Święty Dobry Łotr. Patron więźniów

Nie ma wśród chrześcijan takich, którzy by nie słyszeli o Dobrym Łotrze. Święty Łukasz w swojej ewangelii opisuje dialog Jezusa z ukrzyżowanym obok Niego człowiekiem. Mający wiele złego na sumieniu skazaniec zostaje jednak pierwszym świętym Kościoła. 26 marca jest jego liturgiczne wspomnienie.

Paulina Malczyk
Paulina
Malczyk
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Święty Dobry Łotr. Patron więźniów
Nie ma wśród chrześcijan takich, którzy by nie słyszeli o Dobrym Łotrze. Święty Łukasz w swojej ewangelii opisuje dialog Jezusa z ukrzyżowanym obok Niego człowiekiem. Mający wiele złego na sumieniu skazaniec zostaje jednak pierwszym świętym Kościoła. 26 marca jest jego liturgiczne wspomnienie.

W polskiej tradycji święty Dyzma nazywany jest łotrem. Należy uznać to za celne przetłumaczenie greckiego słowa κακοεργός użytego w Ewangelii św. Łukasza. Oznacza ona dokładnie: „czyniący źle”, „złośliwy”, „łotrowski” albo „wyrządzający krzywdę”.

Postać św. Dyzmy pojawia się w apokryficznej ewangelii według Nikodema, inaczej Akta Piłata z IV wieku, a później w Protoewangelii Jakuba w V wieku. “Opowiadania Józefa z Arymatei” będące częścią Akt opisują łotrów w następujący sposób:

Na siedem dni przed męką Chrystusa zostali przekazani namiestnikowi dwaj zasądzeni łotrzy z Jerycha. A wina ich jest następująca. Pierwszy z nich miał na imię Getas. Zabijał on mieczem wędrowców, innych nagimi puszczał, kobietom, które wieszał za kostki głową w dół, ucinał piersi, a sprawiało mu radość pić krew dzieci. O Bogu zupełnie zapominał, Prawem gardził i od początku był okrutny w podobnych sprawach.

Natomiast powód winy drugiego był następujący: nazywał się Demas, pochodził z Galilei, posiadał zajazd, używał sobie na łupieniu bogatych, ubogim natomiast dobrze czynił, a choć był złodziejem, jak Tobiasz grzebał ciała ubogich. Rabował lud żydowski: ukradł księgę Prawdy z Jerozolimy, obrabował córkę Kajfasza, która była kapłanką świątynną i wykradł nawet tajemny depozyt, złożony tam przez Salomona. Takie to były jego czyny.

 

Postać Świętego Dyzmy jest otaczana kultem ze względu obietnicę, którą złożył mu Ukrzyżowany Jezus “Zaprawdę powiadam ci, dziś będziesz ze mną w raju”. Rozprzestrzenił się on szeroko w IV wieku, kiedy to razem z krzyżem Jezusa miał zostać odnaleziony krzyż Dobrego Łotra, który zaczęto czcić jako relikwię. Część krzyża dotarła do klasztoru bizantyjskiego w Nikozji, część do Bolonii, a jeszcze inna część – poprzeczna belka – znajduje się w bazylice Santa Croce di Gerusalemme (Świętego Krzyża z Jerozolimy) w Rzymie.

W kościele prawosławnym określany jest Rachem i przedstawiany w ikonografii głównie jako młodzieniec, czasem w wieku dojrzałym lub jako starzec. Jego strojem jest opaska na biodrach lub krótka tunika, a atrybytami są krzyż, łańcuch, maczuga, miecz lub nóż.

Tradycja ikonograficzna zwraca uwagę na ukośną belkę prawosławnego krzyża, która symbolizuje skazańców ukrzyżowanych z Chrystusem. Jej prawy kraniec, uniesiony do góry, wskazuje niebo, do którego poszedł Dobry Łotr. Lewy kraniec wskazuje piekło, do którego trafił ten, który nie wyraził skruchy.

Święty Dyzma jest symbolem Bożego miłosierdzia oraz stanowi wzór doskonałego żalu za grzechy. Święty Dyzma swoje wspomnienie w Kościele obchodzi 26 marca i jest patronem więźniów, skazańców, kapelanów więziennych, umierających, pokutujących i nawróconych grzeszników oraz skruszonych złodziei. Święty jest również patronem Archidiecezji przemyskiej i Apulii. Episkopat Polski zdecydował w 2009 r., że dzień wspomnienia św. Dobrego Łotra obchodzony jest w Polsce jako Dzień Modlitw za Więźniów.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Paulina Malczyk

Paulina Malczyk

Uwielbia jazdę pociągami, czarną mocną kawę, wygodne sukienki, sernik, kolor niebieski i pracę z kalendarzem w ręce. W wolnych chwilach czyta książki kucharskie, śpiewa, dyryguje i robi albumy ze zdjęciami. Z wykształcenia manager kultury, z doświadczenia superniania, wieloletnia autorka kulinarnego bloga Lendryggen.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paulina Malczyk
Paulina
Malczyk
zobacz artykuly tego autora >

Do czego pobudza nas św. Józef?

Ewangelie nie zapisują żadnego słowa wypowiedzianego przez św. Józefa. Pomimo tego, pozostaje on jedną z najbardziej motywujących i inspirujących postaci biblijnych. Do czego pobudza nas św. Józef?

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Do czego pobudza nas św. Józef?
Ewangelie nie zapisują żadnego słowa wypowiedzianego przez św. Józefa. Pomimo tego, pozostaje on jedną z najbardziej motywujących i inspirujących postaci biblijnych. Do czego pobudza nas św. Józef?

Wierność i posłuszeństwo

Wiara Maryi spotyka się z wiarą Józefa. Jeśli po zwiastowaniu Elżbieta powiedziała o Niej: „błogosławiona, która uwierzyła” (por. Łk 1, 45) — to w pewien sposób można by błogosławieństwo to odnieść również do Józefa, ponieważ odpowiedział on twierdząco na słowo Boga, przekazane mu w rozstrzygającym momencie. Józef wprawdzie nie odpowiedział na słowa zwiastowania słowami, tak jak Maryja, natomiast „uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie” (Mt 1, 24). To, co uczynił, było najczystszym „posłuszeństwem wiary” (por. Rz 1, 5; 16, 26; 2 Kor 10, 5-6). Można powiedzieć, iż to, co uczynił Józef, zjednoczyło go w sposób szczególny z wiarą Maryi: przyjął on jako prawdę od Boga pochodzącą to, co Ona naprzód przyjęła przy zwiastowaniu.

Mając przed oczyma zapis obu ewangelistów: Mateusza i Łukasza, można też powiedzieć, że Józef jest pierwszym, który uczestniczy w wierze Bogarodzicy. Uczestnicząc, wspiera swą Oblubienicę w wierze Bożego zwiastowania. Józef jest też pierwszym, którego Bóg postawił na drodze tego „pielgrzymowania przez wiarę”, w którym Maryja — zwłaszcza od czasu Kalwarii i Pięćdziesiątnicy — będzie „najdoskonalej przodować”.

 

Wzór ojcostwa

Jak wynika z tekstów ewangelicznych, prawną podstawą ojcostwa Józefa było małżeństwo z Maryją. Bóg wybrał Józefa na małżonka Maryi właśnie po to, by zapewnić Jezusowi ojcowską opiekę. Wynika stąd, że ojcostwo Józefa — więź, która łączy go najściślej z Chrystusem, szczytem wszelkiego wybrania i przeznaczenia (por. Rz 8, 28-29) — dokonuje się poprzez małżeństwo z Maryją, to znaczy przez rodzinę.
Bóg wezwał św. Józefa, aby służył bezpośrednio osobie i misji Jezusa poprzez sprawowanie swego ojcostwa: właśnie w ten sposób Józef współuczestniczy w pełni czasów w wielkiej tajemnicy odkupienia i jest prawdziwie „sługą zbawienia”. Jego ojcostwo wyraziło się w sposób konkretny w tym, że „uczynił ze swego życia służbę, złożył je w ofierze tajemnicy wcielenia i związanej z nią odkupieńczej misji; posłużył się władzą, przysługującą mu prawnie w świętej Rodzinie, aby złożyć całkowity dar z siebie, ze swego życia, ze swej pracy; przekształcił swe ludzkie powołanie do rodzinnej miłości w ponadludzką ofiarę z siebie, ze swego serca i wszystkich zdolności, w miłość oddaną na służbę Mesjaszowi, wzrastającemu w jego dom”.

Ewangelie jasno ukazują, na czym polegały ojcowskie obowiązki Józefa wobec Jezusa. W istocie bowiem zbawienie, które przychodzi poprzez człowieczeństwo Jezusa, realizuje się poprzez gesty codziennego życia rodzinnego, w niczym nie naruszając owego „uniżenia” właściwego ekonomii wcielenia. Ewangeliści z wielką pieczołowitością ukazują, że w życiu Jezusa nic nie było dziełem przypadku, ale wszystko dokonało się zgodnie z planem ustalonym przez Boga.

Wzrastanie Jezusa „w mądrości, w latach i w łasce” (Łk 2, 52) dokonywało się w środowisku świętej Rodziny, pod opieką Józefa, na którym spoczywało wzniosłe zadanie „wychowania”, czyli żywienia i odziewania Jezusa, nauczenia Go Prawa i zawodu, zgodnie z powinnościami przypadającymi ojcu.

 

Sprawiedliwość

W ciągu całej tej drogi Ewangelie nie zapisują żadnego słowa, jakie wypowiedział św. Józef. Ale jego milczenie ma swą szczególną wymowę: poprzez to milczenie można w pełni odczytać prawdę, jaka zawiera ewangeliczne stwierdzenie: „mąż sprawiedliwy” (por. Mt 1, 19). Trzeba umieć odczytywać tę prawdę, zawiera się w niej bowiem jedno z najważniejszych świadectw o mężczyźnie i jego powołaniu. Kościół w ciągu pokoleń coraz wnikliwiej i dokładniej odczytuje to świadectwo, jakby wyjmując ze skarbu tej dostojnej postaci „rzeczy nowe i stare” (Mt 13, 52).

„Mąż sprawiedliwy” z Nazaretu posiada nade wszystko wyraźne rysy oblubieńca. Bóg, który przemawia do Józefa słowami anioła, zwraca się do niego jako do Oblubieńca Dziewicy z Nazaretu. To, co się dokonało w Niej za sprawą Ducha Świętego, oznacza równocześnie szczególne potwierdzenie widzi oblubieńczej, jaka istniała już wcześniej między Józefem a Maryją. Zwiastun mówi do Józefa wyraźnie: „nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki ”. A zatem to, co się stało uprzednio — zaślubiny Józefa z Maryją — stało się wedle świętej woli Boga, winno przeto być zachowane. Maryja w swym Bożym macierzyństwie ma żyć dalej jako „Dziewica poślubiona mężowi” (por. Łk 1, 27).

W słowach nocnego „zwiastowania” Józef odczytuje nie tylko Bożą prawdę o niewypowiedzianym wręcz powołaniu swej Oblubienicy. Odczytuje zarazem na nowo prawdę o swoim własnym powołaniu. Ten „mąż sprawiedliwy”, który w duchu najlepszych tradycji ludu wybranego umiłował Dziewicę z Nazaretu, związał się z Nią oblubieńczą miłością, zostaje przez Boga samego na nowo wezwany i powołany do tej miłości.

 

Pracowitość

Codziennym wyrazem miłości jest w życiu Rodziny nazaretańskiej praca. Zapis ewangeliczny utrwalił rodzaj tej pracy, przez którą Józef starał się zapewnić utrzymanie Rodzinie: cieśla. To jedno słowo obejmuje ciąg wszystkich lat życia Józefa w Nazarecie. Dla Jezusa są to lata życia ukrytego, o których mówi Ewangelista (po wydarzeniu w świątyni jerozolimskiej): „… poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany” (Łk 2, 51). Owo „poddanie”, czyli posłuszeństwo Jezusa w domu nazaretańskim bywa powszechnie rozumiane również jako uczestniczenie w pracy Józefa. Ten, o którym mówiono, że jest „synem cieśli”, uczył się pracy od swego domniemanego „ojca”. Jeżeli Rodzina z Nazaretu jest w porządku zbawienia i świętości przykładem i wzorem dla ludzkich rodzin, to podobnie i praca Jezusa przy boku Józefa-cieśli.

Ważną rolę w procesie ludzkiego wzrastania Jezusa „w mądrości, w latach i w łasce” odgrywała cnota pracowitości, jako że „praca jest dobrem człowieka”, które „przekształca przyrodę” i sprawia, że człowiek „poniekąd bardziej staje się człowiekiem”.

 

Duchowość

Całkowita ofiara, jaką Józef złożył ze swego istnienia, aby godnie przyjąć Mesjasza we własnym domu, znajduje wytłumaczenie „w niezgłębionym życiu wewnętrznym, które kierowało jego postępowaniem i było dlań źródłem szczególnych pociech; to z niego czerpał Józef rozwagę i siłę — właściwą duszom prostym i jasnym — dla swych wielkich decyzji, jak wówczas gdy bez wahania podporządkował Bożym zamysłom swoją wolność, swoje prawo do ludzkiego powołania, swoje szczęście małżeńskie, godząc się przyjąć w rodzinie wyznaczone sobie miejsce i ciężar odpowiedzialności, ale rezygnując, mocą nieporównanej dziewiczej miłości, z naturalnej miłości małżeńskiej, która tworzy rodzinę i ją podtrzymuje”. To poddanie się Bogu, będące gotowością woli do poświęcenia się Jego służbie, nie jest niczym innym jak praktyką pobożności, która stanowi jeden z przejawów cnoty religijności.

„Ojcowska” miłość Józefa z pewnością wpływała na „synowską” miłość Jezusa i wzajemnie — „synowska” miłość Jezusa wpływała na pewno na „ojcowską” miłość Józefa: jakże zatem zmierzyć głębię tej jedynej w swoim rodzaju więzi? Dusze szczególnie wrażliwe na działanie Boskiej miłości słusznie widzą w Józefie świetlany przykład życia wewnętrznego.

 

 

Na podstawie fragmentów adhortacji apostolskiej Jana Pawła II „Redemptoris Custos”.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >