksiądz opowiadał, że z procesji Bożego Ciała, w których uczestniczył, szczególnie zapadły mu w pamięć te obywające się nie tylko głównymi drogami miejscowości, ale schodzące między domy, między opłotki, tuż pod oknami mieszkań. „Myślałem wtedy, że właściwie należałoby zrobić następny krok i po prostu wchodzić z Panem Jezusem w monstrancji do domów. Tam odbywać kolejne stacje procesji, tak, żeby ludzie doświadczyli, że Jezus ze swym Ciałem przychodzi do nich, żeby doświadczyli Jego obecności we własnym mieszkaniu, wśród swoich mebli” – mówił.

Bóg i Ciało

Coś podobnego powiedział ks. Grzegorz Kramer SJ, który od ubiegłorocznego Bożego Narodzenia już cztery razy poza Uroczystością Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa wychodził z Panem Jezusem w Eucharystii na ulice Krakowa. Wyjaśniając pierwsze wyjście, właśnie z okazji Bożego Narodzenia, stwierdził: „Chcieliśmy pokazać, że Bóg ma Ciało. A teraz myśl jest zawsze ta sama: idziemy z Nim do ludzi, w ciszy, nic nie robiąc, wierząc, że On to jakoś wykorzysta, by ktoś Go spotkał. Zawsze też mówię ludziom, że to czas modlitwy za Kraków i wszystkich, których spotkamy. Symboliczne jest też to, że Najświętszy jest pierwszy – wszyscy idą za Nim”.

 

Ciało Chrystusa. Jego realna obecność wśród ludzi. Adoracja. Uwielbienie. Wspólnotowe pójście za Nim.

 

I to, o czym w trzeciej zwrotce swego wiersza napisał Karpiński (niestety, w wielu śpiewnikach i skarbcach ktoś „poprawił” jedno słowo czwartej linijki, niepotrzebnie):

 

Nie dosyć było to dla człowieka,

Że na ołtarzu codzień go czeka;

Sam ludu swego odwiedza ściany,

Bo nawykł bawić między ziemiany.

[gallerywidget type=’BOTTOM']
[gallerywidget_item id=’11940′ title=’fot. Anna Sater' content=’fot. Anna Sater']
[gallerywidget_item id=’11941′ title=’fot. Anna Sater' content=’fot. Anna Sater']
[/gallerywidget]

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite